Lokatorzy: brak
Marseille KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
160 cm
long story short
Od 11 miesięcy pani Kennedy i żona Apolla. Mama dwójki ślicznych dzieciaczków : 6-letniego Hermesa i 7-miesięcznej Selene.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Marseille Kennedy »

8.


Jeśli Marseille ściąga na siłę swoją matkę do Hope Valley, tylko po to by oddać dzieci pod jej skrzydła na dwa dni, to znaczy, że szykowała coś specjalnego. Dodatkowo bez marudzenia puściła siostrę Polo pod namioty ze znajomymi. Krótko mówiąc, zrobiła wszystko by późne popołudnie należało już tylko do nich. Nie chodzi już o jakieś zabawianie się jak za czasów szkolnych, a zwyczajnie obejrzenie filmu od początku do końca, poleżenie na leżakach i gadanie o pierdołach, czy po prostu wygłupianie się tak, jak przy dzieciach nie jest to możliwe. Wszystko to miało być niespodzianką. Szkoda, że ta niespodzianka zginęła w zarodku, bo gdy ona była w pracy Polo postanowił wyjść. Z tego, co w drzwiach rzuciła jej młodsza Kennedy, wyszedł bez słowa. No nic, w końcu została w domu sama. Napisała jedną wiadomość do męża, drugą, trzecią. Cisza. Żeby nie roznieść domu i nie pozwolić obudzić w sobie detektywa zajęła się sprzątaniem. Zebrała wszystkie zabawki Selene i wrzuciła je do różowego pudła z motywem księżniczek Disney'a. Klocki Hermesa powrzucała każde do swojego opakowania. Te poukładała w pudle z Avengers i ustawiła na pudle z zabawkami Selene. Starła kurze, odkurzyła podłogę i kanapę, bo jakimś cudem doszukała się na niej psiej sierści. Podłogi zmyła i wypastowała. Mało brakowało, a pomyłaby okna. Ale za to suchym mopem przeleciała kąty ścian, by ściągnąć pajęczyny. Blaty i fronty szafek kuchni lśniły jak baranowi rogi na mrozie, a po kuchence nie było znaku użytkowania. Nawet lodówkę na nowo octem przeleciała i poukładała produkty według gatunku. Może i to wszystko miałoby sens, gdyby nie robiła tego wszystkiego dwa dni temu, podczas "normalnego" sprzątania. Na koniec rozstawiła drabinę i zdjęła firanki, po czym przywiesiła nowe. Ach, wcześniej oczywiście je przeprasowała, bo wydawały się jakieś pogniecione. Ręce pełne roboty miała, to fakt. Przynajmniej nie myślała za dużo, a wyznaczała sobie małe punkty, które realizowała. Zmachana i spocona zafundowała sobie gorącą kąpiel. Spojrzała na zegarek, normalnie dzieciaki spałyby od dwóch godzin, a ona w zasadzie też wychodziłaby z kąpieli. Po krótkiej wymianie wiadomości z mężem wiedziała, że ten nie wróci sztywno do domu, a w żagle będzie mu wiało i to całkiem mocno. Dobrze, obudzi w sobie potwora, na którego wiecznie marudzi. Wysuszyła włosy, nałożyła maseczkę i płatki pod oczy. Odprawiła wszystkie te rytuały piękna, a tego nadal nie było. -Ja Ci kurwa pokażę. - mruknęła do swojego odbicia w lustrze. Naciągnęła biały szlafroczek na siebie i zeszła na dół. Zamknęła drzwi na dwa zamki. W telewizji włączyła pewnie jeden z tych kryminalnych seriali, które ogląda ukradkiem przed dziećmi. W kuchni zagotowała sobie mleko, ukroiła kawałek ciasta, tym razem kupnego. Usiadła na krześle przy wyspie i z kuchni oglądała serial. Z każdą minutą czuła się tak samo podkurwiona jak prokurator w serialu. Pierwsze kroki na schodach i Marseille uśmiechnęła się sama do siebie. Poznawała te kroki dokładnie, w końcu tygodniami patrzyła na zapijaczonego Apollo. -Dobijaj się kurwa, dobijaj. -mruknęła i zeszła z krzesełka. Zgłosiła telewizor, gdy zaczął ją drażnić dźwięk dzwonka. Telefon nawet wyciszyła, gdy zebrało się milion nieodebranych i tyle samo rozmazanych treści w smsach. Usiadła wygodnie na kanapie, a nóżki wyciągnęła na kawowym stoliku. Czy miała obmyślone co dalej? Nie. Szła na spontan, ale też ulituje się nad mężem i nie będzie go całej nocy na dworze trzymać.
wikuś
DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! PHONE ADDICTED Adam i Ewa PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY JESIENIĄ YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU lubię upały Rozrzutny I LOVE YOU, BABY! CALL 911 Eminem #*&!@%^ house flipper i'm still alive sticks and stones DANSE MACABRE #SCREAM I DO ON, ONA I DZIECIAKI Z KOŚCI NA OŚCI CAKE BOSS HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN LIAR, LIAR, LIAR Counting stars Bo do tanga trzeba dwojga

Apollo KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
184 cm
long story short
Polo, bo tak na niego mówią bliscy jest kierowca samochodów ciężarowych, ma piękna żonę, która urodziła mu dwójkę dzieci. Synka który kończył niedawno 6 lat i maleńka córkę.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Apollo Kennedy »

