nowy post
Posty: 36
zatrzymaj avki
paradise
Ścieżka
Gator & Airboats AdventureWildlife & Nature CenterGlades KayakingDanger Zone!
hope valleyhope valley


Awatar użytkownika
00 y/o
000 cm
hello, it's me
<3

Post Hope Valley »

Obrazek
WŁADZA BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku

Awatar użytkownika
29 y/o
168 cm
hello, it's me
piecze ciastka dla piesków, szyje im ubranka, a w ciepłych krajach ma męża, który jest gejem. Wygrała w totka, więc zaczyna nową przygodę

Post Olive Sheridan »

#2 + to

Co prawda Olive nie do końca jeszcze pogodziła się ze swoją nową, nieudaną fryzurą, ale nie mogła wiecznie chować włosów pod turbanem i czapkami. Zresztą, kiedy trochę je rozprostowywała i rozczesywała niesforne loki, to nawet dochodziła do wniosku, że nie jest przecież aż tak tragicznie. Jeszcze trochę i włosy jeszcze bardziej jej podrosną, a kolor... też mogła się do niego przyzwyczaić. Nie było to miodowy blond, który obiecywało opakowanie i naprawdę nie wiedziała, czy trafiła na aż tak felerny produkt, czy jednak była to wina jakiejś wrednej ekspedientki lub klientki, która zdecydowała się pozamieniać zawartość opakowań farb z przeceny. I chyba nigdy się nie dowie, bo jednak czuła się zbyt zażenowana całą sytuacja, żeby wracać do tamtej drogerii i z tego powodu się awanturować. Nigdy nie była zbyt dobra, jeśli chodziło o konfrontacje ze sprawami skomplikowanymi i trudnymi, więc wolała je po prostu przemilczać i przeczekać. Dla dobra siebie i innych, ot co, nawet jeśli to wcale nie było dobre, ani zdrowe. A z drugiej strony, nie zwróciłoby jej koloru, który miała wcześniej i tych włosów, które musiała podciąć, bo trochę przypaliło jej końcówki. Nie rozumiała co się stało, nie miała doświadczenia z farbowaniem, a według pudełka miało być tak łatwo i przyjemnie! Nigdy więcej.
Na pocieszenie zdecydowała, że czas zrobić coś nowego w swoim życiu. Nigdy nie umiała jeździć na rolkach, więc kiedy zobaczyła na witrynie w sklepie koło jej pracy wrotki, po prostu musiała je kupić. Nie planowała cierpieć sama, dlatego wzięła też po parze dla swoich sióstr, ale że ostatnio dała troche w kość Fallon, tym razem zdecydowała się trochę pomęczyć drugą siostrę. I dlatego siedziała z nią na ławeczce i zakładała właśnie te buty - nie martw się, będzie fajnie. Mam też dla nas ochraniacze na kolana, na łokcie i nawet po kasku. Zobacz, wszystko dopasowane kolorystycznie - wyjaśniła, wyciągając kolejne rzeczy z plecaka i posyłając siostrze wesoły uśmiech. Będzie dobrze, nie zabiją się! Chyba...
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! Happy St. Patrick's Day! niezły ze mnie ananas - odznaka specjalna za wymyślenie mnóstwa nowych odznak! Kamala Pracz - odznaka specjalna za wymyślenie mnóstwa nowych odznak! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku celebrity's best friend: Esme & Casper LADY - dla wszystkich Pań z okazji Dnia Kobiet 2021! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! Prima Aprilis! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Ręce do góry! To jest napad! - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Red 'n' black, and slimy green All I want for Christmas - za udział w grudniowym evencie Wskakuję do basenu z kulkami Na roller coasterze jestem szybszy/a niż błyskawica Podziwiam wulkan z bliska Jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja - za udział w minievencie mikołajkowym There is just one thing I need I won't ask for much this Christmas Hear those magic reindeer click This is all I'm asking for HAVING FUN - za udział w evencie CoH! temat miesiąca - październik temat miesiąca - listopad MISTRZ KLAWIATURY DON’T STOP ME NOW ONE BIG FAMILY devine Sej łaaat? Kocham deszcz Robię na drutach URODZONY LATEM NA DOBRANOC CAŁUJĘ ALIGATORA - EVERGLADES FAN FILMÓW PRZYRODNICZYCH DWIE LEWE RĘCE CZARNA OWCA WEGANIN WIELBICIEL SŁODYCZY Marzyciel Tworzę rękodzieła Shame, shame, shame! seems desperate... DZIŚ SĄ TWOJE URODZINY Love of cooking SZCZĘKI SUNRISE SUNSET NOTHING BREAKS LIKE A HEART sweet disaster Are you lost, baby girl? Fake it till you make it Łyso mi You Shouldn't Kiss Me Like This toss a coin to your witcher no shame! DON'T THINK, JUST DO IT hey hey, you you, I don't like your girlfriend Don't disturb SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ BAD HAIR DAY BEACH BITCH THANK YOU FROM THE MOUNTAIN CAKE BOSS HOME SWEET HOME I SAY A LITTLE PRAYER FOR YOU HAPPY BIRTHDAY! FRIENDZONE How did this happen?

Awatar użytkownika
28 y/o
165 cm
hello, it's me
Once you choose Hope, everything is possible.

