nowy post
Posty: 17
zatrzymaj avki
Rozrywkowo-usługowa część nowej dzielnicy
hope valleyhope valley


Awatar użytkownika
00 y/o
000 cm
hello, it's me
<3

Post Hope Valley »

Obrazek

Obrazek
WŁADZA BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku

Awatar użytkownika
22 y/o
163 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Alana Chu »

#1

To miał być totalnie zwyczajny dzień. Tak naprawdę to nawet pogoda była całkiem ładna, dlatego zaraz po śniadaniu, które zjadła ze swoim bratem, Alana udała się do parku, żeby w ciszy móc porysować. Najbardziej lubiła uzewnętrzniać się twórczo na płótnie, ale czasami takie leniwe popołudnie ze szkicownikiem i ołówkiem to było coś, czego potrzebowała. Oczywiście, jak zwykle, straciła poczucie czasu i zapomniała o tym, że była umówiona na obiad z Theo. Czym prędzej pobiegła na spotkanie z chłopakiem, który był dla niej niczym drugi brat. Oddałaby za niego i Minseo wszystko co tylko miała. No chyba, że potrzebowaliby jej wątroby to musiałaby kogoś zabić, żeby ją zdobyć, bo jej własna nadawała się do popatrzenia i politowania się nad nią.
Po dobrze spędzonym czasie w towarzystwie chłopaka postanowiła wybrać się na zakupy. Była młodą kobietą, która zwracała uwagę na swój wygląd, dlatego jej rodzice przestali zwracać uwagę na to ile ich córka ma ubrań. Każda nowa rzecz, w której się pokazywała nie była dla nich zaskoczeniem. Standardowo obeszła kilka sklepów, ale swoje kroki skierowała do The Wing Store, gdzie zostawiała najwięcej pieniędzy. Przywitała się od razu z pracującymi tam dziewczynami i ruszyła na poszukiwania czegoś specjalnego. Znalazła sukienkę, która wyglądała jak uszyta na nią. Od razu ruszyła z nią do przymierzalni, gdzie zaczęła się rozbierać. Cóż, Alana nie lubiła cholernie jednej części swojej garderoby. Stanika, którego unikała najczęściej jak tylko mogła. Miała ładny i kształtny biust, dlatego tym razem również go nie założyła. Rozebrała się ze swojej kurtki jeansowej, koszulki i spodenek, a następnie na siebie sukienkę, którą sobie upatrzyła. Zdecydowanie to był dobry strzał, bo materiał podkreślał jej wszystkie atuty, których miała sporo. Już miała zakładać koszulkę, kiedy otrzymała wiadomość. Dostrzegła na wyświetlaczu imię swojego brata, dlatego szybko sięgnęła po telefon, nie martwiąc się tym, że stała naga od pasa w górę w przebieralni, bo wolała od razu mu odpowiedzieć. Nawet nie zdążyła zareagować, kiedy zasłona została odsunięta, a Alana zdążyła tylko zasłonić piersi ręką. Odwróciła się i aż prychnęła, kiedy ujrzała przed sobą Bluebell. Na widok tej dziewczyny często jej serce robiło fikołka, ale Alana tłumaczyła to sobie tym, że to z nienawiści.
- Serio? Nie ma innej przebieralni? Musiałaś wejść do tej, w której jestem ja. Co za przypadek. - przewróciła oczami, patrząc na dziewczynę następnie.
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV LGBT+ ADOPTOWANY BLIŹNIĘTA

Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Bluebell Carlin »

