ODPOWIEDZ
i can explain
Posty: 9 • strona: 1 z 1
Jamie LockwoodMidtown Avenue


Awatar użytkownika
28 y/o
186 cm
long story short
Policjant, który pracy poświęca trochę za dużo uwagi, by nie musieć skupiać się na problemach w życiu prywatnym. Niedawno wprowadził się do otrzymanego w spadku domu swojej babci, który planuje sprzedać, gdy tylko go wyremontuje.

i can explain

Post Jamie Lockwood »

Minął równy tydzień, od momentu, w którym popełnił prawdopodobnie jeden większych błędów swojego dotychczasowego życia. Chociaż, nie – on zmuszony był go popełnić, mimo iż nie wszyscy mogli zdawać sobie z tego sprawę. Tydzień wyrzutów sumienia. Tydzień prób kontaktu z Maddie. Tydzień zastanawiania się, czy było inne wyjście z tej patowej dla niego sytuacji. Tydzień rozmów z samym sobą, w trakcie których starał się ułożyć sensowne przeprosiny dla dziewczyny, nawet jeżeli wiedział, iż najpewniej nic one nie zdziałają. Och, nie był na tyle głupi, by wierzyć, że wybaczy mu ona ot tak podjętą w miniony piątek decyzję, która w sposób znaczący mogłaby zaważyć o ich przyszłości. Wygrana w tym konkursie otworzyłaby im drzwi na wiele możliwości, o których przez ostatnie miesiące pozwalali sobie marzyć, ba! Jamie jeszcze dzień wcześniej rozmawiał z nią i snuł mrzonki o tym, jak swoim talentem podbijają nowojorskie sceny, ale cóż. Wyszło, jak wyszło. Rozumiał ciszę z jej strony, lecz okropnie go męczyła. Była chyba nawet gorsza niż gdyby mieli toczyć zawzięte kłótnie, a konkretnie jedną, z oczywistego powodu przez ostatnie siedem dni. Trudno mu było usiedzieć w miejscu. Poczucie winy rozsadzało go od środka, a pijany ojciec powtarzający, że tak powinno być kompletnie mu nie pomagał. Nawet jeśli miało być, to czy na pewno tak powinno się skończyć? zastanawiał się, krążąc po swoim pokoju. Nie powinno - odpowiedź była oczywista i Jamie to wiedział, ale wolał chyba wierzyć, że innej drogi nie było, żeby móc odpocząć od tych wyrzutów. Nie widział innego sposobu na rozprawienie się z nimi. Może byłoby mu łatwiej, gdyby dostał okazję wytłumaczenia się Madison? Najpewniej. Szkoda, że nie dawała mu na to szans. Nie chciał się jej narzucać, bo miał wrażenie, że to jedynie sytuacje by zaogniło, lecz w końcu nie wytrzymał i w ten sobotni wieczór, pod wpływem emocji postanowił wsiąść za kierownicę starego auta swojego ojca i pojechać do niej, licząc chyba na jakiś cud.

Jak zawsze oczywiście nie miał gdzie zaparkować, lecz tym razem nie silił się na szukanie miejsca, a po prostu zostawił samochód niedaleko jej domu. Nie przejmował się nawet zbytnio tym, że za zaparkowanie w ten sposób mógłby dostać mandat, za który ojciec by go ukatrupił, naprawdę nie grało to w tym momencie dla niego większej roli. Nie był pewny tego, co robi, a mimo to pewnie szedł przed siebie do jej domu, dość ciężko oddychając, mając jednak nadzieję, że unormuje się to w chwili, gdy stanie przed nią i dostanie wreszcie szansę na wytłumaczenie się z tego, co zaszło w zeszłym tygodniu. Stanął pod jej drzwiami frontowymi zapukał trzykrotnie, jak zawsze zresztą. Długo na otwarcie czekać nie musiał, już po chwili w progu stanęła jedna z jej sióstr, która chyba pierwszy raz nie powitała go z takim entuzjazmem jak zawsze, co jednak go nie dziwiło. ━━ Przyszedłem porozmawiać z Maddie ━━ powiedział, a ta spojrzała na niego spode łba i już chyba miała zamykać mu drzwi przed nosem, lecz Jamie w porę położył otwartą dłoń na drzwiach. ━━ To zajmie mi tylko chwilę, proszę ━━ dodał. Widać było, że dziewczyna się nad czymś zastanawia. Zerknęła na niego dosłownie na moment, a następnie zeszła mu z drogi, informując przy okazji, że znajdzie swoją dziewczynę, chociaż w tej chwili to już chyba byłą, w jej pokoju. Wskazywać trasy mu nie musiała, dlatego Jamie kiwnął jedynie głową, rzucając przy tym krótki “dzięki” pod nosem i udał się w doskonale znanym sobie kierunku. Drzwi do jej sypialni były lekko uchylone, lecz nie odważył się wejść do środka od razu. Stanął przed nimi i po odliczeniu w myślach do trzech (chciał do dziesięciu, jednak po trójce odechciało mu się tego spotkania odwlekać) zapukał, odzywając się przy okazji. ━━ Madison, czy dasz mi się w końcu wytłumaczyć? ━━ zapytał, popychając drzwi do przodu, mając nadzieję, że zgodzi się ona. Powinien on jednak już wtedy wiedzieć, że nadzieja matką głupich.

