Zablokowany
I’ll take care of you
Posty: 12 • strona: 1 z 1
Karty postaciRelacjeMessengerKalendarzeInstagram
Awatar użytkownika
22 y/o
175 cm
long story short
Once you choose Hope, everything is possible.

I’ll take care of you

Post Atos Blythe »

1.
Zdawać się mogło, że to będzie dla Atosa dzień jak każdy inny. Jajecznica popita sokiem z pomarańczy, nawyki pozostałe po tylu latach krótkiego trzymania przez ojca i do pracy. Tam popisywanie się zdolnościami barmańskimi, uśmiechanie się zalotnie do klientek, zwłaszcza tych po 40, bo one chętniej napiwki dają. Może dobrze, że akurat kwestia uśmieszków jakimś cudem omija uszy jego kobiety. Dziewczyna i tak ma okropnie zaniżoną samoocenę, co boli Atosa, bo osobiście widzi w blondynce boginię. Ilekroć by jej tłumaczył, to i tak wszystko na marne. Mimo wszystko przywykł do jej skromności i dostrzega w tym pewny urok. Chwilę wygłupów z resztą załogi Chill & Grill i do domu. Tam już był inny Atos. Przede wszystkim prawie nagi, bo w samych bokserkach. Zawsze tak łaził po domku. Niech się wstydzi ten kto widzi, ważne żeby jemu było wygodnie. Na obiad pewnie zjadł wczorajszą pizzę podczas oglądania jakiegoś meczu. Przy tym nie wypuszczał telefonu z ręki, by w każdej chwili móc odpisać Pattie, albo zwyczajnie do niej zadzwonić, jeśli o to poprosi. Pewnie gdyby nie miał lenia, to jeszcze skoczyłby pobiegać, albo popływać. Ale ten dopadł go niemiłosiernie i nie było mowy o ruszeniu tyłka z kanapy, a co dopiero z domku. Jego męski dzień kończył się na szybkim zimnym prysznicu i rzuceniem się na miękki materac łóżka. Długo nie trzeba było czekać, by usnął. W zasadzie ledwo sprawdził ostatnie aktualizacje na mediach społecznościowych, a już spał.
Nikt poza Pattie nie jest w stanie określić jak długo pukała w przeszklone drzwi domku. Atos w każdym razie był święcie przekonany, że albo mewa walczy ze swoim odbiciem, albo leje w kierunku drzwi, albo zwyczajnie coś mu się śni. Przekręcał się z boku na bok próbując odgonić nieustające pukanie, aż w końcu zaspany i nieco wnerwiony podniósł głowę z poduszki i spojrzał w stronę wejścia. Zmarszczył brwi i jedną dłonią przetarł oczy. Jeśli po drugiej stronie drzwi nie stoi ktoś ważny, to osobiście zatłucze natręta wędką ojca. Nawet miał ochotę wygrzebać ją spod łóżka, ale odpuścił gdy wzrok mu się wyostrzył na tyle, by dostrzec drobną sylwetkę i blond włosy w świetle księżyca. -Pattie?- mruknął i poderwał się na równe nogi, po czym podbiegł do drzwi, by wpuścić swoją dziewczynę. Spojrzał na jej twarz i wiedział, że nie jest kolorowo i wcale nie jest tutaj z nieprzymuszonej woli. Przytulił ją bez słowa i cmoknął w czubek głowy. Pewnie znów ten tyran wyżył się na niej. Tylko jak tym razem? Wyzwał, uderzył, jedno i drugie? Nie zapytał, czekał aż sama się otworzy. Jedyne co zrobił, to chwycił ją na ręce i przeniósł kilka kroków, by posadzić na materacu. Klęknął przy jej nogach i na jej udach oparł brodę. -Nie każ mi długo czekać. - powiedział w końcu i splótł ich dłonie. Skoro tu przyszła, to powinna wiedzieć, że jest u niego bezpieczna i może mu powiedzieć o wszystkim.
autor
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU CO RANEK WSKAKUJĘ DO OCEANU - BAYSIDE

Pattie BridgestoneDeephollow Horse Ranch


Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
long story short
Pattie wychowywała się w patologicznej rodzinie, do dziś doświadcza przemocy ze strony ojca alkoholika. Pracuje jako kelnerka na pół etatu i na pół etatu jako pokojówka. Ma wspaniałego chłopaka i bardzo chciałaby mieć psa.