#1
Butelka czerwonego wina z samego rana nie była czymś, po co Bluebell sięgała często. W zasadzie… W zasadzie to była chyba pierwsza taka sytuacja, kiedy dzień przywitała alkoholem bez nikogo u jej boku - bo jeśli w przeszłości zdarzyło jej się napić w tak wczesnych godzinach, to musiała być to kontynuacja imprezy, która albo trwała nieprzerwanie całą noc, albo została rozpoczęta na nowo, kiedy tylko choć część towarzystwa oprzytomniała na tyle, żeby być w stanie utrzymać szklankę czy plastikowy kubeczek. Tym razem siedziała sama w salonie w swoim rodzinnym domu, praktycznie rozlana na kanapie, w jednej dłoni trzymając do połowy pełny kieliszek, w drugiej telefon. Z małym zainteresowaniem przeglądała stronę główną Twittera, pozwalając, żeby wiadomości zlewały jej się jedna z drugą. Miała zły humor. Wiedziała, że będzie zły już poprzedniego dnia, więc wino było zabiegiem w pełni przemyślanym. Oboje rodziców było w pracy, ona nie miała zajęć, więc mogła w spokoju poużalać się nad własnym losem - prawie bez świadków, bo Mulan i Shang leżący na dywanie zaraz obok jej zwisającej z kanapy lewej nogi rzucali jej raz po raz zatroskane spojrzenia. Obiecała sobie w duchu, że ich zmartwienie zaraz zażegna smakołykami, ale… Ale najpierw musiała wstać. Tutaj, naturalnie, włączył się mechanizm “jeszcze tylko pięć minut”, który przeciągnął się najpierw do dziesięciu minut, potem do trzydziestu, by swojego finału doświadczyć dopiero po pełnej godzinie. I tutaj niechętnie się podniosła, ale butelka została opróżniona, a zdobycie kolejnej okazało się być na tyle motywujące, że dość szybko znalazła się w kuchni - gdzie, rzecz jasna, najpierw spłaciła dług w postaci psich ciasteczek, które jej pupile niemalże połknęły w całości. - Kiedyś się nimi udławicie - rzuciła, bardziej do siebie, niż do nich, bo przecież tak czy inaczej nie zrozumiały; a jeśli zrozumiały, to pewnym było, że swojego sposoby pochłaniania smakołyków nie zmienią.
Wyjście z domu nie było częścią planu, przynajmniej pierwotnie i Blue z ogromną niechęcią doprowadziła się do stanu względnej używalności - o ironio, tylko po to, żeby wyjść po więcej wina i stan ten później wdeptać brutalnie w miękki dywan własnej sypialni. To miała być prosta i szybka wycieczka, bez żadnych przystanków po drodze, ale… Spacer okazał się być przyjemniejszy, niż zakładała, a sklepy nagle wyglądały bardziej zachęcająco. Zaszła więc do paru, w głowie odnotowując, żeby nie kręcić się po nich zbyt długo, bo czuła, że już trzeźwieje. Wystarczyła jedna, trafiona bluzka na wystawie, żeby wpadła między kolejne wieszaki i już moment później skierowała się do przymierzalni. Tu należałoby podkreślić, że nie była pijana - może jedynie trochę jeszcze oddalona od pełnej trzeźwości umysłu, ale to tyle! Nie powinna więc, czysto teoretycznie, z rozmachem odsunąć właśnie tej jednej zasłony, za którą ktoś stał. A jednak to zrobiła. Chcąc nie chcąc jej wzrok automatycznie zjechał nieco w dół, by zaraz w zabójczym (napędzanym zawstydzeniem) tempie pofrunąć w górę i spotkać się ze spojrzeniem Alany, co wyrwało z niej mimowolne, zbolałe westchnienie. - Też miło cię widzieć - mruknęła, dość ostentacyjnie niezadowolonym tonem. W normalnych warunkach nie odezwałaby się wcale, ale bez względu na to, jak się tego zamierzała wypierać, działanie wina jeszcze jej nie opuściło w stu procentach. - Masz absolutną rację, Chu. Specjalnie szukałam tej konkretnej przebieralni, w której jesteś, żeby popatrzeć na twoje cycki. Przyłapałaś mnie - uniosła ręce w przedramatyzowanym geście poddania, jednocześnie upuszczając trzymaną koszulkę, co podsumowała przekleństwem. Schylając się po nią zasunęła zasłonę od przebieralni; nie były same w sklepie, a jednak nie chciała dziewczyny narażać na jakiegoś oblecha gapiącego się jej na piersi tylko dlatego, że ona ją przed światem odkryła i tam stała jak ostatnia idiotka.

Awatar użytkownika
22 y/o
163 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Alana Chu »

Rozpoczęcie dnia od alkoholu nie powinno nigdy być czymś normalnym. Alana była młoda, dlatego bardzo często przesadzała z alkoholem na imprezach, które często trwały cały weekend. Jednak starała się nie dopuszczać do sytuacji, że sama ze sobą piła. Dlaczego? Nasłuchała się kiedyś od kogoś, że tak robią alkoholicy i uwierzyła w to tak mocno, że postanowiła się trzymać swojego postanowienia. Nie oceniała jednak ludzi, którym zdarzało się tak robić. Z reguły, starała się jednak nie wyciągać pochopnych wniosków, chociaż wiadomo, że była tylko babą i uwielbiała plotkować i obgadywać. Czy była rannym ptaszkiem? To zdecydowanie zależało od sytuacji. Alana od najmłodszych lat, kiedy wiedziała, że następnego dnia, coś wydarzy się bardzo wcześnie to była w stanie wstać nawet skoro świt i grzecznie czekać na resztę swoich towarzyszy. Poza tym uwielbiała być wyspana. Nic nie robi tak dobrze na urodę jak właśnie sen, o który dbała. Zresztą, o całą siebie dbała wystarczająco dobrze, bo nie można jej było zbyt wiele w tej kwestii zarzucić.
To miały być bardzo przyjemne zakupy i przez myśl pannie Jung nie przeszło, że ktoś postanowi wparować jej do przymierzalni. Tym bardziej nie spodziewała się Bluebell, której widok obudził znowu w niej to coś. Jak najszybciej potrafiła, odsunęła od siebie to uczucie i była wkurzona. Znaczy, moment, dopiero zaczynała nabierać kolorów, bo kompletnie nie potrafiła zrozumieć jak można akurat odsunąć kotarę przymierzalni, w której ktoś przebywa. Co jakby tam stała półnaga babcia i dostałaby nagle zawału?
- Nie wiem czy tak miło. - prychnęła na dziewczynę, bo złość coraz mocniej do niej dochodziła.
Tak naprawdę to mogło przydarzyć się każdemu, ale oczywiście Alana musiała trafić na Bluebell, z którą od zawsze rywalizowała. Kto by pomyślał, że te dwie dziewczyny swojego czasu były najlepszymi przyjaciółkami, prawda?
- O, patrz. Skoro chciałaś na nie popatrzeć to trzeba było ładnie zapytać. Nie wiedziałam, że na mnie lecisz, Carlin. - zaśmiała się, na słowa dziewczyny.
Te dwie nie potrafiły sobie nie dogryzać. Obie chyba już nawet nie pamiętały co je konkretnie poróżniło, ale nie szczędziły sobie przykrych słów, kiedy się spotkały. Alana nagle ocknęła się, że może to czas się ubrać, ale w sumie najpierw chciała przymierzyć sukienkę, którą wzięła ze sobą. Założyła ją na siebie i wyszła przed kabinę.
- Skoro już tutaj jesteś i chciałaś popatrzeć na moje cycki to powiedz mi, że dobrze w tym wyglądam. - spojrzała na swoje odbicie w lustrze.
Nie potrzebowała opinii Blue, ale chyba chciała usłyszeć z jej ust… komplement. Myśli Alany galopowały jak szalone w obecności dziewczyny i nic nie mogła na to poradzić.
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV LGBT+ ADOPTOWANY BLIŹNIĘTA