Post dia sheridan »

Ciężko było stwierdzić, czy do Hope Valley wróciła ze względu na chorobę ojca, czy przez nieudaną karierę muzyczną. Pierwsze było zupełną podstawą, bo niezależnie od wszystkiego, przyjechałaby wspierać rodzinę w tak trudnej chwili. Czy jednak wróciłaby, gdyby nie to? Nie była pewna. Najgorzej było przyznać się przed samą sobą, że żadna niej Dua Lipa nie będzie, a z AC/DC ich zespół miał tyle wspólnego co alpaka z chomikiem. A skąd te alpaki się wzięły, już tłumaczę. Otóż planowała sobie zostać na stałe w Teksasie, bo tam dość miło było i otworzyć farmę alpak. Nosiłaby teksański kapelusz, kowbojki i koszule w kratę. Właśnie tak siebie widziała. Ze ździebłem trawy albo jakiejś słomy w ustach, nie przejmując się nikim i niczym. Może nawet mogłaby z dumą pochwalić się finalnie ze swojego pomysłu na biznes, ale wszystko to legło w gruzach przez serię niefortunnych zdarzeń. Rodzice zawsze marzyli, że zostanie lekarzem, prawnikiem albo chociaż przedszkolanką! Ona zaś po powrocie zajęła się grzebaniem w jachtach i laniem drinków za barem. Chociaż za to drugie przeważnie jej nie płacili, a nawet często wyrzucali, kiedy za bardzo przeszkadzała. Przecież miała tam jedynie grac na gitarze i śpiewać miłe piosenki, a tak żeby ludziom dobrze się jadło i piło. Niestety miała cholerny problem z usiedzeniem w miejscu dłużej niż godzinę. Czasami limit się nieco kurczył.
Dobrze było spotkać się z siostrą, zwłaszcza, że przez spory czas koczowała niczym pustelnik w domu, a wychodząc do pracy z duszą na ramieniu, liczyła na to, że nikogo nie spotka. Wstyd jej było po prostu. W końcu jednak ją nakryły, a sama Dia musiała zmierzyć się z przyznaniem do winy, nie tylko przed siostrami (to akurat było spoko!), ale i przed rodzicami (to już było bardzo nie-spoko). Oczywiście zarzekała się, że dobrze jej się wiedzie, a wszystkie wieczory podczas których rozdzielała tłuczących się, pijanych bubków, pominęła. I tak już osiwieli, a i ojciec jedną nogą w grobie stał (tfu, tfu), więc czułaby się paskudnie, ściągając na nich kolejne zmartwienia.
W umówionym miejscu rozejrzała się dwa razy, zanim dotarło do niej, że ta ciemnowłosa dziewczyna to jej rodzona siostra. Kolejny życiowy fail - nie rozpoznać własnej bliźniaczki. Ale stała tyłem i w dodatku się przefarbowała się na brązowo. Rolki też zupełnie jej nie pasowały, chociaż znając Olive, mogła się domyślić, że wpadnie na jakiś kompletnie od czapy pomysł i jeszcze ją w to zaangażuje! Nadia może była trochę łatwowierna, bo uwierzyła jej na słowo, że to będzie super zabawa, ale kiedy stanęła koślawo w butach z kółkami, poczuła, że najbliższe godziny będą nieustanną walką o życie.
- O tak, do Twoich włosów te pastele nawet ładnie wyglądają, a ja będę wyglądać jak Barbie-Clown - stwierdziła, przyglądając się krytycznie całkiem ładnemu kaskowi. Cały komplet prezentował się na jej siostrze świetnie. Zupełnie jakby była drugą Tonyą Harding tylko, że na rolkach, a ona? Nawet klasyczna Barbie-Łyżworolka (rka) jej nie pasowała kiedy tak chwiała się w przód i w tył. Szkoda, że nie robili ochraniaczy na tyłek. Te byłyby prawdopodobnie jej ulubionymi. Dzielnie jednak trzymała jako tako równowagę, trochę zazdroszcząc, że talent do sportów to raczej cały Liv odziedziczyła.
- Jak będziesz widzieć, że lecę na twarz to błagam, spróbuj mnie ocalić - zaznaczyła, rzucając jej szeroki uśmiech, bo wbrew pozorom to była całkiem niezła przygoda, a i kalorie spali. Przyda jej się, bo zaczęła zajadać smutki na przemian czekoladą i pizzą. - A tak w ogóle to powiesz mi skąd pomysł na taka... Hm, diametralną zmianę? To jest, jak już przeszedł mi szok, muszę przyznać, że prezentujesz się nieźle. Żałuję, że sama na to nie wpadłam, bo wyglądasz jak dużo ładniejsza wersja Katniss Everdeen - a "Igrzyska Śmierci" to był jeden z ulubionych filmów Sheridan, więc to komplement wysokiej rangi był. Przynajmniej w jej mniemaniu.

Olive Sheridan

Awatar użytkownika
29 y/o
168 cm
hello, it's me
piecze ciastka dla piesków, szyje im ubranka, a w ciepłych krajach ma męża, który jest gejem. Wygrała w totka, więc zaczyna nową przygodę

Post Olive Sheridan »