Jemu też należało die jakieś wychodne. Ostatnio to on siedział z dziećmi w domu, robił jej remonty kiedy ona wyszła z koleżanka. Owszem ona spędza o wiele więcej czasu w domu z dzidciakami. Ale on w tym czasie nie leżał pod palmami. Tylko ciężko pracował. Wracając do domu też chciał mieć kilka godzin na spędzenie go z przyjaciółmi. Tak danwo nie wyciągał swojej deski z garażu kumpla. Tak samo nie spotykał się z innymi że zapomniał jak to jest wyjść do ludzi. Skąd miał wiedzieć że jego żona ma dla niego jakąś wielka niespodziankę i pozbyła się dzieci z domu. Nie czytał w myślach. Z resztą napisał, że będzie później. Wtedy spokojnie mofla napisać jakie ma plany na wieczór i na bank byłby szybciej. Ale nie. Sama była sobie winna, a i tak oberwie się jemu. No nie ważne. Po spotkaniu z Gem poszedł serio łapać fale z chłopakami. Trochę się im zeszło. A ostatecznie na plaży zapłonęło ognisko. Zjedli kiełbaski i wypili o kilka piw za dużo. Jego żona już wtedy nie odpisywała i nie odbierała telefonu. A potem już przestał dzwonić bo nie miał za bardzo na to siły. Pod dom podwiózł go jeden z kumpli. Jedyny z całej ekipy który nic nie wypił. Złapał za klamkę ale drzwi były zamknięte. W sumie to wcale go nie zdziwiło. Wychodząc z domu musiał go zamknąć więc to oczywiste że miał klucze... A racze powinien je mieć i je... Zgubił. Przeszukał wszystkie kieszenie ale nic w nich nie znalazł. Ani kluczyków od auta,krorw zostawił pod restauracja, ani tych od domu. Miał przy sobie tylko telefon. Tylko czy portfel zostawił w aucie? Cz też go zgubil? Teraz nie miał pewności. Gdyby teraz był trzeźwym.. Może by się tym przejął. Ale teraz postanowił po prostu dobijać się do drzwi, bo już chciało mu się do łóżka. Na początku pukał cicho że względu na dzieci, potem już zacznie głośniej. Aż w końcu się poddał. Bo co jeśli coś się stało?! Z taką myślą wziął rozbieg na tyle ile weranda mu pozwalała i po chwili wpadł razem z drzwiami do domu. Pomasowal sobie bark jak już złapał równowagę i zamknął za sobą drzwi. Tej nocy nie zamkną się na klucz. Trudno. - Marseille! - rzucił jak żonę zobaczył w salonie. - Głucha jesteś czy co ze tych cholernych drzwi do kurwa nędz otworzyć nie możesz? - nie podniósł głosu tylko dlatego, że myślał że dzieci śpią na górze. Ściągnął buty, rzucił telefon z pękniętym okranem na komodę i westchnął ciężko.
A.
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo BOGATE CV DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED Adam i Ewa I killed Laura Palmer PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU nigdy nie studiowałem/am Jestem najstarszym dzieckiem I LOVE YOU, BABY! Pracownik na medal help me, i'm poor #*&!@%^ i'm still alive sticks and stones Loża hejterów CALL 911 ON, ONA I DZIECIAKI I DO DOMOWE REWOLUCJE HOME SWEET HOME ROBINSON CRUSOE MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM Counting stars Big gesture

Marseille KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
160 cm
long story short
Od 11 miesięcy pani Kennedy i żona Apolla. Mama dwójki ślicznych dzieciaczków : 6-letniego Hermesa i 7-miesięcznej Selene.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Marseille Kennedy »

Dobra, była sobie winna. Nie powiedziała mężowi o planach, chociaż miała ku temu pewnie ze trzy okazje. Z tym, że ona chyba nadal pielęgnuje w sobie te niespodzianki, do których przywykła jeszcze w Miami. Kompletna tajemnica, zero sygnałów, by na koniec wyskoczyć z super niespodzianką i patrzeć na minę drugiej osoby. Tym razem nie byłaby to jakaś wielka niespodzianka. Zero pompy, a makaron zapiekany z serem i ich ulubiony serial z czasów liceum. No cóż, chciała dobrze a wyszło jak zawsze. Jeszcze 3 minuty odcinka, a podniosłaby zgrabny tyłek i otworzyła drzwi. 3 minuty dzieliły ją od sprawnych drzwi i nie zbudzenia sąsiadów. Poderwała się z miejsca i próbując opanować drżenie patrzyła przestraszona na Polo. W tej chwili obawiała się najgorszego. Był pijany, był wściekły. Ostatnim razem ją uderzył za kilka słów za dużo. Nie była pewna co zrobi teraz. Z tym, że ona pewno nie klęknie i nie będzie błagać o akt łaski i chociaż mózg krzyczał, żeby spieprzała z domu, to organizm odmówił posłuszeństwa. Poprawiła szlafrok i zacisnęła szczęki. - Mnie się czepiasz? Co Ty odjebałeś przed chwilą? - odpowiedziała poniesionym głosem. Wskazała w stronę drzwi i czuła jak krew zaczyna się w niej buzować. - Czy ty jesteś nienormalny, czy zachlałeś się do tego stopnia, że nie myślisz logicznie? Jak mamy teraz zamknąć drzwi na noc? - Przecież dzieci i tak by się pobudziły zderzeniem Polo z drzwiami. Mogli więc sobie pozwolić na odrobinę krzyków. Najwyżej zlecą się sąsiedzi, albo obok jej auta zaparkuje radiowóz. Trudno.- Ciężko Ci było otworzyć drzwi kluczami? Problemu z trafieniem nigdy nie miałeś, to i teraz byś sobie poradził. - warknęła i skrzyżowała ręce na piersiach. Nie sądziła, by Polo był tak nieodpowiedzialny i pogubił najważniejsze rzeczy. A jednak. Z tym, że jasnowidzem nie jest i nie mogła opieprzyć go za coś, o czym nie wiedziała. - Ciesz się, że dzieci są z moją matką. Hermes nie musi patrzeć jak... Jak... - zacisnęła wargi w cienką linię, bo na końcu języka miała porównanie Polo z jego ojcem. Wiedziała, że to już byłby cios poniżej pasa i mąż by tego nie wybaczył. Wiedziała też, że nie ważne jak jest wściekła, to musi ważyć słowa.- jak przychodzisz w takim stanie do domu. Zwłaszcza, że w Panama City chciałeś, by dzieciak poznał Cię od trzeźwej strony. - powiedziała mierząc męża wzrokiem, który jednocześnie pokazywał, że się go boi i gdzieś tam przebijało się coś w stylu rozczarowania. Ona po prostu bała się, że sprawdzi się to, przed czym ostrzegała ją matka. Że dzieci często dziedziczą skłonności po rodzicach.
wikuś
DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! PHONE ADDICTED Adam i Ewa PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY JESIENIĄ YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU lubię upały Rozrzutny I LOVE YOU, BABY! CALL 911 Eminem #*&!@%^ house flipper i'm still alive sticks and stones DANSE MACABRE #SCREAM I DO ON, ONA I DZIECIAKI Z KOŚCI NA OŚCI CAKE BOSS HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN LIAR, LIAR, LIAR Counting stars Bo do tanga trzeba dwojga

Apollo KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
184 cm
long story short
Polo, bo tak na niego mówią bliscy jest kierowca samochodów ciężarowych, ma piękna żonę, która urodziła mu dwójkę dzieci. Synka który kończył niedawno 6 lat i maleńka córkę.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Apollo Kennedy »