Awatar użytkownika
22 y/o
170 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Bluebell Carlin »

Nie uważała siebie za alkoholiczkę. W każdym razie nie większą od sporej części jej znajomych z czasów licealnych, z którymi swego czasu przeżywała swoje pierwsze razy w kwestii picia czy palenia. Bycie popularnym nigdy nie było czymś, za czym dążyła - to przyszło do niej samoistnie, po części przez pieniądze rodziców, po części przez wygląd, po części przez charakter, który nie pozwalał jej na rolę szarej myszki w szkolnej hierarchii. I jak większość dzieciaków w jej wieku, kiedy już dostała całą tę uwagę, idący za tym wianuszek znajomych i poczucie, że jest ważna, nie potrafiła sobie tego odpuścić. Nie potrafiła odmówić imprez trwających całe weekendy, randek ze starszymi kolegami, ciągłego bycia gdzieś w centrum życia towarzyskiego. Przywykła do tempa, które jej narzucano i, zupełnie szczerze, nie przeszkadzało jej to. Czuła się… Spełniona, w pewnym sensie, przynajmniej wtedy. Teraz nie była już do końca pewna, czy taka a nie inna ścieżka obrana w czasach szkoły średniej była dla niej dobra, a nabranych wtedy nawyków ciężko było się pozbyć. Alkohol, przykładowo, nie przedstawiał się już dla niej jako coś złego, szkodliwego - cały czas miała w głowie przekonanie, że picie go było wręcz normą dla większości osób, które znała i to w o wiele większych ilościach niż okazyjna butelka wina na głowę.
Mogła wpaść na każdego. Naprawdę, na kogokolwiek - starego znajomego, dawną nauczycielkę, sąsiadkę, która nigdy jej nie lubiła. I każda z tych opcji wydawała jej się być lepszą (albo, mówiąc konkretniej, mniej peszącą) niż wejście na półnagą Alanę. Nie umiała wskazać dokładnego momentu ani powodu, dla którego ich relacja z przyjacielskiej zeszła na bardziej negatywny tor, ale już dawno przestała się też nad tym zastanawiać; było jak było, a ona już niemal z przyzwyczajenia potrafiła warknąć na dawną przyjaciółkę. Nie lubiły się, rywalizowały ze sobą we wszystkim, a geneza tego wszystkiego zdawała się nie być zbyt istotna po tylu latach. Na jej komentarz wywróciła teatralnie oczami, jednak niczego nie powiedziała.
- Schlebiasz sobie, Alana - powiedziała, uśmiechając się krzywo do dziewczyny. Jeśli miała być zupełnie, w stu procentach szczera przed samą sobą, to tak, owszem, chętnie zobaczyłaby biust Chu; jeszcze chętniej zobaczyłaby ją w ogóle bez ubrań w swojej sypialni, ale na tym etapie ich relacji daleka była jeszcze przed oficjalnym dopuszczeniem do siebie takich myśli.
Była gotowa zająć się na powrót swoimi sprawami (i spróbować wyprzeć z pamięci to przypadkowe wpadnięcie na Alanę w takich okolicznościach), kiedy ta wyszła z przebieralni i zadała jej pytanie, na które Blue nie była pewna, jak powinna odpowiedzieć. Zmierzyła ją spojrzeniem i rozchyliła na moment usta, wyraźnie zastanawiając się, jakich słów użyć. I choć dziesiątki pozytywnych komentarzy tańczyło jej na końcu języka, to nie ich użyła. - To zdecydowanie nie twój kolor - rzuciła krótko, niemal natychmiast tego żałując. - Poczekaj tu chwilę - dodała zaraz i wcisnęła jej do rąk trzymaną przez siebie bluzkę, by na moment zniknąć między sklepowymi wieszakami. Kiedy wróciła, miała ze sobą drugi egzemplarz sukienki, którą miała na sobie Alana, jednak tym razem w innym (jak uważała, bardziej schlebiającym dziewczynie) kolorze. - Przymierz tą.

Awatar użytkownika
22 y/o
163 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post Alana Chu »

