nowy post
Posty: 24
zatrzymaj avki
Awatar użytkownika
22 y/o
177 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Adrian Hoffman »

outfit

Nie potrafił siedzieć w domu. Zbyt wiele myśli zaczęło go przytłaczać, chociaż jeszcze pół godziny temu był przekonany, że jeśli tylko dostatecznie skupi się na zadaniu z uczelni, wszystko będzie dobrze.
Ale nie było. Nie pamiętał dnia, kiedy czuł się dobrze. Miał wrażenie, że od niemal zawsze wszystko szło w złym kierunku, spychając go coraz bardziej do otchłani zapomnienia. Nie dogadywał się ze społeczeństwem, które nie chciało dać mu szans. Nie było tu dla niego miejsca i utwierdzał się w tym przekonaniu coraz mocniej. Na dodatek Daniel, z którym ostatnio robił projekt, wykazał się w stosunku do niego agresją, której tak się obawiał z jego strony. Myślał, że był na to przygotowany, ale w chwili, w której tak mocno ścisnął jego nadgarstek… to bolało.
Westchnął, opuszczając dom. Nie powinien się nigdzie ruszać; ostrzegali przed huraganami. Tylko czy ktokolwiek będzie ubolewał, jeśli coś by mu się stało? Może już dawno powinien to wszystko zakończyć, zamiast męczyć się każdego dnia? Skazywał się na cierpienie, z którym sobie nie radził i niekiedy nawet rozmowa z Georgem, czy chłopakiem z internetu nijak nie pomagała.
Jak miałby im powiedzieć, że już więcej się nie zobaczą? Nie był dobry w pożegnaniach, więc może po prostu powinien zniknąć? Tak zwyczajnie, bez większego szumu? Jaką miał pewność, że w ogóle w niego wierzyli? Że mu się uda, że jeszcze będzie szczęśliwy. Jak miał im wierzyć, pomimo zapewnień?
Zrobiło mu się przykro i poczuł dziwny ucisk w okolicach serca. Czemu wątpił w tych ludzi? Czemu nie potrafił przyjąć do wiadomości, że może im na nim zależeć?
Bo nie chciał się rozczarować. Rozczarowanie bolało bardziej, niż fizyczny cios. Zwłaszcza osobami, na którym zależało i które były wyjątkowo ważne.
Zawiało trochę mocniej, dlatego opatulił się bardziej bluzą. Nie wiedział, gdzie chce iść, po prostu musiał coś zrobić, zamiast siedzieć w zamkniętym pomieszczeniu. To go tłamsiło. Obawiał się tej nieokreślonej samotności bardziej, niż wypadku spowodowanego wichurą.
Rozejrzał się, nie dostrzegając nikogo. Czy stan alarmowy był aż tak poważny, czy po raz pierwszy mu się poszczęściło i nie musiał się przejmować innymi?

Daniel Calvert
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY MAN UP! devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG I killed Laura Palmer SKRYTY Walczę z depresją bezsenność to moja przyjaciółka Boję się tłumów Boję się samotności Uwielbiam lody

Awatar użytkownika
21 y/o
180 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Daniel Calvert »

#4 + Outfit

Było mu głupio, że tak wybuchł z powodu rozlanej herbaty podczas ostatniego spotkania z Adrianem kiedy pracowali nad projektem. Wciąż myślał o tym jak bardzo musiał się go wystraszyć, ale jakoś głupio mu było do niego podejść i przeprosić go po raz kolejny. Dlatego ignorował go podczas zajęć, jedynie wspólnie prezentując napisany przez nich projekt za który dostali dobrą ocenę i tyle. Myślał, że z czasem mu przejdzie i znowu będzie traktował go tak jak wcześniej.
Jego rodzice akurat wyjechali do innego miasta załatwić kilka spraw, więc miał cały dom na swojej głowie. Musiał go odpowiednio zabezpieczyć i kupić zapasy dla siebie w razie jakby rzeczywiście utknął w domu na kilka dni. Musiał stoczyć wojnę o kilka paczek ryżu z kolesiem, który próbował zabrać dla siebie wszystko co było na półce jakby planował zjeść całe pudełko jako jeden posiłek. Nie rozumiał tego szaleństwa, ale ludzie są różni i niektórzy za bardzo panikują. On też się bał, ale starał się podejść do wszystkiego spokojnie, bo panika w niczym mu nie pomoże. A co jeśli zapomni o zabezpieczeniu czegoś, bo będzie przejmował się jedzeniem?
Wiatr robił się coraz silniejszy przez co gałęzie drzewa znajdującego się obok domu co chwila uderzały w okno co bardzo go denerwowało. Zupełnie o nim zapomniał, ale nie mógł tego tak zostawić w razie jakby rozbiło okno podczas huraganu. Ubrał ciepłą bluzę, żeby go nie przewiało i poszedł odrąbać denerwujące gałęzie. Musiał być ostrożny, żeby nie stała mu się krzywda w razie jakby podmuch wiatru sprawił, że gałąź odbije w jego stronę albo ostre narzędzie miało mu wylecieć z rąk. Odcięte gałęzie chciał wyrzucić do śmietnika, by nigdzie nie odleciały i kiedy podniósł głowę zobaczył idącego dokądś Adriana. Pewnie by się tym nie przejął, ale warunki wydawały mu się mało odpowiednie na spacer. Przez myśl nawet przeszło mu, że mogłoby się Adrianowi coś stać, a nie chciałby mieć go na sumieniu.
— A ty dokąd? Twój dom jest tam. — powiedział, wskazując na dom Adriana i zbliżył się do niego kilka kroków, bo wiatr pewnie zagłuszy to co powie. Na wyjście po zapasy było już zdecydowanie za późno, więc dokąd mógł się wybierać?

