nowy post
Posty: 57
zatrzymaj avki
paradise
Plaża
Główna plaża miejska
Awatar użytkownika
00 y/o
000 cm
hello, it's me
<3

Post Hope Valley »

Obrazek
WŁADZA BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku

Awatar użytkownika
30 y/o
171 cm
hello, it's me
Urodziła się i wychowała w Hope Valley, ale po szkole średniej wyjechała szukać szczęścia w innym miejscu. Do rodzinnego miasta wróciła pięć lat temu. W międzyczasie została pisarką i zdążyła wydać kilka książek. Obecnie oprócz pisania zajmuje się także patrolowaniem plaż w miasteczku i całkiem niedawno zaadoptowała psa.

Post eyre renshaw »

001.

Od kilku dni Eyre większość swojego wolnego czasu spędzała w gabinecie, w którym pracowała nad kolejną książką. Nie chodziło o to, że goniły ją terminy, ale miała w głowie myśl, którą koniecznie chciała zrealizować. Początkowo szło jej całkiem dobrze i była zadowolona z tego, co napisała, ale przez ostatnie dwa dni wszystko, co związane z pisaniem wywoływało u niej jedynie frustrację. Na przestrzeni lat wyrobiła sobie kilka sposobów, które pomagały jej w takich sytuacjach, ale żaden z nich nie podziałał. Wobec tego Eyre postanowiła opuścić swoje cztery ściany i wyrwać swojego brata na spacer. Co prawda zwykła wiadomość tekstowa wystarczyła, ale gdyby trzeba było, to Renshaw wcale nie miała daleko do apartamentu brata, więc bez problemu zrobiłaby mu nalot jeszcze przed śniadaniem. Kto by pomyślał, że już jako dorośli będą mieszkać w tym samym budynku? Póki co jej to nie przeszkadzało, bo nawet po tych pięciu latach miała niedosyt, jeśli chodzi o kontakt z Forestem, ale kto wie, może kiedyś nie będzie w stanie znieść myśli, że mieszka on tuż za rogiem.
Eyre od dziecka uwielbiała spędzać czas na plaży, dlatego nic dziwnego, że w ciężkich chwilach kierowała się właśnie tam. Od razu poczuła się lepiej, kiedy jej bose stopy zetknęły się z piaskiem. Już wiedziała, że dobrze postąpiła, opuszczając na moment swój dom. Dzięki temu mogła zażyć trochę świeżego powietrza i wsłuchać się w szum fal, który działał na nią bardzo kojąco. Jednakże przede wszystkim mogła zwierzyć się ze wszystkich swoich bolączek Forestowi, który podczas ich spaceru brzegiem morza musiał wysłuchiwać tego, co do tej pory siedziało jedynie w głowie Eyre, a co ona miała potrzebę powiedzieć. I jak łatwo się domyślić było tego całkiem sporo, ale do tego akurat dało się przyzwyczaić podczas tych trzydziestu lat, w ciągu których Forest musiał znosić jej gadulstwo.
I dlatego jestem w dupie, po prostu w dupie — powiedziała, kończąc tym samym swój wywód, choć z drugiej strony bardzo możliwe, że zaraz kolejna myśl wpadnie jej do głowy, która nie będzie mogła czekać i natychmiast zostanie wypowiedziana. — Słuchasz mnie w ogóle? — zapytała i spojrzała na Foresta, jakby chciała z jego wyrazu twarzy wyczytać odpowiedź na zadane pytanie. Nie brzmiała oskarżycielsko. No dobrze, może trochę, ale mężczyzna naprawdę wyglądał, jakby uciekł myślami gdzieś daleko.

forest renshaw
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! PUPPY LOVE - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" I want to ride my bicycle, bicycle, bicycle - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką THE CHOSEN ONE BOGATE CV DOPIERO SIĘ ROZKRĘCAM BAŚNIOPISARZ Trying my best WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER TEXT ME! LGBT+ URODZONY ZIMĄ PISARZ PRACA ZWIĄZANA Z OCEANEM RYBY WRAŻLIWIEC WIELBICIEL KAWY DIGITAL LOVE CZTERY ŁAPY BEACH BITCH SMERF PRACUŚ PRIDE MONTH 2020 Pomocna dłoń

Awatar użytkownika
32 y/o
179 cm
hello, it's me
W ostatnim czasie Forest zebrał się w sobie i przyznał do swoich uczuć do Jerry'ego, co nie zakończyło się jednak dobrze, Watmore przepadł bez słowa, co sprawiło, że Forest stwierdził, że idealnym pomysłem będzie spędzić noc z Lacey, którą tego samego dnia poznał w barze.

Post forest renshaw »

— 2
Po ostatniej przygodzie z alkoholem znacznie trudniej było mu żyć i funkcjonować, jak gdyby organizm Foresta nie bardzo chciał z nim współpracować. Nie wiedział skąd się to brało, tym bardziej, że minęło już kilka dni i poważnie zaczynał się martwić, że być może doszedł do punktu czy też wieku, w którym najzwyczajniej w świecie dostawał alergii, kiedy w jego żyłach krążyło zbyt wiele procentów. Niemniej, siostrze nie zamierzał odmawiać wspólnego wyjścia na plażę, wręcz przeciwnie, nawet się do tego przygotował. Zabrał ze sobą całkiem zwiewną koszulę, w której miał mieć szansę na coś więcej niż ugotowanie się żywcem, a także do plecaka wsadził trochę przekąsek i wody, aby mieć pewność, że nagły głód bądź pragnienie ich nie dopadną. Wiedział, że w ostatnim czasie znacznie więcej czasu niż powinien spędzał w pracy i nie był z siebie dumny. Wręcz przeciwnie, zaczynał tęsknić za rodzicami czy też Eyre właśnie, wiedząc, że naprawdę poważnym przewinieniem było odpychanie ich na dalszy plan. Chciał to nadrobić i ba, wiedział, że to zrobi po następnej sprawie, której poświęcić musiał się znacznie bardziej niż by tego przypuszczał. Większość czasu spędzał w domu nad papierami bądź też w pracy, konsultując się co nieco ze swoimi znajomymi z pracy, tak, aby mieć pewność, że zarówno na jego koncie jak i koncie całej kancelarii pojawi się kolejna wygrana sprawa, która tylko podniesie ich prestiż i zaufanie społeczne.
Z lekkim uśmiechem na ustach reagował na piasek pod swoimi stopami, czując się tak, jak gdyby wieki nie był już w miejscu jak to, chociaż w rzeczywistości minął może tydzień. Jak by jednak nie było, starał się jednocześnie skupiać na siostrze i odczuciach, które towarzyszyły ich wyjściu, wszystko kodując sobie w głowie tak, aby o niczym nie zapomnieć. Spojrzał na Eyre i posłał jej lekki uśmiech. — Oczywiście, że cię słucham. Ranisz moje serce swoim podejrzeniem, że może być inaczej — prychnął z udawaną obrazą, chociaż od kiedy wyrośli z wieku dziecięcego nie było chyba ani jednej chwili, w której szczerze by się na młodszą siostrę obraził, nie chcąc jej widzieć na oczy już nigdy więcej. Bo cóż, za dziecka… to były inne czasy, tak to należy nazwać, a niby niewinne kłótnie czasem potrafiły urosnąć do miana wojen na skalę światową.

