nowy post
Posty: 80
zatrzymaj avki
paradise
Minnow café
Hope Creek InnHV P.D.Neighbourhood Art Center
Awatar użytkownika
31 y/o
185 cm
hello, it's me
hello

Post Grayson Archibald »

outfit
Ten moment kiedy właśni pracownicy wyrzucają cię przed otwarciem z twojego miejsca pracy tylko dlatego, że jesteś podirytowanym dupkiem, który akurat zapomniał dzisiaj o kawie, well nie jego wina, że do później godziny ślęczał wpatrzony w ekran monitora, starając się cokolwiek napisać. Blokada pisarska to najgorsza rzecz, która mogła mu się kiedykolwiek przytrafić. Nieważne jak wiele pomysłów rodziło się w jego głowie kiedy przychodziło do przelania tego na papier nagle robiło się w niej pusto nie wiedząc od czego w ogóle miałby zacząć.
Kochał pisać najbardziej na świecie jednak czasami naprawdę przeklinał siebie w myślach i swoją decyzję o zostaniu autorem.
Próbował dosłownie wszystkiego przez picie alkoholu po seks, łudząc się że może chociaż trochę się zrelaksuje i nagle go oświeci. Na próżno, po pierwsze jego kochankowie byli nudni jak flaki z olejem, a po drugie nawet do niczego nie doszło bo wypierdolił ich na bruk zaraz po tym jak zaczęli sobie wyobrażać z nim wspaniałe życie, lol.
Przez myśl wczoraj przeszła mu nawet postać tego irytującego dupka McKaya, który spędzał mu sen z powiek za każdym razem gdy o nim myślał, a tak się składa że pojawiał się w jego głowie tylko przed snem, więc nawet nie miał zamiaru zmuszać się do zaśnięcia w obawie, że znowu usłyszy ten głos doprowadzający go do szału. Przecież nie przyzna się, że od czasu do czasu budził się nad ranem z mokrego snu niczym nastolatek. Warto było wspomnieć, że sypiał nago, więc poszwę musiał zmieniać częściej niż tego by chciał.
Patrząc na zegarek, otworzył ze zdumnienia oczy na to która była godzina, a on nie wypił jeszcze ani jednej kawy. Nic dziwnego, że aż taki wycisk dał sobie dziś na siłowni. Podnosząc się z kanapy, zapiął psa na smycz po czym wyszedł z domu kierując się do kawiarni bo żeby tego było mało to zabrakło jej w domu. Czy dzisiejszy dzień mógłby być gorszy? Little did he know.
Wchodząc do środka, przywitał Ethana lekkim uśmiechem, podchodząc do lady. — Co tutaj robisz? Kiedy rano mówiliśmy, że masz dzisiaj ban na przebywanie tutaj mówiliśmy o całym dniu. — Śmiejąc się, zmierzwił włosy dzieciakowi, spotykając się z oburzonym wyrazem twarzy. — W zasadzie dobrze się składa, że jesteś. Widzisz tego chłopaka? — Wskazał palcem na jeden ze stolików, a Grayson widząc kto przy nim siedzi, jęknął poirytowany. — Zakładam, że go znasz, zważywszy na to, że pytał o Gaysona lol. — Posłał Ethanowi podkurwione spojrzenie co spowodowało, że od razu z jego ust zniknął ten głupi uśmieszek. Wskazując na kubek napoju, który dobrze znał, chwycił za niego. — To dla niego? — Kiedy chłopak kiwnął głową, uśmiechnął się zadowolony i zabierając kilka saszetek cukru, wsypał ich zawartość do kubka ignorując zaskoczone spojrzenie Ethana. — Zaniosę mu, a mi zrób to co zwykle.
Idąc w stronę stolika, zastanawiał się co by się stało gdyby przypadkiem napluł mu do kubka. W końcu wymieniali ślinę już nie raz, prawda? — Proszę, proszę kogo moje oczy widzą, toż to sam Ramsay McKay. Jestem wielkim fanem, czy dostanę od pana autograf? — Uśmiechając się łobuzersko, podsunął mu kubek, siadając na przeciwko przyciągając psa obok siebie. Ten skurczybyk zbyt bardzo lubił tego dupka. — Czym sobie zasłużyłem, że taka sława złożyła mi wizytę? Stęskniłeś się?
Ramsay McKay

Awatar użytkownika
32 y/o
185 cm
hello, it's me
I was wondering if after all these years you'd like to meet

Post Ramsay McKay »