Nieważne dlaczego, ważne, że wróciła! Olive bardzo się cieszyła, że dia sheridan była w pobliżu, bo bez sióstr jakoś tak… no czuła się trochę niekompletna, jeśli miałaby być szczera. Poza tym kto będzie ją wyciągać z tych wszystkich kłopotów po drodze, jak nie one? Zwłaszcza Dia przecież miała znakomite doświadczenie w naprawianiu tego, co Liv zepsuje, to był jej wręcz taki ukryty talent! A jeśli mowa o talentach, siostra wcale nie uważała, że kariera Dii była nieudana. To, że teraz nie była na szczycie, ale w dolince nie oznaczało porażki. Po prostu taki teren. Ale tak to bywa z dolinami, jakaś góra jest tuż za rogiem, nawet jeśli gęste zalesienie przysłania je w tym momencie. Sheridan wciąż były młode, wciąż cały świat stał przed nimi otworem, w przypadki Di w postaci jej kariery, która w każdej chwili mogła zakwitnąć, a w przypadku Liv, jej firma wciąż mogła powstać i się rozwijać. A jeśli chodziło o lamy, to też było jakieś marzenie do spełnienia, Olive mogła jej szyć ubranka dla tych wszystkich lam, żeby promować je na insta. I mogła je robić z alpakowej sierści, ona była całkiem fajna i cieplutka. Fajne były też wrotki i nie ma mowy o żadnym poczuciu, czy oczekiwaniu winy, ze strony Ollie nigdy w życiu by takich osądów i sądów nie usłyszała! Co jak co, ale to wciąż ona była największą czarną owcą rodziny, teraz bardzo dosłowną, przez jej ciemne, kręcone i owieczkowate włosy, hehe.
- Czemu od razu klaun? Masz ładny makijaż - zmarszczyła brwi, z lekką paniką, BO ONA MIAŁA ZŁE DOŚWIADCZENIA Z KLAUNAMI, OKEJ. Więc lepiej było o nich przy niej nie wspominać! - Widziałam taki filmik, gdzie dziewczyna robiła… no tak jakby moonwalk na rolkach i tak fajnie tańczyła, chce się tego nauczyć! Pokaże ci go potem - poinformowała ją, bo było to przesuper, potwierdzam, widziałam. Inna sprawa, że nie zapisałam i teraz pewnie nie znajdę, podobnie zresztą jak roztrzepana Olive, więc Dia będzie musiała jej uwierzyć na słowo.
- Okej, spróbuję rzucić się przed Ciebie, żebyś upadła na mnie, ale nie wiem czy zdążę… - przyznała, marszcząc lekko brwi i próbując się ruszyć z miejsca. Chwiała się, kolebała, ale JESZCZE się nie wyjebała. Sukces!
- To nie był żaden pomysł - prychnęła, oburzona - to miał być miodowy blond, miałam być muśnięta zachodzącym słońcem, a wszystko okazało się wstrętnym kłamstwem - wyjaśniła, z pełnią pogardy i złości do odpowiedzialnych osób. Nie wiedziała co prawda, czy ktoś w sklepie podmienił saszetki po złośliwości, czy to wina przeterminowanej farby, ale no, taki był efekt. A potem złagodniała i uśmiechnęła się delikatnie - czasami też myślę, że nie są złe. Ale jak widzę samą siebie w nocy w lustrze, z mokrymi włosami po prysznicu, to mam mały zawał, bo wyglądam jak laska z ringu - wzniosła oczy ku niebu, bo przekichane, to nic fajnego!
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SZÓSTY MIESIĄC MASZ, UŚMIECH DAJ NA TWARZ - dla każdego, z okazji pół roku aktywności forum! YOU ARE MY LOVE - dla każdego, z okazji Walentynek! Happy St. Patrick's Day! niezły ze mnie ananas - odznaka specjalna za wymyślenie mnóstwa nowych odznak! Kamala Pracz - odznaka specjalna za wymyślenie mnóstwa nowych odznak! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku celebrity's best friend: Esme & Casper LADY - dla wszystkich Pań z okazji Dnia Kobiet 2021! MEOW MEOW - dla każdego, z okazji Dnia Kota! ICE BEAR - dla każdego, z okazji Dnia Niedźwiedzia Polarnego! Prima Aprilis! WIOSNA, CIEPLEJSZY WIEJE WIATR - dla wszystkich z okazji Pierwszego Dnia Wiosny! Ręce do góry! To jest napad! - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" Red 'n' black, and slimy green All I want for Christmas - za udział w grudniowym evencie Wskakuję do basenu z kulkami Na roller coasterze jestem szybszy/a niż błyskawica Podziwiam wulkan z bliska Jestem pomocnikiem Świętego Mikołaja - za udział w minievencie mikołajkowym There is just one thing I need I won't ask for much this Christmas Hear those magic reindeer click This is all I'm asking for HAVING FUN - za udział w evencie CoH! temat miesiąca - październik temat miesiąca - listopad MISTRZ KLAWIATURY DON’T STOP ME NOW ONE BIG FAMILY devine Sej łaaat? Kocham deszcz Robię na drutach URODZONY LATEM NA DOBRANOC CAŁUJĘ ALIGATORA - EVERGLADES FAN FILMÓW PRZYRODNICZYCH DWIE LEWE RĘCE CZARNA OWCA WEGANIN WIELBICIEL SŁODYCZY Marzyciel Tworzę rękodzieła Shame, shame, shame! seems desperate... DZIŚ SĄ TWOJE URODZINY Love of cooking SZCZĘKI SUNRISE SUNSET NOTHING BREAKS LIKE A HEART sweet disaster Are you lost, baby girl? Fake it till you make it Łyso mi You Shouldn't Kiss Me Like This toss a coin to your witcher no shame! DON'T THINK, JUST DO IT hey hey, you you, I don't like your girlfriend Don't disturb SERIA NIEFORTUNNYCH ZDARZEŃ BAD HAIR DAY BEACH BITCH THANK YOU FROM THE MOUNTAIN CAKE BOSS HOME SWEET HOME I SAY A LITTLE PRAYER FOR YOU HAPPY BIRTHDAY! FRIENDZONE How did this happen?

Awatar użytkownika
24 y/o
160 cm
hello, it's me
Bibliotekarka, a także wieczna studentka, po skończonej już historii sztuki oraz wciąż ciągnącym się dziennikarstwie. Romantyczka, szukająca swojego Romeo Montague z marnymi jakkolwiek skutkami.

Post Rosaline Hwang »