eyre renshaw
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku Jak to policeman przeszukuje mnie - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" All I want for Christmas - za udział w grudniowym evencie I don't want a lot for Christmas There is just one thing I need I just want you for my own I won't even wish for snow Underneath the mistletoe THE CHOSEN ONE BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! TAKE MY BREATH AWAY Sej łaaat? Z Archiwum X I killed Laura Palmer LGBT+ PALACZ STUDENT PRAWO BUJAM SIĘ DO SOUNDTRACKÓW Społecznik WIELBICIEL FAST FOODÓW Oszczędny mistrz monopoly wolę czuć wiatr w grzywce mam uśmiech hollywoodzkiej gwiazdy Nałogowo oglądam Friends Lubię siedzieć przy świecach I LOVE YOU, BABY! GAME MASTER Like a virgin i'm still alive DANSE MACABRE PRIDE MONTH 2020 #CZYSTEHOPEVALLEY SMERF PRACUŚ Z KOŚCI NA OŚCI NOTHING BREAKS LIKE A HEART HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER I SAY A LITTLE PRAYER FOR YOU I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM GAME OVER FRIENDZONE Shame, shame, shame!

Awatar użytkownika
30 y/o
171 cm
hello, it's me
Urodziła się i wychowała w Hope Valley, ale po szkole średniej wyjechała szukać szczęścia w innym miejscu. Do rodzinnego miasta wróciła pięć lat temu. W międzyczasie została pisarką i zdążyła wydać kilka książek. Obecnie oprócz pisania zajmuje się także patrolowaniem plaż w miasteczku i całkiem niedawno zaadoptowała psa.

Post eyre renshaw »

No tak, jak ja mogłam w ciebie zwątpić — odparła z uśmiechem. Aż poczuła się trochę głupio w związku z tym, że oskarżyła go o coś takiego, w czasie kiedy to właśnie Forest był jedną z pierwszych osób, którym Eyre zaufała na tyle, by mówić im o swoich przemyśleniach. Przy nim zawsze miała poczucie, że jej słowa nie są puszczane gdzieś w eter, a po drugiej stronie istnieje rzeczywisty odbiorca, którego naprawdę interesują jej słowa. Wtedy nie do końca zdawała sobie sprawę z tego, jakie to ważne, ale na przestrzeni lat zrozumiała, jakie to istotne i jak bardzo jej pomogło. — Przepraszam — powiedziała. Przy nim nie bała się takich słów, co w sumie na swój sposób było wyjątkowe. Relacje między rodzeństwem potrafiły być trudne i chociaż Eyre nie mogła powiedzieć, że w ich wspólnych wspomnieniach nie da się odnaleźć ani grama trudności i negatywnych emocji, to jednak zawsze mogli liczyć na siebie nawzajem. A przynajmniej tak jej się wydawało. Wiedziała, że potrafi być ciężka w obyciu i Forest niejednokrotnie tego doświadczył, więc możliwe, że mężczyzna nie podzielał tych ciepłych uczuć.
To teraz postaram się nic nie mówić i oddam pałeczkę tobie — stwierdziła, bo przecież nie chciała, żeby całe to spotkanie kręciło się tylko wokół jej osoby. Była bardzo ciekawa tego, co ostatnio się u niego działo. Jednak mieszkanie tak blisko siebie wcale nie gwarantowało jej wiedzy na temat pikantnych smaczków dotyczących życia Foresta. Cóż, trzeba było przyznać, że Eyre była trochę jak taka nadopiekuńcza i wścibska matka, która musiała wiedzieć wszystko, co dotyczyło jej syna. — Wszystko u ciebie w porządku? Klienci dają ci w kość? — zapytała, kładąc na moment dłoń na jego ramieniu. Odkąd Forest boleśnie przeżył rozstanie ze swoim ostatnim partnerem, młodsza Renshaw bardzo się o niego martwiła, nawet jeżeli od tego czasu minęło dobrych parę lat. Przecież sama dobrze wiedziała, że takie rany tak naprawdę nigdy się nie zabliźniają i praktycznie każdego dnia dają o sobie znać. Eyre była przekonana co do tego, że któregoś dnia Forest znowu otworzy się na innych, ale jednocześnie widziała, że to jeszcze nie ta chwila. Bolało ją to, ponieważ chciała dla niego jak najlepiej i pragnęła, aby znalazł w życiu kogoś, kto każdego dnia wywoływałby uśmiech na jego ustach i sprawiał, że czułby się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie. No, ale póki co musiała na to wszystko jeszcze poczekać.

forest renshaw
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! PUPPY LOVE - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" I want to ride my bicycle, bicycle, bicycle - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Jeżdżę wodną kolejką THE CHOSEN ONE BOGATE CV DOPIERO SIĘ ROZKRĘCAM BAŚNIOPISARZ Trying my best WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER TEXT ME! LGBT+ URODZONY ZIMĄ PISARZ PRACA ZWIĄZANA Z OCEANEM RYBY WRAŻLIWIEC WIELBICIEL KAWY DIGITAL LOVE CZTERY ŁAPY BEACH BITCH SMERF PRACUŚ PRIDE MONTH 2020 Pomocna dłoń

Awatar użytkownika
32 y/o
179 cm
hello, it's me
W ostatnim czasie Forest zebrał się w sobie i przyznał do swoich uczuć do Jerry'ego, co nie zakończyło się jednak dobrze, Watmore przepadł bez słowa, co sprawiło, że Forest stwierdził, że idealnym pomysłem będzie spędzić noc z Lacey, którą tego samego dnia poznał w barze.