Adrian Hoffman
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG DUSZA TOWARZYSTWA I killed Laura Palmer TUBYLEC URODZONY ZIMĄ PAN NA WŁOŚCIACH - WAVE HILL MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU STUDENT

Awatar użytkownika
22 y/o
177 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Adrian Hoffman »

Westchnął, nie wiedząc, dokąd powinien się udać. Park zdawał się w takich warunkach mało bezpiecznym miejscem, ale czy w ogóle powinien się tym przejmować? Może w końcu należało zrobić coś, by ulżyć cierpieniu, które nijak nie chciało odpuścić? Niezależnie od wszystkiego, czego nie robił, z kim nie przebywał, nie czuł się akceptowany. To bolało wyjątkowo mocno. Nawet, jeśli wiele rzeczy ukrywał pod maską uśmiechu, w środku cierpiał bardziej, niż ktokolwiek mógł podejrzewać. Miał wrażenie, że jedyną osobą, która miała o tym jakiekolwiek pojęcie, był chłopak z internetu, którego imienia Adrian nawet nie znał. Nie prawdziwego, ponieważ już jakiś czas temu nadali sobie inne, aby łatwiej było im się komunikować. Dodatkowo imiona przeznaczone tylko dla niech miały w sobie coś intymnego.
Wzdrygnął się, kiedy powiało mocniej. Nie było mu zimno, ale sama myśl, że ten wiatr w każdej chwili mógł przerodzić się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego sprawiała, że wewnętrznie mimo wszystko odczuwał strach. Mógł borykać się z własnymi demonami, ale nie był do końca pewien, czy w taki sposób chciały umrzeć. Porwany przez tornado i rzucony o budynek. To musiało boleć, a Adrian miał dość bólu.
Zamyślony, parł przed siebie, przestając się rozglądać. Uznał, że nikogo i tak nie będzie, więc nie musiał skupiać się na tym, że zaraz ktoś może go napaść.
Nic dziwnego, że w chwili, w której usłyszał głos, wzdrygnął się, omal nie potykając. Doskonale wiedział, kto się do niego odezwał. Był to jeden z tych głosów, których człowiek nie byłby w stanie zapomnieć i sam Hoffman nie wiedział, czym dokładnie było to spowodowane. Strachem, poczuciem winy, czy może czymś jeszcze.
Odwrócił się przodem do chłopaka, patrząc na niego z szeroko otwartymi oczami. Czy tym razem też będzie chciał mu zrobić krzywdę? Może od wielu miesięcy się w nim kumulowało, by teraz ostatecznie znaleźć ujście?
Cofnął się mimowolnie, nie spuszczając z niego wzroku.
-Na spacer. Zresztą… czemu nagle miałoby cię to interesować - skomentował, ostatecznie odwracając wzrok.

Daniel Calvert
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY MAN UP! devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG I killed Laura Palmer SKRYTY Walczę z depresją bezsenność to moja przyjaciółka Boję się tłumów Boję się samotności Uwielbiam lody

Awatar użytkownika
21 y/o
180 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Daniel Calvert »