Spojrzał w stronę drzwi i wzruszył ramionami. Co niby takiego zrobił? Gdyby otworzyła drzwi to nie byłoby problemu. Więc w jego głowie rodziło się jedno JESTEŚ SAMA SOBIE WINNA. I tego zamierzał się trzymać. - Zamknij się. Zaraz ten zjebany sąsiad znów będzie marudził że za głośno. A sam drze mordę jak pojebany. Ty chory kutasie! Wezwę na ciebie pierdolona policję! - nie lubił swoich sąsiadów. Prawie tak samo mocno ich nie lubił jak koloru ścian swojego domu. Chociaż jak tak teraz myślał, to nie wiedział czego/kogo nie lubi bardziej. Spojrzał na nią jak na słoń ona idiotke i westchnął ciężko. Na chwilę zapomniał o tym chorym sąsiedzie na którego się teraz zdenerwował nie widząc czemu. W końcu akurat teraz niczym nikomu nie podpadł. - Trzeba było mi drzwi otworzyć! A nie siedzisz rozłożona jak jakąś dama i czekasz na cud! Klucze chyba zgubiłem! - nie musiała się bać. Nie zrobi jej krzywdy. Owszem miała naprawdę źle wspomnienia. I często rozpamiętywał ten okropny incydent. Ale to nie tak, że był damskim bokserem i będzie ja lać gdy tylko podniesie na niego głos. To było tylko raz i z tego powodu nie musiała robić z niego psychopaty. Jak dobrze ze był na tyle pijany by tego nie zakodować i strachu żony nie zauważał.
- To już nie mogę napić się z kumplami? Co niby jest w tym złego? Jakbyś otworzyła drzwi za pierwszym razem teraz spałbym już w łóżku. Ale królowa dramatów musi komplikować sprawę. Sama se naprawisz te drzwi. Korona z głowy księżniczce nie spadnie. I spokojnie, nie musisz zamykać drzwi. Nikt takiej wariatki by nie porwał. - wywrócił oczami i jeśli miał jeszcze buty to teraz je ściągnął i kopnął gdzieś na środek salonu prawie się przy tym wywalając. No krew w nim buzowała do tego stopnia że chyba nie zaśnie! Dobra gówno prawda. Tylko głowę do poduszki przytuli i będzie spał. I chrapal.
A.
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo BOGATE CV DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED Adam i Ewa I killed Laura Palmer PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU nigdy nie studiowałem/am Jestem najstarszym dzieckiem I LOVE YOU, BABY! Pracownik na medal help me, i'm poor #*&!@%^ i'm still alive sticks and stones Loża hejterów CALL 911 ON, ONA I DZIECIAKI I DO DOMOWE REWOLUCJE HOME SWEET HOME ROBINSON CRUSOE MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM Counting stars Big gesture

Marseille KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
160 cm
long story short
Od 11 miesięcy pani Kennedy i żona Apolla. Mama dwójki ślicznych dzieciaczków : 6-letniego Hermesa i 7-miesięcznej Selene.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Marseille Kennedy »

Uniósł brwi słysząc kolejny raz marudzenie męża na sąsiadów. Osobiście lubiła ich. Często nawet ucinała sobie pogawędkę przez płot ze starszym Panem, a Hermes chętnie bawił się z ich wnukami i podjadał domowe wypieki. - Ooooo proszę bardzo. Wielkie ego ucierpiało, bo ktoś straszy policją. I ma rację. Gdyby u nich coś takiego się stało już bym miała telefon w łapie. Nie zdziw się jak za jakiś czas do drzwi zapuka mundurowy. Nie będę mówić, że wszystko w porządku. Nie jestem Twoją matką Polo i nie mam zamiaru Cię kryć. - wskazała na niego palcem. Oczywiście, że z uśmiechem na twarzy tłumaczyłaby, że to nic wielkiego. W końcu w każdym związku są sprzeczki i takie tam. Na wyłamane drzwi też by znalazła wymówkę. Na wszystko znajdzie wymówkę. Nauczyła się, gdy musiała tłumaczyć zarwane noce, mocny make up i kompletny brak czasu jeszcze w Panama Beach City. Zamrugała kilka razy mając nadzieję, że się przesłyszała. Potrząsnęła głową i zaśmiała się nerwowo, po czym kilka razy klasnęła w dłonie. - Brawo Polo. Brawo. Owacje na stojąco. Zgubić najważniejszą rzecz do domu tylko Ty potrafisz. W sumie teraz nawet nikt nie potrzebuje kluczy, by wejść do środka, więc na jedno wychodzi. - przyłożyła dłonie do skroni i mocno zacisnęła powieki. Chciała przeskoczyć kilka dni do przodu. A przynajmniej do dnia wyjazdu Polo. Nie chciała z nim rozmawiać, w ogóle w tej chwili nie chciała na niego patrzeć. Jednak farmazony, które wyrzucał z siebie z każdą sekundą zmuszały ją do dalszej pyskówki i teoretycznego mordowania wzrokiem. Królowa dramatów, księżniczka, wariatka. Za dużo. Przegiął pałę i tego stopnia, że zanim cokolwiek powiedziała szybkim krokiem ruszyła w jego kierunku. Wymierzony policzek pewnie nie bolał aż tak jak kiedyś, ale włożyła w niego całą swoją siłę i wściekłość. Złapała go za dolną szczękę i zmusiła do spojrzenia w jej stronę.- Ty skończony jebańcu. To ja urabiam się po łokcie. Dbam o dom. SAMA wychowuję TWOJE dzieci, kiedy Ty setki kilometrów od domu nie masz zielonego pojęcia z czym się zmagam. Na mojej głowie jest wszystko. Zakupy, niańczenie dzieci i Twojej siostry, rachunki i ogarnięcie tego wszystkiego do kupy, żeby morgrabia przyjechał i zadowolony jak gość opierdalał się na kanapie przed telewizorem. Kiedy ostatni raz zarwałeś noc przy dzieciach? Koniec. Rozumiesz? Koniec. Nie będę nad Tobą skakać jak nad dzieckiem, bo wróciłeś z trasy. - wrzasnęła, a gdy zbierała myśli by dalej wyrzucać z siebie żale dyszała szybko, jakby przebiegła maraton. - I nie wmawiaj mi, że Cię męczę. Skręciłeś kilka mebli i może mam za to wielbić na klęczkach? Zapomnij. To ja użerałam się z robotnikami i meblarzami. I co dostaję w zamian? Najebanego męża i areszt domowy. Wiesz kiedy ostatni raz byłam na imprezie, czy poświęciłam koleżankom wieczór? W Panama Beach na panieńskim. Ty za to latasz z kumplami na deskę, kiedy wyczujesz, że nie masz obowiązków. - I to chyba tyle na dziś z jej żali. Albo po prostu czuła, że jest na granicy płaczu z braku sił. Odsunęła się od Polo na kilka kroków i zmierzyła go ponownie wzrokiem. Uniosła dłonie w geście kapitulacji. - Nie chcę na Ciebie patrzeć, słuchać i w ogóle z Tobą rozmawiać. Jak chcesz to zalej się w trupa i dalej płacz nad swoją tragiczną dolą. Barek jest pełny. - pokręciła głową i odwróciła wzrok. W zasadzie to powoli kierowała się w stronę schodów. Chciała wtulić się w pościel pachnącą ich synkiem i pewnie wyć do białego rana. - Jeszcze jedno. Wymienię drzwi na antywłamaniowe, może i okna na kuloodporne. Następnym razem się od nich odbijesz i zjebiesz ze schodów. - Nie chciała beczeć. Nie teraz, nie przy nim. Spojrzała na niego zaczerwienionymi oczami minęła go przy okazji zaciągając Polo z bara. Najpierw kopnęła jego buty, ale zaraz po tym schyliła się po nie i rzuciła najpierw jednym, a potem drugim w męża. - Byś po sobie sprzątał. Wysprzątałam cały parter, chociaż to raczyłbyś uszanować. - warknęła i odrzuciła włosy na plecy. - Masz swoją wariatkę. - rzuciła na koniec i milimetry dzieliły ją, by po odwróceniu się od Polo unieść środkowy palec do góry.
wikuś
DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! PHONE ADDICTED Adam i Ewa PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY JESIENIĄ YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU lubię upały Rozrzutny I LOVE YOU, BABY! CALL 911 Eminem #*&!@%^ house flipper i'm still alive sticks and stones DANSE MACABRE #SCREAM I DO ON, ONA I DZIECIAKI Z KOŚCI NA OŚCI CAKE BOSS HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN LIAR, LIAR, LIAR Counting stars Bo do tanga trzeba dwojga

