francisco delgadoMidtown Avenue


Awatar użytkownika
35 y/o
180 cm
long story short
24/7 w okularach, jeśli zobaczysz go bez nich, to jego zły brat bliźniak Dimitri, nie rozmawiaj z nim.
Reżyser teatralny, zabujał się chłopak ostatnio.

xoxo, you know you love me.

Post francisco delgado »

Minęło pare dni od ich randki na plaży, w międzyczasie spotykali się prawie codziennie, jeśli było to możliwe, chociaż na kawę w trakcie lunchu, jeśli oboje byli zajęci pracą i całą resztą świata. W międzyczasie zdarzył spotkać się z jej bratem, i porozmawiać. Nikt, kto mógłby kiedykolwiek być obecny, czy kto z drugiej ręki usłyszałby to, o czym rozmawiali, i w jaki sposób w domu Delgado, nie byłby na tyle głupi, aby nawet uważać, że się pogodzili. Byli w stosunku do siebie neutralnie nastawieni, serce Franka połamało się tamtego wieczoru na milion małych kawałków, zdając sobie sprawę, że najprawdopodobniej stracił kogoś, z kim był blisko przez ponad dwadzieścia lat swojego życia. Dwa dni przed jego samotnym wyjazdem do Nowego Jorku, upewniał się, czy na pewno przyleci do niego, czy na pewno spotka się z nim na drugim końcu kraju. I dokładnie tego samego dnia, złapał ją za rękę w miejscu publicznym i prowadził ją za rękę przez ulicę, nie interesując się w ogóle tym czy ktokolwiek na to patrzy, czy ktokolwiek ma zamiar ich oceniać. Nic się nie liczyło, cieszył się, że idzie to w dobrym kierunku, w kierunku, którego sam się nie spodziewał. Nadal uważał momentami, że jest dla niej za stary, że powinna znaleźć sobie kogoś bardziej zbliżonego do siebie wiekiem, jednak za każdym razem kiedy chociaż to wspominał, dostawał od dziewczyny po głowie za gadanie takich głupot. Parę dni przed jego wyjazdem, dał jej kopertę z biletami lotniczymi na jej nazwisko, które kupił jakiś czas wcześniej. Dzień wylotu do Nowego Jorku, miała zaplanowany z góry przez niego na tydzień od daty jego lotu. Bilet powrotny na Florydę był natomiast biletem otwartym, co pozwalało jej samej na zaplanowanie kiedy będzie chciała wrócić do domu.
Dzień wyjazdu zbliżał się wielkimi krokami, nie interesowało go to, że jest godzina czwarta nad ranem, a on ślęczy na lotnisku, czekając na odprawę. Nie interesowało go nawet za bardzo to, czy dziewczyna śpi, no ale kto normalny nie śpi o czwartek nad ranem, w wolny dzień? Dla pewności musiał do niej zadzwonić i zapytać, czy na pewno przyleci za te parę dni. Czy będzie na nią czekał na darmo? Wyzwała go tylko od idiotów i rozłączała się, kończąc tym rozmowę i zapewniając wcześniej, że nie zrobiłaby takiej głupoty jak nieprzylecenie. Ale ona go kocha.
Ten tydzień, który spędził w Nowym Jorku, kursując taksówkami, uberami i limuzynami między Manhattanem, Brooklynem a Greenwich, wykończył go do granic możliwości. A jego wyjazdowi nie było widać końca, stracił już rachubę dni, jakie spędził w hotelu na Manhattanie. Piąta aleja nie była miejscem, gdzie normalnie sam wynająłby pokój, a co dopiero apartament, wszystko było zapewnione z góry i niczym miał się nie przejmować, więc w taki właśnie sposób wylądował w hotelu The Langham. Z własnym apartamentem, zapewnionym mu przez stowarzyszenie teatralne, któremu pomagał przy sztukach w ich teatrach. Nadszedł ten dzień, kiedy Francesca miała do niego przylecieć, był to pierwszy dzień kiedy ze sobą nie rozmawiali, nie wymieniali się żadnymi wiadomościami, ani rozmowami telefonicznymi, co w trakcie jego wyjazdu i tak zeszło do minimum, przez brak czasu z jego strony. Wychodząc z rana z hotelu, zatrzymał się w lobby, aby zostawić dodatkowy klucz do pokoju w recepcji, z informacją, aby pracownik hotelowy przekazał go France kiedy ta pojawi się za parę godzin, patrząc, że jej lot miał być w godzinach rannych, poprosił również recepcjonistkę o zapewnienie jej wszystkiego, czego tylko sobie dziewczyna zapragnie, zanim ten pojawi się ponownie po pracy, żeby móc się z nią spotkać. Będzie chciała skorzystać ze SPA, okay nie ma sprawy, pokierujcie ją w odpowiednią stronę hotelu, będzie potrzebowała jedwabiu z Egiptu, oby wasz najlepszy pracownik wsiadał już do rakiety odrzutowej, aby tylko jej to zapewnić.
Ten akurat dzień ciągnął mu się najbardziej ze wszystkich, które do tej pory spędził w Nowym Jorku na tym nieszczęsnym wyjeździe. Nie był do końca pewien czy to przez fakt, że pewna piękna młoda kobieta, najprawdopodobniej czeka na niego w jego apartamencie, czy przez to, że aktorzy, z którymi przyszło mu współpracować, zachowywali się jak skończeni idioci. Nie, to najprawdopodobniej to pierwsze. Wracając do hotelu z Brooklynu, czuł się całą drogę sfrustrowany, korki na trasie w Nowym Jorku to coś, czego nigdy nie zrozumie, i do czego nigdy się nie przyzwyczai. Po prawie półgodzinnej podróży Uber’em do hotelu wybiegł z samochodu jak strzała, nie zatrzymując się nawet w lobby, aby zapytać, czy dziewczyna się pojawiła. Skierował się czym prędzej w stronę windy, która zjeżdżała do niego chyba kolejne pół godziny. Przez moment zastanawiał się nad użyciem schodów, jednak przebiegniecie dwunastu pięter klatki schodowej, było ostatnim, na co miał wtedy ochotę. Otworzył drzwi od pokoju magnetycznym kluczem, luzując krawat, wszedł w głąb apartamentu, po drodze zostawiając swoją torbę na ziemi przy lustrze znajdującym się w przedpokoju.
- Francesca? - zawołał, nadal nie był do końca pewien, czy dziewczyna pojawi się, w końcu był to duży krok do przodu w ich znajomości, wcale by go to nie zdziwiło. W końcu nadal nie określili się do tego kim dla siebie są.
Francesca Arreola-Reeves
twojastara#0845
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ważniak 2020 Największy szczęściarz 2020 Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ NOCNA ZMIANA Novel Bestseller TYPING LIKE CRAZY ROLLING IN THE DEEP DUSZA TOWARZYSTWA ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING Adam i Ewa I killed Laura Palmer TYP OSOBOWOŚCI: WYKONAWCA NIEŚMIAŁY Koszula to moja druga skóra PIJAM TEQUILĘ PRACOHOLIK UZALEŻNIONY/A OD TELEFONU BAJECZNIE BOGATY SCHLUDNY PIĘKNY UMYSŁ MAM WŁASNY DOM MĄDRALA DEVIL IN DISGUISE NIEWINIĄTKO JESTEM ŚLIZGONEM PRACA W TEATRZE SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA Obroniłem doktorat CRAZY IN LOVE PRAWDA CZY WYZWANIE? Like a virgin toss a coin to your witcher Food Fight Good or Bad News Kajdany miłości KING OF THE JUNGLE #CZYSTEHOPEVALLEY GOOGLE ME GHOST MOVIE BABY BOOM! SURPRISE! HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER HAPPY BIRTHDAY! Wpadka Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?



Awatar użytkownika
23 y/o
164 cm
long story short
Mówię o popkulturze w podcaście, a Francisco miesza mi w głowie.

xoxo, you know you love me.

Post Francesca Arreola-Reeves »