Chyba pierwszy raz musiał zostać w domu sam podczas huraganu. Zwykle siedzieli razem z bratem i rodzicami, opowiadając sobie różne historie czy grając w planszówki, by jakoś czas im zleciał. Mimo strachu czuł się szczęśliwy, mając przy sobie bliskie osoby, których już sama obecność działała dla niego kojąco. Wtedy nic nie było mu straszne i pewnie nawet gdyby ich dom został zniszczony nie byłby aż tak załamany wiedząc, że są razem i dadzą sobie radę. Brakowało mu tego, bo od śmierci brata coraz mniej czasu spędzał z rodzicami. Każde z nich przeżywało żałobę na swój sposób i jego rodzice woleli zająć się pracą niż zainteresować ich jedynym już synem, który potrzebował wsparcia jak nigdy. Nic dziwnego, że brat był jego najbliższą osobą, a teraz nie miał nikogo odkąd go stracił.
Miał przyjaciela, ale jeszcze nie poznał go osobiście chociaż bardzo chciał. Gdyby nie obietnica, że spotkają się dopiero tego jednego konkretnego dnia i do tej pory nie będą wiedzieli o sobie zupełnie nic pewnie już dawno pojechałby się z nim spotkać.
Widok Adriana na zewnątrz był dziwny. Raczej spodziewałby się go kręcącego wokół domu, zabezpieczając co się da niż wybierającego się gdzieś ubranego jedynie w sweter. I gdyby coś mu nie powiedziało, że jednak powinien się chłopakiem zainteresować, pewnie olałby go i wrócił do bezpiecznego domu, by przesiedzieć tam kilka dni. Hoffman był dorosły i odpowiadał za siebie, ale musiał być debilem skoro postanowił wyjść w taką pogodę.
— Spacer? Oszalałeś? — skrzywił się, marszcząc czoło. Całe miasto ukrywa się w domach, każdy zabezpiecza swój dobytek, a Adrian idzie sobie na spacer? I to w momencie kiedy wszystko może się pogorszyć w każdej chwili? Nawet na zewnątrz było dziwnie ciemno co już samo w sobie źle wróżyło. Spacer w takich warunkach mógł skończyć się tragicznie i chociaż Daniel powinien mieć totalnie wyrąbane na Adriana, nie chciał mu na to pozwolić. — To nie jest czas na spacer, Hoffman. Wracaj do domu i schowaj się. Masz jedzenie na kilka dni i wodę? — zapytał, podchodząc bliżej, bo ten o dziwo się od niego odsuwał. Bał się go? Przecież nawet na niego nie krzyknął. A może powinien, żeby coś dotarło do jego chorej główki, że powinien zamknąć się w domu i nie wychodzić z niego dopóki się nie uspokoi?

Adrian Hoffman
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG DUSZA TOWARZYSTWA I killed Laura Palmer TUBYLEC URODZONY ZIMĄ PAN NA WŁOŚCIACH - WAVE HILL MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU STUDENT

Awatar użytkownika
22 y/o
177 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Adrian Hoffman »

Nie spodziewał się spotkać teraz nikogo, a tym bardziej nie oczekiwał, że Daniel będzie poza domem w taką pogodę i to właśnie na niego przyjdzie Hoffmanowi się natknąć. Jeszcze jakiś czas temu Calvert unikał go jak ognia, czy to na uczelni, czy w każdym innym miejscu, w którym znaleźli się jednocześnie, a tu proszę, właśnie dzisiaj, kiedy Adi nie miał zupełnie ochoty na jakąkolwiek rozmowę, czy to z kimś obcym, czy to z kimś znajomym, musiał się napatoczyć. Wspomnienia ich ostatniego spotkania nadal gdzieś odbijały się od ścian umysłu studenta, co nijak nie sprawiało, że czuł się bardziej komfortowo. Ba, miał wrażenie, że zakłopotał się tak, jakby przyłapano go na czymś, czego nie powinien robić.
I poniekąd tak właśnie było. Samotna wędrówka w podobnych warunkach, kiedy wszystkie media trąbiły o zachowaniu szczególnej ostrożności, była przykładem tego, czego nie powinno się robić, jeśli ktoś chciał żyć. Pytanie, czy Adrianowi w ogóle na tym zależało.
-Myślę, że… powinieneś wracać do zabezpieczania swojego domu, Daniel - skomentował, nie wiedząc jak miałby odpowiedzieć. Czy oszalał? Z pewnością, już jakiś czas temu, dzięki rodzicom, którzy od samego początku mieli go daleko w poważaniu. Do tego śmierć chłopaka z sąsiedztwa, oczyszczenie z zarzutów jego brata. To przekładało się na stan psychiczny Hoffmana, który był w stanie opłakanym. Ale kto mógłby o tym wiedzieć?
-Nie musisz się o mnie martwić. Nawet nie powinieneś. Sąsiedzi nie będą zachwyceni, kiedy zobaczą, że ze mną rozmawiasz - westchnął. Czemu był dla niego miły, skoro do tej pory nim gardził? Czemu się zainteresował, skoro wcześniej był dla niego powietrzem? - Nie wiem… kiedyś zrobiłem zakupy. Jakie to ma właściwie znaczenie? - rzucił. Skąd miał wiedzieć, co miał w domu i na ile dni, skoro niemal nie jadł, nie mając na to ochoty? Tego jednak nie chciał chłopakowi tłumaczyć.
Wzdrygnął się, kiedy zawiało znacznie mocniej, a kosz na posesji sąsiadów uderzył o płot, rozwalając wokół siebie śmieci.
-Robi się nieprzyjemnie, Daniel. Idź do domu, a mną się nie przejmuj - odpowiedział, lekko się uśmiechając, jakby w ten sposób chciał go przekonać.