Młodość rządzi się swoimi prawami i każdy o tym wiedział. Rodzice nie mieli prawa mieć do swoich dzieci pretensji, kiedy te delikatnie próbowały smakować życia. Jasne, niektórzy dążą do bycia popularnym, ale Alana czy Blue tego nie chciały. To po prostu samo do nich przyszło, a żadna z nich nie umiała odpuszczać. Ciemnowłosa nie miała łatwego życia, ale starała się tego nie pokazywać innym. Prawda była taka, że Bluebell też ukrywała prawdę głęboko w sobie. Tak po prostu było łatwiej. Oddanie się całemu szałowi imprezowemu i życiu pełnią nastoletniego życia nie było do końca dobre, ale każdy popełnia błędy, prawda? Alana do tej pory w swoim zachowaniu widziała naleciałości ze szkoły średniej i próbowała je zniwelować, ale z drugiej strony bała się, że za bardzo przepadnie w dorosłość i zapomni jak to było żyć z beztroską. Beztroską, której potrzebowała, żeby normalnie funkcjonować. Tak naprawdę to można powiedzieć, że Alana w całej swojej życiowej tragedii znalazła ludzi, którzy pokazali jej, że w ciemności można znaleźć źródło światła, które rozjaśni ci drogę. Do końca swoich dni będzie wdzięczna, że państwo Chu dali jej dach nad głową i sprawili, że na nowo mogła posiadać rodzinę. Pierwsze lata po stracie rodziców nie były łatwe, ale cała rodzina Chu pomogła jej, a Alana za to będzie im dziękować w każdej minucie swojego nędznego życia.
Los naprawdę lubi płatać figle. Tak samo postąpił z dziewczynami, kiedy dzisiaj skrzyżował ich drogi. Nie miały na to jednak wpływu, ale na swoją relację już tak. Czy którakolwiek podjęła próbę, żeby zmienić cokolwiek? Nie. Dlaczego? Chyba tak było im po prostu łatwiej. Nie musiały analizować i dochodzić jak do tego doszło. Alanie czasami przeszło przez myśl, że tęskni za tą słodką blondyneczką, ale czy kiedykolwiek przyznała się do tego na głos? Nie i nie miała tego w planach. Bluebell była jej wrogiem. Czy aby na pewno?
- Taka prawda. Kiedyś to przyznasz. - oczywiście Alana powiedziała to dosyć cicho, ale czy na tyle cicho, że Blue nie usłyszała?
Bardzo zabawnym jest fakt, że dziewczyny w tym całym szale dogryzania sobie i rzucania kłód pod nogi, nieświadomie myślały o sobie w ten sam sposób. Tylko, że żadna z nich nie miała zamiaru się do tego przyznawać i dopuszczać takich myśli do głosu.
W sumie to Alana nie do końca była pewna, że zagadywanie Carlin będzie czymś dobrym w aktualnej sytuacji. Może i lepiej byłoby, żeby każda z nich poszła w swoją stronę bez rozlewu krwi, ale Chu zrobiła coś zupełnie innego. Zaczęła normalną rozmowę? Znaczy normalną na miarę tych dwóch, ale to i tak był jeden z przyjemniejszych dialogów. Czy spodziewała się usłyszeć komplement? Oczywiście, że nie. Chociaż może troszkę? Zmarszczyła jednak brwi, kiedy ta powiedziała, że to nie jej kolor. Miała coś jej odpowiedzieć, ale w jednej chwili trzymała w ręce jej bluzkę, a Blue zniknęła na chwilę między półkami. Kiedy wróciła w dłoniach trzymała śliczną sukienkę, której Alana wcześniej nie zauważyła. Bez słowa weszła do przebieralni i zmieniła ubranka, żeby wyjść i pokazać się Blue.
- W sumie, może faktycznie ta wygląda na mnie lepiej. - spojrzała w lustro, a w głowie była zachwycona tym strojem, który wybrała dla niej blondynka.
BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! BOGATE CV LGBT+ ADOPTOWANY BLIŹNIĘTA

Awatar użytkownika
21 y/o
170 cm
hello, it's me
Była tancerka, która przez kontuzję straciła marzenia o wielkiej karierze, obecnie studentka weterynarii, która kocha zwierzęta i swoją nową pasję. Oprócz tego w jej sercu znalazło się miejsce dla dwóch uroczych kudłatych kulek oraz pewnego niezwykle przystojnego policjanta, przy którym to czuje się naprawdę bezpiecznie, co zrozumiała po tym jak została napadnięta. Niestety odkąd Carter wyjechał wraz ze szczeniakami to jej serce rozsypało się na milion kawałków

Post Rosalie Hepburn »

#5

Nicolette Seed

Rosalie unikała towarzystwa Nicolette. Na wszelkie wiadomości odpisywała jednym zdaniem, albo nie przedłużała rozmowy, wykręcając się przy okazji brakiem czasu. Nie lubiła tej części siebie, która zazdrościła Seed, że ta może nadal tańczyć, a ona nie. Niestety nie wiedziała że podczas zakupów po przecenie w pobliskim butiku spotka swoją przyjaciółkę. Akurat stanęła przy dziale z cienkimi sweterkami oraz ładnymi koszulami. Jej uwagę przykuła błękitna prosta koszula w stylu kimono oraz lawendowy sweter w białe poziome paski, spojrzała na cenę. Przecena 70% taniej, w dodatku sweter był kaszmirowy, koszula jedwabna, już miała iść przymierzyć, gdy akurat naszła na inną osobę, która skorzystała z Black weeku i przyszła kupić jakieś ubrania po przecenie. Nie mogła udawać, że jej nie zauważa, zwłaszcza że Nicolette również ją pewnie zauważyła, wypadało więc podejść i się przywitać, nieprawdaż? Tak też Hepburn postanowiła zrobić.
- Cześć, korzystasz z uroków black weeku? - zapytała radosnym tonem, jednak jej oczy wcale nie wyrażały tej radości na widok przyjaciółki, co kiedyś, gdy to obie mogły trenować taniec, czasem nawet rywalizować o to, która z nich jest lepsza. Niestety kontuzja wykluczyła Rose z tanecznego obiegu, więc w tym wypadku to Nicolette wygrała, okazała się być lepszą. Może gdyby częściej ze sobą rozmawiały, jak na przyjaciółki przystało to szatynka by wiedziała, że w życiu obecnej tancerki wcale nie jest lekko i że również spotykają ją przeciwności losu, jednak ta zazdrość była silniejsza od zdrowego rozsądku i przede wszystkim więzi, jaką była przyjaźń.
- Ten szary golf wyglądałby na tobie idealnie, zobacz, podkreśla kolor twoich oczu. - chwilę potem, trzymając już swoje wybory w prawej dłoni, lewą dłonią sięgnęła po wieszak z naprawdę ładnym szarym golfem, z pięknymi perełkami na rękawach i przyłożyła go do klatki piersiowej przyjaciółki, oceniając jak ta by wyglądała w tym ciuchu. Przecież to robią przyjaciółki, doradzają sobie w ubraniach, nawet jeśli jedna zazdrości drugiej tego, co sama straciła przez głupi los. Czy wyznała Seed że straciła niedawno kogoś bliskiego? Pewnie nie, a troskami również dzielą się przyjaciółki. Może powinna zastanowić się czy to jeszcze jest przyjaźń?
LADY - dla wszystkich Pań z okazji Dnia Kobiet 2021! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! Happy St. Patrick's Day! Prima Aprilis! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku temat miesiąca - listopad BOGATE CV DON’T STOP ME NOW BAŚNIOPISARZ WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER I love my children WHEN WE WERE YOUNG ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND STUDENT NIEWINIĄTKO Czytam książki Jedzonko? Tylko słodkie! Kocham zwierzęta Głaszczę obce psy Pijam gorącą czekolade Często się rumienię Dbam o zwierzaki w schronisku Tańczyłam w balecie FRIENDZONE CRY BABY NOTHING LASTS FOREVER GAME MASTER THANK YOU FROM THE MOUNTAIN SMERF PRACUŚ DANSE MACABRE Koniara shit, where am I? Eminem