I’ll take care of you

Post Pattie Bridgestone »

To był kolejny zły dzień. Wstała rano unikając towarzystwa rodziców przy śniadaniu. Ojciec spał pijany, a matka była już dawno w pracy. Pracowała jako sprzątaczka w szpitalu, więc do pracy szła jeszcze w nocy. Zjadła po cichu by nie budzić ojca. A potem poszła na swoją zmianę do hotelu. Lubiła tam pracować. Sami młodzi i sympatyczni ludzie, często trafiały się napiwki. No i w przerwie obiadowej można było zjeść naprawdę dobry obiad. Nie to co w domu. W domu zjadła coś ciepłego jak sobie zrobiła. A i to nie było takie łatwe, bo ojca irytował hałas i zapach. Więc jak był w domu to zwyczajnie nie ryzykowała. Ludzie dziwią się jej że jeszcze mieszka w takim domu, ale to wszystko że względu na matkę. Kto wie co by się stało gdyby została z ojcem sama. Kto by ją obronił? Po pracy w hotelu wróciła do domu i kłótnia już trfala o tym że matka do domu wraca i zamiast dać mu jeść to kładzie się spać. Że nie posprzątane, że piwo nie jest zimne. Wywróciła oczami i zamknęła się w swoim pokoju. Szybko się ogarnęła i poszła do drugiej pracy. Krótka zmiana, przygotowanie na wieczorne piwkowanie przy meczu i stanie za barem. Była kelnerka ale w dni takie jak ten gdy klientów było mało to pomagała za barem, czasem stała na zmywaku jak akurat nie trzeba było latać z taca. Wracając do domu miała nadzieję że w domu już wszyscy będą spać. Bardzo się myliła. Weszła w największą kłótnie matki z ojcem. Nie chciała brać w tym udziału. W swoim pokoju zamknęła się z myślą że włączy sobie coś po cichu i przed snam wymieni kilka wiadomości z chłopakiem. Niestety szybko została wciągnięta w tą całą ich walkę. Chwilę naprawdę myślała że jakoś to uspokoi. Ale niestety tak się nie stało i chwilą ciszy ze strony ojca to tylko cisza przed burza. Kiedy chwycił za kabel od telewizora który wyrwała wcześniej wkurzona mama, Pattie odsunęła matkę i sama oberwała w plecy. Ojciec tego nie planował i o dziwo był w wielkim szoku gdy to wszystko się stało. Krzyknęła z bólu, a potem łzy same uciekły z jej oczu. Nawet nie mówiła jak bardzo są popierdoleni. Tak jak stała w małym salonie tak wybiegła z domu. Gdzie miała iść? Do koleżanek przed którymi ukrywała sytuację w domu? Do dziadków? Wybrała Atosa.
Zapukała raz do drzwi. Trzeci. Piąty. Po chwili stukała coraz szybciej i mocniej, że bolały ja już kostki dłoni. Kiedy w końcu jej facet otworzył oczy na tyle by ją zauważyć odpuściła pukanie w szybę. Wtuliła się w niego niemal od razu gdy tylko znalazł się obok. Potrzebowała tego jak niczego na świecie. Kiedy znalazła się na łóżku, zasłoniła twarz dłońmi by po chwili wytrzeć ja z łez które i tak na nowo się pojawiły. - Masz lód? - szepnęła, a raczej wyjąkała bo przez łzy mówienie nie było takie łatwe. Czuła ze z długiej rany na plecach leci krew i napuchlo jakby miała pod skóra chudego węża. Pewnie nie raz dostała kablem czy pasem. Ale odkąd była dorosła raczej mu się nie zdarzało. Z resztą po jego minie widziała ze to nie ona była celem. - Ja już nie mam siły Atos. - dodała po chwili i chciała się pochylić co skutkowało jedynie grymasem.
A.
BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU Oszczędny

Awatar użytkownika
22 y/o
175 cm
long story short
Once you choose Hope, everything is possible.

I’ll take care of you

Post Atos Blythe »