#18

To, co się ostatnio działo, to totalne szaleństwo. Francesca tak bardzo miała życie, że jest w tyle z połową nowego sezonu Lucyfera, co jest zupełnie nie do pomyślenia. Gdyby ktoś jej rok temu powiedział, że zamiast oglądać, jak Tom Ellis grając Lucyfera, uwodzi wszystkich wokół, a drama pogania dramę, Francesca będzie planowała romantyczny weekend w Nowym Jorku ze swoim… Francisco, powiedziałaby, że jest chory na głowę. Ze swoim Francisco. Arreola zawsze wahała się, gdy miała Delgado jakoś nazwać, nawet w swoich myślach. Kończyło się zawsze po prostu na „jej Francisco”. Na razie nie uważała to za zgrzyt, ale to zupełnie nie przeszkadzało Franklinowi mówić o Delgado per szwagier, albo chłoptaś Franki. Opracowywał nawet dla niego osobny znak w migowym, który dobrze przekaże, kim jest jego zdaniem dla Franki. No wariat.
Arreola nigdy nie trawiła drugich tomów książek, których w tym pierwszym osią fabuły było zbliżenie do siebie dwóch bohaterów z innych światów. Ten pierwszy oferował przynajmniej jakieś emocje, zagadkę, pościg, zbieg okoliczności i pasma niewyjaśnionych spraw. Koniec końców żebrak żenił się z księżniczką, guwernantka z panem na włościach, celebryta z przedszkolanką. Drugi tom zazwyczaj oferuje: „żyli długo i szczęśliwie”, czyli beznadziejnie nudne opisy jak to jest fajnie robić absolutnie wszystko z ukochaną osobą. Jak to nie można się od niej oderwać, a gapienie się na nią jak debil na kanapie to najlepsza rozrywka. Franka zazwyczaj do takich książek i do seriali z tym motywem podchodziła jak pies do jeża i wyśmiewała tę naiwność, w głębi serca pragnąc kiedyś organoleptycznie sprawdzić, czy to naprawdę bujda. Otóż to prawie nie bujda. Jej zdaniem nie była tak beznadziejnie zakochana, tak wpatrzona maślanym wzrokiem i zapatrzona w jej obiekt westchnień. Dość racjonalnie po prostu przyznała, że potrzebuje aktualnie poprzebywać z Francisco jak największą ilość czasu, odkryć, jaka aktywność daje im najwięcej satysfakcji, podziwiać jego fizyczność i dużo go całować. To bardzo rozsądne potrzeby, totalnie nie jest jedną z tych napalonych, bezrozumnych lasek z powieści i seriali. Nie ma sobie nic do zarzucenia, prawda? Poza tym Franek wykazywał takie same objawy, pisząc jej wiadomości w środku nocy z nadzieją, że zobaczy je tuż po przebudzeniu. Jakie było jego zdziwienie, gdy Franka o drugiej w nocy w odpowiedzi na wiadomość po prostu do niego zadzwoniła. Co będzie dalej? Będą się odwiedzać w środku nocy gdy zabraknie im towarzystwa tego drugiego? No bądźmy poważni.
Decyzja o wspólnym weekendzie nie była dla Franki łatwa. Nie, inaczej: sama decyzja była oczywista. Dla Francy dużo trudniejsze było właśnie to, że tak łatwo się zgodziła na tak poważny krok. Przez moment kwestionowała swoje racjonalne podejście do sprawy, zarzucając sobie uleganie hormonom i zewowi macicy. Cóż, raz na jakiś czas ta trzeźwo myśląca część Arreoli daje znać, mocno ciągnąc za lejce rozszalały charakter. W tym wypadku dziewczyna dość szybko doszła do wniosku, że nie ma co wariować. To był dobry pomysł, Franek przecież nie wyrzuciłby z siebie byle jakiego pomysłu. W gruncie rzeczy przecież mogłaby nic nie znaczyć. Tak się jednak składało, że znaczył wszystko. To nie jest przyjście na popołudniową herbatkę, to nie jest oklepana kolacja w fensi restauracji, czy drink w barze na plaży. Owszem, lubiła te ich zwykłe randki. Jednak spędzenie wspólnie weekendu na drugim końcu kraju to duży krok w rozwoju ich relacji. Będą mieli okazję spędzić w swoim towarzystwie dwie doby w izolacji od miasteczka, ludzi i tego całego szajsu. Tylko oni, pewnie jakiś horrendalnie drogi hotel, ulice Nowego Jorku i zakulisowe zwiedzanie największych teatrów. No i dużo pocałunków skradzionych w zaułkach i beznadziejnie luksusowej pościeli. Brzmi jak dobry plan.
Liczenie godzin lotu, przekładanie spraw służbowych, skrupulatne pakowanie się – te czynności sprawiały, że destrukcyjna moc podekscytowania i entuzjazmu była prawie ujarzmiona. Dzień przed wylotem Franka wyrzuciła wszystko z pieczołowicie zapakowanej walizki oraz krzycząc i tupiąc zbiegła na parter domu, oznajmiając światu, że ona to pierdoli i zaraz wybuchnie. Na szczęście jedyna osoba w tym domu, która ma w dupie decybele wydawane przez Frankę, była wstanie ja uspokoić. Franklin zastosował najstarszy sposób Arreolów- zaczął z niej kpić i ją wyszydzać. Dzięki czemu Franka skupiła się na tym, żeby się nie niego zdenerwować i nie pozostać mu dłużną. Tym sposobem już po dwóch godzinach była blisko równowagi emocjonalnej. Czy ten wybuch był oznaką jej zwątpienia? Nie. Był wyrazem frustracji z poczucia bezsilności. Franka tą tajemnicę kryjącą się za wyjazdem czasami odczytywała jako fascynującą, czasami nie dawała jej żyć i budziła dużo lęku. Gdy lęk w porę nie zostanie spacyfikowany – bum – mamy frustrację i jej skutki. Witamy w głowie Franscescy, proszę się rozgościć.
Już nie było czasu ani miejsca na dramaty. Mogła sobie być słabo napisaną bohaterką słabego serialu, ale nigdy nie będzie tą bezdennie głupią panną, która zmienia zdanie w ostatniej chwili i tuż przed tym jak miałaby wsiadać do samolotu, zawraca i dramatycznie wybiega, taranując wszystkich po drodze. Łzawa muzyka w tle i gniot gotowy. O nie, nie, nie, gdyby Franeczka miała nie polecieć, powiedziałaby w twarz Frankowi, że nie i już. Nie miała zamiaru wystawiać go jak jakaś lafirynda. W ogóle o czym my tu mówimy? Jakie wystawianie? Francesca trzęsła się z podekscytowania niczym szczeniak, któremu pokaże się zabawkę albo kawałek mięsa. Nie mogła spać, milionowy raz sprawdzając, czy dobrze ubezpieczyła wszystkie rośliny i powtarzając sobie, że właśnie z tego powodu wariuje. Wcale nie chodziło o to, że za kilkanaście godzin zobaczy Francisco, który tam na nią czeka. Bogowie, jak ona zdążyła się za nim stęsknić! To może głupie, ale brak takich małe rzeczy jak możliwość przytulenia się, zmierzwienia mu włosów, czy obserwowania jego mimiki gdy mu coś opowiada, ciążył jej niemiłosiernie. Im bliżej do wylotu tym bardziej miała ochotę tupiąc, domagać się jego obecności teraz zaraz. Chciała go pocałować, przytulić się mocno i patrząc w te mądre oczy opowiadać o jakiś głupotach. Albo wziąć za rękę i poprowadzić gdzieś przed siebie, pozwalając opowiadać o tym co o ostatnio zafascynowało.
Lot minął jej na wściekaniu się na beznadziejny dobór ciuchów spakowanych do walizki i uświadamianiu sobie o niezałatwionych sprawach przed wylotem. Kwas żołądkowy tymczasem tańczył sambę, powodując nieznośne skurcze. Musiała sobie przypominać co jakieś pół godziny, ze BARDZO SIĘ CIESZY, bo okoliczności i jej autodestruktywny umysł chyba tego nie ogarniał.
Dopiero gdy była prowadzona do APARTAMENTU zadała sobie sprawę, że to nie jest tak, że Franek oszczędzał długo i namiętnie na ten bilet lotniczy, a jego elegancka nonszalancja w doborze ubrań nie brała się z sieciówek. Czuła się, jakby coś jej kliknęło w mózgu dopiero gdy uświadomiła sobie, że Delgado jest w chuj bogaty. Gdy weszła oniemiała do miejsca, w którym miała spędzić najbliższe dwie noce, jej odkrycie ją przytłoczyło. Usiadła na kanapie, omiatając wzrokiem pomieszczenia. Westchnęła i odprawiła obsługę. Zerknęła na zegarek. Miała jeszcze trochę czasu do przybycia Francisco, ale nie wiedziała co zrobić. Gdy tak siedziała w tym zupełnie obcym, bardzo dobrze i drogo wyposażonym wnętrzu, w środku kurwa Nowego Jorku, poczuła się bardzo zagubiona. Zwinęła się w kulkę, podciągając kolana do brody i owijając je rękoma. No tylko brakuje, żeby się rozbeczała. Dobra, dobra, tu potrzebny jest plan i wykonanie. Zanim poleciały jakiekolwiek łzy, Francesca grzebała już w rozwalonej walizce w poszukiwaniu kosmetyczki i klapek. Była przygotowana jakby jechała na obóz do lasu, a nie do APARTAMENTU, ale kij z tym. Poprawiło jej się bardzo, gdy umyła się, wybalsamowała i wskoczyła w wygodną, ale bardzo ładną kieckę. Francesca kierowała się w swoim życiu rozsądkiem i logiką, a przynajmniej tak lubiła mówić, postanowiła więc jak najszybciej opuścić hotel. Peszyło ją zwiedzanie go i kręcenie się po nim, wyszła więc na ruchliwą i rozkrzyczaną ulicę Nowego Jorku. Miasta, którego za chuja nie znała, dodajmy. Upewniła się, że ma naładowany telefon, zapisany adres hotelu, portfel i kartę do pokoju i ruszyła w świat. Po trzech przecznicach zakręciło jej się w głowie od nadmiaru bodźców. To miasto krzyczało, biegło i napierało z każdej strony. Była zafascynowana i chciała więcej, jednocześnie czując się przytłoczona i zgubiona. Czym prędzej wróciła do hotelu. Na miejscu okazało się, że jej spacer był dłuższy niż jej się wydawało i został jej mniej więcej kwadrans do pojawienia się Francisco. Pozostało więc czekać.
Brzęczenie karty magnetycznej, szczęk otwieranych i zamykanych drzwi, cichy odgłos kroków, jego głos. Franka czuła narastające podekscytowanie, które ścisnęło jej gardło. Chciała coś powiedzieć, ale z jej ust wydobył się jakiś dziwny kwik, dlatego wstała czym prędzej i naładowana adrenaliną pognała przez sypialnię, w której siedziała, wprost w objęcia jej Francsco. Odbiła się od podłogi w idealnym miejscu, żeby miękko wylądować oplatając go nogami w pasie. Pocałowała go zachłannie, szaleńczo, narwanie.
- Cześć. - powiedziała, gdy w końcu się od niego oderwała. Nie umiała się nie szczerzyć całą sobą. Obie ręce obejmowały twarz, na którą tak długo czekała. Nie umiała wyrazić słowami tego ogromu radości i czułości, która rozsadzała jej pierś.
- O nie, poczekaj. – powiedziała, zeskakując na ziemię. – To miało wyglądać raczej tak. – powiedziała, nie czekając na jakąkolwiek reakcję, Odwróciła się znikając szybko znów w sypialni.
- Czekaj tam! – krzyknęła, poprawiając się szybko. Odetchnęła dwa razy, śmiejąc się z siebie w myślach. Pewnie Francisco miał teraz bardzo głupią minę. Policzyła do trzech i otworzyła powoli drzwi do sypialni. Wysunęła jedną nogę, machając nią niczym w tanich kabaretach. Zachichotała, chowając nogę. Po chwili pojawiła się cała, bezskutecznie próbując przywołać na twarzy wyraz tajemniczej zalotnicy. No nadal nie umiała się z siebie nie śmiać. Szła powoli, noga za nogą, tylko dwa razy tracąc równowagę.
- Cieszę się, że pana widzę. – powiedziała, przełykając ślinę, co miało jej pomóc utrzymać powagę. – Ma pan ochotę na spacer w moim towarzystwie? Przyznam, że chętnie bym coś zjadła. – uśmiechała się przy ty jak zbójnica, co psuło zupełnie zalotną otoczkę. Założyła nawet za siebie ręce i kiwała się obracając ramionami wokół własnej osi. Miała wyglądać ponętnie. Prawie jej wyszło.

francisco delgado
Obrazek
Mania#2128
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Złote pióro - odznaka specjalna za napisaanie posta fabularnego na ponad 10k znaków! I'M STILL STANDING - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" i'll be watching you - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką Kręcę bioderkami na kursie samby Nawiedzam nawiedzony hotel TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - październik BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales I love my children SCENARZYSTA NA DOROBKU Bestseller TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP Adam i Ewa TYP OSOBOWOŚCI: DYSKUTANT PIJAM WINKO Chodzę w trampkach Poglądam życie celebrytów na instragramie Na smutki piekę ciasteczka układam puzle Mój dom przypomina dżunglę Czytam książki Jeżdżę na rowerze JESTEM ECO LGBT+ FAN MUSICALI FAN KOMEDII FAN FANTASTYKI FAN DRAMATÓW WIERZĘ W JEDI PRACA W SOCIAL MEDIACH JESTEM ZAKOCHANY/A Lubię starszych CRAZY IN LOVE GOOGLE ME Like a virgin sticks and stones Food Fight Good or Bad News KING OF THE JUNGLE RACZEK NIEBORACZEK I'M SO HIGH! CALL 911 WRONG NUMBER GHOST MOVIE NOTHING BREAKS LIKE A HEART DANCING QUEEN SING A SONG DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM FRIENDZONE Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?

francisco delgadoMidtown Avenue


Awatar użytkownika
35 y/o
180 cm
long story short
24/7 w okularach, jeśli zobaczysz go bez nich, to jego zły brat bliźniak Dimitri, nie rozmawiaj z nim.
Reżyser teatralny, zabujał się chłopak ostatnio.

xoxo, you know you love me.