Daniel Calvert
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY MAN UP! devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG I killed Laura Palmer SKRYTY Walczę z depresją bezsenność to moja przyjaciółka Boję się tłumów Boję się samotności Uwielbiam lody

Awatar użytkownika
21 y/o
180 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Daniel Calvert »

— Nie mów mi co mam robić. Poza tym chyba sam powinieneś się tym zająć. — powiedział, patrząc w kierunku domu Adriana, który ani trochę nie był odpowiednio zabezpieczony. Nie zasłonił okien, chowając jedynie rzeczy z zewnątrz do środka by wiatr ich nie zwiał gdzieś dalej. Wolał nie myśleć w jakim będzie stanie za kilka dni.
— Myślisz, że przejmuję się tym co powiedzą? Poza tym nie sądzę, żeby teraz siedzieli i przyglądali się nam. — mruknął, nie rozglądając się dookoła. Pewnie i tak by nie zauważył sąsiadów ukrywających się za firankami, żeby ich szpiegować. Wszyscy dookoła wiedzieli o jego niechęci do chłopaka, ale mogli chyba ze sobą porozmawiać. W końcu z daleka nie było widać czy się kłócą czy rozmawiają jak przyjaciele. — Kiedyś? Czy ty w ogóle myślisz? — warknął nieco zbyt ostro. Nie znał Adriana i nie uważał go za kogoś odpowiedzialnego, a teraz tym bardziej wątpił, żeby zadbał o odpowiednie zapasy czy inne potrzebne podczas huraganu rzeczy.
Podążył wzrokiem za koszem na śmieci, który rozbił się o płot. No przecież z każdą chwilą było coraz gorzej, a ten sobie postanowił wyjść na spacer.
— Chyba śnisz. Nie zostawiasz mi wyboru. — powiedział, podchodząc bliżej, chwytając go za nadgarstek i ciągnąc do swojego domu. Skoro sam nie wiedział czy ma jakieś zapasy pewnie okazałoby się, że ma zupełnie pustą lodówkę i będzie głodował przez tych kilka dni. Niekoniecznie miał ochotę spędzać z nim ten czas, ale nie chciał mieć go na sumieniu i zastanawiać się czy ma co jeść przez ten czas.
Wciągnął Adriana do domu i zamknął za nimi drzwi. Zwariował? Pewnie tak. Westchnął, odwracając się przodem do chłopaka i zdjął kurtkę, odwieszając ją na wieszak.
— Musisz wytrzymać ze mną tych kilka dni albo dopóki pogoda się nie poprawi, więc jesteśmy na siebie skazani. I nawet nie próbuj uciekać, bo nie będę się za Tobą uganiał po całym mieście. — mruknął, wymijając go i kierując się do salonu, nie oglądając się nawet na chłopaka. Jeśli woli spędzić tych kilka dni na korytarzu to powodzenia. — Czemu nie jesteś z rodzicami? Z nimi byłbyś bezpieczny. — powiedział, rozsiadając się na kanapie i patrząc w kierunku Adriana.

Adrian Hoffman
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG DUSZA TOWARZYSTWA I killed Laura Palmer TUBYLEC URODZONY ZIMĄ PAN NA WŁOŚCIACH - WAVE HILL MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU STUDENT

Awatar użytkownika
22 y/o
177 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Adrian Hoffman »