Post forest renshaw »

Nie miał jej za złe, świadom, że ludzie czasem się wyłączali i nie przykładali dostatecznej uwagi do czyichś słów. Jemu samemu także się to zdarzało, chociaż walczył zawsze o to, aby wysłuchać do końca i w pełni zrozumieć, a w czasie kiedy będzie to oczekiwane, doradzić w jakiś sposób. Nie było jednak ludzi idealnych i nie uważał nawet, że kiedykolwiek do jakiegokolwiek ideału mógłby się zbliżyć, wręcz przeciwnie, był przekonany, że daleko mu do tego było i nawet nie uważał, że kiedykolwiek mógłby nazwać siebie perfekcyjnym w każdym calu. Ba, chyba nawet by nie chciał, uważając, że z drobnych skaz i całej tej nieidealności brał się urok każdego człowieka. — Nie masz za co przepraszać, daj spokój — odparł z uśmiechem, obejmując ją po chwili ramieniem i całując w skroń. Nie chciał, żeby martwiła się głupotkami jak te, kiedy tak naprawdę nie zrobiła nic złego i nie czuł się urażony. Forest zdecydowanie należał do tej grupy ludzi, które nie potrafiły długo chować urazy i bardzo szybko wybaczały, więc nawet jeżeli by uznał, że w jakiś sposób go to dotknęło, to przecież nie wyrzucałby tego Eyre, chcąc raczej chronić swoją malutką siostrzyczkę przed całym złem tego świata, zamiast skazywać ją na kolejne problemy i bóle głowy. Przecież wiedział, że miała ich już wystarczająco. — Parę dni temu wygrałem sprawę o przemoc domową, mąż poszedł do więzienia na pięć lat za znęcanie się nad żoną, dostała też rozwód i odszkodowanie, więc spokojnie może ułożyć sobie życie na nowo. Po tym poszliśmy z Jerry’m i paroma innymi osobami to opić, co zakończyło się tak, że zostałem u niego na noc, bo ledwo żył i wolałem mieć go na oku — przyznał, starając się ukryć jakiekolwiek oznaki, że naprawdę się o niego martwił i nie wybaczyłby sobie, gdyby stała mu się krzywda. Przyznawanie się do swoich uczuć nie było dla Foresta problemem tak długo, jak były one odwzajemniane. W chwili, kiedy jednak po prostu ktoś mu się podobał, ale w żaden sposób nie działało to w drugą stronę, nie mówił o tym, bo i po co? Nie chciał masy pytań czy coś z tym zrobi, bo i co mógł poradzić w chwili, kiedy jego wzrok i myśli uciekały w kierunku heteroseksualnego mężczyzny? Biegu rzeki kijem miał nie zawrócić.

eyre renshaw
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku Jak to policeman przeszukuje mnie - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" All I want for Christmas - za udział w grudniowym evencie I don't want a lot for Christmas There is just one thing I need I just want you for my own I won't even wish for snow Underneath the mistletoe THE CHOSEN ONE BOGATE CV I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ Speedy Gonzales MŁODY SCENARZYSTA TEXT ME! TAKE MY BREATH AWAY Sej łaaat? Z Archiwum X I killed Laura Palmer LGBT+ PALACZ STUDENT PRAWO BUJAM SIĘ DO SOUNDTRACKÓW Społecznik WIELBICIEL FAST FOODÓW Oszczędny mistrz monopoly wolę czuć wiatr w grzywce mam uśmiech hollywoodzkiej gwiazdy Nałogowo oglądam Friends Lubię siedzieć przy świecach I LOVE YOU, BABY! GAME MASTER Like a virgin i'm still alive DANSE MACABRE PRIDE MONTH 2020 #CZYSTEHOPEVALLEY SMERF PRACUŚ Z KOŚCI NA OŚCI NOTHING BREAKS LIKE A HEART HOME SWEET HOME MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN NOTHING LASTS FOREVER I SAY A LITTLE PRAYER FOR YOU I'M NOT AS THINK AS YOU DRUNK I AM GAME OVER FRIENDZONE Shame, shame, shame!

Awatar użytkownika
27 y/o
163 cm
hello, it's me
Pisze do gazety, wróciła po kilku latach życia w wielkim mieście do HV, bo wzięła po pijaku ślub z Taylorem.

Post Lorelai Villeda »

[2]