Jak żyje tak nigdy nie poczuł bólu ze strony rodzica. Były jasne zasady i nakreślone to co jest zabronione, a co dozwolone. Nigdy jednak nie oberwał za złamanie któregoś zakazu. Zwykle ojciec w to miejsce dawał mu wycisk, albo szlaban. Zawsze, gdy mówił, że jego ojciec służył w marynarce wojennej to padało pytanie, czy miał trudne dzieciństwo z tego tytułu. Nie miał. Miał jedynie wojskową dyscyplinę, ale nigdy przemocy w szerokim znaczeniu. Pewnie gdyby raz, albo dwa dostał klapsa to inaczej by chodził, a tak? Dlatego też nie rozumiał jakim prawem spokojna dziewczyna jak Pattie może nosić na ciele siniaki, a jak dzisiaj się okaże to też blizny. Gdyby nie to, że na Florydzie każdy ma w domu broń , to chętnie rozprawiłby się z ojcem dziewczyny. Nie chce jednak w tak młodym wieku skończyć kilka metrów pod ziemią, albo z raną postrzałową i sądem na karku. Jedyne co mu zostało, to nieustanne proponowanie by wyniosła się z domu do niego. Może domek nie był hacjendą, ale we dwójkę spokojnie się pomieszczą. Nawet kot, albo pies wejdzie. Wierzchem dłoni pomógł osuszyć policzki i bez słowa podniósł się, by wyciągnąć z lodówki zamrożone jedzenie. Nie miał w zwyczaju robienia kostek w domu. Wystarczy, że męczy się nimi w pracy. Zapalił światło i ruszył w stronę blondynki. Siadł obok niej i zlustrował wzrokiem jej twarz, ręce i uda. Nie miały znamion, więc zapewne ukryła je pod ubraniem. Zacisnął wargi, gdy po wychyleniu się zobaczył brunatną plamę na plecach dziewczyny. Skurwiel powinien gnić pod ziemią i to poza miejscem godnym pochówku, gdzieś w przydrożnym rowie. Ostrożnie podniósł materiał koszulki i syknął widząc pręgi. -Połóż się, tylko powoli. Przyłożę okład i poszukam jakiegoś płynu do dezynfekcji. - powiedział troskliwym tonem i spojrzał na zapłakaną twarz Pattie. Westchnął ciężko, na jej słowa. Obchodząc się z nią jak z jajkiem delikatnie cmoknął jej skroń. -Tutaj jesteś bezpieczna kruszynko. Już zadbam o to, byś więcej nie patrzyła na tego gnoja. - nie wiedział jak, ale chciał do tego doprowadzić. Odczekał aż dziewczyna wyciągnie się na materacu i pochylił się nad nią. - Chwyć mnie za dłoń i ściśnij, wbij paznokcie jak wolisz. Na trzy przykładam lód. - powiedział i podał blondynce dłoń po czym odliczył i jak uprzedził, na trzy ostrożnie przyłożył woreczek z jedzeniem w opuchnięte miejsce. Zacisnął szczęki, gdy blondynka wbiła w jego skórę paznokcie, ale nawet nie mruknął w bólu. -Dzielna mała - powiedział cicho i przeszedł do kuchni, by poszperać w apteczce za czymś, czym odkazi ranę.
autor
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU CO RANEK WSKAKUJĘ DO OCEANU - BAYSIDE

Pattie BridgestoneDeephollow Horse Ranch


Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
long story short
Pattie wychowywała się w patologicznej rodzinie, do dziś doświadcza przemocy ze strony ojca alkoholika. Pracuje jako kelnerka na pół etatu i na pół etatu jako pokojówka. Ma wspaniałego chłopaka i bardzo chciałaby mieć psa.

I’ll take care of you

Post Pattie Bridgestone »

Zwyczajnie nie każdy człowiek nadawał się do tego by być rodzicem. Jej rodzice zwyczajnie tego nie potrafili. Ojciec był agresywny i od zawsze wolał alkohol, a matka zwyczajnie nie potrafiła obronić samej siebie, a co dopiero swoje dzieci. Nie chciała odejść od męża, nie potrafiła też wytłumaczyć dlaczego. Nie potrafiła powiedzieć co trzyma ja przy tym potworze. Życie było pochrzanione, Pattie poznała je z najgorszej strony i miała już dość. Mogłaby się przenieść do domu Atosa. Nawet jeśli mieszkałby w kawalerce pełnej szczurów, byłoby jej lepiej niż w domu. Ale musiała pamiętać o matce. Tylko Pattie jej została. Jeśli ona odejdzie nikt jej nie pomoże. Pattie już nie wiedziała jak ma ja namawiać do zaczęcia życia osobno, gdzieś z dala od tyrana który ma gdzieś swoją rodzinę kiedy ma wódkę pod ręką. Życie nie jest kolorowe, Patrisha cieszyła się że ma Atosa, dzięki niemu jeszcze nie zwariowała i chciało jej się żyć. Obserwowała go dokładnie, choć przez łzy widziała wszystko jak przez mgłę. Tato nigdy nie był tak by nie można było tego zasłonić. O dziwo nie był na tyle głupi. Sama miała ochotę zamodrowac ojca, ale nikt nie chciał pójść siedzieć za takiego gnoja. Kiedyś się od niego uwolni, na pewno tak będzie. Zgryzla wargę gdy podniósł jej koszule, pewnie jej materiał zdążył nieco przykleić się do rany. - Myślę że to niemożliwe. - rzuciła cicho i chwilę jej to zajęło jednak w końcu leżała na brzuchu podwijając koszulkę. Chciała już nigdy więcej nie patrzeć na ojca, ale czuję że to bardziej niż niemożliwe. W myślach liczyła razem z nim i gdy tylko przyłożył worek niby była na to gotowa a jednak jęknęła z bólu. - Przepraszam. - szepnęła po wszystkim gdy zorientowała się że sama nieświadomie zrobiła mu krzywdę, której tak bardzo się brzydziła. Nawet tej najmniejszej. Sięgnęła do rany. Ale szybko zabrała dłoń. Podłożyła ręce pod głowę i przez chwilę nic nie mówiła. Bo nawet nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Nie miał z nią łatwego życia. - Mogę dziś tu zostać? - wiedziała, że tak naprawę nie musi wcale pytać. Miała tu pewnie całkiem sporo swoich rzeczy. Z resztą rano wstanie do pracy i nie będzie mu mocno przeszkadzać. Podniosła się w końcu z łóżka i wcisnęła materiał koszulki pod stanik by zrobić sobie z niej Top. Nie chciała by jej materiał drażnił teraz ranę. Podeszła do niego i przerwała mu całe te poszukiwania by zwyczajnie się do niego przytulić. Wtuliła głowę w jego szyję i kilka razy ją cmoknęła. - nie chciałam cie budzić. - naprawdę nie chciała, gdyby nie ta sytuacja na pewno by się to nie pojawiła. Nie o takiej godzinie i nie niezapowiedziana.
A.
BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU Oszczędny

Awatar użytkownika
22 y/o
175 cm
long story short
Once you choose Hope, everything is possible.