#1 + ootd

Upał, deszcz, a nawet ekstremalny mróz nie grał żadnej roli, kiedy chodziło o zrealizowanie swoich treningowych kilometrów. Żmudne bieganie już od dłuższego czasu było jej chlebem powszednim, dlatego ta zupełnie zwykła rzecz także i dzisiaj musiała zostać wykonana. Kiedyś, uważała jednak daną pasję za nieszkodliwe dziwactwo. Kompletnie nie rozumiejąc osoby, które nieprzymusowo wychodziły, aby się zmęczyć, kiedy w tym czasie mogłyby relaksować się w mięciuchnym łóżeczku. Z czasem, sama zrezygnowała z przyjemnego materaca, decydując się na przytoczoną aktywność fizyczną. Pierwotnie jej trasy były krótkie i samotne. Niemniej, krok za krokiem zwiększała się ilość przebytych kilometrów, którą z upływem czasu pokonywała także w towarzystwie.
Obecność pięknej pogody, jeszcze bardziej zachęcała do popołudniowego joggingu, dlatego bez zbędnego zastanawiania się, przebrała się w odpowiedni do wysiłku strój, natychmiastowo po tym idąc do sąsiednich drzwi. Tym razem pokusiła się o zapukanie, choć zbyt długie stanie nakłoniło Hwang do samodzielnego otworzenia drzwi. Rozejrzała się po pomieszczeniach, wreszcie widząc kręcącego się po kuchni Kanga. – Idziemy biegać. Od razu zaznaczam, że nie przyjmuje odmowy, za to przyjmuje zgodę. – powiedziała, kierując się w stronę Uszatka. Gdy wreszcie zbliżyła się do niego na taką odległość, że twarz mężczyzny była widoczna w całej okazałości, z uśmiechem dodała. – Ogólnie mówiąc, nie masz nic do gadania, więc przebieraj gatki. – skorygowała swoją wypowiedzieć, czekając aż Artemis, przebierze się w swoje sportowe łachy.
Długo nie czekała na chłopaka, który zresztą zdawał się całkiem szczęśliwy z takiego przebiegu zdarzeń. Rosaline zaraz przed wyjściem, przedstawiała mu trasę, dorzucając jeszcze trzy niepotrzebne grosze o nudzie, którą jakimś cudem przeżyła w pracy. Zanim dotarli do ścieżki w wybranym przez nią parku, przystanęła, ledwie zatrzymując galopującego Uszatka. – Spakowałeś wodę, prawda? – spytała, dopiero teraz przypominając sobie o tym, że całkowicie zapomniała o przygotowanym na stole izotoniku. Świdrując wzrokiem po ciele kompana, nie zauważyła żadnej torby, co dawało jej jednoznaczną odpowiedź. – Czy ty właśnie mi sugerujesz, że mam wypić wodę ze stawu? – spytała, spoglądając na tatuażystę. Cudownie. Wybrali się na bieganie, bez kropli wody. Choć z dwojga złego gdzieś niedaleko mieli stawek.

Artemis Kang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV TUBYLEC BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL

Awatar użytkownika
28 y/o
185 cm
hello, it's me
Tatuażysta, który wrócił ponad półtora roku temu do Hope Valley, po ponad 16 latach nieobecności. Nie wie czy wiele się tutaj zmieniło, znajmości z dzieciństwa już dawno się rozpadły i zaczyna wszystko od nowa

Post Artemis Kang »

#3

Gdyby ktoś mu kiedyś powiedział, że zamieni siłownię na bieganie to popukałby się po głowie i jeszcze wyśmiałby taką osobę. Jasne dalej często pojawiał się na siłowni, bo jednak to było od niego silniejsze i nie wyobrażał sobie, że mógłby zupełnie to porzucić. Jednak teraz bieganie nie było przymusem czy obowiązkiem, bo od kiedy nie biegał sam, to było to dosyć przyjemne.
Nie słyszał za bardzo pukania do drzwi go nucił cicho pod nosem sprzątając już po jedzeniu. Zdążył wrócić niedawno z pracy i tylko coś przekąsić. Kiedy zobaczył w drzwiach swoją sąsiadkę był lekko zaskoczony. A rodzice zawsze mu powtarzali aby się zamykał, bo kiedyś go okradną a on nawet tego nie zauważy. I chyba mieli rację, bo pewnie gdyby to robił, to widok dziewczyny by go nie zaskoczył. Przez chwilę próbował zrozumieć co ta do niego mówi i lekko się uśmiechnął kiedy dotarł do niego sens jej słów.
- Czyli jak zawsze nie mam nic do gadania? - spojrzał na nią, a potem pokręcił tylko głową. Nie miał zamiaru się z nią spierać, że on nie ma siły, albo mu się nie chce. Był pewien, że wtedy dziewczyna zaczęłaby mu tak marudzić, że po chwili by miał tego dosyć i dla świętego spokoju by się zgodził na jej propozycję. Zresztą nie miał nic do stracenia, a tak przynajmniej zamiast spędzania reszty dnia samotnie spędzi jakąś jego część w miłym towarzystwie.
Dosyć szybko udało mu się przebrać w strój w którym zazwyczaj biegał. Kiedy już był gotowy wysłuchał jaką dzisiaj będą biegać trasą i mógł się nawet na to zgodzić, bo akurat lubił tą okolicę o której wspomniała mu dziewczyna. Słuchał jak młodsza mu marudzi o nudzie w pracy co skwitował po raz któryś kolejny zdaniem, że powinna poszukać sobie czegoś innego. Sam też się z nią podzielił historią, o tym jak dzisiaj zemdlał mu na fotelu koleś któremu robił tatuaż. Może i zdarzało się to bardzo rzadko, ale za każdym razem taka sytuacja go bawiła. Sam co prawda nie był taki odważny jak robił sobie pierwszy tatuaż, ale przynajmniej nie zemdlał.
Kiedy usłyszał pytanie dziewczyny aż się nieznacznie skrzywił. Czy on naprawdę zapomniał z tego wszystkiego o tym aby zabrać jakąś wodę? Naprawdę aż tak bardzo nie myślał dzisiaj?
- To wszystko twoja wina - spojrzał na nią robiąc najsmutniejszą minę jaką umiał. - Bo nie dałaś mi czasu nawet abym mógł jakoś zastanowić się nad dzisiejszą propozycją biegania i zapomniałem - musiał się w końcu jakoś bronić. Przecież to wcale nie jego wina, że był taki zapominalski i totalnie mu to wypadło z głowy. - Wybaczysz mi jeśli gdzieś po drodze jak będzie jakaś budka to kupię nam wodę, a potem zabiorę cię na coś dobrego? - spojrzał na nią najsłodszym wzrokiem na jaki było go stać, żeby dziewczyna przystała na niego propozycję. On naprawdę chciał odpokutować swoje winy, a przecież nie może dopuścić do tego aby dziewczyna naprawdę rozważała picie wody ze stawu. Był starszy i teoretycznie odpowiedzialniejszy więc będzie musiał jakoś zadbać aby młodsza nie wypominał mu kiedyś jego zapominalstwa.