Przedzierając się przez piaszczyste pagórki, w jednym ręku trzymała buty, a drugą wysunęła w bok, walcząc o utrzymanie równowagi w ciemnościach. Zarzucony na plecy worek wcale w tym nie pomagał. Głównie przez zawartość, która ciążyła, usilnie próbując sprowadzić ją do parteru. Plaża była o tej godzinie niemalże pusta i tylko jedna osoba byłaby wstanie odnaleźć ją w panującym mroku. Jedynie słabe światło okolicznych latarni, przedzierało się przez gęstwiny, dając ledwie widoczną poświatę, błądzącym plażowiczom. Wiedziała, że Taylor będzie wiedział gdzie jej szukać. Stare drzewo, skryte wśród wydm zdawało się nie pasować. To było ich ulubione miejsce z dzieciństwa. Przychodzili tutaj większym gronem, a czasem tylko we trójkę z Audrey. Zarośla na skraju plaży dawały prywatność i chowały przed wścibskimi oczami. To było ulubione miejsce wszystkich dzieciaków, które zrywały się z lekcji żeby napić się piwa. Wybrała je przez sentyment, a równocześnie miała nadzieję, że atmosfera będzie sprzyjała osiągnięciu celu, po który tutaj przyjechała.
Była zła na niego. Tylko nieliczni wiedzieli o tym co się stało w Vegas, a każdy kolejny dzień kiedy musiała żyć w kłamstwie, był dla niej udręką. Mówią, że co się dzieje w Vegas, tam zostaje, ale szybko okazało się że to nieprawda. Czuła się fatalnie, okłamując przyjaciółkę. Nie mogła przecież powiedzieć, że kilka miesięcy temu zalała się z jej bratem w trupa i przespała. Może jeszcze wybaczyłaby jej to, gdyby nie fakt, że w pijackim amoku postanowili wziąć ślub, o którym nie wspomnieli słowa nikomu. Jeżeli istniał na świecie typ człowieka, który podejmował same tragiczne decyzje to Lorelai mogła zostać jego samozwańczą prekursorką. Tego była pewna, rzucając na piach cienki kocyk, który wyciągnęła z plecaka. Była sama pośród ciemności. Powinna się bać, ale za dobrze znała to miejsce. Szum oceanu wprowadził ją w trans tak mocny, że nawet nie zorientowała się kiedy przyszedł. Drgnęła zaskoczona i podniosła głowę do góry, próbując dopatrzeć się jego twarzy.
- Buenas tardes - wymruczała cicho, posyłając w jego stronę radosny uśmiech. - Wiedziałam, że trafisz -dodała promieniejąc jeszcze mocniej. Nie wiedząc czemu, myśl o tym, że pewne rzeczy się nie zmieniły, sprawiała że czuła mrowienie w całym ciele. Poklepała miejsce obok siebie i wsunęła rękę z powrotem do worka żeby wyciągnąć butelkę, jak za starych czasów, tylko że alkohol miał znacznie więcej procentów. To była właśnie jej taktyka. Miała zamiar go upić i zmusić do podpisania papierów. Gra była o tyle delikatna, że... Jeden nieuważny krok i sama przepadnie. - Jak Ci minął dzień? Byłeś na urodzinach Josie? Słyszałam, że była niezła rozróba - zaczęła niewinnie, badając grunt. Nie tak dawno przecież Audrey urządzała pierwsze urodziny swojej córeczki, a tak niefortunnie się złożyło, że tego samego dnia postanowił złożyć wizytę po latach przyjaciel jej partnera i w mgnieniu oka doszło do bójki. Nie chciała przejawiać zbytniej troski, ale miała gorącą nadzieję, że to nie Taylor był bratem, który dostał po twarzy.


Taylor Willoughby
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? TYP OSOBOWOŚCI: ANIMATOR PISARZ CZARNA OWCA PIJAM TEQUILĘ

Awatar użytkownika
31 y/o
183 cm
hello, it's me
Czy kiedy ukrywasz przed kimś tajemnicę i jednocześnie stajesz się czyjąś tajemnicą, to to już karma?

Post Taylor Willoughby »

Wzięcie ślubu w Las Vegas było kompletnym szaleństwem, takim do którego posyła się człowiek dopiero co kończący trzydzieści lat. Taylor nie przeżył mocno tej zmiany, ale to, że nadal nie ma żony ani dzieci dało mu do sporo do myślenia. Pewnego szalonego dnia, a właściwie to nocy, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja postanowił zmienić ten stan rzeczy. Prawda była taka, że choć chodziło o najlepszą przyjaciółkę jego rodzonej siostry i w sumie też jego dobrą znajomą ze szczenięcych lat i uznał to za kolejny szalony wyskok, to nie przypuszczał, że akurat oni natrafią na sobowtóra Elvisa, który posiada prawda do udzielania ślubu i następnego dnia obudzą się będąc już w zupełnie innym stanie cywilnym. Z czego tak od razu też nie zdali sobie sprawy, dopiero po jakimś czasie uzmysłowili sobie to, co gdyby wyszło na światło narobiłoby sporego zamieszania. I choć Taylor wolał by nikt o tym nie wiedział, to i tak podobała mu się myśl, że jest mężem i to dziewczyny, która w takim tam okresie na serio mu się podobała, ale stawiał rodzinę i przyjaźń ponad wszystko. To taki uśmiech losu, który mówił, że przeznaczenia nie da się oszukać i choćby nie wiadomo jak długo błądzić, to jeśli czyjeś drogi mają się zejść, to w końcu to zrobią.
Mimo wszystko Tay nie wyznał dotąd Lorelai swoich przemyśleć. Zamiast tego stwierdził, że lepiej grać głupka jak długo się da, bo kto wie jaki ma być ciąg dalszy ich relacji. Jeśli kobieta zaraz znajdzie miłość życia, to z zaciśniętymi zębami podpisze te papiery, nie jest przecież skończonym dupkiem, którego celem jest niszczenie ludziom życia. Po prostu po raz ostatni chciał zaszaleń, bo potem już tylko równia pochyła.
Kilka dni temu kobieta zaproponowała nocne spotkanie w ich dawnym miejscu nielegalnych posiadówek. Miejscu, z którym wiązało się wiele wspomnień, więc pewnie nie będzie łatwo zachować chłodny dystans, co akurat Taylorowi było na rękę. Szedł w ciemnościach, a w końcu gdy praktycznie wybił sobie zęby o jakiś kamień, to włączył latarkę w telefonie. Szkoda by było zębów, nowe to nie jest taka tania sprawa. Dostrzegając kobietę wyłączył światło i tych ostatnich kilka metrów przeszedł w towarzystwie świecącego księżyca.
- Nawet z zamkniętymi oczami. - powiedział z nostalgicznym uśmiechem, a potem pochylił się nad swoją Żoną i dał jej buziaka na przywitanie. Z tym, że ciemność nie dawała pewności, że trafił w sam bezpieczny środek policzka, co akurat jemu odpowiadało. - Miałem akurat zlecenie i nie mogłem pójść, ale po tym co się tam działo, to w sumie nie żałuje. Tylko Josie szkoda. - stwierdził siedząc już obok kobiety. Oczywiście usiadł tuż obok niej, tak jak siada grupa przyjaciół na kanapie podczas oglądania maratonu jakiegoś serialu. Co do siostrzenicy, to odwiedzi ją w najbliższym czasie z jakimś wielkim pluszakiem w ramach kontynuacji urodzin małej.