Awatar użytkownika
21 y/o
171 cm
hello, it's me
Studentka, tancerka która każdego dnia walczy o swoje życie. Postępująca astma krzyżuje jej plany zostania sławną tancerką, a pewien facet z klubu zajmuje jej myśli.

Post Nicolette Seed »

004.
outfit

Tak naprawdę to Seed nie wiedziała dlaczego Rosalie jej unikała, ale z drugiej strony było to jej nawet na rękę zważywszy na ostatnie okoliczności, miała dzięki temu więcej czasu na taniec i spędzanie go z nowym nauczycielem. Atherton był cholernie przystojny, aż nie mogła oderwać spojrzenia od tego jak się ruszał. Musiała jednak sprawiać pozory, że przystojny trener ani trochę jej nie ruszał i na razie szło jej to nawet nieźle.
Z okazji czarnego weekendu postanowiła wybrać się na zakupy, nigdy nie narzekała na brak pieniędzy czy ubrań bo ojciec spełniał wszystkie zachcianki swojej córeczki, ale nie miała co zrobić z wolnym czasem. Nie miała dzisiaj lekcji tańca więc była to idealna okazja na mały shopping, nawet przez moment pomyślała, że warto napisać do Hepburn czy nie chce się z nią przejść, ale zaniechała także tego jakby myśl, że ta nie chce się z nią spotykać cały czas ją dręczyła. Mogła tylko wzruszyć ramionami na to cholernie dziecinne zachowanie, ot co. Pech chciał, że spotkała ją akurat w sklepie, który zawsze był jednym z ulubionych blondynki, przez chwilę miała nadzieję, że ta jej nie zauważyła i będzie mogła sobie czmychnąć i uciec ale pech chciał inaczej i po chwili usłyszała jak i zobaczyła obok siebie postać przyjaciółki. Nico uśmiechnęła się ku niej delikatnie jak zawsze robiąc dobrą minę do złej gry.
- Tak jakoś się złożyło, że mam dzień wolny od treningów, a Ty? Ciebie też promocje skusiły? - uniosła delikatnie jedną brew do góry rzucając spojrzenie na golf o którym mówiła. Owszem wyglądał nie najgorzej i zapewne miała rację z tym, że pasuje jej do oczu, ale to nie ubranie w stylu naszej bohaterki.
- Nie noszę golfów, doskonale o tym wiesz - dodała krzywiąc się delikatnie, ona raczej wolała krótkie bluzki ewentualnie koszule a nie jakieś brzydkie golfy.. fuu, czyżby Rosalie się popsuł gust?

Rosalie Hepburn
SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku Karmienie pieska 2020 - wzięłam udział w akcji OLX! For you I would get beat to smithereens - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja - za udział w minievencie mikołajkowym A toy on Christmas Day Hope Valley ma głos! temat miesiąca - październik BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG TEXT ME! Sej łaaat? STUDENT JESTEM ŚLIZGONEM Wychował mnie ojciec Mam słabą głowę Całe życie w jeansach Boję się czarnych kotów Nigdy nie byłem/am w związku Lubię starszych Często się rumienię NOC W WIĘZIENIU THIEF Like a virgin

Awatar użytkownika
21 y/o
170 cm
hello, it's me
Była tancerka, która przez kontuzję straciła marzenia o wielkiej karierze, obecnie studentka weterynarii, która kocha zwierzęta i swoją nową pasję. Oprócz tego w jej sercu znalazło się miejsce dla dwóch uroczych kudłatych kulek oraz pewnego niezwykle przystojnego policjanta, przy którym to czuje się naprawdę bezpiecznie, co zrozumiała po tym jak została napadnięta. Niestety odkąd Carter wyjechał wraz ze szczeniakami to jej serce rozsypało się na milion kawałków

Post Rosalie Hepburn »