Nijak nie potrafił zrozumieć, w co Daniel pogrywał. Jednego razu patrzył na niego z nienawiścią, w myślach zapewne życząc mu śmierci, drugiego dawał mu pokaz swojej siły, której miał znacznie więcej, niż Hoffman (to akurat nie powinno nikogo dziwić), a teraz zdawał się o niego martwić? Nic dziwnego, że w głowie studenta panował chaos, którego nie umiał ogarnąć. Nie ogarniał też samego Daniela, który zdawał się być jedną wielką sprzecznością. Chciał namieszać, aby później Adiego zabolało bardziej to, co dla niego przygotował? Może chciał mieć pretekst, by w przyszłości bardziej mu dopiec, naśmiewając się, iż uwierzył, że ten może być dla niego miły.
Czemu to wszystko było takie skomplikowane?
Spłoszył się, kiedy ten na niego naskoczył. Nigdy nie był dobry w kłótniach, a już z pewnością nie z kimś, kogo nie był w żaden sposób pewny. Zresztą Adrian chyba nawet nie wiedział, jak się podnosi głos, czy wypowiada ostrzej słowa.
-W dzisiejszym świecie opinia ludzka jest ważna - mruknął, kiedy chłopak zignorował jego słowa o sąsiadach. Od kiedy miał ich gdzieś? Ach, jak Hoffman miał cokolwiek z tego rozumieć, skoro zachowanie Daniela było takie dziwne. Gdzie się podziała ta niechęć? Ta niemal nienawiść? Gdzie wrogie nastawienie i chęć uprzykrzania mu życia? - Daniel, daj spokój. Skup się na sobie, dobrze. A mnie zostaw. To tylko spacer. Nie spadnie mi na głowę drzewo. Zresztą… - zaczął, ale nie dokończył.
Zresztą nie miałbym nic przeciwko.
Niemal zdębiał, kiedy poczuł, jak po raz kolejny dłoń chłopaka zaciska się na jego nadgarstku. I chociaż uczucie było podobne do ostatniego, tak sam gest nie był tak silny.
Zszokowany nie zareagował dostatecznie szybko, posłusznie dając się zaciągnąć do domu chłopaka. Dopiero tam dotarło do niego, co właściwie się stało, a on uciekł wzrokiem byleby nie patrzeć na Daniela. Co to wszystko miało znaczyć?
Stał, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Najlepiej byłoby wyjść, ale z jakiegoś powodu nie mógł się ruszyć. Cała ta sytuacja zaczynała go przerastać.
-Nie ucieknę - szepnął, czując się dziwnie. - Nie wiem po co to robisz, Daniel. Skazujesz się na towarzystwo, które jest ci mocno nie na rękę - dodał, patrząc gdzieś w bok. A podobno to Adrian był masochistą, katując się każdego dnia.
Ruszył wolno i niepewnie za Calvertem, ciagnąć za rękawy ubrania.
Słysząc pytanie, nie umiał powstrzymać ciemnego cienia, który przemknął po jego twarzy.
-Bezpieczny… - powtórzył beznamiętnie. Oni specjalnie wystawiliby go na zewnątrz, był tego pewien. - Są zbyt zajęci moim bratem, aby przejmować się mną - stwierdził tym samym dziwnym, pozbawionym emocji tonem.

Daniel Calvert
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY MAN UP! devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG I killed Laura Palmer SKRYTY Walczę z depresją bezsenność to moja przyjaciółka Boję się tłumów Boję się samotności Uwielbiam lody

Awatar użytkownika
21 y/o
180 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Daniel Calvert »

Daniel nie był złym człowiekiem. Po prostu był zagubiony, tracąc bliską osobę, a sprawca zamiast gnić w pierdlu chodził sobie wolno po mieście nie przejmując się swoim złym uczynkiem. Nie uczył się też na błędach, robiąc dalej to samo i tylko czekać na kolejną tragedię w tym mieście spowodowaną przez starszego brata Adriana.
Nie spadnie mu na głowę drzewo. Aż miał ochotę zaśmiać mu się w twarz. Skąd miał mieć pewność, że tak się nie stanie? Skąd miał mieć pewność, że nie zawali się na niego jakiś budynek czy nie trafi w niego coś ciężkiego? W takich warunkach nie da się niczego przewidzieć, a spacer był naprawdę czymś nieodpowiedzialnym. Gdyby nie wyszedł zająć się denerwującą gałęzią pewnie Adrian chodziłby teraz po mieście jak jakiś debil.
Zamiast tego wylądował w domu Daniela na nie wiadomo jak długo, musząc znosić jego towarzystwo. Chociaż po ostatnim wspólnym projekcie doszedł do wniosku, że nie było to aż takie straszne.
Skinął głową, kiedy ten powiedział, że nie ucieknie. Dobrze, bo przywiązywać go do krzesła też nie miał ochoty. Nie więził go tutaj, ale wolał by siedział w bezpiecznym miejscu niż szlajał się gdzieś na mieście w takich warunkach.
— Uwierz mi, że wolałbym być tutaj z kimś innym... — na przykład z przyjacielem, którego tak bardzo potrzebował w swoim życiu i nie mógł się doczekać dnia ich pierwszego spotkania — ale jakoś nie mam ochoty siedzieć i myśleć czy dotarłeś bezpiecznie do domu. Mimo wszystko nie mam ochoty dowiedzieć się za parę dni, że znaleźli gdzieś twoje ciało, bo pozwoliłem Ci odejść. — powiedział. Już wystarczająco miał śmierci na resztę życia i nawet jeśli pałał niechęcią do Adriana nie chciał dowiedzieć się o jego śmierci. Przypadkowej czy samobójczej, nie ważne.
Byli zajęci jego bratem, a nim się nie przejmowali? Tak chyba nie powinno być. Ale czemu właściwie sam się tym przejmował? Może przez to, że byli teraz sami nie czuł potrzeby okazywania mu takiej niechęci?
— Jak to? To twoi rodzice. Powinni myśleć o twoim bezpieczeństwie… — powiedział, przyglądając mu się. Nigdy właściwie nie widział ich odwiedzających swojego syna, który mieszkał sam od jakiegoś czasu. Czy coś działo się złego w ich rodzinie? — Czy to dlatego mieszkasz sam? — zapytał niepewnie, a jego spojrzenie złagodniało. Adrian musiał być samotny, skoro nie miał wspierających go rodziców i przyjaciół na uczelni, ale to w sumie była jego wina. Każdy czuł do niego niechęć odkąd Daniel obrażał jego rodzinę na każdym kroku i nikt nie chciał trzymać z rodziną mordercy, który został uniewinniony. Może jednak Adrian nie był tak jak wszyscy Hoffmanowie?