Lorelai Villeda
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! PewDiePie się przy mnie chowa! - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Casanova 2020 I LOVE THIS TOWN - za udział w evencie #czysteHopeValley i dbanie o środowisko! SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! I AM MACHINE, I NEVER SLEEP Trying my best TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP TUBYLEC TYP OSOBOWOŚCI: POSZUKIWACZ PRZYGÓD KARTA DUŻEJ RODZINY MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU WYSPORTOWANY PALACZ ARTYSTA WIECZNIE NIEWYSPANY PIJAM TEQUILĘ lubię upały Czytam poranną prasę inspektor gadżet Uprawiam sporty wodne Preferuję kilkudniowy zarost Wziąłem/wzięłam ślub w Vegas #CZYSTEHOPEVALLEY Food Fight Oops, I did it again

Awatar użytkownika
27 y/o
163 cm
hello, it's me
Pisze do gazety, wróciła po kilku latach życia w wielkim mieście do HV, bo wzięła po pijaku ślub z Taylorem.

Post Lorelai Villeda »

Odkąd wróciła do Hope Valley, nie było to ich pierwsze spotkanie. Myślała, że tak jak ona, widzi to jako głupi wyskok, którego konsekwencjom trzeba zapobiec, zanim ktokolwiek się o nich dowie. Miała swoje życie, tam w Nowym Jorku! Karierę, która stała przed nią otworem, a z której musiała zrezygnować na razie na poczet dłuższego pobytu w miasteczku. Nie wiedziała skąd wzięła się gula w jej gardle, kiedy pierwszy raz wyjaśniła mu, że ten ślub dla hecy, okazał się być zupełnie na serio, bo fałszywy Elvis miał wszystkie zezwolenia. Że nie była to jedynie głupia, pijacka zabawa, a coś co w świetle prawa pozostawiało po sobie ślad. Że najlepiej byłoby nie mówić o tym nikomu, a zwłaszcza Audrey. I, że... No właśnie. Że chce rozwodu. Kiedy miała zobaczyć się z nim po raz pierwszy od czasu tamtej szalonej nocy, wiedziała czego chce. To było słuszne i tak trzeba było zrobić. Jednak jego wzrok, który przesunął się po jej ciele kiedy stanęła z nim twarzą w twarz, sparaliżował ją. Owszem, powiedziała co powinni zrobić, ale zrobiła to niewyraźnie i zupełnie nie tak stanowczo jak wyglądało to w jej myślach. Był starszym bratem jej przyjaciółki, owocem zakazanym. Przecież nastoletnie pakty jasno mówiły, że nie tyka się braci swoich koleżanek. A jednak zrobiła to i o dziwo smakowało to tak dobrze, że sama prze sobą nie potrafiła ukryć faktu, że gdyby mogła wykreślić to ze swojej historii, zrobiłaby to jeszcze raz. To było złe. Wyrzuty sumienia zżerały ją od środka po kawałku, rugając za to co robi, więc i teraz z zupełnie inną taktyką postanowiła zrobić to co wydawało się być słuszne. A może wcale tak nie było?
Nie przelękła się, widząc majaczące w oddali światło komórkowej latarki. W głębi duszy wiedziała, że to on. Jego uśmiech chociaż krótki, sprawił że poczuła jak topnieje. Niedobrze. Przecież to ona miała być podstępną lisicą! Nie wiedziała czy to niezręczne powitanie miało zakończyć się buziakiem w policzek, czy specjalnie musnął kącik jej ust. Ciemności były świetnym wytłumaczeniem, a ona nie miała odwagi zapytać.
- Pamiętasz ile czasu tu spędzaliśmy za dzieciaka? Tyle nielegalnych piw, tyle opuszczonych lekcji! Mama Villeda gdyby się o tym wiedziała, nawet dziś by mnie wydziedziczyła - zaśmiała się, wspominając spotkania sprzed lat. To miejsce wciąż było dla niej jak drugi dom i napawało ją wewnętrznym spokojem. Oczy jej zabłyszczały, kiedy na chwilę tak się rozmarzyła. - Może to i dobrze, że Cię nie było. Jeszcze byś oderwał rykoszetem, a szkoda tak przystojnej buźki. Też powinnam wpaść z prezentem, ale może jak już wszystko się uspokoi - stwierdziła, sięgając po jedną z butelek, które leżały za jej plecami. Niestety zapomniała o rzeczy najważniejszej, czyli o korkociągu, więc podsunęła mu ją wesoło pod nos. - Masz czym otworzyć? Ja chyba jak bym się miała za to zabrać, skończylibyśmy cali ubabrani i nie zdziwiłabym się jakby któreś z nas musiało wyciągać drugiemu szkło z ręki - zapytała, zagryzając lekko wargę. Nie żeby była zdenerwowana, ale plan idealny już od samego początku zdawał się kryć w sobie jakiegoś bubla. - A co słychać poza tym? Uwieczniłeś jakieś piękne wspomnienia w ostatnim czasie? - jeśli nie, zawsze mogli zabrać się za robienie lepszych błędów już dziś, a do uwiecznienia wystarczył aparat z komórki. Chociaż jeśli mieliby to robić z równie mocnym rozmachem jak ostatnio... Może lepiej nie. Mimo to uśmiechnęła się zadziornie, czekając aż Taylor w lśniącej zbroi wybawi wino od korka.

Taylor Willoughby
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? TYP OSOBOWOŚCI: ANIMATOR PISARZ CZARNA OWCA PIJAM TEQUILĘ

Awatar użytkownika
31 y/o
183 cm
hello, it's me
Czy kiedy ukrywasz przed kimś tajemnicę i jednocześnie stajesz się czyjąś tajemnicą, to to już karma?