Po odzyskaniu wzroku, jego zmysły nie były już tak wyostrzone jak przedtem, ale nadal były wrażliwsze niż u przeciętnej osoby. I jeśli tylko nie byłby tak bardzo zaczytany w kolejnej aferze z Hollywood, to pewnie zwróciłby uwagę na to, kto właśnie wszedł do środka.
- Zamilcz prostaczku, odbierasz mi tlen. Gdyby to był osiemnasty wiek, kazałbym cię ściąć i przerobić na nawóz dla roślin, chociaż obawiam się, że mogłyby zwiędnąć - powiedział na jednym wydechu, nie podnosząc nawet spojrzenia znad telefonu. Nie musiał tego robić by wiedzieć kto śmiał naruszyć jego przestrzeń. Zrobił to dopiero, gdy wysłał wiadomość i odłożył telefon na stolik. Westchnął cierpiętniczo na widok tej głupiej gęby. - Nic z tych rzeczy. Sprawdzam tylko czy ten Starbucks dla prowincjuszy jeszcze stoi czy też może wreszcie zamknął go sanepid - odparł, uśmiechając się przesłodzenie. Poczuł jak coś trąca go w nogę, więc zerknął pod stolik, gdzie zobaczył psa. Biedne stworzenie. Gdyby prowadzał go na smyczy taki kretyn jak Archibald, już dawno by go upierdolił i uciekł jak najdalej. W oczy rzuciło mu się za to coś innego. - Huh? Jak śmiałeś założyć podobne spodnie? I ten golf… Kopiujesz mój styl? Ile Target zapłacił ci za reklamę? - prychnął, sięgając po kawę. W porę przypomniał sobie jednak kto ją tutaj przyniósł. Przyjrzał się mężczyźnie uważnie, mrużąc podejrzliwie oczy. - Powiedz mi, diabelskie stworzenie… Naplułeś do niej? - zapytał, przenosząc spojrzenie na kawę. Wyglądała w porządku. Zatem co mógł z nią zrobić? Był pewien, że coś było z nią nie tak. Postanowił zaryzykować, upijając łyk. Gdy tylko poczuł smak, ostentacyjnie opluł Graysona kawą. - Dlaczego wy trujecie ludzi?! - dramatyczny jak zawsze. Pokręcił pogardliwie głową, po czym sięgnął po chusteczkę by wytrzeć twarz Archibalda, który zapewne musiał powstrzymywać się teraz przed uduszeniem go. - No i co się złościsz? Z taką twarzą i tak lepiej nie będzie - mruknął, uśmiechając się do niego złośliwie. Pstryknął go w nos i odsunął na bok kawę, przezornie, gdyby Grayson jednak zdecydował się wylać mu zawartość kubka na głowę w akcie zemsty. - Tęskniłeś za mną? Nie odpowiadaj. Wiem, że tak - dodał, posyłając mu zaczepny uśmiech. Mógł sobie mówić co chciał, ale prawda była taka, że nikt nie zapewniał takiej rozrywki jak Ramsay McKay.

Grayson Archibald
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV LGBT+ NIEPEŁNOSPRAWNY DZIWAK Praca w przemyśle modowym

Awatar użytkownika
31 y/o
185 cm
hello, it's me
hello

Post Grayson Archibald »