Apollo KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
184 cm
long story short
Polo, bo tak na niego mówią bliscy jest kierowca samochodów ciężarowych, ma piękna żonę, która urodziła mu dwójkę dzieci. Synka który kończył niedawno 6 lat i maleńka córkę.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Apollo Kennedy »

Stał jak słup soli i jej słuchał i nie koniecznie wszystko do niego docierało, bo jego żonę to już naprawdę ostro poniosło i pożałował, że w ogóle do domu wrócił. Ona się urabia po łokcie i dobrze o tym wiedział i bardzo to doceniał. - A ty myślisz, ze ja sobie na wakacje jeżdżę i z przyjemnością Was tu zostawiam?! Zastanów się kurwa! Zapierdalam na Twoje zachcianki, a po powrocie montuje w domu te cholerne zachcianki! - zaraz się okaże że królewna sama sobie wszystko robi, sama na życie swoje i dzieci zarabia i najlepiej jak zostanie w domu i będzie robił za drugą matkę polkę! - Mogę rzucić pracę! Będę wtedy na każde Twoje zawołanie! Tylko szukaj kupca na nasz dom i szukaj taniej kawalerki, bo inaczej za chwilę będziemy jeść tynk! - dostał w twarz, dostał z buta. Ale to on jest agresywny i nieobliczalny. To on robi hałas, to jemu było w koło wygadywane, że ją uderzył. Raz. Raz w amoku alkoholowym. A ona trzeźwa, napierdala go po mordzie, rzuca butami. Jeszcze brakuje żeby z nożem go zaczęła gonić. - Pojebało Cię już do końca. - rzucił podnosząc buta z ziemi i rzucił nim pod drzwi. W sumie które teraz leżały na ziemi. - Spokój tam!! Zaraz wezwę policję!! rzucił sąsiad stając w drzwiach i jego pech chciał, ze trafił na Polo. - Żebym ja zaraz na Ciebie policji nie wzywał. Wypierdalaj z mojej posesji bo psem poszczuje! - warknął w stronę sąsiada. Zazwyczaj był w jego kierunku bardzo grzeczny, złośliwie grzeczny. Ale przez tą wariatkę ledwo trzymał nerwy na wodzy. Sąsiad oczywiście wyciągnął telefon i zacząć dzwonić na policje. - Powiem, że ją lejesz! Wszystko słyszałem! - [/b]Polo się roześmiał i założył ręce na piersiach, czekając na tą cholerną policje. Niech przyjadą. On chętnie posłuch co niby takiego zrobił. - Dzwoń pajacu i mów co chcesz. - machnął na niego ręką i wziął się za podnoszenie drzwi, by na jego mordę nie patrzeć. Coś tam się jeszcze pluł, ale Polo już mu przed nosem drzwi postawił i do salonu wrócił. - Widzisz psycholko? Przez Ciebie policje wzywają. - rzucił głośniej żeby mieć pewność że to usłyszała. Wziął sobie wodę, bo potrzebował się napić i jak tylko w oknie odbiły mi się światła radiowozu, to wyszedł z domu jako pierwszy odstawiając na bok drzwi. - Witam panie władzo. - policjant rzucił fale pytań na Polo o hałas i drzwi. - Żona się w domu zatrzasnęła, musiałem drzwi wyważyć. a potem się trochę pokłóciliśmy. - wzruszył ramionami i za siebie spojrzał do domu, by jego żona coś powiedziała. Bo jak go na wytrzeźwiałkę wezmę to nie będzie musiał z pary odchodzić, sami go zwolnią.
Marseille Kennedy
A.
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo BOGATE CV DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED Adam i Ewa I killed Laura Palmer PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU nigdy nie studiowałem/am Jestem najstarszym dzieckiem I LOVE YOU, BABY! Pracownik na medal help me, i'm poor #*&!@%^ i'm still alive sticks and stones Loża hejterów CALL 911 ON, ONA I DZIECIAKI I DO DOMOWE REWOLUCJE HOME SWEET HOME ROBINSON CRUSOE MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM Counting stars Big gesture

Marseille KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
160 cm
long story short
Od 11 miesięcy pani Kennedy i żona Apolla. Mama dwójki ślicznych dzieciaczków : 6-letniego Hermesa i 7-miesięcznej Selene.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Marseille Kennedy »