Post Taylor Willoughby »

Kiedy Taylor po raz pierwszy dowiedział się, że ślub wzięty dla jaj, wcale takim nie był, to jego mina była nietęga. Potem jednak zdecydował się postąpić w myśl zasady jeśli lost podsyła Ci cytryny, to zrób z nich lemoniadę. Czyli przekładając na ich sytuację, może nie była ona najbardziej fortunna, ale przecież mogą wyciągnąć z tego pozytywne doświadczenia. Poza tym, nawet jeśli po pijaku zdecydowali się na udawany ślub, to muszą żywić do siebie jakąś sympatię i zaufanie. Bo Willoughby wcale nie chciał zranić kobiety, można stwierdzić, że ma wręcz pokojowe zamiary. Potem te jej wszystkie argumenty też nie brzmiały przesadnie przekonująco, no i znaleźli się w tej o to sytuacji, na której Tay może i chciał trochę skorzystać, ale z drugiej strony nie chodziło o wykorzystanie Lorelai. No trzeba powiedzieć, że jego rozumowanie jest dość pokręcone, no i jego argumenty też nie są takie dobre, jak mogłyby być, ale grał takimi kartami, jakie miał i póki co jemu ta gra wychodziła lepiej, niż jej. A teraz czas na kolejną rundę.
- Ja na szczęście miałem tyle rodzeństwa, że często uchodziło mi to na sucho. Chyba, że Audrey przychodziła do domu widocznie wstawiona, to wtedy obrywało mi się za nią. - powiedział z nostalgicznym uśmiechem. - Masz rację, to miejsce było świadkiem zbyt wielu niemoralnych sytuacji. Myślisz, że wytrzyma jeszcze tą jedną? - dodał spoglądając pytająco na kobietę. Dziś już mogli zupełnie legalnie pić, ale kto wie co jeszcze się wydarzy. Tay nie wykluczał żadnego scenariusza.
- Martwisz się o mnie... jak prawdziwa żona. - stwierdził z rozbawieniem. Skoro u Willoughbych jest tylu chłopaków (dziś już mężczyzn), to kilka razy w życiu jakieś bójki im się zdarzały, może niekoniecznie między sobą, ale nie trudno sobie wyobrazić sytuację, w której jeden staje w obronie drugiego albo też młodszej siostry. Ostatnio jednak się uspokoiło, a tu taka niespodzianka i to na urodzinach maleńkiego dziecka. W sumie dobrze, że mała skończyła dopiero roczek, przynajmniej można mieć pewność, że nie zachowa tego ze wspomnieniach już w późniejszych latach.
- Tym chcesz mnie upić? - zapytał obierając od kobiety butelkę i sięgając do kieszeni po składany nóż wielofunkcyjny, ma go od czasów nastoletnich i może nie prezentuje się dobrze, ale Taylor traktuje go trochę jako swój szczęśliwy amulet. W każdym razie otworzył jedną z końcówek i może nie był to profesjonalny korkociąg, a korek może wpaść do butelki, zamiast dać się wyciągać, ale zaryzykował i po chwili butelka była już otwarta. Oddał ją najpierw Lorelai, nie żeby chciał ją upić, uznajmy, że to był taki kulturalny gest.
- Dostałem propozycję realizacji dość awangardowego i odważnego projektu, który zostanie wystawiony w Nowym Jorku. Szukam modelek. Nie chciałabyś możne spróbować? - zapytał niezobowiązująco.

Lorelai Villeda
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! PewDiePie się przy mnie chowa! - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Casanova 2020 I LOVE THIS TOWN - za udział w evencie #czysteHopeValley i dbanie o środowisko! SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! I AM MACHINE, I NEVER SLEEP Trying my best TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP TUBYLEC TYP OSOBOWOŚCI: POSZUKIWACZ PRZYGÓD KARTA DUŻEJ RODZINY MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU WYSPORTOWANY PALACZ ARTYSTA WIECZNIE NIEWYSPANY PIJAM TEQUILĘ lubię upały Czytam poranną prasę inspektor gadżet Uprawiam sporty wodne Preferuję kilkudniowy zarost Wziąłem/wzięłam ślub w Vegas #CZYSTEHOPEVALLEY Food Fight Oops, I did it again

Awatar użytkownika
27 y/o
163 cm
hello, it's me
Pisze do gazety, wróciła po kilku latach życia w wielkim mieście do HV, bo wzięła po pijaku ślub z Taylorem.

Post Lorelai Villeda »