Zaśmiał się kręcąc głową na słowa chłopaka. Nie ma nic lepszego niż jego pyskaty język na zakończenie tego beznadziejnego dnia. Czym on sobie dzisiaj zasłużył? Czy to ten z góry mścił się na nim za to, że ostatnio nie odwiedził go w kościele? — Nie wiem czy mam odebrać to jako karę czy przysługę za to że oszczędziłbyś mi słuchania twojego ujadania. — Uśmiechnął się rozbawiony na widok jego reakcji po przeniesieniu na Graysona wzroku. Nie mógł powstrzymać się od pomachania mu palcami. — Może przynieść ci białą rękawiczkę żebyś mógł sprawdzić czy stolik przy którym siedzisz jest dobrze wyczyszczony? — Puścił mu oko, odpowiadając równie słodkim uśmiechem co chłopak. — Tak naprawdę wiedziałem, że cię tu dzisiaj spotkam i nie mogłem się powstrzymać. Wiem jak denerwuję cię gdy ktoś od ciebie kopiuje, a nie byłbym sobą gdybym pozwolił takiej okazji przejść koło nosa. I dobrze wiesz, że wolę Walmart. — Mruknął po chwili uśmiechając się na zadane pytanie. Podpierając brodę na rękach, uśmiechnął się. — A jeśli tak to co? Będziesz płakał z tego powodu, Ram? Ostatnio nie miałeś z tym problemu wpychając mi język do ust. — Skrzywił się kiedy kawa wylądowała na jego twarzy. Wytarł kciukiem wargi, pozwalając chłopakowi przetrzeć resztki z jego twarzy.
Przysuwając się nieco bliżej chłopaka, spojrzał na niego poirytowany po chwili przenosząc wzrok na jego wargi. — Na twoim miejscu zastanowiłbym się co właśnie zrobiłeś. — Prostując się, nadal przez chwilę obserwował go w ciszy. Nie był kimś wstydliwym i gdyby chciał bez problemu mógłby go pieprzyć na tym stoliku, a że był poirytowany to pragnienie tego było znacznie silniejsze i powstrzymywał go jedynie fakt, że spora część Hope Valley wiedziała kim jest McKay, więc zapewne plotki szybko by trafiły do sieci, a nawet Archibald nauczył się znaczenia nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
Śmiejąc się, pokiwał głową. — Mhm, usychałem z tęsknoty za tobą. W końcu moje modlitwy zostały wysłuchane żebyś wreszcie się pojawił. Ile można czekać? — Otarł niewidzialną łzę, a widząc kubek mrożonego Americano, podniósł spojrzenie na Ethana, uśmiechając się w ramach podziękowania. — Zrobisz mi jeszcze jedną Iced Latte na odtłuszczonym? Nie powstrzymuj się przed napluciem do środka, nie pociągnę ci tego z pensji. — Puszczając mu oko, odprowadził go spojrzeniem, lustrując go z góry na dół nim wrócił do McKaya. — Co?! — Przewracając oczami, chwycił słomkę między wargi, upijając łyk. — Co cię sprowadza do Valley? — Chyba nie kariera, prawda?
Ramsay McKay

Awatar użytkownika
32 y/o
185 cm
hello, it's me
I was wondering if after all these years you'd like to meet

Post Ramsay McKay »

- Gdyby przeszkadzało ci moje ujadanie, to byś udał, że mnie tu nie ma - wzruszył ramionami. Nikt przecież nie kazał Archibaldowi dotrzymywać mu towarzystwa. Wzdrygnął się, niby to przerażony potencjalnym siedliskiem bakterii, jakie mogło czaić się w tym przybytku. Cóż, większego syfu niż u swoich braci i tak raczej nie uświadczy, to było chyba niemożliwe. - No tak, Walmart. Próbuję zapomnieć o tym jak tasteless jesteś - westchnął teatralnie. Co by nie mówić, podczas jego krótkiej nieobecności brakowało mu tego przekomarzania się. Ludzie zwykle widząc jego białą laskę traktowali go jak dziecko i chcieli mu we wszystkim pomagać, ale nie Archibald. Może dlatego, mimo tych ciągłych spięć i wzajemnej chęci wbicia sobie noża w plecy nadal lubił spędzać z nim czas? A może po prostu seks był tak dobry, kto wie. - To nie ma z tym nic wspólnego. Możesz pluć mi do ust, ale kawa jest święta.
Na widok wyraźnego nawet dla niego poirytowania malującego się na głupawej twarzy Graysona, na jego własnej pojawił się niewinny uśmiech. Gdyby doprowadzanie go do szału było dyscypliną olimpijską, Ramsay zgarniałby same złota. - A co takiego mi zrobisz, hm? Przelecisz na zapleczu? - oblizał prowokująco wargi. Uwielbiał sobie z nim pogrywać, szczególnie kiedy kara za to była tak kusząca. Czy nie robił tego od samego początku ich znajomości, nie zważając na konsekwencje? Rzadko kiedy się nimi przejmował.
- No nie wiem, wy chrześcijanie chyba lubicie czekać - odparł, patrząc na niego z rezerwą. Tylko głupi nie domyśliłby się, że sobie z niego żartuje. Wywrócił oczami, słysząc co Archibald mówi do swojego pracownika. Dawniej robił to non stop, obecnie starał się walczyć z tym przyzwyczajeniem w obawie, że coś sobie znowu uszkodzi. I tak musiał nadal chodzić w okularach by znośnie widzieć, bo przecież jego wzrok nie wrócił jeszcze do pełnej sprawności. Czy to robił? Jak widać, nie zawsze. A może teraz nie miał ich na sobie celowo, bo wyraźne widzenie Archibalda mogłoby przyprawić go o większy ból głowy niż już odczuwał. - Gówno. Nie patrzę się na ciebie tylko na tego cool bliźniaka, co siedzi obok - mruknął, przyłapany na próbie złapania ostrości. Frustrowało go to, że to wszystko tyle trwało, ale i tak był wdzięczny za to, że jak dotąd wszystko było dobrze. - Wiem, że to traumatyczne i próbujesz to wyprzeć, zresztą nie ty jeden, ale pozwól, że ci przypomnę. Mieszkam tu - odparł, poddając się jednak i nasunął na oczy ciemne okulary. Było tu dla niego trochę zbyt jasno, a światła nadal go raziły. - Tak bardzo, jak chciałbym już stąd wyjechać i wrócić do swojego życia tak, jak widzisz… ja nie do końca… nadal jestem kaleką, więc tkwię tutaj - starał się nie brzmieć tak, jakby był zbyt bitter. Przez cały ten okres naprawdę dobrze sobie radził, a chwile bezsilności przeżywał raczej w samotności. Tylko raz zdarzyło mu się wybuchnąć przy Graysonie, co zresztą doprowadziło do tego, że po raz pierwszy wylądowali w łóżku.