Post francisco delgado »

Kiedy przekroczył próg apartamentu, poczuł od razu jej zapach, łudził się przez ułamek sekundy, że może to tylko jego wyobraźnia płata mu figle, a dziewczyna tak naprawdę rozmyśliła co do planu przyjazdu. Słysząc jednak tupot jej małych nóżek na polerowanej posadzce, uśmiechnął się, widząc brunetkę biegnącą w jego stronę, jakby witała go po roku nieobecności. Mógłby się łatwo przyzwyczaić do takich powitań. Nie chciał wychylać się za bardzo w przyszłość, jeśli chodziło o ich związek, przecież nadal nie określili się co do tego czym tak naprawdę dla siebie są, jednak perspektywa powrotu do domu prosto w jej ramiona, wydawała mu się być bardzo kuszącą kartą przetargową na przyszłość tego związku. Chociaż publicznie nie był osobą, która obnosiła się ze swoimi uczuciami, kiedy byli tylko we dwoje, bez jakikolwiek świadków najchętniej dałby jej gwiazdkę z nieba, tylko po to, aby pokazać jej, jak wiele dla niego znaczy, i jak bardzo cieszy się z jej obecności. Zdarzył jedynie odwzajemnić pocałunek, tylko po to, aby wydać z siebie dziwny, gardłowy odgłos, kiedy dziewczyna odsunęła się od niego i pobiegła ponownie w stronę sypialni. Podszedł dwa kroki w stronę drzwi prowadzących do sypialni, ustał jednak na baczność w miejscu, krzyżując ręce na wysokości klatki piersiowej, i opierając się ramieniem o kolumnę, która znajdowała się na środku salonu, w którym stał. Czekając uważnie na to, czym ta cudowna kobieta ma zamiar zaskoczyć go tym razem. Poczuł jak coś w nim pęka kiedy usłyszał jej uroczy chichot, unoszący się echem po pomieszczeniu, działało to na niego jak płachta na byka. Wyciągnął w jej stronę dłoń, pozwalając jej mniejszej, delikatniejszej dłoni spocząć na jego, i przyciągnął ją do swoich ust, całując ja delikatnie w jej górną część.
- Spacer w pani towarzystwie będzie dla mnie przyjemnością - skinął głową delikatnie w jej kierunku, po czym pociągnął ją za rękę w swoją stronę, zamykając ją w swoim objęciu - Ale najpierw chciałbym się odświeżyć - cmoknął ją w szyję, smyrając ją tym samym delikatnie nosem w delikatne miejsce za uchem, wdychając przy tym jej zapach, mógłby tak bez końca. - Jak mniemam, miała już pani okazję, na odrobinę czasu dla siebie, mam nadzieję, że to wystarczyło, bo przez najbliższe dwa do trzech dni, nie odpędzi mnie pani nawet na krok - cmoknął ją delikatnie w usta. Wiedział doskonale, że cały ten wyjazd dużo między nimi zmieni, sam fakt tego, że mieli spać w jednym łóżku, był już krokiem w dalszą stronę rozwoju ich związku. Na tyle, w jakim stopniu był podniecony całym tym wyjazdem, na tyle bał się też, że cokolwiek może pójść między nimi w złym kierunku. Ale nie ukrywajmy tego, ona podniecała go do granic czerwoności.
- Wrócę do siebie za pięć minut i możemy iść, okay? - spytał, cmokając ją w czoło. Skierował się w stronę sypialni, po czym zniknął za drzwiami łazienki, która się tam znajdowała, chwilę później dźwięk prysznica był już jedynym dźwiękiem dochodzącym z tego pomieszczenia. Zimny prysznic był mu teraz potrzebny, to, że znajdował się z Francescą w jednym pomieszczeniu, wcale nie pomagało mu w przypływie gorąca. Koledze w spodniach tym bardziej. Wyszedł z łazienki, nadal z mokrymi włosami, w ciemnych jeansach i czarnym, cienkim golfie, kierując się w stronę Francesci siedzącej na kanapie, nachylił się nad nią, całując ją w głowę, zapinając przy tym zegarek na ręku.
- Więc, na co moja pani ma ochotę do jedzenia? - zapytał, zginając się w pół, i opierając przy tym ciężarem ciała o oparcie kanapy, na której siedziała dziewczyna. Cieszył się jak dziecko, że tu z nim jest. Jedyną osobą, która kiedykolwiek jeździła z nim, na te wszystkie wyjazdy był jej brat, a spędzanie czasu z nią a z nim, różniło się dość od siebie. Chociaż nie raz udało im się usłyszeć, że tworzą piękną parę, wolałby słuchać, jak ktoś mówi tak o nim i o Francesce, a nie o nim i Cesarze.
Francesca Arreola-Reeves
twojastara#0845
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ważniak 2020 Największy szczęściarz 2020 Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ NOCNA ZMIANA Novel Bestseller TYPING LIKE CRAZY ROLLING IN THE DEEP DUSZA TOWARZYSTWA ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING Adam i Ewa I killed Laura Palmer TYP OSOBOWOŚCI: WYKONAWCA NIEŚMIAŁY Koszula to moja druga skóra PIJAM TEQUILĘ PRACOHOLIK UZALEŻNIONY/A OD TELEFONU BAJECZNIE BOGATY SCHLUDNY PIĘKNY UMYSŁ MAM WŁASNY DOM MĄDRALA DEVIL IN DISGUISE NIEWINIĄTKO JESTEM ŚLIZGONEM PRACA W TEATRZE SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA Obroniłem doktorat CRAZY IN LOVE PRAWDA CZY WYZWANIE? Like a virgin toss a coin to your witcher Food Fight Good or Bad News Kajdany miłości KING OF THE JUNGLE #CZYSTEHOPEVALLEY GOOGLE ME GHOST MOVIE BABY BOOM! SURPRISE! HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER HAPPY BIRTHDAY! Wpadka Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?



Awatar użytkownika
23 y/o
164 cm
long story short
Mówię o popkulturze w podcaście, a Francisco miesza mi w głowie.

xoxo, you know you love me.

Post Francesca Arreola-Reeves »

Nawet chwilę nie zastanawiała się, jak Franek ją widzi, jak to ona na niego działa. Co jest dziwne, ponieważ Franka miała tendencję do empatyzowania i zastanawiania się, jakim jest człowiekiem w oczach innych ludzi. Nie dlatego, żeby się jakoś tym bardzo przejmowała, po prostu ją to ciekawiło z psychologicznego punktu widzenia. No i z biznesowego także, w końcu w internecie kreuje swoją osobę, musi więc być bardzo ostrożna.
Francisco natomiast w jej oczach tylko zyskiwał. Z każdą wypowiedzią, gestem, spojrzeniem. Jeszcze nie doszli w swojej relacji do momentu, w którym na wierzch wychodzą drobne wady drugiej osoby. Nie byli jeszcze w stanie się sobą nasycić, Francesca uważała, że miną wieki, nim odkryje, kim tak naprawdę jest Delgado. Zanim pozna go całego, zdążą razem przejść przez życie. Stop. Tak daleko nie wybiegała, nie przesadzajmy.
Widok Francisco opierającego się nonszalancko o kolumnę, nie pomagał jej w zachowaniu właśnie wymyślonej roli. Za to powodował automatyczną reakcję organizmu, na którą absolutnie nie była gotowa. Powstrzymaj swoje zapędy, Arreola. Najpierw trzeba coś zjeść. Uśmiechnęła się szeroko, gdy Francisco podjął jej ton. To jest jej człowiek, bez dwóch zdań.
- Dobrze więc, trzymam za słowo. – odpowiedziała tylko na końcówkę wypowiedzi, po czym uścisnęła mężczyźnie dłoń. Bawiła się znakomicie. Gdy tylko Franek zniknął w łazience, Franka jeszcze raz upewniła się, że jest gotowa na wyjście. Usiadła sobie na oparciu kanapy, czekając na Delgado.
- Nie mam pojęcia. – zrobiła zrozpaczoną minę człowieka, przed którym stawia się zbyt duży wybór. – Obczaiłam w domu wszystkie knajpki w pobliżu hotelu i mam ochotę na wszystko. – wypuściła powietrze nosem na znak rozbawienia samą sobą. – Wiem! – podniosła się z kanapy w nagłym olśnieniu. – Zabierz mnie tam, gdzie zjadłeś pierwszy posiłek w Nowym Jorku. A przynajmniej pierwszy, o którym pamiętasz. – no była sentymentalną piczą, nie mogła nic na to poradzić.
Po drodze Franka opowiedziała o podróży, o samotnym spacerze po Nowym Jorku. Rzuciła też żarcik o tym, że jeśli jest się białym, bogatym gościem w Nowym Jorku, to duże prawdopodobieństwo, że jest się jakimś komiksowym villanem. Miasto okazało się nie aż tak przerażające. Może to zasługa Delgado i tego, że Franka skupiając się na mężczyźnie, nie obrywała tymi wszystkimi krzyczącymi bodźcami.
Gdy dotarli na miejsce, o dziwo jej oczom nie ukazała się ekskluzywna, niebotycznie droga restauracja, tylko raczej coś w stylu indyjskiej knajpki. Tuż przed wejściem Franka roześmiała się serdecznie.
- Czy jakimś cudem zgubiłeś prawie cały hajs, nie wiedziałeś gdzie jesteś i jedyne, na co było cię stać i co było w pobliżu to indyjski fast food? – zapytała ze śmiechem. Gdy weszli, uderzył ją ostry, ale przyjemny zapach serwowanego tu jedzenia. Pstrokate, bogato zdobione wnętrze, ludzie rozmawiający na pewno nie po angielsku – to wszystko robiło klimat.
- Wszystko brzmi pysznie. – powiedziała znad menu. Nie mogła zdecydować między Jhinga Tandoori a Chilli Chicken Dry. Po chwili namysłu postawiła na to drugie.
- Okey, więc teraz proszę o całą historię twojej pierwszej wizyty w Nowym Jorku. – powiedziała, gdy już kelner zniknął z pola widzenia, przyjąwszy ich zamówienie. Francesca poprawiła się na poduszce, w którą zostało wyposażone krzesło i nadstawiła uszu.

francisco delgado
Obrazek
Mania#2128
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Złote pióro - odznaka specjalna za napisaanie posta fabularnego na ponad 10k znaków! I'M STILL STANDING - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" i'll be watching you - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką Kręcę bioderkami na kursie samby Nawiedzam nawiedzony hotel TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - październik BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales I love my children SCENARZYSTA NA DOROBKU Bestseller TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP Adam i Ewa TYP OSOBOWOŚCI: DYSKUTANT PIJAM WINKO Chodzę w trampkach Poglądam życie celebrytów na instragramie Na smutki piekę ciasteczka układam puzle Mój dom przypomina dżunglę Czytam książki Jeżdżę na rowerze JESTEM ECO LGBT+ FAN MUSICALI FAN KOMEDII FAN FANTASTYKI FAN DRAMATÓW WIERZĘ W JEDI PRACA W SOCIAL MEDIACH JESTEM ZAKOCHANY/A Lubię starszych CRAZY IN LOVE GOOGLE ME Like a virgin sticks and stones Food Fight Good or Bad News KING OF THE JUNGLE RACZEK NIEBORACZEK I'M SO HIGH! CALL 911 WRONG NUMBER GHOST MOVIE NOTHING BREAKS LIKE A HEART DANCING QUEEN SING A SONG DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM FRIENDZONE Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?

francisco delgadoMidtown Avenue


Awatar użytkownika
35 y/o
180 cm
long story short
24/7 w okularach, jeśli zobaczysz go bez nich, to jego zły brat bliźniak Dimitri, nie rozmawiaj z nim.
Reżyser teatralny, zabujał się chłopak ostatnio.

xoxo, you know you love me.