Rosaline Hwang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV BAŚNIOPISARZ LGBT+ BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU Chodzę na siłkę

Awatar użytkownika
24 y/o
160 cm
hello, it's me
Bibliotekarka, a także wieczna studentka, po skończonej już historii sztuki oraz wciąż ciągnącym się dziennikarstwie. Romantyczka, szukająca swojego Romeo Montague z marnymi jakkolwiek skutkami.

Post Rosaline Hwang »

Pokiwała energicznie głową, ponownie dając mu do zrozumienia, że w tej sprawie nie ma nawet prawa zajmować głosu. Swoją drogą, kompletnie niepotrzebne było także jego pytanie, ale jeśli dzięki niemu miał uzyskać stuprocentową pewność, to wolała je przemilczeć. Gdyby Kang zaczął się przeciwstawiać, zdecydowanie zaczęłaby jęczeć, kwękać, marudzić i jeszcze kaprysić, doprowadzając go zapewne takim zachowaniem do szewskiej pasji. Niestety, czasami zdarzało się jej być niesamowicie nieznośną osobą, przypominającą raczej dziecko, niż dorosłą osobę. Przez co niewątpliwe, cierpliwość chłopaka już nieraz musiała być wystawiona na ciężką próbę.
Omdlenie podczas tatuażu, choć wydawało się dość zabawne, na co zareagowała krótkim śmiechem, tak w istocie ani trochę nie zdziwiłaby się, gdyby sama w takim przypadku utraciła przytomność. Igieł wprawdzie zbytnio się nie bała, ale mimo wszystko było w nich coś obrzydliwego. Szczególnie kiedy dochodziło do kontaktu ciała z tym ostrym narzędziem. Zwykłe pobranie krwi, szczepienie czy założenie wenflonu w jej przypadku kończyło się przynajmniej odwróceniem wzroku i delikatnym, a jednak przesadnym przeżywaniem. Dlatego dłuższa styczność z igłą mogłaby doprowadzić do zasłabnięcia.
- Moja wina?! – syknęła w jego stronę z widocznym zdziwieniem wymalowanym na twarzy. Jego wytłumaczenie wydawało się jednak całkowicie odpowiednie, a przede wszystkim trafne, przez co pojawiała się w niej jakaś wyrozumiałość, co nie zmniejszało jednak jej uczucia silnego pragnienia. – Powinieneś być zawsze na to przygotowany. – powiedziała, choć tym razem znowu sobie żartowała. Doskonale wiedziała, że bycia w pełnej gotowości dwadzieścia cztery godziny na dobę na jej dziwne zachcianki jest awykonalne. Zresztą, czasami trzeba było ją ustawić do pionu, żeby sobie nie wyobrażała, Bóg wie czego. – Żartowałam Artemis, ale na coś dobrego to się akurat skuszę. – przystała na propozycję, a widząc jego spojrzenie, niemal rozpłynęła się, od razu informując go o wybaczeniu wszystkich błędów. – Z takimi oczami, wszystko ci wybaczę. – po tych słowach, wreszcie ruszyła powolnym krokiem z miejsca. – Wspólnie znajdziemy jakąś budkę, tylko czy możemy na razie iść? – spytała, chcąc jakoś ustabilizować oddech, a ponowny bieg na pewno nie zadziałaby skutecznie na jego unormowanie. Wydolność miała zdecydowanie słabszą niż tatuażysta.
- Słyszałeś, że dzisiaj ma być jakaś potańcówka na silver bay beach, u jimmego? – spytała, bo coś się jej dzisiaj w pracy obiło o uszy, ale wiadomo, że z koleżankami z roboty niekoniecznie chciała wychodzić. O stokroć lepszym kompanem wydawał się Artemis, a de facto nawet każdy, kto nie jest jej koleżanką z pracy. Nie wytrzymałaby tego ich gadania, o facetach, na których widok niemal każda miała rozłożone nogi, jak przypieczony kurczak. Czasami, zdawało jej się, że innych tematów do rozmów jej współpracownice z przykrością nie miały.

Artemis Kang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV TUBYLEC BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL

Awatar użytkownika
28 y/o
185 cm
hello, it's me
Tatuażysta, który wrócił ponad półtora roku temu do Hope Valley, po ponad 16 latach nieobecności. Nie wie czy wiele się tutaj zmieniło, znajmości z dzieciństwa już dawno się rozpadły i zaczyna wszystko od nowa

Post Artemis Kang »