Grayson Archibald
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV LGBT+ NIEPEŁNOSPRAWNY DZIWAK Praca w przemyśle modowym

Awatar użytkownika
21 y/o
170 cm
hello, it's me
Była tancerka, która przez kontuzję straciła marzenia o wielkiej karierze, obecnie studentka weterynarii, która kocha zwierzęta i swoją nową pasję. Oprócz tego w jej sercu znalazło się miejsce dla dwóch uroczych kudłatych kulek oraz pewnego niezwykle przystojnego policjanta, przy którym to czuje się naprawdę bezpiecznie, co zrozumiała po tym jak została napadnięta. Niestety odkąd Carter wyjechał wraz ze szczeniakami to jej serce rozsypało się na milion kawałków

Post Rosalie Hepburn »

Billy Harrington

Wiadomo, jednak jak mężczyzna jest z kobietą i już może ma jakieś romantyczne plany spędzenia wieczoru we dwoje, a tu nagle wpada zrozpaczona wręcz, no dobra, nie przesadzajmy, zapłakana przyjaciółka to mógłby się ten pan nieco zdenerwować na to, że jego plany zostały mu przerwane, na szczęście Billy wykazał się niemałą wyrozumiałością, co naprawdę doceniała studentka weterynarii.
- Ty nie przeszkadzałeś, to ja mogłam przeszkadzać wam, ale nie miałam komu się wtedy wypłakać i wyżalić, więc Mia była moim jedynym ratunkiem, wiedziałam że ona na pewno mnie wysłucha i coś mi doradzi sensownego. - znów uśmiechnęła się przepraszająco, bo choć wtedy nie przejmowała się zbytnio tym, że mogła im przerwać romantyczny wieczór, a raczej martwiło ją jej złamane serce, to obecnie jak wróciła już bez emocji do tamtego wieczoru to było jej trochę głupio ze względu na to, że mogła przerwać plany tej dwójki. Z drugiej strony oni mieli siebie na co dzień, mogli się spotykać codziennie, a serce szatynki zostało złamane tamtego wieczoru i potrzebowała wtedy pilnie przyjaciółki. Nie chciała jednak dłużej roztrząsać tego tematu.
- I dziękuję za te słowa, wtedy myślałam że mój świat się rozsypał na milion kawałków, a teraz już wiem że to było jedno z tych przykrych zauroczeń, które kiedyś muszą się skończyć niczym rozdział w książce. - widać było, że przebolała już tę stratę i że jej serce w jakimś stopniu się zagoiło, choćby tym minimalnym i przez to nieco dojrzalej podchodziła do sprawy. Czy tak samo będzie gdy drugi raz z kimś jej nie wyjdzie, w dodatku z kimś na kim będzie jej zależało? To się okaże, ona sama uważała że już nie zaangażuje się tak bardzo w tak krótkim czasie w jakąkolwiek romantyczną znajomość z mężczyzną, ale co będzie to będzie, bo nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć przyszłości. Wtedy naprawdę Rose myślała że to jest to, chyba dlatego bo pierwszy raz poczuła jak jej serce zabiło mocniej do jakiegokolwiek mężczyzny, ale ta znajomość rozwijała się tak szybko, ponadto ta duża różnica wieku między nimi, przecież ten scenariusz już od początku był skazany na porażkę, ale ona wtedy tego nie zauważała. Miłość jest ślepa, powiadają, a więc dziewczyna była zaślepiona miłością. Przyjrzała się swojemu rozmówcy gdy mówił o swoim biznesie.
- Czy to tylko moje wrażenie, czy ta odpowiedzialność za prowadzenie rodzinnego biznesu sprawia że czujesz się tym nieco zmęczony, przytłoczony czy nawet nieszczęśliwy? - zapytała niepewnie, nie wiedząc czy może w tak krótkim czasie naruszyć ten rodzaj jego prywatności, dzieląc się z nim swoimi spostrzeżeniami. Nie wiedziała przecież jak zareaguje na jej słowa, a ona chciała tylko by każdy człowiek był szczęśliwy robiąc to, co lubi bądź kocha. No i nieszczęśliwy mężczyzna będzie unieszczęśliwiał jej przyjaciółkę, a tego nie chciała widzieć na twarzy szatynki.
LADY - dla wszystkich Pań z okazji Dnia Kobiet 2021! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! Happy St. Patrick's Day! Prima Aprilis! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku temat miesiąca - listopad BOGATE CV DON’T STOP ME NOW BAŚNIOPISARZ WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER I love my children WHEN WE WERE YOUNG ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND STUDENT NIEWINIĄTKO Czytam książki Jedzonko? Tylko słodkie! Kocham zwierzęta Głaszczę obce psy Pijam gorącą czekolade Często się rumienię Dbam o zwierzaki w schronisku Tańczyłam w balecie FRIENDZONE CRY BABY NOTHING LASTS FOREVER GAME MASTER THANK YOU FROM THE MOUNTAIN SMERF PRACUŚ DANSE MACABRE Koniara shit, where am I? Eminem