I’ll take care of you

Post Atos Blythe »

Przemilczał słowa dziewczyny. Jak ktoś chce, to umie. Tycho cholera, jak? Za młodzi są na ślub, a przynajmniej Atos nie dorósł do roli męża, a co gorsza ojca. Nie zamknie też Pattie w domku jak niewolnicy. Bić to się może z chłopakami w jego wieku, ale nie będzie okładał starszego faceta. Jeszcze skończyłby z tulipankiem w brzuchu, bo przecież tak najłatwiej jest się obronić pijanej osobie. To było zbyt ciężkie jak na teraz i na szybką decyzję. Zamiast tego wolał się zająć raną swojej kobiety. To wymagało więcej uwagi w tej chwili. Uśmiechnął się pocieszająco, gdy ta go przeprosiła. Nie miała za co. Wielokrotnie przecież tak robili i jakoś żyje. Może i będzie przez jakiś czas miał znaczki po jej paznokciach, ale to najmniejszy problem. -Nie bolało bardziej od pierwszych zakwasów - odpowiedział pół żartem pół serio. Wielki ból to to nie był, a i pierwszych zakwasów nie pamięta. Wzruszył ramionami i cmoknął ją w kark. Na pewno drobne szczypanie, które teraz czuł na dłoni było niczym przy bólu jaki dokuczał zgrabnym plecom blondynki. Westchnął ciężko słysząc pytanie. Kolejny raz je słyszał i kolejny raz tak samo go irytowało. Spojrzał na nią trzymając w ręką jakąś maść na mięśnia. -Nie, opatrzę cię i w sumie to spadaj na piach, bo nie wyśpimy się w dwójkę. - powiedział sarkastycznym tonem i spojrzał na nią z ukosa - Wiesz, że możesz się tu nawet zameldować. Po co zadajesz takie pytania?- pokręcił głową i wrócił do przerzucania apteczki. Oczywiście sam tego nie uzbierał. To jeszcze zapasy po ojcu, do których dokupił pewnie jakieś plastry, maść na oparzenia, albo ukąszenia. Przerwał, gdy blondynka się do niego przytuliła i spojrzał na nią przez ramię -Nie obudziłaś - skłamał, jak zawsze w takich chwilach. Przecież doskonale widziała, że przewalał się po materacu jak szalony. -Z resztą, jutro mam na 15, więc zdążę się wyspać za całe życie.-wzruszyła ramionami i lekko zaczął się bujać na boki, tak jakby tańczyli wolny bez muzyki. -A tak poza tym, to wyśpię się po śmierci - dorzucił na dokładkę i wzruszył ramionami. Zadarł głowę, by chwilę popatrzeć na specyfiki i plasnął. Nie miał spreju dezynfekującego, a przecież nie jest zwyrolem, by dezynfekować ranę zimną wódką. -Płynu nie mam, ale może w to miejsce zjesz racuchy? Babcia mówiła, że świetnie łagodzą ból. - zaproponował i na oślep wrzucał rzeczy do apteczki, po czym ciapnął drzwiczkami i obrócił się tak, by stać twarzą w twarz z Pattie. Chciałby ją objąć, ale przeszkadzały mu rany. Zamiast tego chwycił ją za dłonie i splótł ich palce.
autor
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU CO RANEK WSKAKUJĘ DO OCEANU - BAYSIDE

Pattie BridgestoneDeephollow Horse Ranch


Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
long story short
Pattie wychowywała się w patologicznej rodzinie, do dziś doświadcza przemocy ze strony ojca alkoholika. Pracuje jako kelnerka na pół etatu i na pół etatu jako pokojówka. Ma wspaniałego chłopaka i bardzo chciałaby mieć psa.

I’ll take care of you

Post Pattie Bridgestone »