Nawet jeśli nie znał jej jakiś długi okres czasu, to bardzo dobrze wiedział na co stać dziewczynę. W końcu już kilka razy była sytuacja jak mu kwękała, jęczała i marudziła jak zaczynał mówić, że czegoś mu się nie chce. I chyba tylko z tego powodu bez żadnego marudzenia tym razem zgodził się na jej plan.Naprawdę wolał uniknąć sytuacji po której nie dość, że bolała by go głowa, to i tak by się zgodził aby dziewczyna tylko przestała go denerwować.
Rozumiał ludzi, że mogą omdleć podczas robienia tatuażu, chociaż za każdym razem taka sytuacja sprawiała, że się lekko uśmiechał. Co prawda jemu nigdy się to nie zdarzyło i nie wiedział jak duży, albo w jakimś miejscu by musiał robić tatuaż aby tak się stało. A jeszcze kilka miał w planach zrobić i może powinien o tym pomyśleć? W końcu już dosyć długo niczego nowego na swoim ciele nie robił.
- Oczywiście, że twoja - mruknął cicho patrząc na nią. Wiadomo było, że sobie żartował, ale czy można go było za to winić? Ich relacja już tak wyglądała i pewnie ktoś z boku by patrzył na to zaskoczony, ale dla nich było to takie normalne. - Akurat przy tobie nie da się być zawsze przygotowanym na twoje pomysły i dobrze o tym wiesz? - uśmiechnął się lekko, bo czasami naprawdę za nią nie nadążał. Czasami udawało mu się jakoś stopować jej zachcianki, ale częściej jednak się na to godził, bo miał jakieś inne wyjście? Jak go zaskakiwała czymś, to zanim to przemyślał na spokojnie już podejmował decyzję i czasami nie było odwrotu. Zaśmiał się wiedząc że jego propozycja czegoś dobrego jakoś zadziała. No ale skoro chciał odpokutować swoje winy, to nie było nic dziwnego. - Naprawdę polecisz na moje oczy? - jeszcze raz spojrzał na nią jedną ze swoich uroczych min i uśmiechnął się. Skoro jego spojrzenie mogło zdziałać wiele, to może powinien częściej to wykorzystywać? I może na innych też zadziała? A mamusia zawsze mu mówiła, że na piękne oczy to nic mu w życiu nie wyjdzie. Jak widać chyba się myliła.Pokiwał tylko głową, że na razie zamiast biegu mogą robić sobie powolny marsz. Skoro i tak go wyciągnęła z domu, to był na to przygotowany.
- Organizują coś w Jimmy’s? - od razu się ożywił, bo słysząc nazwę jego ulubionego miejsca nie mógł inaczej. W końcu lubił bar który prowadził Jefffrey, bo i samego właściciela miał okazję polubić. - I czy to znaczy, że mnie tam dzisiaj zapraszasz? - poruszył zabawnie brwiami patrząc na dziewczynę. Nie wiedział nic o tym, że coś tam organizowali, ale skoro dziewczyna poruszyła ten temat to musiał wziąć to pod uwagę. - W sumie jutro nie mam żadnych klientów, więc jeśli jesteś chętna to możemy iść i pokazać innym co to znaczy dobrze się bawić - dobrze wiedział, że ich wspólne imprezowanie nie zawsze kończyło się dobrze, ale też zbytnio nie narzekał. Do tego nie widział jakoś innego towarzystwa z którym mógłby gdzieś wyjść. Nawet jeśli miał kilku znajomych z którymi czasami wychodził na jakieś imprezy to zdecydowanie z osoba z którą właśnie przebywał bawił się najlepiej.

Rosaline Hwang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV BAŚNIOPISARZ LGBT+ BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU Chodzę na siłkę

Awatar użytkownika
24 y/o
160 cm
hello, it's me
Bibliotekarka, a także wieczna studentka, po skończonej już historii sztuki oraz wciąż ciągnącym się dziennikarstwie. Romantyczka, szukająca swojego Romeo Montague z marnymi jakkolwiek skutkami.

Post Rosaline Hwang »

Niekiedy ważyła w myślach, jakim cudem to jeszcze możliwe, że Artemis nie postanowił się od niej całkowicie odciąć. Wprawdzie jej kwękanie nie przytrafiało się aż tak często, ale kiedy takie humorki i akcje miały już swoje miejsce, tak była w nich wtedy po prostu nie do zniesienia. Dlatego w jego przypadku o wiele lepiej byłoby od razu zerwać kontakt, póki w sumie jeszcze aż tak dobrze nie udało im się go załapać. – Spokojnie, zdaję sobie z tego sprawę. – odpowiedziała, również uśmiechając się do chłopaka. Ich znajomość w gruncie rzeczy nie była nadzwyczajna, ale mimo wszystko czymś się jednak on innych różniła.
- Na twoje oczy może i bym poleciała, ale na ciebie już nie. – krótko i zdecydowanie zareagowała na jego pytanie, przyglądając się ślepiom, które ten ponownie postanowił wyeksponować, niczym jakiś drogi obraz. Bądź co bądź, jego spojrzenie mogło być całkiem dobrą kartą przetargową, więc zdecydowanie powinien je częściej wykorzystywać. Wtedy z pewnością wszystkie jego zamierzone cele zostaną osiągnięte.
– Ponoć. – odparła krótko, wreszcie decydując się na przeniesienie wzroku z sąsiada, na drogę, którą aktualnie szli. – Normalnie czytasz ze mnie jak z otwartej księgi. – wyjawiła, kiedy Kang z łatwością odgadł jej zamiary, które wiązały się z przytoczeniem organizowanej imprezy w barze. – Doskonale wiesz, że ja zawsze jestem chętna, szczególnie że jutro mam mieć wolne. – dodał, dając mu tą informacją do zrozumienia, że ich impreza będzie trwała bardzo długo, a oprócz zabawy do białego rana, wypiją tyle alkoholów, że nie jeden menel byłby pod wrażeniem. Głowa Rosaline może i należała do ledwie ponadprzeciętnych, ale problem z piciem miała taki, że jak już zaczynała, to skończyć nie potrafiła. No, chyba że już naprawdę nie była w stanie podnieść siebie, ręki albo godności. Którą sukcesywnie i tak gubi z każdą imprezą, gdzie jej kompanem jest Uszatek. – Czyli jesteśmy umówieni? – spytała dla pewności, głosem nader szczęśliwym. W głowie z pewnością zaczęła już myśleć nad ubiorem oraz innymi pierdołami.
- Woda! – krzyknęła po chwili, wtedy kiedy z myśli o kreacji, wyrwał ją sklepik, który obecnie znajdował się w zasięgu ich wzroku. – Głupi to jednak zawsze ma szczęście. – wypaliła, wyzywając zarówno siebie, jak i sąsiada. W końcu oboje zapomnieli zabrać ze sobą jakikolwiek napój, który teraz normalnie spadł im z nieba. Hwang prędko ruszyła w stronę obiektu. – Czy my mamy pieniądze, czy jesteśmy zmuszeni do wybłagania tej dziewczyny o picie? – spytała, szybko wpadając na idiotyczny pomysł. – Spojrzeniem ją zaatakuj. – zachęciła Artemisa słabym, jakby brakło jej chleba, uderzeniem w klatkę.