Awatar użytkownika
31 y/o
185 cm
hello, it's me
hello

Post Grayson Archibald »

— Myślisz, że łatwo jest udawać że kogoś tu nie ma jeśli trajkocze mi za uchem jak przekupa na bazarze? — Przechylił głowę w bok, uśmiechając się ironicznie. — Nie myślałeś o tym, że może tam powinien sprzedawać te swoje gucci wannabe? — Puścił mu oko, śmiejąc się pod nosem. Nie byłby sobą gdyby mu nie dogryzał. — Damn, nie sądzisz, że jesteś dla siebie zbyt surowy? Milcząc jesteś całkiem seksowny. — Gdy w grę wchodziło trajkotanie chłopaka to jego atrakcyjność ze stu spadała do minus nieskończoności. Dlatego Archibald przy każdej możliwym spotkaniu zatykał mu usta czymkolwiek co rzuci mu się akurat pod rękę. Nawet w tym momencie miał ochotę wsunąć mu palce do ust chcąc go uciszyć.
— Nie poczułbyś żadnej zmiany nawet gdybym skłamał, ale nie tym razem do niej nie naplułem. Nie jestem aż takim chujem. — Prychnął.
Śledząc ruch jego języka, jego spojrzenie pociemniało. W pewnym momencie ich rozmowa zawsze musiała zejść na temat seksu co zwykle kończyło się szybkim numerkiem czy to w samochodzie Archibalda, czy w apartamencie. — Nie powiesz mi chyba, że nie byłbyś zadowolony? A może powinienem przelecieć cię teraz w toalecie tak by wszyscy mogli usłyszeć jak jest ci ze mną dobrze. — Uśmiechnął się jednym kącikiem. Już wyobrażał sobie spojrzenia klientów po wyjściu z toalety. Tak bardzo jak było to kuszące tak nie miał zamiaru tracić klientów. Dalej mieli uważać go za sympatycznego gentlemana, którego starsze kobiety chciały zeswatać ze swoimi córkami.
Zgromił go spojrzeniem na wzmiankę o religii, jedna z rzeczy której nie trawił to kiedy ludzie robili sobie z tego żarty. Na tym się wychował i pomimo, że już nie czytał codziennie biblii jak miał w zwyczaju za dzieciaka tak dalej uczęszczał co piątek do spowiedzi, chociaż minutę po wyjściu i tak zdążyłby zgrzeszyć co najmniej dziesięć razy. — Mm, to jest nas dwóch? Słodko, jestem pewien że on również ochoczo będzie czerpał przyjemność z twojego ciała.
Powstrzymał się od kolejnej zgryźliwej uwagi, obserwując poczynania chłopaka. Gdyby tylko dało przyspieszyć się czas bądź kupić go za pieniądze, Archibald bez namysłu krzyknąłby wabank chcąc oszczędzić chłopakowi cierpienia by ten mógł swobodnie rozwijać swoje pasje i po prostu być szczęśliwym. Dogryzanie, dogryzaniem jednak Archibald nieważne jak bardzo wypierałby się uczuć względem chłopaka one niestety w nim żyły i kwitnęły bardziej i bardziej. — Dostałeś od życia drugą szansę, więc ciesz się tym. Miesiące które musisz spędzić tutaj miną szybciej niż myślisz i w końcu będziesz mógł wyjechać z tej dziury raz na zawsze. — Wzruszył ramionami, odkładając kubek który dalej trzymał w dłoni. — Poczekaj tutaj. — Wstając od stolika, puścił smycz psa po czym poszedł na zaplecze by przygasić lekko światła w pomieszczeniu. Zdecydowanie było tu zbyt jaskrawo dla chłopaka. Chwytając kubek z jego latte, poszedł ponownie do stolika podsuwając mu go pod nos. — Tym razem taka jaką lubisz.
Ramsay McKay