Madison Moriarty
autor
Ride with the moon in the dead of night BOGATE CV That's a start TUBYLEC MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU EMERGENCY SERVICES PRACOWITY PRACOHOLIK

Madison MoriartyEverglades Campsite


Awatar użytkownika
27 y/o
170 cm
long story short
Dorastałam w Hope Valley. Ostatniego dnia szkoły wyjechałam do Nowego Jorku realizować swoje marzenia związane z tańcem i tam zostałam na lata. Teraz wracam, żeby jako ta marnotrawna siostra odwiedzić rodzinę i zaczerpnąć nieco oddechu, bo w sumie... To nie wiem - lubię swoje życie czy nie bardzo? Oto jest pytanie.

i can explain

Post Madison Moriarty »

Pewnie kiedyś Madison będzie wspominać swoje zachowanie z tego okresu jako głupie. Tak pewnie się stanie. Dziś jednak, kiedy minął zaledwie tydzień, dziewczyna nie potrafiła zmienić absolutnie nic w swoim podejściu do całej sytuacji. Czy zawalił się jej świat? Tak, zawalił. Czy została zdradzona? Tak, została. Otrzymała cios, którego nic nie zwiastowało. Nie podejrzewała go nawet w koszmarach, bo choć te towarzyszyły blondynce często, to jednak zawsze ona w nich nawalała - potknięcie, złamanie nogi, spóźnienie... Nigdy on. Moriarty naprawdę myślała, że Lockwood, kto nie tylko podzielał jej pasję, ale naprawdę ją rozumiał, bo taniec był dla niego tak samo ważny jak dla niej. Że to całe ich życie. Och, jak bardzo się myliła... I jak wiele ta pomyłka ją kosztowała wiedziała tylko ona.
Upokorzenie to pierwsza rzecz, którą odczuła, gdy po wielu próbach skontaktowania się z Jamiem, uświadomiła sobie, że to bezcelowe. I tak było już za późno. Mieli zostać zwycięzcami, a... Zostali tchórzami. Nie stanęli nawet do walki, co bardzo dobitnie z szyderczym uśmiechem podkreśliła Nancy Morison, kiedy po swoim występie pojawiła się w szatni. Czy Maddie miała siłę, żeby czekać na jakikolwiek dalszy rozwój sytuacji? Nie. Poszła więc do najbliższych, zawiedzionych tak jak ona, oznajmiła, że dziś nie wystąpi i poprosiła o jedno, żeby wrócili wreszcie do domu. Tam zaszyła się w swoim pokoju na dobrych kilka dni, a pojawienie się w poniedziałkowy poranek w szkole po prostu Maddie przerosło. Poszła na wagary. I robiła tak cały tydzień, choć dumna z tego nie była.
Czuła, że potrzebowała nowego planu. Tylko czym on miał być? Gdzie się powinien zacząć? Na czym opierać? Przecież... Nie miała już nic. Nie mogła tańczyć, bo nie miała partnera. Nie mogła poradzić się swojego najlepszego przyjaciela, "chłopaka", bo zdradził ją, jak i ich plany oraz marzenia... Błąkała się więc bez większego celu, zastanawiając się czy obejrzy jeszcze kiedyś Nowy Jork naprawdę, a nie tylko na szklanym ekranie. Bo choć naprawdę chciała znaleźć coś innego, co mogłoby nadać sens nastoletniej codzienności to nie mogła. I wiedziała też, że to głupie, bo żadną wielką tragedią to nie było, a ona wciąż pozostawała zdrowa i mogła praktycznie wszystko to... Jednak tragedią było. I to taką obok, której nie można po prostu przejść dalej, żyć bez zmian. Dla nastolatki, która miała jeden konkretny cel, to było jak koniec świata...
Nie myślała, że ktoś z rodziny wpuści tu Jamiego. Poznała go już po uderzeniach w drzwi, nie musiał się odzywać. To głupie, ale zamknęła mocno oczy z nadzieją, że zniknie. Tak szybko jak się pojawił. Niestety, ostatnio Madison miała całkiem sporego pecha, więc Lockwood nie zniknął, a wszedł bez żadnego zaproszenia do wnętrza pokoju. Dziewczyna zacisnęła mocno palce na poduszce, wyobrażając sobie, że to szyja chłopaka, o czym świadczyła zawzięta mina blondynki. -Ale tu nie ma żadnego wytłumaczenia, Jamie. Zdradziłeś mnie, przekreśliłeś nasze marzenia. Nie twoje, ale też moje. Niby jak możesz mi to wytłumaczyć? Nie walczysz, przecież o życie w szpitalu. Nie masz nawet głupiego zadrapania! Wszystko z tobą jest okej... Więc... Nic co powiesz nie pomoże. Po prostu wyjdź - powiedziała, odwracając głowę w bok. Nie chciała na niego patrzeć, bo jedyne co czuła to narastająca złość. I nie wiedziała już sama, jak długo będzie mogła wbijać te palce tylko w poduszkę...