Artemis Kang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV TUBYLEC BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL

Awatar użytkownika
28 y/o
185 cm
hello, it's me
Tatuażysta, który wrócił ponad półtora roku temu do Hope Valley, po ponad 16 latach nieobecności. Nie wie czy wiele się tutaj zmieniło, znajmości z dzieciństwa już dawno się rozpadły i zaczyna wszystko od nowa

Post Artemis Kang »

Artemis był raczej osobą którą cechowała anielska cierpliwość. A przynajmniej do czasu i chyba zależy w czyjej obecności. Bo były osoby przy których nie potrafił być cierpliwy i zawsze mu coś nie wychodziło. No ale Rosaline nie należała do takich osób. Przy niej potrafił wytrzymać wiele jej marudzenia, ale czasami też mu to nie wychodziło. Jednak chyba właśnie taka była ich znajomość. Nie była nadzwyczajna, ale na swój sposób dla nich była czymś takim ich. Tak po prostu.
- Jak to byś na mnie nie poleciała? A czego mi niby brakuje? - złapał się teatralnie za serce jakby jej słowa naprawdę go zabolały, no bo jak ona tak mogła? Przecież niczego mu nie brakowało prawda? Był wysoki, przystojny i do tego zabawny. No chodzący ideał. Dobrze że chociaż swoimi oczami mógł czasami ją oczarować i osiągnąć to czego chciał. Chociaż wcale tak często tego nie wykorzystywał.
- Mimo że nie znam cię długo, to akurat wiem co masz na myśli jak wspominasz o imprezie - puścił jej oczko, bo naprawdę jeśli Rosaline wspominała o jakiejś zabawie to wiadome było o co chodzi. A przynajmniej zazwyczaj chodziło o to samo. - Tylko może tym razem, nie zostawiaj swojej godności w domu? Albo chociaż weź jej trochę ze sobą. Niech Jeff nie myśli, że takie z nas chlejusy, że nawet u niego nie potrafimy się zachować - spojrzał na nią takim wzrokiem jakby miał nadzieję, że dziewczyna zrobi to o co ją prosił. Artemis lubił pić na imprezach i nie zawsze wiedział kiedy powiedzieć stop, ale jeśli pił akurat ze swoją sąsiadką to jakoś ta granica się zacierała. No i już nie raz zdarzało mu się tak przesadzić, że nie wiedział co to jest godność. - I tak jesteśmy umówieni. Szukaj jakichś super ciuchów a przed imprezą wpadnę i zobaczę czy możesz w tym iść - nie to żeby jej czegoś zabraniał czy coś, no ale musiała się przy nim jakoś ładnie prezentować prawda? Razem musieli robić furorę.
Zaśmiał się serdecznie na jej reakcje na widok sklepiku z wodą. Naprawdę jej reakcja była tak zabawna, że nie było szans aby zareagował inaczej. - Kochanie, mam telefon, więc zapłacimy za tą wodę - w myślach dziękował temu kto wymyślił możliwość płatności telefonem. Naprawdę musiał to wymyślić ktoś bardzo mądry, bo inaczej by byli w czarnym tyłku. Serio z ich dzisiejszym ogarnięciem, to na pewno daleko by nie zaszli.
- Głupia. Na razie tylko ciebie będę atakował spojrzeniem. Jak zauważę, że to częściej działa, to innych też będę wtedy atakował - mruknął idąc za dziewczyną w stronę sklepiku. A i tak mimo swoich wcześniejszych słów uśmiechał się uroczo do dziewczyny która sprzedawała wodę i posłał jej jedno ze swoich uroczych spojrzeń.

Rosaline Hwang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV BAŚNIOPISARZ LGBT+ BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU Chodzę na siłkę

Awatar użytkownika
24 y/o
160 cm
hello, it's me
Bibliotekarka, a także wieczna studentka, po skończonej już historii sztuki oraz wciąż ciągnącym się dziennikarstwie. Romantyczka, szukająca swojego Romeo Montague z marnymi jakkolwiek skutkami.

Post Rosaline Hwang »

Rozegrana przez niego scena oraz same pytania, objawiły u niej wesoły śmiech, który opanować udało się dopiero po jakimś czasie. – Niczego ci nie brakuje. Wszystko jest w porządku. – odpowiedziała, tym sposobem tłumiąc wcześniej słyszalną kaskadę śmiechu. Ideału, w dosłownym znaczeniu tego słowa nigdy, nikt nie osiągnie. I choć na pierwszy rzut oka, Kang mógł wydawać się perfekcyjny, no bo przecież był wysoki, przystojny, a do tego zabawny, no i te oczy, tak zapewne nie był. A Hwang mimo wszystko nie myślała o chłopaku w kategoriach związkowych. Raczej zawsze widziała ich relacje czysto przyjacielsko, a niekiedy nawet zdawała sobie sprawę z tego, że postrzega go jako starszego brata.
Niemal od razu nastawiła dłoń do uderzenia, kiedy ten wspomniał o jej godności. O ile sama mogła mówić, że często zdarzało jej się ją gdzieś zostawić, tudzież zgubić, tak od innych ciężej było to przełknąć. – Okej, okej. Zabiorę ją ze sobą, skoro tak bardzo ci zależy. – odparła, opuszczając wcześniej przygotowaną dłoń, która tym razem nie skrzywdziła chłopaka. Choć pewnie jej uderzenia, dla niego były niczym pogłaskanie, tak mało siły w sobie niestety miała. – Nawet pomożesz mi z ubraniami? – spytała z wyczuwalnym w głosie zdziwieniem. Nie odczuła jednak żadnej urazy lub jakiegoś ograniczenia, w sumie chyba nawet dobrze będzie usłyszeć od faceta, czy nie wygląda się w czymś źle.
- No tak, teraz ta technologia tak poszła w górę, że już nawet płacić telefonem można. – oznajmiła, przybierając rolę starszej babci, która we wszelkich nowościach wciąż się gubiła. Oczywiście, Rosaline doskonale wiedziała, że można płacić telefonem i wiedziała również jak to zrobić, ale w tym przypadku możliwość tak wygodnej zapłaty gdzieś jej tam w głowie umknęła. – Jawnie przyznajesz się do torturowania mnie? – spytała, z udawanym zdziwieniem. – Już teraz mogę zapewnić, że ta metoda będzie działać. – dodała po chwili, mając świadomość, że jeśli ten odpowiednio wykorzysta swoje oczy, tak ona zgodzi się lub zrobi dla niego prawie że wszystko.
Mimo że pierwsza przekroczyła próg, tak nie umknęło jej to jego spojrzenie w stronę kasjerki, przez co dzielnie musiała wstrzymać cisnący się śmiech. – Już jest twoja. – szepnęła, kiedy oddalili się od kobiety w poszukiwaniach gdzieś rozmieszczonej po niedużym sklepie wody. – Idź Casanova. – wtrąciła, podając mu dwie butelki wody, kiedy w końcu znaleźli odpowiednią półkę. Zacisnęła jeszcze kciuki, życząc mu tym samym powodzenia, powoli ulatniając się z pomieszczenia, jakby chciała usłyszeć, a przede wszystkim na własne oczy zobaczyć, czy uda mu się oczarować dziewczynę. Niestety, nie udało jej się.
- I co? I co? Zadziałało? – spytała żwawo, gdy ten wyszedł z miejsca, dość niecierpliwie czekając na jakąkolwiek odpowiedź. Dziwnie czułaby się, gdyby jednak to na nią wyłącznie działały jego oczy, więc raczej wolała usłyszeć od Kanga wiadomość, że nie jest tą jedyną.