Nicolette Seed

Rose była na siebie zła za to, jak się zachowała wobec Nicolette, jednak sądziła że ta cała zazdrość jej przejdzie, w końcu odnalazła sobie nową pasję, którą mogła studiować i z której mogła żyć i dobrze zarabiać. Jednak taniec był jej pierwszą miłością, to trochę tak jakby Seed odbiła jej kochanka i świetnie układała sobie z nim życie. Dlatego nie wiedziała nic o tym, że dziewczyna czuje miętę do nowego trenera, ba, Hepburn nawet nie wiedziała że ich drużyna ma nowego trenera, bo choć obiecała że będzie ich odwiedzać i oglądać treningi to jednak nie była w stanie przemóc się, by to zrobić. Za bardzo bolał ją fakt, że nie może być wśród nich i te marzenia, które zostały w jednej chwili zdeptane i zamiecione pod dywan. I mimo przyjaźni z tancerką miała wrażenie, że nie mają już tyle wspólnych tematów, co wcześniej, że niewiele ich już łączy, a właściwie łączył je tylko taniec. Jak bardzo się pod tym względem myliła. Rose również miała bogatych rodziców, którzy dawali jej wszystko, czego chciała, ale ona chciała już żyć na własny rachunek, w końcu podjęła też pracę. Ceniła sobie tę finansową niezależność, choć zdarzało się, że musiała pożyczyć czasem od rodziców, by oddać im przy najbliższej wypłacie. Jednak grzech nie skorzystać z promocji, które pojawiają się tylko raz do roku, czyż nie? Nie spodziewała się jednak tego, że spotka tutaj Nicolette.
- Tak, zbierałam się na zakupy i zebrać się w sobie nie mogłam, tak bardzo pochłonęły mnie studia i praca. Nawet myślałam by dzisiaj do ciebie zadzwonić i zaprosić na mały shopping, ale byłam pewna, że masz dziś trening. - skłamała, nie chcąc się przyznać do tego, że ostatnio nawet o niej nie myślała, nie odzywała się, bo miała ważniejsze sprawy i inne osoby w głowie.
- A to z okazji Black friday odwołano trening czy coś wypadło naszej trenerce? Miałam was odwiedzić, jak znajdę chwilę, ale wciąż jestem zabiegana i nie mam czasu. Jak się w ogóle trzyma Coates? Pamiętam że nieźle chorowała trenując nas, potem wyjechała w góry, pomogła jej ta podróż? - zapytała również o ich dawną trenerkę, nawet nie wiedząc że teraz przecież jakiś mężczyzna trenuje grupę. Tak wiele się zmieniło, świat ruszył do przodu, a ona wciąż żyła wspomnieniami, tak jakby dla niej czas zatrzymał się w miejscu. Odłożyła zatem ten golf na miejsce.
- Zawsze można zmienić gust. - stwierdziła jeszcze jakby od niechcenia, wzruszając jeszcze przy tym ramionami.
- W ogóle co u ciebie słychać? - zapytała jeszcze, tym razem oglądając kolejną ładną rzecz z wieszaka, tym razem była nią rozkloszowana spódnica, która by była dobra na każdą okazję, na randkę, na rodzinny obiad, nawet na wypad na miasto. Uniwersalna i niezwykle piękna, z wcześniej upatrzonym przez nią sweterkiem na pewno tworzyło piękny układ. Jeszcze jakaś zdobna bluzka albo elegancka koszula i będzie miała outfit na przykład na święta.
LADY - dla wszystkich Pań z okazji Dnia Kobiet 2021! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! Happy St. Patrick's Day! Prima Aprilis! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku temat miesiąca - listopad BOGATE CV DON’T STOP ME NOW BAŚNIOPISARZ WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER I love my children WHEN WE WERE YOUNG ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND STUDENT NIEWINIĄTKO Czytam książki Jedzonko? Tylko słodkie! Kocham zwierzęta Głaszczę obce psy Pijam gorącą czekolade Często się rumienię Dbam o zwierzaki w schronisku Tańczyłam w balecie FRIENDZONE CRY BABY NOTHING LASTS FOREVER GAME MASTER THANK YOU FROM THE MOUNTAIN SMERF PRACUŚ DANSE MACABRE Koniara shit, where am I? Eminem

Awatar użytkownika
21 y/o
171 cm
hello, it's me
Studentka, tancerka która każdego dnia walczy o swoje życie. Postępująca astma krzyżuje jej plany zostania sławną tancerką, a pewien facet z klubu zajmuje jej myśli.

Post Nicolette Seed »

Nicolette jakoś nigdy nie przywiązywała się za bardzo do ludzi, raczej była osobą, która nie była w stanie okazywać wszelakich uczuć. Przyjaciółki posiadała, ale odkąd ojciec przekonał ją, że powinna trenować sama i nie przejmować się swoją drużyną to miała mniej czasu na to, żeby przejmować się starymi znajomościami. Seed chciała czegoś więcej niż tylko ćwiczenie tańca dla własnej przyjemności, ona naprawdę wiązała z tym sportem swoją przyszłość, chociaż teraz gdy dowiedziała się o postępującej astmie ta przyszłość była bardzo niepewna. Studia, które wybrała były alternatywą jeśli chodzi o jej postępującą przyszłość, a że uwielbiała czytać książki to studiowanie literatury wydawałoby się być najlepszą opcją. Wracała cały czas do tańca i go ćwiczyła bo tylko w taki sposób czuła się naprawdę wolna.
Nie spodziewała się spotkać tutaj Rosalie, zresztą podświadomie Seed jej unikała, jakoś nie przywiązywała za bardzo uwagi do ich przyjaźni, zresztą ta de facto się skończyła już jakiś czas temu. Studentka mogła tylko w tym przypadku udawać miłą czy przejętą. Próbowała się do niej uśmiechnąć ale nie do końca jej to wychodziło, zresztą nie będzie nawet udawać, że to spotkanie jest miłe bo takie nie było.
- Dzisiaj akurat mam dzień wolny i postanowiłam udać się na małe zakupy, ale dzięki za pamięć - mruknęła w jej kierunku, jednak w duchu sądziła, że ta nawet o niej nie pomyślała chociażby przez sekundę sama Nicolette nawet nie przejmowała się tym co dzieje się z Rosalie. Odeszła od ich drużyny jakiś czas temu co wiązało się z tym, że odeszła z życia młodej studentki. Było jej z tym lepiej. Nie potrzebowała fałszywych przyjaciół w swoim życiu.
- Och to Ty nie wiesz? Przeszłam na prywatne lekcje, nic mnie już nie wiąże z dziewczynami. Teraz trenuję z kimś innym i jestem zadowolona z tych zajęć - rzuciła w kierunku blondynki przebiegając spojrzeniem po wiszących przed dnią ubraniach, nawet chwyciła jakąś koszulę przysuwając ją do swojego ciała, żeby zmierzyć czy nie będzie za długa. Stylem dziewczyny zdecydowanie były koszule czy krótkie spódniczki a nie golfy, bo po co miała zasłaniać swoje ciało? No i nie wspomniała, że jej nowy trener jest tak przystojny, że nie może oderwać od niego czasami spojrzenia. W końcu Rosalie nie musiała wiedzieć czego tak naprawdę teraz się uczy dziewczyna.
- Nie jestem osobą, która zmienia gust jak niektórzy znajomych - musiała to wytknąć, przecież nie byłaby wtedy sobą, czyż nie? Rzuciła spojrzenie na spódnicę ale skrzywiła się tylko delikatnie.
- Wszystko w porządku, muszę znaleźć czas na studia i na taniec, ale udaje mi się to pogodzić. A u Ciebie jak? - nawet gdy nie była już jej przyjaciółką to mimowolnie blondynka się o nią martwiła, bo miała w zwyczaju martwić się o ludzi na których jej kiedyś zależało.