Post francisco delgado »

On jednak nie miał takich rozmyśleń na temat dziewczyny, czy tego co dzieje się między nimi. Znał ją na tyle długo, aby wiedzieć, że to wszystko, co się wydarzyło było wcześniej przez nią przemyślane tysiące razy, zaplanowane dokładnie co do najmniejszego stopnia. Oboje znali konsekwencje, jakie czaiły się za tym, że się spotykają. Chociaż była młodsza od niego, czasami wydawała się być dużo bardziej psychicznie gotowa na to wszystko, co może przynieść im los, niż większość kobiet w jego wieku, z którymi mógłby chcieć planować przyszłość.
- Dlaczego nie jestem wcale zdziwiony tym, że zdarzyłaś przestudiować mapkę google maps nowego jorku wzdłuż i wszerz, zanim tu przyjechałaś? - zapytał z delikatnym uśmiechem, podnosząc się ze swojej dziwnej zgiętej pozycji na kanapie. Pomyślał chwilę nad tym co dziewczyna powiedziała później i bez słowa wyciągnął ją z apartamentu, trzymając ją za rękę, pozwolił sobie na dużo więcej swobody, niż normalnie w Hope Valley, ale przecież byli w wielkim mieście, gdzie nikt ich nie znał, albo przynajmniej taką mieli nadzieje, chcąc nacieszyć się sobą w każdym możliwym calu.
Kiedy wylądowali przed jego ulubioną indyjską knajpą, wcale nie tak daleko od hotelu, w którym się zatrzymywali, przekonywał Francescę, do faktu, jakim było to, że za każdym komiksowym villanem, zawsze krył się jakiś dramat dziecinnej przeszłości, i dlatego na starość stawali się tymi złymi. Bardzo inteligentna rozmowa.
- Ha-ha-ha, bardzo śmieszne - rzucił przewracając przy tym oczami, udając delikatne obrażenie na słowa dziewczyny, otworzył przed nią drzwi, puszczając ją do środka przodem. - A nie przeszło ci kiedyś przez myśl, że może nie lubię obnosić się z pieniędzmi, i lubię żyć jak normalny człowiek? - nachylił się nad nią, szepcząc jej to do ucha. Normalnie większość facetów rzuciłoby takim tekstem, jako gadką na podryw, starając się przekonać do siebie dziewczynę, i starać się utwierdzić ją w przekonaniu, jaki to normalny z niego facet. Jednak prawda była taka, że Delgado zawsze taki był. Pieniądze wolał inwestować, jedyny moment, w którym jakikolwiek z jego znajomych, czy rodziny, mógł odczuć fakt, że jego konto bankowe jest wypchane pieniędzmi w większej ilości, niż przeciętnego człowieka, był kiedy chodziło o jakieś prezenty, datki czy inwestycje. Nigdy nie obnosił się z drogimi ubraniami, drogimi dodatkami czy samym faktem majątku. Usiedli przy jednym ze stolików w kącie sali restauracji, do której przyszli, nie zerknął nawet w menu, grzecznie podziękował jedynie za nie kelnerce, po czym odłożył je na bok. Dokładnie wiedząc, co chce zamówić. Chicken Tikka Masala, danie oklepane, jednak jego ulubione, więc po co utrudniać sobie życie.
- Hmmm…. pierwsza wizyta w Nowym Jorku powiadasz - zastanowił się chwilę przyglądając się dziewczynie. Sam dokładnie nie pamiętał tego kiedy to było. - Byłem wtedy na studiach. Drugi rok, przerwa wiosenna. Dostałem propozycję stażu jako pomocnik scenarzysty w jakimś małym teatrze w China Town, spotkałem się z dyrektorem tego teatru - zaczął, opowiadać ze spokojem. Ściągnął nawet swoje okulary, i przetarł dłonią oczy, zastanawiając się dokładnie nad tym, jaki przebieg zdarzeń wydarzył się wtedy w jego życiu.
- Odmówiłem, bardzo koligowałoby to ze studiami w Barcelonie. Poznałem pewną kobietę, która po pewnym czasie na siłę starała się ze mną związać, więc pierwszy raz w Nowym Jorku wcale nie był taki cudowny - nie był pewien, aby ta wersja całej tej historii, była tym, co Francesca chciałaby na pewno usłyszeć. Ale przecież oboje są dorośli, raczej żadne z nich nie mogłoby wierzyć w fakt, że oboje zachowywali wstrzemięźliwość przez całe swoje życie.
- Czy jest coś specjalnego, co chciałabyś zrobić lub zobaczyć w trakcie swojego pobytu tutaj? - zapytał, starając się zmienić temat, i mając nadzieję, że to zadziała.
Francesca Arreola-Reeves
twojastara#0845
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ważniak 2020 Największy szczęściarz 2020 Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ NOCNA ZMIANA Novel Bestseller TYPING LIKE CRAZY ROLLING IN THE DEEP DUSZA TOWARZYSTWA ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING Adam i Ewa I killed Laura Palmer TYP OSOBOWOŚCI: WYKONAWCA NIEŚMIAŁY Koszula to moja druga skóra PIJAM TEQUILĘ PRACOHOLIK UZALEŻNIONY/A OD TELEFONU BAJECZNIE BOGATY SCHLUDNY PIĘKNY UMYSŁ MAM WŁASNY DOM MĄDRALA DEVIL IN DISGUISE NIEWINIĄTKO JESTEM ŚLIZGONEM PRACA W TEATRZE SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA Obroniłem doktorat CRAZY IN LOVE PRAWDA CZY WYZWANIE? Like a virgin toss a coin to your witcher Food Fight Good or Bad News Kajdany miłości KING OF THE JUNGLE #CZYSTEHOPEVALLEY GOOGLE ME GHOST MOVIE BABY BOOM! SURPRISE! HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER HAPPY BIRTHDAY! Wpadka Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?



Awatar użytkownika
23 y/o
164 cm
long story short
Mówię o popkulturze w podcaście, a Francisco miesza mi w głowie.

xoxo, you know you love me.

Post Francesca Arreola-Reeves »

Uwielbiała gromadzić takie historie. Każdy z domowników opowiedział jej milion razy wszystkie ciekawsze fragmenty z jego życia. Na specjalne życzenie Franki nawet po kilka razy. Fascynowało ją to, że w przeciwieństwie do scenariuszy filmowych czy serialowych, życie często nie ma sensu, coś dzieje się przypadkiem, albo wydarzenia z potencjałem są po prostu zwyczajne. Kolekcjonowała te opowiastki, konfrontując je potem z własnym życiem i z życiem bohaterów na ekranie. Wybitna rozrywka. Gdy pomyślała sobie, że o większości z przygód Francisco jeszcze nie wie, poruszyła się na krześle podekscytowana, a w kącikach jej ust pojawił się uśmieszek.
Na końcu języka miała pytanie, czy wtedy jeszcze głównym środkiem transportu były powozy i karoce, ale powstrzymała się, uśmiechając się tylko zaczepnie.
- Więc co robiłeś, oprócz wybijania z głowy tej biednej dziewczynie planów na wesele tysiąclecia? – zapytała, mierząc go wzrokiem. Szczerze współczuła tej kobiecie, ale wcale jej się nie dziwiła. Nie znała jej motywacji do usidlenia Franka, ale nie mogła jej odmówić dobrego gustu. Na jej nieszczęście nie była Franciscą Arreolą-Reeves.
- Hm. – westchnęła i zamyśliła się chwilę. Prawie w ogóle nie na pokaz. – Dobrze, że pytasz, bo wypisałam sobie wszystko jakiś czas temu. Głównie, jak wiesz już, szaleńczo marzę o zobaczeniu jakiejś sztuki w Metropolitan Opera i choć zerknięciu za kulisy. - Nie mógłby nie wiedzieć, trąbi o tym, odkąd była pewna ich wyjazdu. – Poza tym na liście mam przede wszystkim miejscówki, które zapisały się w moim popkulturalnym serduszku. Prócz tych podniosłych jest na przykład Met Steps, na których bohaterki Plotkary spędzały przerwy. No nie patrz się tak, moja piętnastoletnia Franka by mi nie wybaczyła. – Nawet gdyby miała podróżować z Królową Elżbietą, zmusiłaby ją do wspólnego odwiedzenia tego miejsca. Chciała usiąść tam sobie jak gdyby nigdy nic, zjeść jakiś jogurt i poczuć się jak bogata nastolatka w NYC, przed którą świat stoi otworem.
Tymczasem przed nimi pojawiło się zamówione jedzenie. France przemknęła obawa o jego jakość, wnioskując po krótkim czasie potrzebnym ja jego przygotowanie. Odpędziła jednak te myśli i wzięła się za pałaszowanie.
- Nie będzie lepszej chwili. – powiedziała nagle, odkładając sztućce i wycierając usta serwetką. Popatrzyła długo na Franka i westchnęła. Sięgnęła do torebki przewieszonej przez oparcie krzesła i po chwili poszukiwań, wyjęła z niej zwykła białą kopertę. Położyła ją na stole bez słowa, po czym znowu popatrzyła na Franka i znowu westchnęła. Z koperty, lekko drżącymi rękoma wyjęła schludnie złożony kawałek papieru. Rozłożyła go, po czym ściągnęła brwi i czym prędzej złożyła i włożyła do koperty. Równie bez słowa podała kopertę mężczyźnie.
- Przeczytaj, proszę. Miałeś go dostać dwa dni po naszej ostatniej lekcji. – uśmiechnęła się lekko, teraz już wyraźnie drżąc z emocji. Położyła dłoń na dłoni i zacisnęła je, próbując nie pokazać, jak bardzo się denerwuje. Na kartce, którą Francisco wyjął z koperty, wykaligrafowane starannym pismem widniały słowa:
Francisco,