Wsystsko było o wiele łatwiejsze kiedy patrzyło się na to z boku. Gdyby Atos byl na jej miejscu zapewne też nie zostawiły matki samej sobie z problemem. Wszystko było pochrzanione. Pattie już dawno powinna pomyśleć o sobie i o swoim życiu. A jednak była na to za dobra. Wszystko było za bardzo pochrzanione, najłatwiejsze rozwiązania są najprzyjemniejsze ale nie zawsze łatwo je wybrać. Czy Pattie nie chciałaby zamieszkać z Atosem? Oczywiście że by chciała. Byli że sobą tyle czasu, że to nikogo by nie zdziwiło. I wcale nie potrzebowała do tego ślubu czy dziecka. Chociaż w jej wykonaniu to się że sobą łączy. W końcu do ślubu nie będzie seksu, a bez seksu dzieci... Ale wracając. Chyba jeszcze nie była gotowa na ściągnięcie sobie z barku pewnych ciężarów. Domyślała się że to nic w porównaniu z bólem który ona czuła ale to wcale nie oznaczało że nie powinna przepraszać. Nawet w najgorszej kłótni nie uderzyłaby go jak niektóre laski. Gardziła przemocą i tyle. - To chyba silniejsze ode mnie. - normalnie pewnie wzruszyłaby teraz ramionami i uśmiechnęła się niewinnie ale w obecnej sytuacji jej ciało nie miało siły na kolejną dawkę bólu, a takie ruchy na bank by go sprawił. Prychnęła cicho śmiechem, ale zaraz przestała, bo to wcale nie było przyjemne. - Pukałam w szybę jakieś dziesięć minut skarbie. Spałeś i zapewne chrapałeś niczym małe prosię. - rzuciła z rozbawieniem wyrysowanym na twarzy i pogładziła go paluszkami po brzuszku. Chrapal. W sumie za każdym razem gdy spali razem to chrapał. Nie przeszkadzało jej to, zdążyła już dawno się do tego przyzwyczaić. Oparła jeszcze mokry od łez policzek o jego gorące plecy i jej ciało szybko podłapało delikatne ruchy na boki. Nie potrzebowała płynu. Nie musiał go wcale szukać. - Chyba nic nie przełknę. - wcale nie kłamała z resztą może lepiej nie jeść na noc. Dupa jej jeszcze bardziej urośnie. - Możemy po prostu się położyć? - wolała po prostu się do niego przytulić i w przypływie senności po prostu zasnąć. Cofnęła się i podeszła do drzwi puszczając jego dłonie i w końcu ściągnęła buty. Pewnie naniosła mu tu piasku, ale znając życie sprzątała tu częściej od niego. Potem ściągnęła koszulkę by zostać w samym staniku i w jeanosywch spodenkach usiadła na łóżku. Jako jedyni widział jej bilzy, sniaki i rany. Co nie oznaczało że lubiła mu nie pokazywać. - Zgasisz światło?
A.
BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU Oszczędny

Awatar użytkownika
22 y/o
175 cm
long story short
Once you choose Hope, everything is possible.

I’ll take care of you

Post Atos Blythe »

Skinął głową. Wiedział, że dziewczyna jest zakompleksiona i zahukana do tego stopnia, że pewnie mogłaby przepraszać, że za głośno oddycha. Starał się wykrzesać z niej trochę odwagi i szaleństwa, ale wszystko na nic kiedy tylko gdzieś na horyzoncie pojawiały się jego koleżanki, albo na jej ciele pojawiały się nowe ślady. To było jak błędne koło. Nie miał z nią łatwo, ale pokochał ją taką jaka jest i pogodził się z jej charakterem już dawno. Zaśmiał się na porównanie go do prosiaka. Nawet przez chwilę próbował naśladować takiego prosiaczka, ale chyba bardziej wyszedł na zarzynanego wieprza. Nic nie poradzi na to, że pewnie podczas jednej z bójek jakiś amigo przetrącił mu przegrodę nosową i teraz skazuje wszystkich na chrapanie. Ostatecznie jest jeszcze coś takiego jak zatyczki, które pewnie kupi Pattie jak wprowadzi się do niego na dłużej. Mlasnął gdy odmówiła racuchów. Spojrzał w stronę zawalonego zlewu i wystającej rączki patelni gdzieś między szklankami i talerzami. -Może to i lepiej. Najpierw musiałbym pozmywać, a i nie odpowiadam, że racuchy byłyby zjadliwe. Babcią Blythe nie jestem. Chociaż mam kilkudniowy zarost. - zaśmiał się ze swojej babci i przejechał dłonią bo zaroście, który powinien zgolić. Z drugiej strony ponoć milfy lubią młodzieńców w takim wydaniu, więc czego się nie robi dla dodatkowych baksów? - Jasne, możesz nawet zabrać wszystkie poduszki.... Poza jednym jaśkiem. Ostatnio spałem na materacu, koalo. - wystawił język i ruszył w stronę łóżka, gasząc przy okazji światła. Odchrząknął, gdy zobaczył swoją kobietę w samym staniku. Chłopak nie zamoczył już kawał czasu, więc nie dziwne są jego myśli o filmikach, gdzie cygan kąpie się w dziurze w asfalcie. Bo o tym właśnie pomyślał, żeby tylko odbić swoją uwagę od tego co zasłania stanik blondynki. Położył się na swojej połówce i pod głowę położył sobie jaśka w poszewce moro. Spojrzał na Pattie i delikatnie zgarnął kosmyki włosów z jej twarzy. -Boli jeszcze? Mogę iść po kolejny okład. -zaproponował i wskazał na lodówkę.
autor
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU CO RANEK WSKAKUJĘ DO OCEANU - BAYSIDE

Pattie BridgestoneDeephollow Horse Ranch


Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
long story short
Pattie wychowywała się w patologicznej rodzinie, do dziś doświadcza przemocy ze strony ojca alkoholika. Pracuje jako kelnerka na pół etatu i na pół etatu jako pokojówka. Ma wspaniałego chłopaka i bardzo chciałaby mieć psa.