Awatar użytkownika
32 y/o
185 cm
hello, it's me
I was wondering if after all these years you'd like to meet

Post Ramsay McKay »

- Dobry pomysł. Szkoda, że mam już wykupione miejsce na stragan pod twoim Starbucksem dla ubogich, żebyś musiał znosić moje trajkotanie całe dnie - odparł, uśmiechając się wrednie. Może dla osoby postronnej ich sposób rozmawiania mógłby wskazywać na wrogość, ale ta dwójka po prostu tak już miała. - Przypomnę ci to, kiedy bardzo będziesz chciał mnie usłyszeć - i doskonale wiedział o czym McKay mówił. Dzisiaj nie zamierzał mu ulegać, szczególnie, że nadal nie czuł się zbyt dobrze po wcześniejszej przejażdżce samochodem. Niestety, Archibald do apartamentu wróci sam. - Błagam, nie masz do tego jaj. Za bardzo boisz się o swoją reputację złotego chłopca. Oboje wiemy, że ci do niego daleko - nie mówił tego chcąc wytknąć mu jakieś jego grzechy. Jeśli już to wyłącznie te przyjemne, na myśl o których niemal był gotów złamać swoje wcześniejsze postanowienie.
McKay wcale sobie nie żartował. Może i nie był wierzący, jednak miał jakąś elementarną wiedzę na ten temat. Czasem zaczepiał o to Graysona, bo lubił kiedy się wkurzał, ale starał się nie przekraczać granicy. - Tak jakbyś lubił się dzielić - zaśmiał się, patrząc na niego z rozbawieniem. Gdyby ten jego nieistniejący bliźniak dawał mu taką samą przyjemność, bez dwóch zdań przystałby na trójkąt.
Wiedział, że nie miał prawa do narzekania, bo to on mógłby teraz gryźć piach zamiast swoich przyjaciół, ale wrodzony brak cierpliwości sprawiał, że denerwował się, gdy musiał długo czekać na efekty. Na szczęście nie był w tym wszystkim sam i miał dookoła ludzi, dzięki którym ten czas był nie tylko znośny, ale… zwyczajnie dobry. - Drugą? Nie, to będzie jakaś… czwarta, może piąta, zależy jak to liczyć - zaśmiał się. Nic nie wkurwiało go bardziej od tego, że wszyscy dookoła niego umierali, podczas gdy on nadal trzymał się życia. Tak jakby był jakimś pieprzonym omenem śmierci, ściągającym ją na innych. Mrugnął, odganiając od siebie te ponure myśli. - Aż tak chcesz się mnie pozbyć? - zapytał, uśmiechając się do Archibalda złośliwie. Jeszcze zatęskni za jego docinkami. Gdy mężczyzna zostawił go samego z psem, pozwolił sobie na pogłaskanie go, a zwierzak zachęcony dotykiem od razu oparł mu łapy na udzie. - No co, pies? Co byś chciał? Żebym cię zabrał od Gaysona? Taki głupi jest i cię dręczy, co? - pytał, drapiąc go za uchem. Zwierzak wydał z siebie zadowolony dźwięk, co chyba oznaczało zgodę. Na twarzy Ramsaya pojawił się delikatny uśmiech, gdy w kawiarni zrobiło się mniej jasno. Cholerny Archibald. Jak miał się na niego o cokolwiek na poważniej wkurzać, kiedy ten się tak zachowywał? Nie zaskoczyło go to, że szybciej go usłyszał niż zobaczył. Wszędzie rozpoznałby sposób, w jaki się porusza. -Dzięki… Za kawę i za światło - mruknął cicho, sięgając po kubek. Tym razem rzeczywiście smakowała jak trzeba. - Czemu ciągle tu przesiadujesz? Powinieneś znaleźć sobie hobby. Albo faceta, nie spędzałbyś tyle czasu w pracy - nie byłby sobą, gdyby nie znalazł powodu do opieprzenia go.

Grayson Archibald
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV LGBT+ NIEPEŁNOSPRAWNY DZIWAK Praca w przemyśle modowym

Awatar użytkownika
27 y/o
178 cm
hello, it's me
Właśnie przejął rodzinny hotel i resztę nielegalnych interesów przez co nie może spać po nocach ze stresu, ale kiedy przytula się do Mii zapomina o wszystkim.