W tym momencie pewnie ściągasz brwi, pocierając je kciukiem i palcem wskazującym. Jesteś zaskoczony i zakłopotany. Cóż, nie bardziej niż ja, uwierz. Piszę, bo to, co mam Ci do przekazania, pewnie nigdy nie wydostanie się z moich ust. Arreola w końcu, do krzyków pierwsza, do wyrażania emocji ostatnia.
Długo zbierałam się, żeby to napisać, ale po naszej ostatniej lekcji uznałam, że prędzej się uduszę tym wszystkim, niż pokażę, co we mnie siedzi. Och, i nie chodzi mi o prawidłową odmianę trudnego czasownika. Myślę, że na tym etapie też zdajesz sobie z tego sprawę.
Nie myśl sobie, że na początku planując nasze hiszpańskie spotkania, byłam świadoma, jak to się wszystko potoczy. Przychodząc na pierwszą lekcję, miałam cię po prostu za jednego z tych czarujących, cichych gości. Znałam cię, a przynajmniej mi się tak zdawało. W końcu kto wrzucał mi słodycze przez okno jakieś dziesięć lat temu, gdy Cesar w akcie zemsty zamknął mnie w pokoju? Kto samą swoją obecnością umiał mnie uspokoić, gdy kłóciłam się z moim pajacowatym bratem? W ciągu kolejnych naszych spotkań, podczas których pochylaliśmy się nad znienawidzonym przeze mnie językiem, zdałam sobie sprawę, że już jesteś nierozerwalnym elementem mojego życia. Nie głośnym, widocznym na pierwszy rzut oka. Tym ważniejszym. Mimo tego, że to Cesar dostąpił zaszczytu towarzyszenia ci w życiu, mimo tego, że nie urodziliśmy się w podobnym czasie, mimo tego, że widziałeś więcej świata niż ja, to czuję, że filtrujemy świat przez podobną wrażliwość. Czuję, że moje życie, choć urządziłabym je, najlepiej jak tylko umiem, z tobą nabierze dodatkowych wymiarów. Nie łudzę się nawet, że czujesz to samo. Gdyby był we mnie trochę więcej wiary w to, że myślisz tak samo, pewnie już na naszym ostatnim spotkaniu zrobiłabym coś. Nie ukrywam, że czekałam na twój krok, który potwierdzi to, co zaobserwowałam ostatnio. Możliwe, że nadinterpretuję i wychodzę właśnie na kretynkę. Trudno, było warto. Dla Ciebie zawsze będzie warto.
Jeśli to wszystko powyżej przeczytałeś jak scenariusz, który ani trochę z tobą nie koresponduje, udawaj proszę, że gołąb pocztowy pomylił adresatów, a ten list nigdy do ciebie nie dotarł.

Zawsze Twoja,
Franka
francisco delgado
Obrazek
Mania#2128
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Złote pióro - odznaka specjalna za napisaanie posta fabularnego na ponad 10k znaków! I'M STILL STANDING - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" i'll be watching you - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką Kręcę bioderkami na kursie samby Nawiedzam nawiedzony hotel TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - październik BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales I love my children SCENARZYSTA NA DOROBKU Bestseller TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP Adam i Ewa TYP OSOBOWOŚCI: DYSKUTANT PIJAM WINKO Chodzę w trampkach Poglądam życie celebrytów na instragramie Na smutki piekę ciasteczka układam puzle Mój dom przypomina dżunglę Czytam książki Jeżdżę na rowerze JESTEM ECO LGBT+ FAN MUSICALI FAN KOMEDII FAN FANTASTYKI FAN DRAMATÓW WIERZĘ W JEDI PRACA W SOCIAL MEDIACH JESTEM ZAKOCHANY/A Lubię starszych CRAZY IN LOVE GOOGLE ME Like a virgin sticks and stones Food Fight Good or Bad News KING OF THE JUNGLE RACZEK NIEBORACZEK I'M SO HIGH! CALL 911 WRONG NUMBER GHOST MOVIE NOTHING BREAKS LIKE A HEART DANCING QUEEN SING A SONG DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM FRIENDZONE Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?

francisco delgadoMidtown Avenue


Awatar użytkownika
35 y/o
180 cm
long story short
24/7 w okularach, jeśli zobaczysz go bez nich, to jego zły brat bliźniak Dimitri, nie rozmawiaj z nim.
Reżyser teatralny, zabujał się chłopak ostatnio.

xoxo, you know you love me.

Post francisco delgado »

Jego życie nigdy nie było usłane kobietami, on zazwyczaj stał z boku przyglądając się związkom Cesara, którymi ten afiszował się na lewo i prawo, sam nigdy nie rozmawiał z nim o jakiś kobietach, z którymi miał przyjemność czy nieprzyjemność się spotykać. Nie było to zupełnie w jego stylu, uważał swoje życie miłosne za sprawę intymną i zawsze wolał, aby tak zostało. Jednak jeśli chodziło o Francescę, wiedział, że z czasem będzie zadawać pytania, jak było, z kim był, ile był, czemu nie wyszło. Kobiety często były dość dociekliwe w tych sprawach.
- Zniknąłem - odpowiedział krótko, starając się tym samym urwać temat. To nie był moment, który chciałby niszczyć na rozmowy o innych kobietach, teraz liczyła się tylko ona i to, że byli w Nowym Jorku razem, chociaż nadal do końca nieokreśleni kim dla siebie są.
Wiedział, że wszystkie jej plany były możliwe do spełnienia. I taki miał właśnie zamiar, spędzić z nią jak najwięcej możliwego czasu, na zwiedzaniu tego miasta, na pokazaniu jej wszystkiego, co według niego zapiera dech w piersiach. Jednak na wzmiankę o schodkach MET, zaśmiał się tylko delikatnie, przewracając przy tym oczami. Ah te baby.
Umierał z głodu, a podstawione przed nim jedzenie wyglądało jak zawsze świetnie. Knajpka, w której się znajdowali, była rodziną restauracją przekazywaną z pokolenia na pokolenie, więc nigdy nie bał się o jakość jedzenia, zawsze było na piątkę z plusem. Sięgnął ręką po chlebek naan, który stał w małym wiklinowym koszyczku na środku stolika, przyglądając się tym samym dziewczynie, która wyglądała, jakby coś mocno chodziło jej po głowie. Może nie była zadowolona z miejsca, do którego ją zabrał?
- Coś nie tak? - spytał, i tak szybko jak ta myśl pojawiła się w jego głowie, tak samo szybko zniknęła, ustępując miejsca zaciekawieniu zawartością koperty, którą dziewczyna trzymała wyciągniętą w jego stronę. Zmarszczył brwi, przyglądając się kopercie, która wisiała między nimi w powietrzu przed dobre pół minuty, zanim wyciągnął po nią dłoń. Spodziewał się najgorszego. Otwierając kopertę, jego oczom ukazał się najpiękniej napisany list, jaki w życiu przyszło mu czytać. Nie chodziło nawet o sam charakter pisma brunetki, a o wszystkie te emocje, które były w nim opisane, o wszystkie wspomnienia i myśli dziewczyny. Wszystko było idealnie przelane prosto z jej serca i umysłu na papier. Wzruszyło go to, ale nie był do końca w stanie powiedzieć który fragment, najbardziej nim poruszył. Złożył starannie kartkę ponownie, w taki sam sposób jak była złożona wcześniej i włożył ją do koperty, którą zgiął na pół. Podniósł się delikatnie ze swojego miejsca i wślizgnął kopertę do tylnej kieszeni swoich spodni. Uśmiechnął się przy tym jak dziecko w sklepie z zabawkami. Jeśli przez chociaż ułamek sekundy wcześniej miał jakieś wątpliwości, co do dziewczyny wszystko zniknęło. Dzięki temu listowi zdał sobie sprawę, ile tak naprawdę dla niej znaczy, i wszystkie obawy, które miał co do różnicy wieku, czy tego, że znał ją od dziecka, czy nawet tego, że była młodszą siostrą jego najlepszego przyjaciela. Nic z tego nie miało już znaczenia. Spojrzał tylko na nią, siedziała tam jak na szpilkach, wyczekując jakiejkolwiek reakcji z jego strony, czemu by jej nie pomęczyć troszkę bardziej. Sięgnął więc ponownie po widelec i kontynuował jedzenie swojego dania, jakby nigdy nic się nie stało, spojrzał po chwili na zszokowaną Francescę i uśmiechnął się tylko do niej.
- Nawet nie myśl, że oddam ci ten list - powiedział po chwili, nachylając się nad małym stolikiem, przy którym siedzieli, pocałował ją delikatnie w usta, zatrzymując się na dłuższą chwilę. Kiedy odsuwał się od niej, spojrzał jej prosto w oczy z zawadiackim uśmiechem. - Przynajmniej jestem już na sto procent pewien, że to nie jest żadna głupia gra, żeby zdenerwować twojego brata - dodał po chwili ze śmiechem. Chciałby odwzajemnić wszystkie jej słowa i każde z uczuć, które włożyła w ten list, jednak oboje musieli zdawać sobie sprawę z tego, że dla niego było to jeszcze za szybko. On w przeciwieństwie do niej, dopiero poznawał ją jako osobę, z którą chciałby spędzić czas, z którą chciałby budować związek, ale był cholernie pewien, że kiedy ten czas w końcu nadejdzie, sama Francesca stwierdzi, że warto było czekać na ten moment.
- Dziękuję ci za podzielenie się ze mną tym listem, i chociaż to głupie, cieszę się, że byłaś pijana tamtego wieczoru - położył dłoń na jej splecionych dłoniach, i przyciągnął jedną z nich bliżej w swoją stronę. Nie mógł doczekać się, aż wyjdą z tej cholernej restauracji.
Francesca Arreola-Reeves
twojastara#0845
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ważniak 2020 Największy szczęściarz 2020 Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ NOCNA ZMIANA Novel Bestseller TYPING LIKE CRAZY ROLLING IN THE DEEP DUSZA TOWARZYSTWA ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING Adam i Ewa I killed Laura Palmer TYP OSOBOWOŚCI: WYKONAWCA NIEŚMIAŁY Koszula to moja druga skóra PIJAM TEQUILĘ PRACOHOLIK UZALEŻNIONY/A OD TELEFONU BAJECZNIE BOGATY SCHLUDNY PIĘKNY UMYSŁ MAM WŁASNY DOM MĄDRALA DEVIL IN DISGUISE NIEWINIĄTKO JESTEM ŚLIZGONEM PRACA W TEATRZE SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA Obroniłem doktorat CRAZY IN LOVE PRAWDA CZY WYZWANIE? Like a virgin toss a coin to your witcher Food Fight Good or Bad News Kajdany miłości KING OF THE JUNGLE #CZYSTEHOPEVALLEY GOOGLE ME GHOST MOVIE BABY BOOM! SURPRISE! HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER HAPPY BIRTHDAY! Wpadka Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?



Awatar użytkownika
23 y/o
164 cm
long story short
Mówię o popkulturze w podcaście, a Francisco miesza mi w głowie.

xoxo, you know you love me.