Tak jak on zdawał sobie z tego jak wygląda rutyna Marserille, tak samo i ona zdała sobie sprawę, że praca Polo nie jest łatwa. Przede wszystkim był z dala od rodziny i domu, a to już było ogromnym minusem. Nie miała zamiaru tak szybko przyznawać mu racji. -Garderobę, skręciłeś garderobę. Całą resztę skręcili stolarze, z łóżkami naszych dzieci włącznie. Ale kłaniam się kurwa w pas, bo faktycznie wyczyn na miarę bohatera domu. - i tak każdej koleżance mówiła, że Polo jest jej bohaterem, więc nie kłamała, tak? Stuknęła się w czoło i po chwili machnęła rękoma, bo już była zmęczona. Albo zwyczajnie zdała sobie sprawę, że Polo miał rację i nie ma co się z nim w tym temacie kłócić. Mamrocząc coś pod nosem ruszyła w stronę schodów. Była pewna, że to koniec na dziś. Jutro zamówi drzwi przez internet i będzie po sprawie. Ale nie. W grę musiał wkroczyć ich sąsiad. -Kurwa no nie wytrzymie.-mruknęła i zawróciła się w połowie schodów. Mocniej owinęła szlafrokiem i z wymuszonym uśmiechem numer pięć stanęła przy mężu. -Panie Smith, dobry wieczór - zaczęła miło, bo w zasadzie chyba tylko ona będzie w stanie załagodzić sprawę. -nie ma potrzeby, na prawdę. Psami też nikt nie będzie szczuł, prawda skarbie? - przeniosła wzrok z sąsiada na Polo, by ten już przestał. -Może, porozmawiamy na zewnątrz, panie Smith. W świetle lampy zobaczy pan, że nic mi nie jest, hm? - spytała i przestąpiła próg. Tłumaczyła, tłumaczyła i tłumaczyła, ale emerytowany urzędnik nie chciał ustąpić. Wezwał policję, a Marseille nogi zamieniły się w watę. Potrzebowała czegoś słodkiego, albo przynajmniej zjeść trochę deserku małej, by nie fiknąć, gdy przyjdzie jej odpowiadać na pytania policji. Dlatego też, zaraz pchnęła drzwi na tyle, by się przecisnąć do mieszkania. - zamknij się kurwa, bo faktycznie powie, że mamy patologię w domu. -warknęła, bo doskonale wiedziała jak starsi ludzie lubią sobie dopowiedzieć i wyolbrzymić. Pewnie w ciszy jadła coś słodkiego i gdyby nie Polo, to nawet nie wiedziałaby, że policja już się zjawiła. Rzuciła różową łyżeczkę do słoiczka i ruszyła w stronę drzwi, a raczej tego co po nich zostało. -Dokładnie tak było. Jak panowie widzą, jestem już w piżamie. Zwyczajnie brałam prysznic i wcześniej zamknęłam drzwi, żeby nikt nieproszony się nie wkradł. Mąż z resztą wrócił wcześniej niż planował i zwyczajnie się przestraszył. Z dwojga złego lepiej jak wyskoczyłam z wanny niż z łóżka z innym.- wyrzuciła historyjkę i nawet delikatnie przytuliła się do ręki męża. Ba, nawet sucharem rzuciła i zaśmiała się na niego. -Wiedzą panowie, mam w sobie hiszpańską krew i czasem reaguję zbyt impulsywnie. Prawdę mówiąc to czasem czepiam się za bardzo, ale cóż jestem aż kobietą. Teraz się zdenerwowałam, bo mąż wyważył drzwi zamiast docenić, że się o mnie martwił - wzruszyła ramionami -oboje z resztą nosicie obrączki i sami wiecie, że młode małżeństwa muszą na siebie pokrzyczeć, żeby "się dotrzeć". Na prawdę nie dzieje się nic niepokojącego. -machnęła ręką. O ile z tą hiszpańską krwią to bullshit, ale w każdej chwili mogła to potwierdzić trajkocząc w łacinie jak na jęta, to jej ostatnie słowa były prawdziwe. Byli praktycznie rocznym małżeństwem, a przecież pierwsze lata są taką jakby szkołą przetrwania. Uśmiechnęła się szeroko i machnęła ręką słysząc, że kłótnia nie wyglądała na zwykłą. -Oj, no nie wiem czy panów żony nie rzuciłyby, za przeproszeniem, kurwami widząc drzwi na podłodze. - skinęła głową na swoje słowa przeskakując wzrokiem z policjanta na sąsiada. Jeśli dalej temat będzie drążony, to powie, że ma okres i hormony każą jej wybuchać z byle powodu.
wikuś
DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! PHONE ADDICTED Adam i Ewa PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY JESIENIĄ YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU lubię upały Rozrzutny I LOVE YOU, BABY! CALL 911 Eminem #*&!@%^ house flipper i'm still alive sticks and stones DANSE MACABRE #SCREAM I DO ON, ONA I DZIECIAKI Z KOŚCI NA OŚCI CAKE BOSS HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN LIAR, LIAR, LIAR Counting stars Bo do tanga trzeba dwojga

Apollo KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
184 cm
long story short
Polo, bo tak na niego mówią bliscy jest kierowca samochodów ciężarowych, ma piękna żonę, która urodziła mu dwójkę dzieci. Synka który kończył niedawno 6 lat i maleńka córkę.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Apollo Kennedy »