Adrian Hoffman
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG DUSZA TOWARZYSTWA I killed Laura Palmer TUBYLEC URODZONY ZIMĄ PAN NA WŁOŚCIACH - WAVE HILL MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU STUDENT

Awatar użytkownika
22 y/o
177 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Adrian Hoffman »

Znalezienie się w domu Daniela było… dziwne. I interesujące zarazem. Nigdy nie miał okazji zobaczyć, jak chłopak żyje. Jakoś nie po drodze mu było do jego mieszkania, zwłaszcza po tym, co stało się z jego starszym bratem. Dodatkowo był pewien, że jego rodzice prędzej wbiliby mu nóż w plecy, niż pozwolili, aby ich syn bratał się z osobą odpowiedzialną za śmierć drugiego dziecka.
Czy teraz ich nie było, skoro Calvert pokusił się o tak śmiały krok, jak zabranie Adriana do siebie?
-Czemu w takim razie nie jesteś? Wiesz… doceniam to wszystko, ale… doskonale wiem, że jest ci to na rękę, więc po co zmuszać się do czegoś, czego się nie chce? - wyrzucił z siebie. Musiał wiedzieć, co nim kierowało. Aktualnie czuł się tak mało pewnie, iż wewnętrznie go to rozrywało, nie mając pojęcia, jak się właściwie zachować. Czy podejść do tego wszystkiego otwarcie, z mniejszym dystansem, czy jednak patrzeć podejrzliwie, doszukując się podstępu, który sprawi mu niewyobrażalną przykrość. Nie potrafił zaufać obawiając się, że później się z tego nie pozbiera. Był w ostatnim czasie w takim stanie, że kolejne zawiedzenie sprawiłoby, że by się zwyczajnie załamał.
-Nie powinieneś się tak przejmować. Ostatecznie… każdego dnia umierają ludzie. Na każdego uwagi nie zwrócisz. Skup się na osobach dla ciebie ważnych- lekko ramionami wzruszył. Jego odejście nie sprawiłoby nikomu przykrości, pozostając niemal niezauważone. Może zaledwie George by się przejął, czy chłopak, z którym Adrian pisał codziennie. Dla reszty był niewidzialny i nie liczyło się czy żył, czy nie.
Usiadł niepewnie na jednym z foteli, robiąc taką minę, jakby zaraz spodziewał się krzyku, który oznajmia, że nie ma do tego prawa. Popadał w obsesję, czy to tylko jego wrażenie?
-Rodziny się nie wybiera, co? - uśmiechnął się krzywo, wyjątkowo wymuszenie. Nie lubił opowiadać o ludziach, z którymi dzielił tylko nazwisko. I część DNA. Byli dla niego przykrą koniecznością, a on dla nich ciężarem, o czym przypominali mu zawsze. Ach, jak na rękę byłoby im gdyby nagle dowiedzieli się o jego śmierci. - Nie zaprzątaj sobie tym głowy, Daniel. Moja rodzina jest ostatnim, o czym powinieneś słuchać. Zwłaszcza po… tym wszystkim - dokończył, zdając sobie sprawę, że za bardzo się zagalopował.
Wzdrygnął się, kiedy coś ciężkiego uderzyło o okno. Co, jeśli to czyjeś ciało?

Daniel Calvert
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY MAN UP! devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG I killed Laura Palmer SKRYTY Walczę z depresją bezsenność to moja przyjaciółka Boję się tłumów Boję się samotności Uwielbiam lody

Awatar użytkownika
21 y/o
180 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Daniel Calvert »