Sięgając pamięcią kilka lat wstecz, nie można było zignorować łakomych spojrzeń, które wędrowały po sylwetce Taylora. Tak, własnie ten pilnie badający każdy skrawek jego ciała wzrok, należał do Lorelai. W dzieciństwie bywali nierozłączni. Razem z Audrey jak trójka rycerzy, podbijali mały świat należący do Hope Valley. Czasem dołączała do nich Carol, reszta rodzeństwa i znajomi. Była nieoczekiwaną młodszą siostrą, a on starszym bratem bez żadnego pokrewieństwa krwi. Dopiero przyjeżdżając na święta, bądź inne okazje, dostrzegła jak w mgnieniu oka przestał być jedynie starszym bratem jej przyjaciółki, a powodował niespodziewane rumieńce na jej twarzy. Nigdy jednak nie przypuściłaby, że ich losy splotą się w tak nieszablonowy sposób, a nieśmiałe zaciekawienie zaprowadzi ich wprost na konsumpcję małżeństwa. Może i nawet nie byłoby to tak skomplikowane, a grunt nie paliłby się jej teraz pod nogami, gdyby nie to, że w Nowym Jorku czekała na nią przyszłość. Inne życie, które sobie zaplanowała. Pobyt w Hope Valley miał być jedynie przystankiem, krótkim spotkaniem na dopełnienie formalności i pozostawienie za sobą przeszłości, a jednak... No cóż. Siedziała tu teraz i po raz kolejny za aperitif wybrała kilka litrów alkoholu.
- Widzisz! Ja niby też jako środkowe dziecko, powinnam przemykać niezauważona, a nie zliczę razów kiedy wchodziłam do pokoju przez okno. Swoją drogą, to cud, że po tych przelanych tutaj hektolitrach, nigdy nie spadłam i nie złamałam sobie karku - zaśmiała się na samo wspomnienie, bo przecież jak człowiek pijany to i w okno ciężko wycelować. Jak jeszcze framuga nie jest pierwszej nowości, czasem się zachybocze, a wtedy trzeba mieć wyjątkową wytrwałość żeby się jej nie puścić i sprawnym ruchem wpełznąć przez okno. I nie narobić przy tym hałasu. Z tym jednak zawsze miewała problem. Nawet po idealnie skończonej akcji, zanim dotarła do włącznika światła, potrafiła wpaść na komodę i zbudzić pół domu. - Oczywiście, że wytrzyma - zapewniła go tonem znawcy. W końcu i obyta była. On w zasadzie też. O ile nic się w miasteczku nie pozmieniało i nagle nie wpadnie tu na plażę grupa antyterrorystów, posądzając ich o jakieś plany zamachu, wszystko powinno przebiec bez komplikacji. Niezależnie od tego na co się zdecydują tego wieczoru.
- Skoro chwilowo nią jestem, warto nie dopuścić do udziału małżonka w krwawej jatce - odpowiedziała równie luźno, błyskając rządem równych zębów w ciemności. Nie żeby mogła jakkolwiek zareagować po fakcie, ale niech ma chociaż na uwadze, że smutno by jej się zrobiło, gdyby rzeczywiście padł ofiarą cudzej pięści. Bądź co bądź obecnie pełniona przez nią funkcja, była kompletną nowością. Niezależnie jednak od statusu związku, wciąż był dla niej bliski, więc zawsze będzie się o niego martwiła.
- Oh nie, tym nie - pokręciła głową z rozbawieniem. Sięgnęła za plecy i pomachała dwiema kolejnymi butelkami (jak prawdziwa kobieta plecak miała pojemny!). - Ale tym już tak - dodała, chwytając za otwartą już butelkę i pociągając z niej soczystego łyka. A nawet kilka. Co prawda to nie ona miała dzisiaj być tą upitą, ale nie mogłaby sobie odmówić dobrego wina. Uwagę jej za to przykuł ów nóż wielofunkcyjny. Uśmiechnęła się do siebie, pamiętając go jeszcze z czasów dzieciństwa. - Kto by wtedy pomyślał, że zamiast strugania w drewnie, robienia proc i innych przygodowych wynalazków, teraz będziemy nim otwierać wino - rzuciła, oddając mu butelkę. To o niego w końcu chodziło, więc musiała dobrze przypilnować żeby jego racje znacznie przewyższały te jej.
- W Nowym...Jorku? - te dwa słowa wyraźnie nie chciały przejść jej przez gardło. Czy mężczyzna, z którym potajemnie wzięła ślub dla żartu i którego o rozwód przyjechała prosić, miał znaleźć się właśnie tam, gdzie toczyło się jej całe życie? Wiedziała, że w tym momencie kusi los, ale tłumaczyła sobie, że tak będzie najlepiej, kiedy powiedziała:
- Jasne, czemu nie. Awangardowy i odważny... To nie będzie sesja do jakiegoś Playboya? - zapytała, patrząc na niego podejrzliwie. Choć akurat w przypadku awangardy chyba to czasopismo nie spełniało kryteriów.

Taylor Willoughby
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? TYP OSOBOWOŚCI: ANIMATOR PISARZ CZARNA OWCA PIJAM TEQUILĘ

Awatar użytkownika
31 y/o
183 cm
hello, it's me
Czy kiedy ukrywasz przed kimś tajemnicę i jednocześnie stajesz się czyjąś tajemnicą, to to już karma?

Post Taylor Willoughby »

Przeszłości nie da się zostawić za sobą od tak i tu nawet nie chodzi o nich samych, bo Taylor zdaje sobie sprawę, że nie jest jedyną i najważniejszą osobą w życiu Lorelai. W końcu znają się dość dobrze i dość wiedzą dość dużo o swoich życiach i nawet jeśli w ostatnim czasie ta relacja się nieco poróżniła, to nadal zdają sobie sprawę z tego, co może być problemem drugiej strony. Taylor na przykład już dobrych parę lat temu zakończył chyba najpoważniejszy związek w swoim życiu i też chodziło o pozostawienie dotychczasowego życia za sobą. Praktyka powiedziała, że to nie jest takie łatwe, jak przełożenie kartki w notatniku i tym samym rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Tamta sytuacja jeszcze trochę się za nim ciągnęła, a niedawno dosłownie wparowała w jego samochód na przejściu dla pieszych. Koniec końców chodzi o to, że nie znasz dnia ani godziny. Czego oni też byli najlepszym dowodem.
- Albo nie wybiłaś zębów. - powiedział z lekkim rozbawieniem, no dobra, wcale nie takim lekkim, bo w młodości kilka razy był świadkiem tego typu poczynań Lorelai i bywało bardzo komicznie, co teraz stanęło mu przed oczami. Nie mógł przecież nie odprowadzić jej bezpiecznie pod dom, prawda?
- Pomyśl sobie, że gdybym w najbliższym czasie zginął, chociażby w tamtej stłuczce, gdy wjechała we mnie była, to dostałabyś po mnie spadek. No dobra, nie ma tego dużo, chyba że spieniężysz sprzęt, ale to byłby koniec z tajemnicą. - zastanawiał się na głos. Nie myślał jeszcze o czymś takim jak testament, więc siłą rzeczy dziedziczyłaby żona, nawet taka z Vegas. Generalnie nie byłoby to takie złe wyjście, ale i tak wolałby jeszcze choć drugie tyle lat pochodzić po tym świecie.
- Okej. Zobaczymy. - stwierdził enigmatyczne. Taka ilość alkoholu też dla jego planów była odpowiednia, bo wiadomo, że nie będzie pił sam, a nawet jeśli wypije nieco więcej, to o ile nic się nie zmieniło od ostatniego razu, to Lorelai jednak nieco szybciej się upije. - Szczerze mówiąc przydaje mi się częściej, niż można byłoby pomyśleć. - powiedział obracając w palcach zamknięty już nóż, a drugą ręką odebrał butelkę i nie zwlekając długo przyłożył ją na ust na dłuższy moment. - Kiedyś nie piliśmy takiego dobrego wina. - zauważył stawiając butelkę między nimi. Wciąż pamiętał ten ohydny smak wina na kilka dolarów, czasami nawet nie butelkowanego, tylko w kartonie jak mleko.
- Pewnie będę musiał tam spędzić dwa albo trzy tygodnie we wrześniu, ale nie martw się, nie zwalę Ci się na głowę. Jeśli już tam wrócisz. - powiedział. - Planujesz w ogóle wracać? - zapytał po chwili, jakby nie wiedział, że jedną z rzeczy, które trzymają tutaj kobietę był on, a właściwie ich usankcjonowany prawnie związek. - Niee...ale gdybym kiedyś dostał taką propozycję, to myślę, że bym nie odmówił. - stwierdził i sięgnął jeszcze raz po butelkę, z której upił jeszcze łyk i wyciągnął w stronę swojej towarzyszki.