Post Billy Harrington »

— Ale nie ma problemu, naprawdę. Potrzebowałaś tego, a ja z Mią spędzam naprawdę sporo czasu i rozumiem czemu chciałaś porozmawiać właśnie z nią. Jest świetna w doradzaniu. — zgodził się. Uwielbiał to, że Mia umie rozmawiać naprawdę na każdy temat i w tej małe główce zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie. Świetna z niej przyjaciółka i dziewczyna, więc jak tu jej nie kochać? Czasem się zastanawiał jakim musiał być szczęściarzem, żeby ją spotkać w swoim życiu i móc teraz nazwać swoją. Teraz nawet nie wyobrażał sobie życia bez niej.
— Pewnie nie bardzo Cię to pocieszy, ale jesteś jeszcze młoda i na swojej drodze znajdziesz wielu nieodpowiednich mężczyzn, którzy złamią Ci serce albo ty im. Ale w końcu trafisz na odpowiedniego mężczyznę, bo na każdego gdzieś czeka taka osoba, musicie tylko na siebie trafić. Ja Mię poznałem przypadkiem i to w ciemnościach, a już po samym jej głosie i dotyku dłoni czułem, że nie mogę pozwolić jej odejść. Także nie szukaj na siłę, po prostu żyj swoim życiem i jak trafisz na tego odpowiedniego, będziesz to wiedzieć. — zapewnił, uśmiechając się do niej. Od kiedy z jego ust wychodzą takie słowa, skoro jeszcze parę miesięcy temu sam łamał kobiece serca, które liczyły na coś więcej niż jedną wspólną noc. Chyba od zmiany nawyków chyba zmieniły się też jego przemyślenia na temat związków.
— Hmmm? — podniósł wzrok znad kubka z kawą, lustrując uważnie twarz dziewczyny i zastanawiając się nad odpowiedzią. Czy był nieszczęśliwy? Ani trochę. Był zmęczony? Na pewno, ale nie na tyle, żeby wpływało to na jego bliskie osoby. Za wszelką cenę starał się nie mieszać pracy z życiem prywatnym, zostawiając interesy w biurze. Jego służbowy telefon miał dzwonić jedynie w naprawdę ważnych sprawach, kiedy dawał swoim ludziom znać, że potrzebuje odpocząć. Poza tym, że miał trochę więcej obowiązków praca sama w sobie nie była zła. Poza tym wiele razy widział jak Ryker i Jackson się tym zajmują, więc już wcześniej miał pogląd na całą sytuację. — Wiesz, nie ważne jak jest ciężko i ile razy dziennie mam ochotę wszystko rzucić w cholerę, pocieszam się myślą, że jak tylko wrócę do domu będę miał się do kogo przytulić i zapomnieć. W takich chwilach nie mogę być nieszczęśliwy. — stwierdził, uśmiechając się pod nosem. Kochał Mię i chciał dla niej jak najlepiej, dlatego nie przerzucałby na nią swojego smutku czy wściekłości. Wolał trzymać wszystko w sobie, wybuchając jedynie w pracy albo wyżywając się na słowni lub porannego biegania z Suzie. To mu bardzo pomagało. — Aż tak widać po mnie zmęczenie? — zapytał, upijając łyk kawy. W sumie ostatnio się sobie nie przyglądał, więc może Rosalie zauważyła coś dziwnego w jego wyglądzie?