Jamie LockwoodMidtown Avenue


Awatar użytkownika
28 y/o
186 cm
long story short
Policjant, który pracy poświęca trochę za dużo uwagi, by nie musieć skupiać się na problemach w życiu prywatnym. Niedawno wprowadził się do otrzymanego w spadku domu swojej babci, który planuje sprzedać, gdy tylko go wyremontuje.

i can explain

Post Jamie Lockwood »

Każdemu zdarzało się podejmować złe decyzje. Mylenie się jest przecież rzeczą zwyczajnie ludzką. Jamie miał wrażenie, że jak na swój wiek to naprawdę niewiele potknięć tego typu ma za sobą. Wynikało to najpewniej z jego wyjątkowego, jak na nastolatka, podejścia do życia oraz zdrowego rozsądku, którego nabył przez lata. Niemniej jednak, i jemu się zdarzały, czego przykładem był przyjazd do Madison pod wpływem chwili. Sądził, że będzie w stanie się wytłumaczyć, że umiejętnie przedstawi jej swój punkt widzenia i wybroni swoją nieobecność na minionych zawodach, lecz spoglądając na nią, a przede wszystkim słysząc w jej głosie całą tę złość już wiedział, że po prostu nie da rady. ━━ Ja... ━━ zaczął niepewnie, spuszczając przy tym spojrzenie, coby nie patrzeć w jej przepełnione prawdopodobnie rozgoryczeniem oraz zawodem oczy. Normalnie, widzą ją w takiej sytuacji, usiadłby obok, objął ramieniem i przeczekał aż humor jej się poprawi, gdyż doskonale wiedział, że nazbyt czułe słówka nigdy na nią nie działały. Niestety, w tym wypadku on był powodem jej złego samopoczucia, przez co na coś takiego pozwolić sobie nie mógł i musiał stać w tych drzwiach, licząc chyba, że jakoś zbierze się w sobie i powie jej, co powinien. Nigdy jakoś religijny nie był, co prawda co niedzielę na mszę chodził, bo babcia mu kazała, ale o głęboką wiarę posądzić go nie można było, a mimo to w tym momencie modlił się w duchu o jakąś wskazówkę od Boga, czy ktokolwiek tam w górze, która powiedziałaby mu, co powinien zrobić, a konkretnie jak to wszystko zebrać we właściwe słowa, bo to było najważniejsze. Przecież mógł jej powiedzieć wprost, że nie zjawił się na konkursie, gdyż ojciec mu zabronił, wskazując przy tym wiele argumentów stojących za słusznością jego decyzji, ale wiedział, że to zabolałoby ją jeszcze bardziej. Już wystarczająco wycierpiała się czekając do ostatniej chwili tamtego dnia z nadzieją, że James ostatecznie stanie w drzwiach jej garderoby, przeprosi za spóźnienie, obiecując, że wynagrodzi jej ten stres później, po czym wyjdą na scenę, dadzą z siebie wszystko i wygrają. Nie tylko zawody, ale i przepustkę do lepszego życia, na które obydwoje w pełni zasługiwali. Tej pasji poświęcili wiele czasu, wiele potu, wiele stresu, wiele łez, ale było warto, gdy myślało się o tym, co dzięki temu wszystkiemu można osiągnąć. ━━ Maddie, proszę cię, nie bądź taka ━━ odezwał się, podnosząc na nią w końcu swoje spojrzenie. Sam niegdyś uwierzył, że jednym z niewielu powodów, dla których można kogoś w tak perfidny sposób wystawić jest śmierć albo wizyta w szpitalu spowodowana na przykład groźnym wypadkiem. Sytuacja jednak się zmieniła i w tej chwili już wiedział, że nie tylko fizycznie człowiek musi się skaleczyć, by usprawiedliwić swoją nieobecność na występie. Miał nadzieję, że i Madison będzie w stanie to zrozumieć. ━━ Nie przekreśliłem ich, a jedynie przełożyłem je w czasie ━━ rzucił, chociaż nie była to chyba najlepsza linia obrony. ━━ Weźmiesz w tych zawodach udział za rok z kimś innym, wygrasz i zapomnisz, że coś takiego miało miejsce w tym roku ━━ dodał pośpiesznie, mając jednak wrażenie, że dziewczyny taka opcja nie usatysfakcjonuje. Marzenia mieli spełniać teraz, a nie za rok, czy też dwa. Nie mieli też z nich rezygnować, a nawet jeśli to na pewno nie w ten sposób. ━━ Musiałem tak postąpić. ━━ Postawił krok w głąb jej pokoju, po czym przymknął jej drzwi, lecz nie zamykał ich. Jakoś nie chciał, aby każdy w jej rodzinie usłyszał, o czym rozmawiają, chociaż to akurat było dość oczywiste. ━━ Wiem, mogłem chociaż do ciebie zadzwonić, ale sama przyznaj, że to zdenerwowałoby cię jeszcze bardziej ━━ powiedział, po czym przetarł zmęczoną twarz dłońmi.