— Bo nie mogę. Nie będę Ci tego tłumaczyć, bo pewnie i tak nie zrozumiesz. Poza tym… jak mam inaczej mieć pewność, że siedzisz w domu? Pewnie za jakiś czas znowu spróbowałbyś gdzieś pójść, a tak mam na Ciebie oko. Nie wyobrażaj sobie od razu nie wiadomo czego, po prostu nie chcę mieć potem wyrzutów sumienia. I to nie ty powinieneś być na jego miejscu… — powiedział już ciszej, patrząc gdzieś w bok. Gdyby miał kogoś wypuścić w taką pogodę to brata Adriana, a nie jego samego. Ostatnio coraz częściej łapał się na rozmyślaniu czym była spowodowana ta niechęć do kolegi ze studiów i oprócz powiązań z jego rodziną, która potraktowała śmierć jego brata jak nic szczególnego pewnie ich stosunki byłyby neutralne.
— A co o osobach dla których ty jesteś ważny? — zapytał, zaskakując tym samym samego siebie, że to go interesuje. Ale Adrian na pewno musiał mieć kogoś bliskiego, kto pewnie by się o niego martwił gdyby wiedział co ten odwala. Mógł nie mieć przyjaciół na uczelni, ale jakiś przyjaciel z dzieciństwa chyba by się od niego nie odwrócił?
Nie zareagował w żaden sposób kiedy ten usiadł na fotelu. Co niby innego mu pozostało, skoro został zaciągnięty do domu Daniela siłą? Nie każe mu przecież siedzieć przy drzwiach czy nie dotykać niczego. Nie mówił tego, ale aktualnie był jego gościem o którego powinien zadbać. Adrian w końcu całkiem miło go ugościł w swoim domu, nie licząc tego rozlania herbaty na jego spodnie.
Był zaskoczony jego odpowiedzią. Czy Hoffmanowie mieli go gdzieś, faworyzując starszego z braci? To by się zgadzało, skoro Adrian tak jakby został zesłany na wygnanie do osobnego domu, a tamten nie trafił do więzienia za zbrodnię jaką popełnił.
— Zawsze myślałem, że własny dom to dla Ciebie nagroda za bycie dobrym synem i traktują was jednakowo. Idealna rodzina, znajomości dzięki którym twój brat nie trafił za kratki, to wszystko… Wybacz ciekawość, ale po prostu coś mi tu nie pasuje… jak bardzo jest źle? — zapytał drążąc temat z ciekawości, której nie mógł powstrzymać. Pochylił się lekko w stronę chłopaka z jakiegoś dziwnego powodu chcąc go wysłuchać. Nie chciał mu dokuczać czy wyciągać informacji o czym pewnie Adrian pomyśli, ale tego dnia jakoś nie miał ochoty być dla niego złośliwy.
Niestety przerwało im uderzenie w okno przez co szybko odwrócił się w jego kierunku. Niczego nie zauważył, więc podszedł bliżej i zobaczył jednie wielka gałąź, która chyba cudem nie rozbiła okna.
— To nic takiego. Nie przejmuj się, bo pewnie nie raz coś uderzy. — mruknął, wracając na kanapę, ale nie usiadł na niej, wskazując w kierunku kuchni. — Chcesz coś do picia?

Adrian Hoffman
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG DUSZA TOWARZYSTWA I killed Laura Palmer TUBYLEC URODZONY ZIMĄ PAN NA WŁOŚCIACH - WAVE HILL MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU STUDENT

Awatar użytkownika
22 y/o
177 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Adrian Hoffman »

-Ludzie z natury się nie rozumieją nawet, jeśli uważają, że jest inaczej. Nie powinieneś zaprzątać swojego sumienia moją osobą, bo nie jest tego warta, obaj to wiemy. Może… ale przynajmniej po części przyniosłoby wam to ulgę. Strata za strata, chociaż to u ciebie była boleśniejsza - odpowiedział, cicho wzdychając. Spojrzał na swoje dłonie, w których ściskał krawędź rękawa. Jakoś dziwnie patrzyłoby mu się wprost na Daniela, na dodatek w jego własnym domu. Był skrępowany i gdzieś zupełnie została zaburzona jego przestrzeń osobista. To miejsce było dla Hoffmana niepewnym gruntem, o którym niczego nie wiedział. Z tego powodu nie mógł powstrzymać myśli, które co rusz przewijały się w jego umyśle, podsyłając mu mało przyjemne scenariusze. Przebrnął właśnie przez obraz, w którym specjalnie został tutaj zaciągnięty, by rodzina Daniela mogła się wyżyć na chociaż jednym Hoffmanie. Może każdemu przyniosłoby to ulgę, a on koniec końców przestałby się męczyć?
Potrząsnął głowę, wyrwany z rozmyślań, kiedy po raz kolejny usłyszał głos chłopaka.
Osoby, dla których on był ważny.
Całe dwie. Jedna spędzająca czas z osobą, którą kochała i druga, gdzieś daleko, z którą być może nigdy się nie zobaczy. Na tym kończyły się bliskie znajomości Adriana.
-Mają ważniejsze sprawy na głowie - lekko wzruszył ramionami. Nie chciał wyjść na jeszcze bardziej żałosnego, niż był w rzeczywistości. Czemu nagle miałby komukolwiek mówić, jak samotny się czuł? Jak bardzo pragnął czyjejś uwagi, nie dostając jej nawet trochę. Ludzie go nie dostrzegali, zwracając na niego uwagę jedynie, kiedy był im potrzebny. To bolało. Czemu więc ciągle próbował i próbował zaskarbić sobie chociaż trochę ich uwagi?
-Jest dla mnie… może trochę wybawieniem, a trochę taką bezludną wyspą. Zresztą Daniel, to nie jest zupełnie ważne. Powinieneś nienawidzić mojej rodziny, a nie sią nią interesować. Mówiłem ci, masz do tego prawo - zerknął na niego przelotnie. Czemu chciał się z nim spoufalać? Czemu w ogóle niemal normalnie z nim rozmawiał, skoro jeszcze kilka dni temu widział niechęć w jego oczach? Jak miał go zrozumieć, skoro się nie dało? Nie znał przyczyny takiego zachowania ze strony chłopaka. - Hoffmanowie są idealnie, tak jak każda rodzina jest idealna na zdjęciach. Źle w jakim sensie? - spytał, chociaż mógł się domyślać, co takiego miał na myśli.
Przełknął ślinę, kiedy uderzenie przerwało rozmowę. Może to i lepiej?
-T-tak, może być cokolwiek - stwierdził, nie chcąc wymagać.