I’ll take care of you

Post Pattie Bridgestone »

Taka była i wszystko mogła zawdzięczać rodzinie w jakiej się wychowała. Skromna, pełna kompleksów i z brakiem pewności siebie. Co oczywiście nie czyniło jej nudnym i ponurym człowiekiem. Kochała się uśmiechać, była nieziemskim pieszczochem i kochała dobrze się bawić. Nie zawsze wydarzenia w domu sprzyjały dobrej zabawie, ale starała się dorównać swojemu chłopakowi. Naprawdę trafiła się jej perełka, ktoś eyplen zrozumienia. I nie miała pojęcia jakby poradziła sobie bez niego, jak poradziłaby sobie gdyby go straciła. Dlatego była taka zazdrośnica, dlatego musiał ukrywać w pracy w barze malinki. Jako wolny barman był bardziej zarobkowy. Co niby Pattie rozumiała, ale wcale jej się to nie podobało. Sama nie lubiła kiedy napaleni faceci klepali ja w tyłek gdy jechała z wózkiem pełnym ocieli po hotelowym holu czy gdy nosla tace z napojami do stolika. Kiedy zaczął udawac prosię zaśmiała się cicho, wiedział jak ja rozśmieszyć. Pokefila delikatnie głową, był niemożliwy. Nie potrzebowała zatyczek. Przynajmniej na razie na dłuższą mete nie wiadomo ile pociągnie, heh. Spojrzała w stronę zlewu i pokręciła głową. Chyba powinien zainwestować w zmywarkę, chociaż i wtedy Pattie nie miałaby pewności że naczynia będą czyste w tym domu. Coś mu się tam w końcu zalęgnie. Dobrze ze miał taką Pattie która z domu mimo wszystko wyniosła ze porządek musi być bo ojcu tak pasuje i sama do porządku przywykła. - Lubię Twoj zarost. - zarostu jego babci nie lubiła, ale ten jego był przyjemnie kujący. Gdyby się dowiedziała że te stare baby bardziej na niego przez ten zarost lecą to sama by go w nocy ogoliła na pupę niemowlaka. Kiedy zaglądała do jego baru raczej nie zwracała uwagi na jego klientki. Z resztą zazwyczaj wpadała tam gdy miał wcześniejszą zmianę, albo popołudniu kiedy bar nie był pełen samotnych kobiet. Wieczorami w końcu sama pracowała. - Na urodziny dostaniesz nowy zestaw poduszek, będziesz miał swoje osobiste. - kochała spać wysoko, mogła nie mieć kołdry, ważne by mieć wygodnie pod głową. Więc to całkiem możliwe że ukradła mu poduszki. Nie zrobiła tego świadomie, na pewno nie chciała tam w nim niczego pobudzić. Zwyczajnie nie dałaby rady spać w koszulce która za każdym ruchem jej czy jego szorowałaby po ranie. Często nie myślała o tym że jej stroje czy czyny mogą go nieco... Dekoncentrować. Gdy się położyć od razu wtuliła się w jego klatkę piersiową, robiąc sobie z ramienia chłopaka poduszkę, nawet noga go oplotła niczym mała małpka. - Jesteś, więc jest mi znacznie lepiej. - nie chciała by wstawał do lodowki.
A.
BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU Oszczędny

Awatar użytkownika
22 y/o
175 cm
long story short
Once you choose Hope, everything is possible.

I’ll take care of you

Post Atos Blythe »