Madison Moriarty
autor
Ride with the moon in the dead of night BOGATE CV That's a start TUBYLEC MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU EMERGENCY SERVICES PRACOWITY PRACOHOLIK

Madison MoriartyEverglades Campsite


Awatar użytkownika
27 y/o
170 cm
long story short
Dorastałam w Hope Valley. Ostatniego dnia szkoły wyjechałam do Nowego Jorku realizować swoje marzenia związane z tańcem i tam zostałam na lata. Teraz wracam, żeby jako ta marnotrawna siostra odwiedzić rodzinę i zaczerpnąć nieco oddechu, bo w sumie... To nie wiem - lubię swoje życie czy nie bardzo? Oto jest pytanie.

i can explain

Post Madison Moriarty »

Nie wyszedł. I co najgorsze - nie miał nic na swoje usprawiedliwienie. Tak żałośnie brzmiało w uszach Madison to ja wypowiedziane słabym głosem Jamiego, za którym nie szło właściwie nic... Tak więc co... To był jakiś chory kaprys, który zrodził się w głowie Lockwooda? A może pojawiła się jakaś ciekawsza forma na spędzenie tamtego weekendowego wieczoru? Nie wiedziała, ale wydawało się, że powód był błahy. Niewystarczający. Kpiący z niej jako osoby, tak samo jak i z marzeń, którymi żyła odkąd pewnie skończyła pięć lat. Nie mogła tego zrozumieć. I co gorsza, nie chciała. Pogrążyła się w swojej własnej rozpaczy, tworząc z owego wydarzenia tragedię, której nie można przepracować w ciągu jednej wizyty, krótkiej rozmowy... To miał być proces polegający na odkupieniu, zapewne dość skomplikowany tylko... Do końca sama Maddie nie wiedziała, jak miałoby to wszystko przebiegać, co byłoby idealne, żeby uspokoić królową dramatu... Tylko czy właściwie potrzebny był jakiś scenariusz prowadzący do pogodzenia i happy endu? Czy James w ogóle liczył na to, że dostanie szansę na odkupienie w oczach blondynki? Podświadomie Moriarty zakładała, że tak, oczywiście, ale kiedy Lockwood odważył się dalej mówić... To już nic nie było "pewne". A choć wcześniej dziewczyna zakładała, że straciła partnera, to oczywiste jest, że trochę przesadzała w swoich myślach, by dodać odrobinę więcej dramatyzmu zaistniałej sytuacji... W tej chwili jednak okazywało się, że wcale... Nie przesadziła?
-Jak to z kimś innym? - zapytała ze ściśniętym gardłem, a ton głosu zdradzał niedowierzanie, brak zgody na takie posunięcia i jedno wielkie oburzenie. Maddie odrzuciła na bok poduszkę i wstała, na baczność. Założyła ręce na piersiach, dodając jeszcze jedno zdanie, pełne pretensji i wyrzutu: -Porzucasz mnie...? - które ostatecznie zabrzmiało jak pytanie, a nie stwierdzenie. Co prawda wydawało się retoryczne, bo przecież właśnie to oznajmił przed chwilą Lockwood. Zatańczysz z kimś innym. Jak w ogóle mógł coś takiego sugerować? To nie chodziło już o to, że nikt w tym miasteczku nie dorównywał im poziomem, że Madison musiałaby zrobić krok wstecz, że nie miała szans z nikim innym... Choć wydawałoby się, że to naprawdę pierwszorzędne kwestie, to w tej chwili były jednak gdzieś zdecydowanie z tyłu, bo... To już nie było tylko jej marzenie. Ta wygrana to ich wspólny cel. Coś co dzielili przez lata, miesiące, tygodnie... Byli jednością na parkiecie i w życiu, a teraz... On się wycofywał? Tak po prostu? A co gorsze, nie wydawał się uważać, że to jakiś problem... Jak? Jak to możliwe? Madison tego nie rozumiała, co zdradzała mina dziewczyny, a przede wszystkim spojrzenie - zawiedzione, pełne niedowierzania i zwykłego zagubienia. CO TU SIĘ DO CHOLERY DZIAŁO?! Tak chciała krzyczeć, ale szok sprawił, że wiele ze swoich pretensji po prostu dusiła w sobie, co może jest i lepsze dla Lockwooda. Może.