Daniel Calvert
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY MAN UP! devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG I killed Laura Palmer SKRYTY Walczę z depresją bezsenność to moja przyjaciółka Boję się tłumów Boję się samotności Uwielbiam lody

Awatar użytkownika
21 y/o
180 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Daniel Calvert »

— Nie zajmiesz miejsca swojego brata. Kiedyś może o tym myślałem. Chciałem, żeby twoja rodzina cierpiała tak jak moja, tracąc jednego z was, ale to on musi zapłacić za to co zrobił. Nie wierzę, że może patrzeć ludziom w oczy, mając na koncie jedno życie więcej warte, niż jego własne. — powiedział, zaciskając dłoń w pięść i czując jak paznokcie wbijają mu się boleśnie w skórę. To była czysta nienawiść do chłopaka, który nawet nie powiedział, że jest mu przykro. Może gdyby chociaż przeprosił… ale pewnie nic by to nie dało. Nie mógłby mu wybaczyć bo powiedział jedno słowo i to pewnie wymuszone. Czemu on wyszedł całkowicie bez szwanku z tego wypadku? Czemu jego brat nie mógł przeżyć?
— W takim razie są nic nie warci, skoro nawet się Tobą nie interesują. — stwierdził. Nie ważne jak zajęty był to miał chwilę by napisać do przyjaciół czy czegoś im potrzeba. Bo co za problem kupić więcej jedzenia kiedy akurat jest w sklepie, a ktoś nie może wyjść? Dla niego żaden, więc jeśli jego bliskie osoby się nim nie przejmują to trochę słabo. Trochę też mu nie wierzył, bo nikt nie jest aż tak samotny.
— I tak jest. Nienawidzę twojego brata i twoich rodziców. Chciałbym, żeby twój brat dostał to na co zasłużył, ale twoi rodzice go wybronią. Pewnie jest ich ulubionym synem. — nie myślał o tym, że mógł ranić Adriana swoimi słowami, ale chciał wiedzieć czy ma rację. Niby ulubiony syn też dostałby dom dla siebie, żeby żyć samodzielnie i mieć więcej swobody, ale myśl, że chcieli się go po prostu pozbyć z rodzinnego domu… nawet jemu zaczęło być szkoda chłopaka. — Wiesz w jakim. Jak oni Cię traktują? I nie okłamuj mnie, bo widzę, że coś jest nie tak. — powiedział, przyglądając mu się uważnie. Mógł udawać, ale widać po jego oczach czy kłamał.
Poszedł do kuchni, żeby wstawić wodę na herbatę. Parę chwil później wrócił do salonu z dwoma kubkami gorącego napoju, które postawił na stoliku przed nimi. Usiadł ponownie na kanapie, skupiając swoją uwagę na Adrianie.
— Spokojnie, niczego Ci nie dolałem. To tylko herbata, ale może być mało słodka, więc jak coś to mów. — powiedział, zachęcając go do wypicia. Podobno przy herbacie człowiek bardziej się otwiera, a on dalej chciał się dowiedzieć o co chodziło z Adrianem i jego rodziną.

Adrian Hoffman
WŁADZA 1 ANNIVERSARY - dla każdego, z okazji roku aktywności forum! Prima Aprilis! Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji Tworzę relacje jak prawdziwy influencer Biorę udział w meczu siatkówki Hurricane Season temat miesiąca - kwiecień temat miesiąca - lipiec BOGATE CV ONE BIG FAMILY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG DUSZA TOWARZYSTWA I killed Laura Palmer TUBYLEC URODZONY ZIMĄ PAN NA WŁOŚCIACH - WAVE HILL MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU STUDENT