Rosalie Hepburn
SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku Karmienie pieska 2020 - wzięłam udział w akcji OLX! For you I would get beat to smithereens - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja - za udział w minievencie mikołajkowym A toy on Christmas Day Hope Valley ma głos! temat miesiąca - październik BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG TEXT ME! Sej łaaat? STUDENT JESTEM ŚLIZGONEM Wychował mnie ojciec Mam słabą głowę Całe życie w jeansach Boję się czarnych kotów Nigdy nie byłem/am w związku Lubię starszych Często się rumienię NOC W WIĘZIENIU THIEF Like a virgin

Awatar użytkownika
21 y/o
170 cm
hello, it's me
Była tancerka, która przez kontuzję straciła marzenia o wielkiej karierze, obecnie studentka weterynarii, która kocha zwierzęta i swoją nową pasję. Oprócz tego w jej sercu znalazło się miejsce dla dwóch uroczych kudłatych kulek oraz pewnego niezwykle przystojnego policjanta, przy którym to czuje się naprawdę bezpiecznie, co zrozumiała po tym jak została napadnięta. Niestety odkąd Carter wyjechał wraz ze szczeniakami to jej serce rozsypało się na milion kawałków

Post Rosalie Hepburn »

Nicolette Seed

Rose miała to do siebie że bardzo się przywiązywała do ludzi, a potem na tym cierpiała. Ile to razy ktoś nadużył jej zaufania i wykorzystał je by osiągnąć własne cele? Ile to razy zaangażowała się, przyjęła pozycję jednej ze stron, a potem została winną gdy dwie zwaśnione strony się pogodziły? Ile to razy uwierzyła, że to są jej przyjaciele, ale wraz z wypadkiem przyjaźń ta się skończyła, a oni nawet nie zainteresowali się co z Rose? Dla Hepburn taniec był czymś więcej niż tylko pasją, hobby i miłością. Był on też kluczem do lepszego świata, do wygrania konkursów tanecznych i bycia profesjonalną tancerką, do prawdziwego zawodu. Jednak czar prysł i marzenia także, a Rosalie musiała nauczyć się żyć na nowo, a także chodzić na nowo. Wciąż jednak wkurzało ją to, że Seed nadal ma szansę być kimś, kim ona sama już zostać nie może. W końcu Nicolette nigdy nie zwierzyła się jej ze swoich problemów z astmą.
- Czy mi się wydaje, czy masz gorszy dzień? - zapytała zatem wprost, słysząc jakim tonem zwraca się do niej "przyjaciółka". Rosalie przynajmniej się starała być dla niej uprzejma, a spotykały ją tylko ze strony drugiej kobiety jakieś pomruki z nieukrywaną wręcz niechęcią, które wręcz bolały studentkę. A gdy usłyszała o indywidualnych zajęciach Seed to aż się w niej zagotowało. To tylko oznaczało jedno, że Nicolette osiągnie to, o czym zawsze marzyła Rose.
- Och, to gratuluję. Wyjeżdżałaś już zatem na jakieś zawody? I trenujesz z kimś znanym? - jeszcze dopytała, jednak jej milusi ton trochę przygasł, ustępując miejsca zazdrości. Dobrze było znać nazwisko trenera, wtedy wiesz co on osiągnął, czyli czego może nauczyć ciebie. A Hepburn znała swego czasu nazwiska najlepszych trenerów tańca w całym stanie, więc mogła śmiało ocenić jakie szanse na osiągnięcie sukcesu miała stojąca przed nią Nicolette.
- Może tak tylko mi się wydaje, ale to ty nie odezwałaś się do mnie po wypadku, nawet nie odwiedziłaś mnie w szpitalu, ani nie napisałaś głupiego sms-a z zapytaniem jak się czuję, ani czy wrócę do drużyny. Napisałaś jedynie żebym przyjechała na wasz występ. A wiesz że po tym wypadku nie mogłam chodzić i musiałam się uczyć tego na nowo? Wiesz jak potwornie się czułam gdy lekarz powiedział, że już nigdy nie będę tańczyć? Ale przecież to cię nie obchodziło, tak jak i nie obchodzi cię to teraz. Taka z ciebie prawdziwa przyjaciółka. - na tę uwagę Seed odparowała wyrzuceniem z siebie wszystkiego, co do niej miała. Jednak nie wydzierała się, mówiła spokojnym, pełnym bólu tonem. Nawet otarła niewidzialną łzę, zwalając całą winę na Seed, choć sama też była winna rozpadowi ich przyjaźni. Może czas wyraźnie powiedzieć, że przyjaźń jest zakończona?
- Pamiętasz mojego przybranego dziadka? Odszedł od nas tydzień temu. - tylko to odpowiedziała na pytanie co u niej słychać, już miała dodać "ale to cię pewnie nie interesuje", ale powstrzymała się przed tym. Może chociaż usłyszy jakieś słowa kondolencji od swojej "przyjaciółki", a jeśli nie to będzie wiedziała, że ta przyjaźń nigdy nie była prawdziwa.
LADY - dla wszystkich Pań z okazji Dnia Kobiet 2021! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! Happy St. Patrick's Day! Prima Aprilis! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku temat miesiąca - listopad BOGATE CV DON’T STOP ME NOW BAŚNIOPISARZ WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER I love my children WHEN WE WERE YOUNG ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND STUDENT NIEWINIĄTKO Czytam książki Jedzonko? Tylko słodkie! Kocham zwierzęta Głaszczę obce psy Pijam gorącą czekolade Często się rumienię Dbam o zwierzaki w schronisku Tańczyłam w balecie FRIENDZONE CRY BABY NOTHING LASTS FOREVER GAME MASTER THANK YOU FROM THE MOUNTAIN SMERF PRACUŚ DANSE MACABRE Koniara shit, where am I? Eminem