Lorelai Villeda
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! PewDiePie się przy mnie chowa! - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Casanova 2020 I LOVE THIS TOWN - za udział w evencie #czysteHopeValley i dbanie o środowisko! SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! I AM MACHINE, I NEVER SLEEP Trying my best TEXT ME! ROLLING IN THE DEEP TUBYLEC TYP OSOBOWOŚCI: POSZUKIWACZ PRZYGÓD KARTA DUŻEJ RODZINY MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU WYSPORTOWANY PALACZ ARTYSTA WIECZNIE NIEWYSPANY PIJAM TEQUILĘ lubię upały Czytam poranną prasę inspektor gadżet Uprawiam sporty wodne Preferuję kilkudniowy zarost Wziąłem/wzięłam ślub w Vegas #CZYSTEHOPEVALLEY Food Fight Oops, I did it again

Awatar użytkownika
27 y/o
163 cm
hello, it's me
Pisze do gazety, wróciła po kilku latach życia w wielkim mieście do HV, bo wzięła po pijaku ślub z Taylorem.

Post Lorelai Villeda »

Każde z nich próbowało pójścia inną drogą. Jak widać na załączonym obrazku, nie zaliczyli ostatecznie ogromnego sukcesu, pozwalającego spać spokojnie na zielonej trawce. Gdyby było inaczej przecież nie wypiliby hektolitrów alkoholu, wieńcząc wieczór obrączką na palcu. Lorelai jeszcze miała nawet jakieś przebłyski, kiedy rzewnie płakała nad losem stu jeden dalmatyńczyków, bo życie przecież było podłe. No dobra, może nie było to nazbyt dojrzałe, ale kiedy człowiek znajduje się w gorszym momencie swojego życia, potrafi rozkleić się z byle powodu. Miło jednak było znaleźć się wtedy w znajomych ramionach mężczyzny, który nie był już dla niej tylko bratem przyjaciółki, a w jej oczach urósł do rangi wyjątkowo przystojnego faceta, za którego pewnie połowa napotkanych przez nią kobiet, dałaby się pokroić.
- Też prawda. Niby sztuczne robią już tak dobrze, że wyglądają nawet lepiej niż prawdziwe, ale chyba nie chciałabym sprawdzać tego na swoim przykładzie - przyznała mu żarliwie rację. To cud, że nigdy nie zrobiła sobie niczego poważniejszego. Przy tych wszystkich razach, podczas których zaliczała twarzą ściany albo w wyniku zupełnego przypadku, zjeżdżała tyłkiem po schodach, powinna przynajmniej zaliczyć jakieś złamanie, a i tego jakoś udało jej się uniknąć. Może Taylor był jej aniołem stróżem, bo gdyby nie odprowadzał jej do domu tyle razy, mogłoby to skończyć się znacznie gorzej.
- Auć... Sprzęt chyba jest trochę warty, ale wolałabym żebyś nagle mi tu nie umierał. Nie odważyłabym się go ruszyć. Wiesz, sentyment, kara boska i te sprawy - stwierdziła z rozbawieniem, że w ogóle przeszło mu coś takiego przez myśl. Nie widziała siebie w roli wdowy spieniężającej spadek. Prędzej zrozpaczonej przyjaciółki. Bądź co bądź łączyła ich wspólna przeszłość, więc jeśli cokolwiek by mu się stało, nie tylko rodzina Willoughby by po nim płakała, bo i Lore nie mogłaby się z tym tak łatwo pogodzić.
- Jezu to prawda - pokiwała głową, krzywiąc się na samo wspomnienie ultra słodkich, tanich win, przy których nawet samogon smakował wykwintnie. - Kiedyś mieliśmy inne priorytety - wyjaśniła krótko, cicho, sięgając po butelkę stojącą między nimi. Cierpki smak, przyjemnie rozszedł się po jej ustach, delikatnie piekąc przełyk. Zdecydowanie za bardzo lubowała się w winach i innego rodzaju alkoholach. Może gdyby nie to, nie pojawiłby się pomiędzy nimi dylemat co dalej. Ale nie należała do osób, które w pełni powierzały swoje życie zdrowemu rozsądkowi. Niektórzy nawet mogliby stwierdzić, że robiła to znacznie za rzadko.
- No tak, Ty może i nie, ale ja już bym dwa razy rozważyła tą propozycję - odpowiedziała, uśmiechając się jak kotka. Przesunęła butelkę w jego stronę. - Nie zwaliłbyś mi się na głowę - zaprzeczyła, w głowie zastanawiając się jak by w rzeczywistości rozwiązała ten dylemat. - Raczej taki był pierwotny zamysł - stwierdziła, ale w jej głosie zabrakło pewności. Była tu niedługi czas, a już teraz Nowy Jork zdawał się być dla niej wyjątkowo odległy.

Taylor Willoughby
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? TYP OSOBOWOŚCI: ANIMATOR PISARZ CZARNA OWCA PIJAM TEQUILĘ