Pokręcił głową i nie wiedział czy chce dalej z tą wariatką dyskutować. Bo to sensu chyba najmniejszego nie miało i ona też powinna w końcu do takich wniosków dojść. - Mówisz tak jakbyś sama się upociła nad budową tego domu. A prawda jest taka, że nawet paluszkiem nie musiałaś pokazywać, bo wszystkie plany mieli! No ale dalej użalaj się nad sobą! Już dawno chciałem byś zatrudniła sobie jakąś pomoc! Ale nie musisz pokazywać jak zajebistą panią domu jesteś. A potem płacz i rzucanie kurwami, że to ja Ci nie pomagam! - wkurzył się i już sam nie pamiętał o co dokładnie się kłócili. A co do samej pomocy, pewnie kilka razy już o tym wspomniał. Ale kiedy za każdym razem puszczała focha, to po prostu przestał o tym mówić. Zarabiał, ona również. Dom był prawie gotowy, a dzieci coraz większe. Więc chyba mogli sobie pozwolić na małą pomoc domową w postaci jakiejś uroczej starszej pani. Eille zyskałaby więcej czasu dla siebie i własnego interesu. Ale zamiast tego wolała się na nim wyżywać i użalać nad sobą.
- Bo mamy. Zrobiłaś się w chuj patologiczna, nie wiem z kim ty się zadajesz, albo jakie programy oglądasz, ale nieźle ci odpierdala. skrzywił się, bo choć może użył zbyt wielu wulgarnych słów i w ogóle źle to ubrał w słowa, to wiedział że ma trochę racji. Jego kobiecie przydałaby się meliska, bo jak tak dalej pójdzie to Polo straci ochotę na powroty do domu po jednym piwku.
Stał sobie spokojnie kiedy żona opowiadała o tym co właściwie się wydarzyło. Objął nawet swoją żonę, mimo że miał ochotę ją od siebie odepchnąć za karę, za jej paskudne zachowanie. Przy policji jednak nie zamierzał. W sumie szybciej sam by się od niej odsunął, niż by ją popchnął. Ale mimo to stał grzecznie i grał męża idealnego. - A ja z kumplami trochę do ogniska wypiłem, ale żeby zaraz wzywać policję i panów fatygować. No przyjmę mandat za zakłócanie ciszy nocnej, bo żonę naprawdę poniosło. Ale sąsiada proszę też ukarać za wtargnięcie na moją posesję. - policjanci chyba jej uwierzyli, a Polo to tylko rzucili spojrzenie i o dokumenty go poprosili. Nawet nie badali go alkomatem bo z jakiego powodu. Picie nie było zabronione, a oni nie mieli dzieci pod opieką, tylko siedzieli w domu. Wrócił z dokumentami i dostał ten mandat. A potem policja przeszła już na chodnik z sąsiadem by i z nim się rozmówić. - Do domu. - rzucił do żony, która na to wyjście mogłaby się nieco bardziej zasłonić i ruszył za nią i gdy byli w środku, a Polo był pewny że patrzy sąsiad, a policja nie. To mu faka jeszcze pokazał i spróbował jakoś drzwi zamknąć. Co było bardzo niemożliwe, ale przynajmniej jakoś drzwi stały. Jutro się tym zajmie. - Czuje że jesteś w chuj z siebie dumna. - rzucił wywracając oczami, a potem czy tego chciała czy nie ruszył na górę. Tak, nie będzie spał na tej kanapie. Była wygodna do oglądania filmów, ale nie do spania! Rzucił się w ciuchach do łóżka i wtulił się w swoją poduszkę. Nie miał siły na kąpiel. Ani nawet na zrzucenie ciuchów. Całkiem niewinnie zapomniał o tym co zgubił. Wypadało poblokować karty i takie tam.
Marseille Kennedy
A.
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo BOGATE CV DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED Adam i Ewa I killed Laura Palmer PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU nigdy nie studiowałem/am Jestem najstarszym dzieckiem I LOVE YOU, BABY! Pracownik na medal help me, i'm poor #*&!@%^ i'm still alive sticks and stones Loża hejterów CALL 911 ON, ONA I DZIECIAKI I DO DOMOWE REWOLUCJE HOME SWEET HOME ROBINSON CRUSOE MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM Counting stars Big gesture

Marseille KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
160 cm
long story short
Od 11 miesięcy pani Kennedy i żona Apolla. Mama dwójki ślicznych dzieciaczków : 6-letniego Hermesa i 7-miesięcznej Selene.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Marseille Kennedy »

Zagryzła wargi, gdy Polo stwierdził, że jest patologiczna. Teraz była zdenerwowana, wiec nie potrafiła przemyśleć na trzeźwo jego słów. Na pewno, gdy tylko Polo wyjedzie w trasę, to wieczorami będzie maglować temat tej całej awantury i tego, czy faktycznie było warto szaleć tak. Tak czy inaczej ostatki zdrowego rozsądku wolały nie dolewać oliwy do ognia. Zwłaszcza, że za chwilę Mar musiała być kompletnie rozluźniona i udawać szczęśliwą żonę, którą przecież była. Może nie w tej chwili, ale była. Nawet kompletnie naturalnie spojrzała na męża rozanielonym wzrokiem i błogim uśmiechem, gdy ten ją do siebie przytulił. Doskonale czuła pod materiałem koszulki napięte mięśnia i wiedziała, że nie robi tego z przyjemnością. Ale cóż. Dobrzy z nich aktorzy, prawda? Westchnęła za to ciężko, gdy policja postanowiła wypisać mandat. Marudzenie i przekonywanie nie miało sensu. Hałas był do udowodnienia. Świadek w postaci sąsiada i dowód w postaci zepsutych drzwi. Jeszcze może by odruchowo zamrugała za bardzo, albo nieco osłodziła głos i znów Polo by się czepiał, że taka rozebrana flirtowała w policjantem. W dodatku na jego oczach. Skrzyżowała ręce na piersiach i patrzyła na sunący po karteczce długopis, a potem jak ów karteczka przechodzi z rąk aspiranta do rąk jej męża. Znów spojrzała na żegnającego się policjanta i z lekkim uśmiechem skinęła mu głową. Nawet pożyczyła im spokojnej pracy na do widzenia. -Idę, idę. Zimno jak cholera się zrobiło. - mruknęła i potulnie wróciła do domu. Spojrzała na Polo przez ramię, czy idzie zaraz za nią, czy chodzi mu po głowie coś innego. Stanęła jak wryta i patrzyła jak dojrzały, zdawać się mogło, mężczyzna zachowuje się jak dzieciak. Pokręciła głową na jego słowa. -Tak kurewsko zadowolona, bo te 200$ mogliśmy przelać na jakiś dom dziecka. - odpysknęła i wywróciła oczami. - Zresztą ty też pokazałeś jak zajebiście dojrzały jesteś. Na prawdę zatrzymałeś się na poziomie liceum z takimi zagrywkami? - spytała, chociaż pewnie pytanie odbiło się jak groch od ściany. Przeczesała włosy palcami i została na dole, by ochłonąć. Pewnie nawet na telefonie zaczęła przeglądać drzwi antywłamaniowe i przy klikaniu "dodaj do koszyka" coś ją tknęło. Odłożyła telefon na blat i co drugi schodek wbiegła na górę. Weszła do pokoju i od razu podeszła do Apollo. -Polo gdzie masz portfel? - spytała delikatnie potrząsając ramieniem męża... raz, drugi, trzeci. -Polo, kurwa, obudź się i powiedz mi gdzie masz portfel. -warknęła i na serio była o włos od tego, by obudzić go tak jak zawsze - delikatnymi całusami po szyi. Zamiast tego zapaliła lampkę nocną i wyprostowała się, krzyżując przy tym ręce na piersiach.
wikuś
DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! PHONE ADDICTED Adam i Ewa PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY JESIENIĄ YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU lubię upały Rozrzutny I LOVE YOU, BABY! CALL 911 Eminem #*&!@%^ house flipper i'm still alive sticks and stones DANSE MACABRE #SCREAM I DO ON, ONA I DZIECIAKI Z KOŚCI NA OŚCI CAKE BOSS HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN LIAR, LIAR, LIAR Counting stars Bo do tanga trzeba dwojga