Awatar użytkownika
21 y/o
171 cm
hello, it's me
Studentka, tancerka która każdego dnia walczy o swoje życie. Postępująca astma krzyżuje jej plany zostania sławną tancerką, a pewien facet z klubu zajmuje jej myśli.

Post Nicolette Seed »

Nicolette też miała to do siebie, że się za szybko przywiązywała do zwłaszcza nowo poznanych ludzi, którzy w jakikolwiek sposób zauroczyli ją swoją osobowością. Potem najczęściej ją wykorzystywali bo studentka była zbyt nawina, żeby komuś odmówić no i zawsze dobro innych ludzi stawiała ponad swoje. Nie lubiła fałszywych przyjaciół a za taką właśnie uważał Rosalie, bo ta zazdrościła od zawsze Seed jej talentu i tego, że to na nią trener zwracał zawsze bardziej uwagę i to w niej widział potencjał. Teraz trenowała sama i było jej z tym cholernie dobrze, miała Athertona, przystojnego trenera, który wprawdzie wolał Street Dance, ale dzięki niemu polubiła ten rodzaj tańca i miała zamiar go ćwiczyć.
- Możliwe - rzuciła tylko w jej stronę po chwili milczenia, ona nie miała zamiaru udawać, że miłej wobec niej, nie była takim człowiekiem, który mógłby to zrobić. Nie lubiła udawania kogoś kim nie była, bycie sztucznym nie wchodziło w jej naturę. - A może po prostu nie mam ochoty na rozmowę z Tobą? - mruknęła w kierunku Hepburn uśmiechając się ku niej delikatnie, jednakże ten uśmiech na pewno nie objął jej oczu, które pozostały niewzruszone i zimne.
- Nie powinno Cię interesować to z kim trenuje, ale muszę Ci powiedzieć, że jest dobry. Diabelnie dobry - dodała z szerszym uśmiechem na ustach przez krótki moment odbiegając myślami w stronę Athertona, który nie tylko był diabelnie dobry w tańcu ale i także cholernie przystojny i dziewczynie ciężko czasami było oderwać od niego spojrzenie, zwłaszcza gdy pokazywał jej kroki. Chciałaby go kiedyś zobaczyć w jakiejś tanecznej bitwie, jak pokazuje swoje zdolności. Nie miała jednak ku temu okazji, a szkoda. Wiedziała, że Rosalie tak naprawdę jest zazdrosna jeśli chodzi o jej treningi i nie miała zamiaru mówić jej z kim trenuje. Przeniosła na nią spojrzenie, przekrzywiając delikatnie głowę na bok.
- Spójrzmy prawdzie w oczy Rosalie, nigdy się nie przyjaźniłyśmy i doskonale o tym wiesz, zawsze zazdrościłaś mi tego, że jestem od Ciebie lepsza a mnie nie interesują udawane przyjaźnie. Wolę skupić się na tych prawdziwych i na osobach na których mogę polegać - odparowała prychając delikatnie, nie czuła się winna tego, że tak po prostu się dziewczyny poróżniły, a na pewno nie w 100%, bo jednak zarówno Seed jak i Hepburn miały wiele za uszami. Na wzmiankę o dziadku zrobiło się jej smutno, nawet gdy była dla niej niemiła to jednak jak każdy człowiek miała serce, a temat śmierci był tym o którym Nicolette nigdy nie lubiła mówić.
- Przykro mi - rzekła delikatnym głosem w kierunku swojej niegdyś przyjaciółki i nawet chwyciła ją delikatnie za ramię, żeby pokazać, że naprawdę tak jest. Po czym skierowała spojrzenie na kolejny wieszak z ubraniami i zaczęła go przeglądać.

Rosalie Hepburn
SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku Karmienie pieska 2020 - wzięłam udział w akcji OLX! For you I would get beat to smithereens - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja - za udział w minievencie mikołajkowym A toy on Christmas Day Hope Valley ma głos! temat miesiąca - październik BOGATE CV ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY devine BABYSITTER WHEN WE WERE YOUNG TEXT ME! Sej łaaat? STUDENT JESTEM ŚLIZGONEM Wychował mnie ojciec Mam słabą głowę Całe życie w jeansach Boję się czarnych kotów Nigdy nie byłem/am w związku Lubię starszych Często się rumienię NOC W WIĘZIENIU THIEF Like a virgin