Post Francesca Arreola-Reeves »

Nawet jeśli od odpowiedzi na to pytanie zależałoby jej życie, nie umiałaby powiedzieć, co teraz czuła. Jednocześnie uczucia, które przelała na ten list były prawdziwe, doskonale pamiętała to dziwne mrowienie, gdy spisywała słowa na kartce. Czuła, że to właśnie musi Frankowi napisać. Z drugiej jednak strony, sam list był trochę nieaktualny. Tamta Franka była przerażona rodzącym się uczuciem, i niemal pewna braku wzajemności. To był zupełnie inny moment w kształtowaniu się ich relacji. Napisała go właśnie dlatego, bo nie umiała tego wszystkiego powiedzieć. Nadal pewnie nie umie, zdecydowała się więc na pokazanie. Mimo pozorów impulsywności, którymi usłany jest incydent na plaży, Franka zaczynała rozumieć, że to było najrozsądniejsze i najlepsze wyjście. Owszem, w tej chwili denerwuje się tym, jak Francisco zareaguje na słowa zawarte w liście, ale to było nic w porównaniu z ryzykiem, jakie ponosiłaby, dostarczając mu go wtedy. Szanse na powodzenie całej operacji i dotarcie do tego samego miejsca były znikome. Nie było po co snuć domysłów, czy wręczenie listu Frankowi po ich ostatniej lekcji koniec końców doprowadziłoby ich do tej uroczej kolacji w Nowym Jorku. Odpowiedź jest dosyć prosta. Zwolennicy determinizmu powiedzieliby pewnie, że i tak tych dwoje znalazłoby do siebie drogę, ale znawcy życia i szarej codzienności wiedzieli, że takie rzeczy to tylko w bajkach. Tak czy inaczej, to wszystko nie pomagało, gdy Francesca w napięciu patrzyła, gdy Delgado odczytywał jej list. Obserwując go uważnie i widząc zmiany w jego mimice, a także to jak składał i chował list, uderzyła ją myśl, która raczej jest wynikiem wszystkich małych obserwacji ich dotychczasowych spotkań, a aktualna sytuacja tylko ją w tym utwierdziła. Dotarło do niej z całą mocą, że Franek nie jest JESZCZE tak bardzo zauroczony, zakochany w niej, jak ona w nim. Niby to jest normalne i naturalne. Nawet w relacjach, w których każda ze stron wchodzi z takim samym kapitałem i w tym samym miejscu, to tempo angażowania jest różne. Ich sytuacja była pod tym względem wyjątkowa. Wszystko zaczęło się wtedy, gdy Franka była absolutnie pewna, że Francisco jest dla niej kimś wyjątkowym także i w romantycznym sensie. On dopiero ją dostrzegł. Nagle, to takie podskórne, nieuświadomione wcześniej napięcie trochę opadło. Rozluźnienie, które było widoczne na twarzy Franki, wydawać by się mogło, że jest spowodowane ulgą – w końcu Franek nie popatrzył na nią z pogardą i nie wysłał do domu. W rzeczywistości Francesca czuła się uwolniona od ciągłego porównywania stopnia zaangażowania w ich relację. Nabrała niezmąconej pewności, że Francisco ją dogoni, a może nawet przegoni w traktowaniu poważnie tego, co się między nimi dzieje. Musiała tylko dać mu czas i okazje ku temu. Uśmiechnęła się pod nosem. Nie ma to mieć stuprocentową pewność, że bogaty, przystojny facet zakocha się w tobie bez pamięci. Pewność siebie w okolicach Mount Everestu.
Na powtórzenie tego głupiego tekstu, którym wystrzelił na plaży, Francesca zareagowała tylko wywróceniem oczami. Nie dołączyła się jednak do tego wybuchu wesołości. To nie jest jeszcze czas, w którym ten aspekt ją bawi. Może byłoby inaczej, dyby zachowała się jak racjonalnie myśląca, dorosła osoba (tak lubi o sobie myśleć) i porozmawiałaby ze starszym bratem. Tymczasem nie rozmawiała z nim od incydentu na plaży i nie zanosi się, żeby nawiązali kontakt w najbliższym czasie. Do tego naprawdę tam na plaży zabolało ją, że Frankowi w ogóle przeszło przez myśl, że to wszystko jest dla picu i żeby Cesarowi zrobić na złość. To bardzo krzywdzące i nie w porządku.
- Widzę, że długo cię to trapiło. - odparła jednak, uśmiechając się lekko. Nie chciała kręcić dramy, ale gdyby nie dała znać, że nie czuje się z tym w porządku nawet w bardzo zawoalowany sposób, nie byłaby sobą.
- To jest głupie, ale spoko, rozumiem. – tutaj machnęła widelcem, bo zdążyła się zgrabnie wydostać z romantycznego uchwytu Franka i wróciła do pałaszowania swojego dania. – Już jakiś czas temu przestałam sobie wyrzucać to, że postąpiłam jak totalna kretynka. – dodała lekkim tonem, po czym wpakowała sobie do buzi naprawdę duży kawałek kurczaka. Spoglądała na mężczyznę, próbując przeżuć mięso w buzi. Rzuciłabym żartem, że ten nocy France przyjdzie się mierzyć z trochę innym mięsem w buzi, ale szanujmy się. Tak czy inaczej, Arreola zdała sobie sprawę, że Franek nie ma pojęcia, przez co ona przechodziła między ich spotkaniem na plaży a tym u niego w domu. Nie miał okazji współodczuć tego oceanu żalu, rozpaczy, rozczarowania, poczucia winy. Nie uczestniczył w aktywnym wyparciu i próbie zmierzenia się z ogromną górą emocji.
Popatrzyła na niego, nie wyczytując z jego oczu ani grama fałszu, czy trudnej do zdefiniowania obcości. Czuła, że jest jej ciekawy, i może nie byli jeszcze na wysokim stopniu zażyłości, to miała wrażenie, że tak jak ona, Franek także chce wspinać się po tej drabinie. Arreola milczała, próbując poukładać sobie te wszystkie wnioski obserwacje. Nie wiedziała, czy są trafne. Możliwe, że myliła się po całości. Who cares, może Franklin miał rację i Francisco ją wykorzysta, przy tym sprzedając na czarnym rynku albo mordując w bardzo wyszukany sposób.
- Co robimy potem? - zapytała po prostu. Była już na finiszu zmagań z kurczakiem. Musiała przyznać, że choć obwiała się indyjskiej kuchni, to się nie zawiodła. Nigdy nie było jej dane spróbować czegoś z indyjskich przysmaków. Cóż, kiedyś musi być ten pierwszy raz.

francisco delgado
Obrazek
Mania#2128
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Złote pióro - odznaka specjalna za napisaanie posta fabularnego na ponad 10k znaków! I'M STILL STANDING - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" i'll be watching you - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką Kręcę bioderkami na kursie samby Nawiedzam nawiedzony hotel TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - październik BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales I love my children SCENARZYSTA NA DOROBKU Bestseller TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP Adam i Ewa TYP OSOBOWOŚCI: DYSKUTANT PIJAM WINKO Chodzę w trampkach Poglądam życie celebrytów na instragramie Na smutki piekę ciasteczka układam puzle Mój dom przypomina dżunglę Czytam książki Jeżdżę na rowerze JESTEM ECO LGBT+ FAN MUSICALI FAN KOMEDII FAN FANTASTYKI FAN DRAMATÓW WIERZĘ W JEDI PRACA W SOCIAL MEDIACH JESTEM ZAKOCHANY/A Lubię starszych CRAZY IN LOVE GOOGLE ME Like a virgin sticks and stones Food Fight Good or Bad News KING OF THE JUNGLE RACZEK NIEBORACZEK I'M SO HIGH! CALL 911 WRONG NUMBER GHOST MOVIE NOTHING BREAKS LIKE A HEART DANCING QUEEN SING A SONG DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM FRIENDZONE Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?

francisco delgadoMidtown Avenue


Awatar użytkownika
35 y/o
180 cm
long story short
24/7 w okularach, jeśli zobaczysz go bez nich, to jego zły brat bliźniak Dimitri, nie rozmawiaj z nim.
Reżyser teatralny, zabujał się chłopak ostatnio.

xoxo, you know you love me.

Post francisco delgado »

Widząc minę dziewczyny, zdał sobie sprawę z tego, że może jednak przesadził z żarcikiem, że może jednak był zupełnie niepotrzebny, w końcu wcześniej czuła się źle z tym kiedy to powiedział, więc dlaczego uważał, że to zmieniło się w jakimkolwiek stopniu od momentu kiedy pierwszy raz palnął taką głupotę. Widząc zmianę w nastroju dziewczyny, spodziewał się, że w głowie planuje już zmianę lotu do domu, na samolot za godzinę. Tak bardzo zjebał sprawę. Wiedział, że jakiekolwiek przeprosiny na niewiele zdadzą się w tym momencie, przy pierwszym popełnieniu tego błędu powinien zdać sobie sprawę z tego, jak wielkim ciosem poniżej pasa mogą być jego słowa.
Podniósł się z miejsca, kierując w stronę hostessy, aby uregulować ich rachunek za jedzenie, skoro dziewczyna miała zamiar mieć jakieś dziwne muchy w nosie, to przez chwilę jej na to pozwoli, dlaczego by nie. Podszedł ponownie do stolika, przy którym Francesca nadal siedziała i uśmiechnął się do niej, stukając palcami w blat, w rytm muzyki jazzowej, która leciała akurat z głośników.
- Jesteś gotowa do wyjścia? - kiedy podniosła się z miejsca, poszedł za nią w kierunku wyjścia z restauracji, chociaż starała się zachowywać normalnie, widział znaczną różnicę w jej zachowaniu, od momentu kiedy powiedział te parę słów za dużo. Wychodząc z restauracji, zaczęli kierować się w stronę Central Parku, który był dwie przecznice dalej od miejsca, z którego wcześniej wyszli. Całą drogę spędzili w ciszy, Franek, odpowiadając na jakiegoś super ważnego e-maila, na swoim smartphonie, Franka rozglądając się na wszystkie możliwe strony świata i ignorując w ogóle fakt, że koło niej idzie. Kiedy dochodzili do bramy wejściowej do parku, schował telefon kieszeni spodni, wcześniej wyłączając w nim dźwięki, aby nic więcej nie było w stanie odciągnąć jego uwagi od towarzyszki.
- Przepraszam - zaczął, łapiąc dziewczynę za rękę, i pociągając ją w swoją stronę - Nie powinienem był tego mówić, po prostu nie wiem do końca jak się zachować. Nigdy w życiu nie byłem w takiej sytuacji - położył jedną rękę na jej plecach, gładząc ją delikatnie kciukiem, starając się zwrócić jej uwagę na siebie. Kiedy jedynym co dostał w odpowiedzi na swoje słowa, ze strony dziewczyny to ‚Mhmmm’, przewrócił jedynie oczami.
- Okay, jeśli tak chcesz się bawić to proszę bardzo - zrobił to samo, co zrobił ostatnim razem, kiedy zachowywała się jak niesforne dziecko, i nie chciała przeprowadzić z nim poważnej rozmowy. Przerzucił ją sobie przez ramię, niczym marionetkę, tym razem jednak złożył na jej pośladkach soczystego klapsa. Kierując się, w stronę słynnej fontanny Bethesda.
- Jeśli ze mną nie porozmawiasz, to obiecuję ci, że wrzucę cię do tej fontanny - powiedział najbardziej stanowczym tonem głosu, na jaki mógł się wysilić, starając się jednocześnie powstrzymać śmiech. Ludzie dookoła zaczęli im się przyglądać, większość jednak sama zaczęła się śmiać, widząc, że Delgado tylko sobie z nią żartuje, i tak naprawdę nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo. Nie oszukujmy się, w jego ramionach i otoczeniu była na pewno dużo bezpieczniejsza, niż jakby dwóch debili, zwanych jej braćmi miało stać jej jako ochrona.
- Lubię cię okay? - zaczął, stawiając dziewczynę na ziemi, przyciągnął ją do siebie, tak że ich ciała nie łączył nawet minimetr przerwy, położył dłoń na jej policzku i spojrzał prosto w oczy, starając się pokazać jej, co tak naprawdę chodzi mu po głowie. - Jeśli nic byś dla mnie nie znaczyła, i uważałbym, cokolwiek co zrobiłaś, czy powiedziałaś, za kretynizm, uwierz, nie stalibyśmy tutaj teraz. Na środku jebanego Nowego Jorku, na który tak bardzo nalegałem, żebyś tu przyjechała - cmoknął ją delikatnie w czoło, czuł, że to, co zaczyna ich łączyć jej mocną więzią, i bał się, że przez parę głupich słów, mógłby to spierdolić na dobre. Chyba nigdy by sobie tego nie darował, a jej bracia, pewnie powiesiliby go za jaja, jeśli coś takiego by się stało.
Francesca Arreola-Reeves
twojastara#0845
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ważniak 2020 Największy szczęściarz 2020 Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ NOCNA ZMIANA Novel Bestseller TYPING LIKE CRAZY ROLLING IN THE DEEP DUSZA TOWARZYSTWA ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING Adam i Ewa I killed Laura Palmer TYP OSOBOWOŚCI: WYKONAWCA NIEŚMIAŁY Koszula to moja druga skóra PIJAM TEQUILĘ PRACOHOLIK UZALEŻNIONY/A OD TELEFONU BAJECZNIE BOGATY SCHLUDNY PIĘKNY UMYSŁ MAM WŁASNY DOM MĄDRALA DEVIL IN DISGUISE NIEWINIĄTKO JESTEM ŚLIZGONEM PRACA W TEATRZE SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA Obroniłem doktorat CRAZY IN LOVE PRAWDA CZY WYZWANIE? Like a virgin toss a coin to your witcher Food Fight Good or Bad News Kajdany miłości KING OF THE JUNGLE #CZYSTEHOPEVALLEY GOOGLE ME GHOST MOVIE BABY BOOM! SURPRISE! HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER HAPPY BIRTHDAY! Wpadka Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?