Apollo KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
184 cm
long story short
Polo, bo tak na niego mówią bliscy jest kierowca samochodów ciężarowych, ma piękna żonę, która urodziła mu dwójkę dzieci. Synka który kończył niedawno 6 lat i maleńka córkę.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Apollo Kennedy »

Nie chciało mu się już kłócić, sam zapłaci sobie ten mandat i pani księżniczka nawet tego nie odczuje. Dostał podwyżkę, więc akurat na niego sobie zarobi. Z resztą to mała kara za te wrzaski. Mogli go wziąć na wytrzeźwiałkę. A tego nie chciał. Był zawodowym kierowcą, upijanie się nie powinno leżeć w jego naturze. A leżało. To nie tak, ze pił bez przerwy. Zwyczajnie jak już zasmakował to nie mógł skończyć na jednym drinki, a jak nie pił to nie pił. Bo zwyczajnie nie mógł sobie na to pozwolić. Przez pracę, żonę, dzieci i dla własnego dobra i własnych zapędów. Nie chciał skończyć jak ojciec, nie chciał by jego mała rodzina skończyła tak jak jego rodzice i poniekąd on sam. Chciał zaoferować dzieciom coś lepszego, najlepszą wersję siebie. Ale czy popełnił tak wielki grzech że raz upił się z kumplami? W końcu nie robił tego tak często. Na palcach jednej ręki można zliczyć ile razy w Hope Valley zapał się w trupa. Pojedzie do pracy i oboje będą mieli sporo czasu na to by przemyśleć swoje zachowanie.
- Dom dziecka! A to ci heca, sądziłem że myślisz raczej o kolejnej chujowej torebce, która jest paskudna ale kurewsko droga. - wywrócił oczami, bo choć wiedział, ze jego kobieta jest dobrą osoba, to nie sądził, by miała w planach przelewanie kasy na domy dziecka. Ich dzieciaki miały swoje konta na które wypływały pieniądze raz w miesiącu i szybciej myślałby że chciała tam dorzucić coś więcej. A teraz pierdoliła trzy po trzy byle mu dokuczyć. Ale raczej go to obeszło, tak samo jak wszystko inne co powiedziała. Wolał być już w łóżku. I dlatego do tego łóżka się udał. Przebywanie z tą kobietą wprawiło go w okropny nastrój, a przecież jeszcze w samochodzie kumpla był w takim szampańskim nastroju!
Mamrotał coś chwilę po nosem gdy ta brutalnie postanowiła go obudzić, chwilę po tym jak w sen odpłynął. Co prawda taka pobudka pewnie niczego nie zmieni i tak zaraz zaśnie. - A po co Ci teraz mój portfel do kury nędzy. - jęknął na pół śpiąco przytulając się jeszcze bardziej do poduszki, miał żonę niemożliwą. - No w kieszeni mam no, przestań mi tu kurwować. - rzucił i leniwie do kieszeni spodni sięgnął, ale jak nie znalazł portfela przez trzy sekundy to się poddał i wrócił do przytulania poduszki.
Marseille Kennedy
A.
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo BOGATE CV DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED Adam i Ewa I killed Laura Palmer PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU nigdy nie studiowałem/am Jestem najstarszym dzieckiem I LOVE YOU, BABY! Pracownik na medal help me, i'm poor #*&!@%^ i'm still alive sticks and stones Loża hejterów CALL 911 ON, ONA I DZIECIAKI I DO DOMOWE REWOLUCJE HOME SWEET HOME ROBINSON CRUSOE MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM Counting stars Big gesture

Marseille KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
160 cm
long story short
Od 11 miesięcy pani Kennedy i żona Apolla. Mama dwójki ślicznych dzieciaczków : 6-letniego Hermesa i 7-miesięcznej Selene.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Marseille Kennedy »

Stuknęła się palcem w czoło, gdy zaczął wytykać jej torebki. Po pierwsze 200$ na torebkę to za mało. A przynajmniej na taką, jakie ona sobie kupuje. Po drugie, torebki kupuje za swoje, bo wie, że potem by było wyliczanie, że nagle z konta ulotnił się tysiak, a w jej szafie pojawiła się torebka. Lepszą opcją na spożytkowanie kilku stówek było konto oszczędnościowe dla każdego bombelka, żeby miały na lepszy start, czy swoje widzimisię. -Bo ty nie przepierdalasz pieniędzy na surfing. Za tą twoją Dorotkę, czy Hankę można upić stado słoni. Jeszcze za moje zdrowie by kurwa wypiły. - Ta kłótnia już spadła poza margines tolerancji kłótni osób dorosłych. Zachowywali się jak gimbusy, którzy liczbą bluzgów kierowanych w swoje strony starają się pokazać swoją wyższość. Na pewno nie przypominali w tej chwili małżeństwa z dwójką dzieci.
Nie wierzyła w to co widzi i słyszy. Przeczesała włosy palcami i po tym jak olewatorsko do sprawy podszedł Polo, sama zaczęła mu grzebać po kieszeniach. Z boku to może i wyglądało na jakąś pokraczną grę wstępną, ale nie tym razem. Wsadziła dłoń do każdej z możliwych i jedyne co znalazła to jakieś papierki, albo paragony. -Ta kurwa, tylko ciekawa jestem w czyjej kieszeni. - warknęła i usiadła na brzegu łóżka, by odliczyć do dziesięciu. Przecież nie zadzwoni na infolinię banku w tym stanie. Jeszcze biednemu doradcy się oberwie za frajer. -Boże, Polo. Właśnie ktoś może robić zakupy na nasz koszt tylko dlatego, że postanowiłeś się zalać. - mruknęła powoli poddając się temu wszystkiemu i westchnęła ciężko. Nie bała się wybitnie o jakieś kredyty, bo zdjęcie w dowodzie i załączona twarz różni się od siebie znacznie. W przypadku karty sytuacja była inna. Nie miała zdjęcia i nie szło sprawdzić kto jest właścicielem. Podniosła się z miejsca, by za chwilę wrócić do sypialni z laptopem i telefonem w ręku. -Apollo proszę Cię, nie śpij. Żarty się skończyły, a mogą chcieć jakieś informacje dotyczące Ciebie. Pesel, hasło do konta, cokolwiek. -powiedziała moszcząc się przy mężu i odpalając laptopa, by wyszperać w sieci numer na całodobową infolinię. Wystukała cyfry na ekranie, włączyła na głośno mówiący i... Für Elise na zmianę z odliczaniem, która w kolejce jest i ile zajmie jeszcze czekanie. -Ja pierdole, serio tyle osób akurat TERAZ ma problem z bankiem? - mruknęła i osunęła się na poduszki. Spojrzała na Polo i jakoś serce jej zmiękło. Westchnęła i wywróciła oczami. Jasne, że jutro będzie udawać obrażoną, ale teraz, gdy chyba śpi mogła go lekko pogłaskać po głowie i policzku. Co zaraz zrobiła. Delikatnie palcami przejechała po kasztanowej czuprynie męża aż do karku, by tam już zostawić dłoń i ewentualnie od czasu do czasu lekko drapnąć go po karku.
wikuś
DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! PHONE ADDICTED Adam i Ewa PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAŁŻEŃSKIM MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY JESIENIĄ YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU lubię upały Rozrzutny I LOVE YOU, BABY! CALL 911 Eminem #*&!@%^ house flipper i'm still alive sticks and stones DANSE MACABRE #SCREAM I DO ON, ONA I DZIECIAKI Z KOŚCI NA OŚCI CAKE BOSS HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN LIAR, LIAR, LIAR Counting stars Bo do tanga trzeba dwojga