Oboje się kontrolowali w pracy, a raczej kontrolowali klientów. O ile Pattie nie widziała mamusiek, tak wiele razy faceci z klejącymi rękoma kończyli z przebitymi oponami, albo porysowaną karoserią. Czasem, jeśli przegięli pałę, kończyli z rozciętym łukiem brwiowym... on pewnie też. Ale stawał w obronie swojej kobiety, tak? Czasem na prawdę ciężko mu było bajerować taką Helgę, ale musiał, bo miał oko do metek na ubraniach. Jeśli przychodziła taka z drogą torebką, wiedział, że zarobi. Czasem też czuł się jak alwaro żigolak i tania dziwka, ale cóż. Kto nie lubi ekstra gotówki? Zwłaszcza jak jest się młodym i mieszka na swoim. Nawet jeśli z tego mieszkania samodzielnego zalęgnie mu się jakieś żyjątko, to bardzo się z tego ucieszy. Na przykład taki karaluch. Kupi mu terrarium, nazwie go Ogryzek, będzie karmił i tresował. Same pozytywy. Ba, kolejny jest taki, że Ogryzek nie wymagałby wyprowadzania na spacer, czy zmieniania kuwety.... Cholera, miałam kotu kuwetę zmienić. I Pattie wcale nie musiała mu sprzątać. Sam to robił, jak zauważał kłębki kurzu, albo zwyczajnie kończyła mu się bielizna w komodzie. -Teraz lubisz. Wcześniej to było "nie kuj, nie kuj" - poprawił blondynkę. Co prawda, nie kuj nie kuj było jak zamiast kilkudniowego zarostu były chamskie wąsy i wyglądał jak bezdomny. Wąsa pewnie mu zgoliła gdy był pijany, albo spał. Jedno z dwóch. Nie pamięta, by sam to robił. Mała jaszczurka. -O, i to jest dobry prezent. Tylko pamiętaj, że lubię moro, chociaż wzór w kotwice. - wskazał na nią palcem. Nie ma mowy o żadnych kwiatuszkach, czy troskliwych misiach. W te ostatnie ma bokserki, które zakłada do pracy, żeby w razie co być totalnie aseksualnym. Trafiła mu się księżniczka na ziarnku grochu, w dodatku bardzo skromna księżniczka. Ile razy chował poduszkę pod łóżko, żeby wkręcić jej, że ukradła mu wszystkie, to tak długo się wierciła póki nie oddał jej tej ostatniej-idealnej poduchy. Objął ją rękoma i przytulił do siebie, by nie było między nimi nawet milimetra odstępu. -To dobrze. Wiesz, że ja też lepiej śpię jak jesteś obok mnie? - spytał i uśmiechnął się lekko. Zaczął bawić się jej włosami i pewnie nawet splatać coś na kształt warkocza. Oparł brodę o jej głowę i zaczął nucić piosenkę ze Smerfów. Nie, żeby oglądał. Mama zawsze nuciła to bliźniakom przed snem, stąd ten nawyk. -A może obejrzymy Smerfy, albo Gumisie? - wypalił po chwili totalnie poważnym tonem,
autor
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU CO RANEK WSKAKUJĘ DO OCEANU - BAYSIDE

Pattie BridgestoneDeephollow Horse Ranch


Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
long story short
Pattie wychowywała się w patologicznej rodzinie, do dziś doświadcza przemocy ze strony ojca alkoholika. Pracuje jako kelnerka na pół etatu i na pół etatu jako pokojówka. Ma wspaniałego chłopaka i bardzo chciałaby mieć psa.

I’ll take care of you

Post Pattie Bridgestone »

Och, jej szef pewnie już nie raz zwrócił jej uwagę że jej chłopak nie powinien tak gwałtownie reagować i okładać każdego ich klienta. On rozumie zazdrość i kochanie ale on tu zarabia pieniądze i jak Pattie coś się nie podoba to się zwolnić może. W sumie mogła to znaczy w sumie to nie mogła. Nic jej niby nie powstrzymywało. Ale potrzebowała pieniążków. A tu zarabiała całkiem sporo. Ona nie mogła odezwać się do rodziców o pożyczkę. Matka miała pewnie odłożone jakieś grosze na chleb do końca miesiąca. Pewnie tylko dlatego że dostała te grosze od Pattie. Więc jakby pożyczka od rodzicieli staje się mało możliwa. - Wcale nie chodzi wtedy o Twoja brodę. A on ten okropny wąs. Wyglądałeś jak jakiś alfons. - gdyby się uparł zaakceptowałaby go z tym wąsem. Ale pozbycie się go przyszło jej tak łatwo że nie zamierzała udawac, że ten wąs się jej podoba. Wypchnęła usta i zrobiła z nich zgrabna podkowę. Kotwice i moro. Westchnęła ciężko. - Myślałam że wolisz futerka w różowym kolorze. - dobrze go znała i wiedziała co go zadowoli, a co sprawi że wyśmieje prezent. Ale może powinna właśnie kupić mu dwa prezenty? Jeden dla śmiechu, a jeden zupełnie poważnie? To dobry pomysł, ale teraz nie chciała myśleć jak go dopracować.
- Wiem... Jest mi znacznie lepiej z Tobą niż z pluszakiem ubranym w Twoja koszulkę. - pewnie dostała go już jakiś czasem temu, a koszulkę może sobie nawet ukradła, albo zostawił ją gdy raz na rosku rok zostawał u niej na noc. Chociaż pewnie to było sto lat temu i zdążyło się może z dwa razy. Delikatnie przykryła się kołdra, uważając na ranę. Pewnie było jej zimno, może nawet miała gorączkę przez to wszystko. - Chyba wolałabym smerfy. - nie miała z tym problemu. Mógł włączyć bajkę. Sama jednak zamknęła oczy mrucząc cichutko gdy bardziej wtulała się w jego klatkę piersiową.
A.
BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU Oszczędny

Awatar użytkownika
22 y/o
175 cm
long story short
Once you choose Hope, everything is possible.