Awatar użytkownika
23 y/o
164 cm
long story short
Mówię o popkulturze w podcaście, a Francisco miesza mi w głowie.

xoxo, you know you love me.

Post Francesca Arreola-Reeves »

Ekspresywność w okazywaniu emocji ma swoje słabe strony. Nie mówimy już o tym pocałunku na plaży, przejdźmy nad tym już. Chodzi bardziej o mimikę Franki i to, jaka jest czytelna. A przynajmniej jak bardzo wszystkim ludziom dookoła wydaje się, że we France można czytać jak w otwartej księdze. Owszem, gdy się cieszy albo oburza, robi to całą sobą. Trudno wtedy nie zorientować się, jakie momencie nią targają. Zawstydzenie lub politowanie także łatwo odczytać, zwłaszcza to drugie często obserwuje na jej twarzy Franklin. Jednak w sytuacji, gdy Francesca przeżywa coś dziwnego, trudnego, czy po prostu nowego, z boku może wydawać się, jakby była obrażona na świat. W tym momencie, gdy nadal trawi nie tylko orientalną potrawę, ale i swoje spostrzeżenia na temat jej relacji z Frankiem, może wydawać się nieco wycofana.
Ona natomiast nie wyczuła zmiany atmosfery. Myślała, że to jasne, że jeśli nie ma ochoty mówić, to nie mówi. Owszem, była trochę wycofana i przygaszona, ale była przekonana, że jeśli Francisco uzna to zachowanie za dziwne, lub niepokojące to po prostu zapyta, o co chodzi. Chyba są dorośli, nie? Jak Franka ma ochotę sobie pomilczeć, a on uważa, że to foch, to pyta, czy foch. Jasne? Jasne. Gdy wyszli z restauracji, poczuła, jakby Francisco się do czegoś zbierał. Nie poganiała go, widać, że sprawia to chłopakowi trudność. Nadal nie widziała sensu mówienia o głupotach, gdy w głowie nadal musiała poukładać rzeczy na swoich miejscach.
To „Przepraszam” i szarpnięcie jej, zupełnie wybiło ją z rytmu. O czym on pierdolił? Mruknęła tylko w odpowiedzi, mając nadzieję, że go to zadowoli. No miło, że ją przeprasza, ale za jakie słowa i do kurwy nędzy dlaczego? Po co jest taki enigmatyczny?! Nie może jej powiedzieć jak człowiek? Franka zrobiła tylko minę jelenia zdziwionego, że jakiś grzybiarz mu wbił do chaty i nie za bardzo wiedziała co dalej zrobić.
Jej zdziwienie sięgnęło nowego pułapu, gdy bez ostrzeżenia zawisła głową w dół. W dodatku została klepnięta (boleśnie!) w tyłek. WTF, Franek? Co z tobą jest nie tak? Westchnęła tylko, mając nadzieję dowiedzieć się w najbliższej przyszłości, co w ogóle jest grane.
- Ale o czym? – zapytała cicho, z rezygnacją w głosie. Serio, trafić za tym człowiekiem było ciężko. I to podobno ona była tutaj niezrównoważoną gówniarą.
Ok, gdy postawił ją tak blisko siebie, poczuła w piersiach podkręcenie mocy. Serce wyraźnie przyspieszyło. Popatrzyła na niego rozbrajająco, gotowa już zupełnie na wszystko.
- No miło mi bardzo, ja też ciebie, wyobraź sobie, bardzo lubię. - podniosła brwi z miną, jakby przyznawała przedszkolakowi rację, gdy ten mówi, że widelec służy do jedzenia. – Ale, do stu tysięcy piorunów, o co chodzi? Czemu miałabym uważać, że nic dla ciebie nie znaczę? – teraz już ściągnęła brwi, w wyrazie totalnego niezrozumienia. Dla podkreślenia swoich słów dźgnęła go palcem w brzuch, jakby droczyła się z dzieckiem. – Kto ci tak powiedział, Francisco? – następne dźgnięcie i łobuzerski uśmiech. – No kto? – następne dźgnięcie i krok do przodu, wymuszający na Franku cofnięcie się. Franka była już gotowa na walkę na łaskotki, ale nagle się zatrzymała, zabierając ręce gotowe do ataku. Cofnęła brodę i zmarszczyła nos, wyraźnie czymś zniesmaczona.
- Ale chwila, lubisz mnie, tak? – Tutaj już przybrała na powrót łobuzerski wyraz twarzy. – Jak bardzo? Udowodnij. – rzuciła mu wyzwanie, patrząc na niego odpowiednio – wyzywająco.

francisco delgado
Obrazek
Mania#2128
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Złote pióro - odznaka specjalna za napisaanie posta fabularnego na ponad 10k znaków! I'M STILL STANDING - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" i'll be watching you - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką Kręcę bioderkami na kursie samby Nawiedzam nawiedzony hotel TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - październik BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales I love my children SCENARZYSTA NA DOROBKU Bestseller TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP Adam i Ewa TYP OSOBOWOŚCI: DYSKUTANT PIJAM WINKO Chodzę w trampkach Poglądam życie celebrytów na instragramie Na smutki piekę ciasteczka układam puzle Mój dom przypomina dżunglę Czytam książki Jeżdżę na rowerze JESTEM ECO LGBT+ FAN MUSICALI FAN KOMEDII FAN FANTASTYKI FAN DRAMATÓW WIERZĘ W JEDI PRACA W SOCIAL MEDIACH JESTEM ZAKOCHANY/A Lubię starszych CRAZY IN LOVE GOOGLE ME Like a virgin sticks and stones Food Fight Good or Bad News KING OF THE JUNGLE RACZEK NIEBORACZEK I'M SO HIGH! CALL 911 WRONG NUMBER GHOST MOVIE NOTHING BREAKS LIKE A HEART DANCING QUEEN SING A SONG DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM FRIENDZONE Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?

francisco delgadoMidtown Avenue


Awatar użytkownika
35 y/o
180 cm
long story short
24/7 w okularach, jeśli zobaczysz go bez nich, to jego zły brat bliźniak Dimitri, nie rozmawiaj z nim.
Reżyser teatralny, zabujał się chłopak ostatnio.

xoxo, you know you love me.

Post francisco delgado »

Pokręcił tylko głową, na słowa dziewczyny nie był pewien, czy naprawdę nie zdawała sobie sprawy, o co mu chodzi, czy tylko udawała, ale w sumie to było nawet lepiej, skoro ona mogła puścić to w niepamięć, dlaczego niby on miałby tego nie zrobić? Emocje miotały nim jak oszalałe, pierwszy raz w życiu czuł się w taki sposób w otoczeniu jakiejś dziewczyny.
- Nie chodzi mi dokładnie o to, że ktoś tak powiedział, ale wiem, że są na tym świecie ludzie, którzy nie chcieliby, abyśmy się spotykali - sięgnął ręką po telefon, który znajdował się w kieszeni jego spodni, aby pokazać jej wiadomości od jej brata bliźniaka, które ten wysłał do niego parę dni przed wyjazdem. Jak strzelać z ucha, to na całego, prawda? Nie miał zamiaru robić z siebie ofiary, ale nie mógł pozwolić jednocześnie pogodzić się z faktem, że ktoś tak bliski Francesce, rzuca w jego stronę takimi obelgami. Dobrze, że nie wyzwał go jeszcze od pedofilii, tylko tego brakowało.
Czy ją lubił? Oczywiście, że tak, inaczej nie chciałby, aby dołączyła do niego w tym cudownym mieście, nie odliczałby dni do jej przyjazdu, nie myślałby o tym co może z nią robić, i co może jej pokazać kiedy dziewczyna już się tutaj pojawi.
- Tak, jeśli jeszcze tego nie zauważyłaś i potrzebujesz do tego większego potwierdzenia, to tak lubię cię - pociągnął ją za rękę w swoją stronę, patrząc jej prosto w oczy. - Chociaż ktoś patrzący z boku, może wziąć mnie za ostatniego osła, bo to wszystko stało się tak szybko, szaleję na twoim punkcie - tak to było szybko, może nawet za szybko, ale skoro pomimo tylu przeszkód na ich drodze, tak dobrze im było w swoim otoczeniu, dlaczego nie pozwolić sobie iść za przypływem emocji, bez większego wgłębiania się we wszelkie za i przeciw. Miał ochotę zgnieść wszelkie przeciw i wyrzucić je do śmieci.
Ciemne chmury, które wisiały na niebie, nagle ściemniły się do najciemniejszego możliwego odcienia szarości w palecie kolorów. I akurat w momencie kiedy zbliżył się do niej, składając pocałunek na jej ustach, zaczęło padać jak z cebra. Czuł, że w sekundę, całe ubranie, jakie miał na sobie przykleiło się do niego, niczym druga skóra. Szybkie spojrzenia na dziewczynę, uświadomiło go w fakcie, że ona wcale nie wygląda lepiej. Sukienka, którą miała na sobie, uwydatniła każdą z jej krągłości na ciele, pozostawiając jego wyobraźni bardzo, ale to bardzo mało.
- Uciekamy? - spytał ze śmiechem, łapiąc dziewczynę za rękę, i ciągnąc ją za sobą w stronę wyjścia z central parku, pewnie gdyby miał na sobie jedną ze swoich cudownych marynarek, poświeciłby ją na rzecz dziewczyny, aby nie było jej zimno, jednak nie tym razem. Zaczęli biec w stronę hotelu, który dzięki bogu, znajdował się dwie przecznice dalej od wyjścia z parku, w stronę Upper East Side. Kiedy znajdowali się już przy samym hotelu, zwolnili swoje tempo, aby przejść te ostatnie dziesięć metrów jak normalni ludzie, i nie wbiec do lobby, jak para szajbusów.
- Cholera nie spodziewałem się takiego zwrotu wydarzeń - zaczął, kierując się w stronę windy, prowadząc dziewczynę za rękę za sobą. Kiedy weszli do windy, wyciągnął kartę magnetyczną, którą przyłożył do sensora, aby móc wcisnąć odpowiedni guzik, pozwalający im na dotarcie do apartamentu, w innym wypadku nie byłoby to możliwe.
- Niestety, ale będziesz musiała zadowolić się moim towarzystwem, w nudnym hotelu, do czasu aż się nie rozpogodzi - zaczął, przysuwając się bliżej do ściany, i pozwalając głowie bezwładnie oprzeć się o nią, ściągnął z nosa okulary, przez które i tak mało widział, patrząc na fakt, że przez ostatnie piętnaście minut, przemieszczali się przez ulewę, której Nowy Jork, dawno już pewnie nie widział. Spojrzał kątem oka, na kałużę która zaczynała się tworzyć na wykładzinie windy. Pewnie doliczą mu to do rachunku. All inclusive my ass.
Francesca Arreola-Reeves
twojastara#0845
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ważniak 2020 Największy szczęściarz 2020 Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ NOCNA ZMIANA Novel Bestseller TYPING LIKE CRAZY ROLLING IN THE DEEP DUSZA TOWARZYSTWA ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING Adam i Ewa I killed Laura Palmer TYP OSOBOWOŚCI: WYKONAWCA NIEŚMIAŁY Koszula to moja druga skóra PIJAM TEQUILĘ PRACOHOLIK UZALEŻNIONY/A OD TELEFONU BAJECZNIE BOGATY SCHLUDNY PIĘKNY UMYSŁ MAM WŁASNY DOM MĄDRALA DEVIL IN DISGUISE NIEWINIĄTKO JESTEM ŚLIZGONEM PRACA W TEATRZE SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA Obroniłem doktorat CRAZY IN LOVE PRAWDA CZY WYZWANIE? Like a virgin toss a coin to your witcher Food Fight Good or Bad News Kajdany miłości KING OF THE JUNGLE #CZYSTEHOPEVALLEY GOOGLE ME GHOST MOVIE BABY BOOM! SURPRISE! HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER HAPPY BIRTHDAY! Wpadka Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?