Apollo KennedyForest Huts


Awatar użytkownika
28 y/o
184 cm
long story short
Polo, bo tak na niego mówią bliscy jest kierowca samochodów ciężarowych, ma piękna żonę, która urodziła mu dwójkę dzieci. Synka który kończył niedawno 6 lat i maleńka córkę.

You and I go rough, we keep throwing things and slammin' the doors

Post Apollo Kennedy »

Na swoją deskę wydawał naprawdę dużo pieniędzy. Na tyle dużo że nawet nie trzymał jej w swoim garażu. W obawie ze mały Hermes się do niej dobierze, albo nie daj Boże w nerwach jego żona. Wolał ją trzymać w garażu kumpla który miał domek na plaży. Z resztą większość chłopaków z ich paczki trzymało tam deski i cały sprzęt do pływania. Gdyby teraz wpadł tu chociażby że swoją pianka to pewnie miałby ja w małych kawałeczkach przez tą wariatkę. Wolał nie ryzykować. Ale też wolał nie komentować bo spanie jednak było bardziej kuszące.
No miał na chwilę obecną gdzieś gdzie był jego portfel. Po tych dramatach jakie rozpoczęła jego żona po jego wejściu nie miał już siły by czymkolwiek się przejmować. Co było gorsze od Eille która drze mordę? Na pewno nie zgubiony portfel. - Skarbie musisz tak piszczeć? Jeszcze nie mam kaca, a już napierdala mnie głowa. - jęknął podirytowany, bo już miał dość tego marudzenia. Przekręcił się na łóżku tak by teraz leżeć twarz do niej, ale to nie oznacza że zamierzał jej w czymś pomagać. Zwyczajnie nie miał siły. A swoich ważniejszych danych których nie używa się na co dzień zwyczajnie i tak nie pamiętał i musiałby wstać do swojej teczki z dokumentami. Było to już na pewno zbyt trudne i praktycznie niemożliwe. - No. Nie śpię, nie śpię. - chociaż spał. To znaczy czuwał. I słyszał jak dzownia do banku, ale jednak spał. Jeśli zgubił portfel to pewnie leży gdzieś na piasku, albo w samochodzie kumpla. A nie w kieszeni obcego człowieka. Nikt nie chodzi po plaży w nocy i nie szuka sobie czyiś portfelów i nie robi zaraz zakupów.
- Do chuja Pana wyłącz to cholerstwo. - rzucił kiedy po raz kolejny usłyszał że jest piętnasta w kolejce do konsultanta. Jeśli bualby tego słuchać przez kolejna godzinę to chyba szału by dostał. Podniósł się do pozycji siedzącej zrzucając pewnie przy tym tylko poduszek, złapał za jej telefon. A potem zwyczajnie się rozłączył. - Na pewno Thomas ma mój portfel i klucze. Po cholerne wszystko blokować. - odwoził go i Polo jak przez mgłę pamiętał że zostawiał coś w jego samochodzie nim poszli pływać. Czy to był portfel? A może godność? Numer do swojego przyjaciela znał na pamięć. Ale trochę zajęło mu poprawne wpisanie go. A potem trzy razy zadzwonił do jakiś obcych ludzi budząc ich w środku nocy. - No kurwa. - jęknął przecierając oczy by trochę otrzeźwieć ale kiedy oczy same leciały to było już bardzo trudne. Nawet uderzył się kilka razy po policzku i sprawdził numer. A potem ponownie zadzwonił. - O Thomas w końcu! Ciągle ktoś inny odbierał! - zaczęli rechotać jak idioci i podjęli rozmowę. Najpierw i tym jak się pływało i jakie były fale i ile Polo wypił. Dopiero jak Polo na żonę spojrzał to sobie przypomniał po co do swojej męskiej przyjaciółki dzowni. Wtedy dopiero przeszedł do rozmowy na temat portfela i kluczy. Trochę to zajęło bo kumpel musiał zejść do samochodu i go przeszukać. Ale ostatecznie ogłosił że wszystko jest w jego samochodzie. - Jabany złodziejaszku - rzucił na pożegnanie do kumpla i znów zaczęli rechotać jak debile że pół okolicy szło obudzić. Oddał żonie telefon i nic jej nie tłumacząc padł na poduszki.
A.
SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo BOGATE CV DON’T STOP ME NOW MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED Adam i Ewa I killed Laura Palmer PRZYJEZDNY W ZWIĄZKU MAM WIĘCEJ DZIECI URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU nigdy nie studiowałem/am Jestem najstarszym dzieckiem I LOVE YOU, BABY! Pracownik na medal help me, i'm poor #*&!@%^ i'm still alive sticks and stones Loża hejterów CALL 911 ON, ONA I DZIECIAKI I DO DOMOWE REWOLUCJE HOME SWEET HOME ROBINSON CRUSOE MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM Counting stars Big gesture