I’ll take care of you

Post Atos Blythe »

Wywrócił oczami, gdy określiła go alfonsem. Już nie chciał jej przypominać, że alfons to delikatne określenie. Przyrównywała go przecież do pedofila, bezdomnego, prawiczka (tu dużo się nie myliła odkąd zostali parą) i wreszcie dżolero z lat 80. Oczywiście, że przez chwilę się na nią dąsał za potraktowanie go golarką. Jeszcze sobie pewnie dopowiedział, że to była ta sama golarka co nią sobie psiochę goli, chociaż po kolorach golarek doszedł, że to kompletnie nowa sztuka była. Koniec końców przywykł i dba o to, by więcej nie było "nie kuj" jak się miziają. Zmarszczył brwi i spojrzał na nią jak na kretynkę. - Kobieto, ustalmy sobie coś - urwał, bo zdał sobie sprawę, że zabrzmiał jak ojciec. Nawet ręce uniósł tak samo jak on. Westchnął i wrócił do tłumaczenia. -TO jest męski domek, tak? Nie ma tu miejsca na cipkowe poduszeczki, kocyki i inne pierdolety. Możesz tu mieć swoje różowe ręczniki, kubeczki i talerzyki. Ale poduszki w cekiniki i futerka z automatu będą lądować w koszu.... Albo oddam bezdomnemu Berty'emu. -powiedział na jednym wydechu. Pewnie gdyby widziała to pani Blythe to zaklaskałaby w dłonie, bo gestykulował jak pan Blythe i nawet nad tym nie panował. Liczył się przekaz. Moro/kotwice, albo wcale. Przecież gdyby ojciec wiedział, że jego syn ma w domku różowe poduszki, to wstałby z grobu, a już na pewno nawiedział go w snach. Wystarczy, że przewraca się w grobie za każdym razem, gdy jego syn wkłada na dupę bokserki z Troskliwe Misie.
-Czy to ten sam miś, którego wygrałem w losach na loterii? - spytał nieco rozbawiony i pokręcił głową. Osobiście liczył na tą nową grę na plejaka, ale przecież głośno tego nie mówił. Poszli do stoiska "po misia" i faktycznie wrócili z misiem. -A więc Smerfy - zgodził się i wyciągnął pilota spod poduszek. Powciskał jakieś guziki i na pilocie i wyszukał playlistę z niebieskimi ludkami. Pewnie dał radę odśpiewać czołówkę pierwszych trzech odcinków, a potem to już mu się śniło, że był Klakierem, a Gargamelem była jego siostra.
autor
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU CO RANEK WSKAKUJĘ DO OCEANU - BAYSIDE

Pattie BridgestoneDeephollow Horse Ranch


Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
long story short
Pattie wychowywała się w patologicznej rodzinie, do dziś doświadcza przemocy ze strony ojca alkoholika. Pracuje jako kelnerka na pół etatu i na pół etatu jako pokojówka. Ma wspaniałego chłopaka i bardzo chciałaby mieć psa.

I’ll take care of you

Post Pattie Bridgestone »

Wywróciła oczami na jego słowa. Nie zamierzała mu tu robić pipodomu. O to mógł być spokojny. Nie była rozpuszczona księżniczka z wielką miłością do pluszu i różu. Więc tym bardziej nie zamierzała mu robić cyrku z domu. No i warto pamiętać że tu wszystko widać przez wielkie okna. Wstyd byłoby gdyby leżał w różowym pluszu kiedy za oknem biegaliby ludzie. - Widziałeś bym miała kiedyś różowy ręcznik? - spytała tak dla jasności z rozbawieniem na twarzy, bo naprawdę nie rozumiała go zupełnie. Z resztą miała tu swój ręcznik, który kupiła i zostawiła u niego. I wcale nie był różowy. Był biały w różowe wzroki. A to zmienia postać rzeczy. Ale co ona się tam kłócić będzie.
- Właśnie ten. - No cóż, miał być miś to był miś. A nie jakieś gry. Na wszelkiego rodzaju święta dostała od niej gry jakie tylko chciał i jakie dopiero wychodziły. Po chwili na ekranie były już smerfy. On po kilku odcinkach zasnął, a Pattie jeszcze długo się męczyła. Za dużo tego dnia się stało, by tak po prostu zasnęła. Było pewnie po trzeciej jak postanowiła wyłączyć telewizor. Wtuliła się w swojego ulubionego misia, cmoknęła go pewnie jeszcze gdzieś w ramię, pomęczyła chwilę i w końcu zasnęła.
Rano obudziła się jako pierwsza, spóźniona już do pracy w hotelu. Świetnie. Ubrała na sobie koszulkę chłopaka, bo ta jej była we krwi. Więc słabo by w niej gdzieś poszła. Ucałowała chłopaka i pewnie tym buziakiem go obudziła. Ale mógł tylko zaspanymi oczami zobaczyć jak jej blond włosy znikają za szyba jego domku. W drodze do pracy układała jakoś włosy za pomocą... Palców i gumki. A potem jeszcze do szefa zadzownila że awaria, ale ze juz biegnie i zaraz będzie. I zaraz była. Ciężki dzień, czas start.

Zt
A.
BOGATE CV Adam i Ewa TUBYLEC W ZWIĄZKU Oszczędny