Awatar użytkownika
23 y/o
164 cm
long story short
Mówię o popkulturze w podcaście, a Francisco miesza mi w głowie.

xoxo, you know you love me.

Post Francesca Arreola-Reeves »

Póki co, wiedziała tylko na pewno to, że przy Francisco nie nudziła się ani chwili. Ne tylko dlatego, że Delgado jest bardzo angażującym i porywającym człowiekiem, ale też dlatego, że Franka ani przez chwilę nie mogła być pewna ich relacji. Owszem, dobrze było całować go w czółko i w inne miejsca, przytulać się i robić inne rzeczy. Miło się rozmawiało, żartowało, spędzało czas. Ta wyczuwalna chemia między nimi ciągle działała. Mimo dzisiejszych odkryć Franki à propos różnicy w stopniu zaangażowania w relację Arreola czuła ciągle podskórny lęk. Co jeśli Franklin miał rację i to tylko z jej strony to uczucie wypływało z serduszka, a nie tylko popędu? Co jeśli Franek rzeczywiście jest tylko tutaj z nią dla jej ładnej buźki i kształtnych cycków? Przeleciałby cię szybkiej niż zdążyłabyś powiedzieć Quidditch.
Uderz w drzwi, a nożyce się odezwą, czy jakoś tak. Wiadomości od Franklina tylko przypomniały jej ich żywiołową wymianę zdań i to, jak jej brat był zmartwiony, gdy mówi mu o Franku. Wtedy jego migi o wykorzystywaniu głupiej młodej dziewczyny i o swojej naiwności, przyjęła z wkurwieniem pierwszej klasy.
- Przejdzie mu niedługo. Zawsze tak ma, jak zaczynam się z kimś spotykać. Jest bardzo nadopiekuńczy. – To nie było do końca kłamstwo. Jeśli na trzy zdania półtora jest prawdą to chyba dobrze? Tak czy inaczej, te słowa przyszły jej z zadziwiającą lekkością. Tylko uścisk w żołądku dawał znać, że coś jest nie tak.
Słowa Francisco paradoksalnie podlały to ziarno niepewności zasiane przez Franklina. Gdyby nie była pierdolnięta, uwierzyłaby mu i już myślała nad grą wstępną. Ale przykro mi, mamy tu do czynienia z Francescą Arreolą-Reeves. Tymczasem uśmiechnęła się do niego, a w głowie panikowała jak jasna cholera. Przez chwilę, patrząc w poczciwe oczy Francisco poczuła to obezwładniające uczucie cliffhangeru, gdy protagonista okazuje się villanem, a cała dotychczasowa fabuła staje na głowie. Wszystkie elementy układanki wskakują na swoje miejsce, i nic nie jest takie, jak się wydawało. Od wpadnięcia w większą panikę wybawił ją deszcz. Otrząsnęła się, uśmiechnęła zupełnie szczerze i łapiąc Franka za rękę, puściła się biegiem, uciekając od coraz większych i padających z większą agresją kropel deszczu.
Ten szalony pęd przez zatłoczone chwilę temu ulice Noego Jorku wywołał w niej potężną falę emocji, którą pewnie starożytni nazwaliby katharsis. Wypluwała sobie płuca, jednocześnie ciesząc się jak głupia, chłonąc całą sobą ciepło ręki Franka, nierówny, twardy chodnik pod stopami, ciężkie krople deszczu rozbijające się o włosy, skórę i sukienkę. Ten charakterystyczny zapach deszczu na betonie, deszczu na betonie, widok uciekających w popłochu ludzi, szukających schronienia za wszelką cenę. No i widok Francisco Delgado, który zawsze był miłym widokiem. W tej sytuacji był to nadzwyczajny widok. Rozwiane włosy, mokra od deszczu koszula, jego roześmiane oczy. Mogłaby tak kurwa biec w nieskończoność. Niestety każda przygoda kiedyś się kończy, a ta właśnie się w sumie dopiero zaczynała. To takie tylko przedprzygodzie (?!). W każdym razie, słowa mężczyzny o nudzie przyjęła z walącym sercem i rozbieganymi myślami.
- Jakoś przeżyję. - powiedziała tylko, uśmiechając się trochę blado. Nie mogła się w sobie zebrać (a co dopiero mówić o rozbieraniu). Aktualnie był mieszanką tego wszystkiego, co pomyślała i poczuła od momentu przywitania Franka w tym apartamencie, do którego właśnie zmierzali. Jednocześnie odkrywała ogromne pokłady pociągu i cóż no, chcicy. Jednocześnie w głowie wciąż miała Franklina i jego zmartwioną minę. Nie do końca rozumiała też tę dziwną akcję z przepraszaniem. No i nie wyzbyła się tego co czuła wręczając Delgado list. Tyle emocji, a Franka taka mała.
Francisco Delgado z mokrą koszulą, mokrymi włosami opadającymi na twarz, przekrzywionymi, zaparowanymi okularami i rękoma, z którymi nie wiedział co zrobić, mógłby wyglądać jak siedem nieszczęść. Dla Franki był to widok, który wzbudzał jakieś nieznane jeszcze, nienazwane uczucie, które rosło przez cały czas podróży windą. Gdy ta ogłosiła krótkim sygnałem koniec trasy, Francesca nie wytrzymała i roześmiała się szczerze, podchodząc do Franka i całując go równie radośnie i szczerze. Wciąż się uśmiechała szeroko, dłońmi oplatając jego twarz. Tkwiąc w tej pozycji, pociągnęła go za sobą, wychodząc z windy i kierując się w stronę salonu.
- No dobra, czas się wytrzeć. - powiedziała dziarsko, beztrosko ignorując wzrok Franka, który pewnie miał ochotę zedrzeć z niej ubrania i wziąć na tej kanapie tuż obok. No, ona też w sumie miała, ale po co tak się spieszyć i korzystać ze zrozumiałych dla siebie odruchów, zamiast wszystko komplikować w głowie, no po co.
- Rozbieraj się, co tak patrzysz. Zaraz przyniosę nam ręczniki. – użyła tonu nieznoszącego sprzeciwu, dalekiego jednak od uwodzicielskiej dwudziestolatki. Odwróciła się na pięcie i skierowała do łazienki, w drodze od niechcenia zdejmując sukienkę i zostawiając ją tam, gdzie przyszło jej upaść. Poszła dalej w poszukiwaniu ręczników. Gdy wróciła, z jej twarzy nie dało się odczytać ani „No, to miły wieczór przed nami, może jakieś scrabble?”, ani „Bierz mnie tu i teraz”. Po prostu rzuciła mu ręcznik, a sama przystąpiła do wycierania włosów. Minęła go, tylko trochę specjalnie kręcąc biodrami, które osłaniały tylko delikatne koronkowe gacie. Usiadła sobie po turecku po środku salonu, oczekując, że Franek pójdzie jej śladem.
- Opowiadałeś, jak to bardzo za mną szalejesz. – przypomniała życzliwie, uśmiechając się bardzo niewinnie. Wciąż próbowała, pocierając ręcznikiem przemoknięte włosy, wyżąć z nich tyle wilgoci ile tylko się da. Wciąż całe jej ciało lepiło się, mokre od deszczu przesiąkniętego przez cienki materiał sukienki.

francisco delgado
Obrazek
Mania#2128
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Złote pióro - odznaka specjalna za napisaanie posta fabularnego na ponad 10k znaków! I'M STILL STANDING - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" i'll be watching you - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Zakochany Nowy York - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Brzechwa dzieciom - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Ride with the moon in the dead of night Filling your dreams to the brim with fright Life's no fun without a good scare Red 'n' black, and slimy green HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką Kręcę bioderkami na kursie samby Nawiedzam nawiedzony hotel TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - październik BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP MISTRZ KLAWIATURY BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales I love my children SCENARZYSTA NA DOROBKU Bestseller TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP Adam i Ewa TYP OSOBOWOŚCI: DYSKUTANT PIJAM WINKO Chodzę w trampkach Poglądam życie celebrytów na instragramie Na smutki piekę ciasteczka układam puzle Mój dom przypomina dżunglę Czytam książki Jeżdżę na rowerze JESTEM ECO LGBT+ FAN MUSICALI FAN KOMEDII FAN FANTASTYKI FAN DRAMATÓW WIERZĘ W JEDI PRACA W SOCIAL MEDIACH JESTEM ZAKOCHANY/A Lubię starszych CRAZY IN LOVE GOOGLE ME Like a virgin sticks and stones Food Fight Good or Bad News KING OF THE JUNGLE RACZEK NIEBORACZEK I'M SO HIGH! CALL 911 WRONG NUMBER GHOST MOVIE NOTHING BREAKS LIKE A HEART DANCING QUEEN SING A SONG DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM FRIENDZONE Love letter Counting stars PIKNIK Are you gonna be my girl?