Rosalie Hepburn
WŁADZA Prima Aprilis! celebrity's best friend: Apollo & Gemini szczęśliwy numerek: twoja twarz brzmi znajomo Karmienie pieska 2020 - wzięłam udział w akcji OLX! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku TOP OF THE TOP - numer 7 na liście użytkowników z największą ilością postów na pół roku forum! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Happy St. Patrick's Day! BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! celebrity's best friend: Raleigh & Kieran PEW! PEW! PEW! - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Escape Room - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Moja Mazda to jest gwiazda, czeka na mnie ostra jazda - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Dobry PR - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja - za udział w minievencie mikołajkowym Jestem wystarczająco duży/a, by oglądać pokaz burleski Uwielbiam zjeżdżalnie wodne Jeżdżę wodną kolejką Pływam z delfinami Kręcę się na karuzeli Wskakuję do basenu z kulkami Na roller coasterze jestem szybszy/a niż błyskawica Kręcę bioderkami na kursie samby Leczę lęk wysokości na diabelskim młynie Poznaję nową rzeczywistość w kinie 4D Niestraszny mi dom strachu Kontaktuję się z obcymi w symulatorze statku kosmicznego Podziwiam figury w podwodnym muzeum Nawiedzam nawiedzony hotel Something's waiting no to pounce Na własnej tratwie dookoła świata Surfuję nie tylko po internecie Podziwiam wulkan z bliska Zwiedzam muzeum przyrody morskiej Call me Captain Hope Valley Zajęcie drugiego miejsca w evencie #czysteHopeValley I LOVE THIS TOWN - za udział w evencie #czysteHopeValley i dbanie o środowisko! SUMMER FESTIVAL - za udział w randkach w ciemno! LOVE IS BLIND - za znalezienie idealnego partnera na evencie Summertime Festival! All my dreams are you Na fali - za udział w evencie Zachęcam znajomych do akcji HAVING FUN - za udział w evencie CoH! Aren't you scared? All I want for Christmas - za udział w grudniowym evencie I won't even wish for snow I don't want a lot for Christmas There is just one thing I need I don't care about the presents Underneath the Christmas tree I don't need to hang my stocking There upon the fireplace Santa Claus won't make me happy A toy on Christmas Day I just want you for my own Make my wish come true All I want for Christmas is you I won't ask for much this Christmas I'm just gonna keep on waiting I am the one hiding under your bed Underneath the mistletoe I won't make a list and send it To the North Pole for Saint Nick Hear those magic reindeer click All the lights are shining so brightly everywhere The sound of children's laughter Everyone is singing I hear those sleigh bells ringing This is all I'm asking for Największy śmieszek 2020 Hope Valley ma głos! Pumpkins scream in the dead of night Tworzę relacje jak prawdziwy influencer TEMAT MIESIĄCA - SIERPIEŃ temat miesiąca - wrzesień temat miesiąca - październik temat miesiąca - listopad temat miesiąca - grudzień temat miesiąca - styczeń temat miesiąca - luty temat miesiąca - marzec THE CHOSEN ONE INFLUENCER Z Archiwum X I'm a fashion star My best friends Wszystko pod kontrolą Sej łaaat? Oh shit ODZNAKA POCIESZENIA DUSZA TOWARZYSTWA KOLEŻEŃSKI KRÓLICZEK ROLLING IN THE DEEP PHONE ADDICTED BOGATE CV Novel SCENARZYSTA NA DOROBKU devine MAN UP! ONE BIG FAMILY NOCNA ZMIANA Faster than a kiss! BAŚNIOPISARZ I’M A LEGEND YOU IS KIND, YOU IS SMART, YOU IS IMPORTANT I killed Laura Palmer TUBYLEC #teamPepsi #TEAM_MARVEL HOROSKOP CHIŃSKI: PIES Chodzę na siłkę Gram w golfa Stołuję się na mieście boję się pająków Jestem numerologiczną piątką WIELBICIEL FAST FOODÓW Rozrzutny Piegusek mam uśmiech hollywoodzkiej gwiazdy Chodzę w adidasach Pływam Czarną Perłą Lubię młodszych W moim łóżku dużo się dzieje PIJAM WHISKY WIELBICIEL SŁODYCZY TYP OSOBOWOŚCI: ANIMATOR PRACA W HOTELARSTWIE W ZWIĄZKU URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM YO VIVO ENTRE LAS FLORES - ISLAND JESTEM ŚREDNIEGO WZROSTU WYSPORTOWANY SKOŃCZYŁEM/AM STUDIA BARAN ŻARŁOK WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU JESTEM GRYFONEM Szukam wejścia do Narnii PSIARZ FAN DRESZCZOWCÓW BAJECZNIE BOGATY SEKSOHOLIK Cały dzień wiszę na telefonie z moim chłopakiem/moją dziewczyną I LOVE YOU, BABY! DANCING QUEEN Blues brothers Dzielny pacjent! Are you gonna be my girl? Like a virgin I'm Polish, kurwa! You Shouldn't Kiss Me Like This toss a coin to your witcher Takin' this one to the grave Okropne zatrucie FEAR FACTOR #CZYSTEHOPEVALLEY Pracownik na medal SMERF PRACUŚ STEVIE WONDER A TY CAŁUJ MNIE! SING A SONG I’M MOVING OUT! SZCZĘKI NA FALI THANK YOU FROM THE MOUNTAIN DUNGEONS & DRAGONS CAKE BOSS TAM GDZIEŚ PŁONĄ GRILLE FAMILY TIME ZNAM TO MIASTO JAK WŁASNĄ KIESZEŃ ROBINSON CRUSOE NOC W WIĘZIENIU IT WAS AN ACCIDENT! Miś tuliś