Artemis Kang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV TUBYLEC BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL

Awatar użytkownika
28 y/o
185 cm
hello, it's me
Tatuażysta, który wrócił ponad półtora roku temu do Hope Valley, po ponad 16 latach nieobecności. Nie wie czy wiele się tutaj zmieniło, znajmości z dzieciństwa już dawno się rozpadły i zaczyna wszystko od nowa

Post Artemis Kang »

- Spróbowałabyś odpowiedzieć inaczej, a już nigdy bym się do ciebie nie odezwał - spojrzał na nią tak jakby serio tak miało być. Chociaż wiadomym było, że sobie żartuje. Pewnie by mu się trochę przykro zrobiło, ale raczej nigdy by się na nią nie obraził. Zresztą traktował ją bardziej jak swoją młodsza siostrę, więc nigdy nie patrzył na nią w kategoriach że mogłaby być dla niego kimś więcej. Była śliczna to fakt, no ale nie patrzył na nią w kategoriach, że mogłaby być jego przyszłą dziewczyną.
- Wiesz, że cię lubię, ale niech chociaż Jeff ma nas za porządnych ludzi - spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem, bo nie miał naprawdę nic złego na myśli. W końcu ile razy to on przy jej tracił ostatki swojej godności i się z tego śmiali? - No wiesz ktoś musi ocenić, czy możesz w czymś iść i czy będzie to dobry strój na podryw - puścił jej oczko, bo w końcu kto lepiej nie doradzi jak przyjaciel? W końcu mógłby ocenić, czy dziewczyna wygląda w czymś dobrze i czy będzie to dobry strój na podryw. Bo nawet sobie nie wyobrażał żeby dziewczyna nie próbowała kogoś poderwać. Nawet jak szła z nim to nie miał zamiaru jej utrudniać poderwania kogoś. Bo kto wie co to będzie?
- My staruszkowie już się gubimy w tych wszystkich nowinkach technologicznych - pokręcił głową, jakby naprawdę już byli tacy starszy, że ta cała technologia ich przeraża. Jednak prawdą było, że czasami Artemis w niektórych rzeczach się gubił,a przecież metryka wcale nie pokazywała takiej wielkiej liczby na karku. Świat pędził do przodu i nie można się było oszukiwać, że wcale tak się nie dzieje.
- Oj tam torturowania. Po prostu wykorzystuje swoją tajną broń - puścił jej oczko i niewinnie się uśmiechnął. Czy to była jego wina, że jego niewinna bądź urocza mina tak na nią działała? A skoro działało, to miał sobie tego odmawiać? Na pewno jej tego teraz nie zapomni i może nie zawsze, ale jeszcze nie raz to na niej wykorzysta. Musiała być na to gotowa.
Kiedy byli w sklepiku najpierw popatrzył na Rosaline z lekko uniesioną brwią i nawet pokręcił głową zrezygnowany. Czy ona naprawdę mu rzucała niewypowiedziane wyzwanie jakby chciała wiedzieć, czy mu się uda poderwać niczemu nieświadomą kasjerkę? Gdy wcisnęła mu w dłonie dwie wody musiał powstrzymać aby nie wybuchnąć śmiechem kiedy ulotniła się z pomieszczenia, a on ruszył do kasy. Wyszedł na zewnątrz nie okazując zupełnie żadnej reakcji.
- Cóż… - zaczął jakby chciał jej powiedzieć, że mu się nie udało. Podał dziewczynie jej wodę. Sam napił się łyka swojej. - Może wody za darmo nie dostałem, ale w zamian dostałem karteczkę z jej numerem - powiedział jakby to było takie normalne. W końcu to normalne, że dostajesz od kasjerki jej numer telefonu kiedy kilka razy spróbujesz ją oczarować prawda? To było zupełnie normalne. - I od razu powiem, że jak później pójdziemy na coś dobrego, to nie będę próbował czarować kolejnej osoby. Ja za stary na to jestem - westchnął, bo miło było wiedzieć, że czasami kilka uroczych spojrzeń może na kogoś zadziałać, ale wolał tego zbyt często nie wykorzystywać. Bo kto wie czy to kiedyś nie zadziała przeciwko niemu? No i miło było wiedzieć, że nie tylko Rosalie jest mało odporna na te jego zachowanie.

Rosaline Hwang
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! SIR - dla wszystkich Panów z okazji Dnia Chłopaka 2020! BOGATE CV BAŚNIOPISARZ LGBT+ BUDZĄ MNIE KOŚCIELNE DZWONY - MIDTOWN MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU Chodzę na siłkę