Jamie Lockwood

Jamie LockwoodMidtown Avenue


Awatar użytkownika
28 y/o
186 cm
long story short
Policjant, który pracy poświęca trochę za dużo uwagi, by nie musieć skupiać się na problemach w życiu prywatnym. Niedawno wprowadził się do otrzymanego w spadku domu swojej babci, który planuje sprzedać, gdy tylko go wyremontuje.

i can explain

Post Jamie Lockwood »

Kiedy Jamie nie zjawił się na zawodach, od razu niemalże założył, że z uwagi na to Lockwood i Moriarty rozejdą się zarówno jako partnerzy życiowi, jak i taneczni. Doskonale przecież wiedział, że to co zrobił było wręcz niewybaczalne, a szczególnie, gdy rozchodziło się o Maddie, dla której taniec był praktycznie głównym zajęciem poza szkołą. Czyżby zatem się pomylił? Czy Madelaine mimo tego widziała szanse na wybaczenie mu? Bo w końcu jak inaczej odbierać zaskoczenie, które wymalowało się na jej twarzy, gdy ten poinformował ją o konieczności znalezienia innego partnera. Gdyby nie miała zamiaru zakopywać z nim tego topora wojennego to najpewniej nie taka byłaby jej reakcja, a przynajmniej takie miał wrażenie. Niemniej jednak, o tym w tym momencie mógł już chyba zapomnieć. ━━ Myślałem, że to dość oczywiste ━━ powiedział z niepewnością w głosie. Ciężko mu było o tym mówić, ale dziewczyna musiała to usłyszeć, coby ich sytuację właściwie nakreślić. ━━ Lepiej na tym wyjdziesz i doskonale o tym wiesz ━━ dodał. Prawda była taka, że nawet on o tym nie wiedział. Jamie świetnie pamiętał, ile namęczył się, zanim znalazł idealną partnerkę dla siebie, jaką była Madison. Ile to prób przetańczył z niewłaściwymi dziewczynami, które może i były fantastyczne na scenie, ale Lockwood nie umiał znaleźć z nimi wspólnego języka lub też nie czuł się z nimi dobrze w układach. Problem ten był jedynie jego, bo przecież i Maddie natrudziła się nim natrafiła czystym przypadkiem na blondyna, który w tym momencie miał jedynie nadzieję, że tym razem prędko uda jej się znaleźć kogoś na jego miejsce.

━━ Nie porzucam ━━ powiedział prędko. Nie chciał, żeby tak to odbierała, mimo że przecież właśnie na porzucenie to wyglądało. Porzucanie bardzo źle brzmiało. Zupełnie tak, jakby już jej nie chciał, jakby odkreślał się grubą linią od tego, co do tej pory razem przeszli, co wcale prawdą nie było. Znaczy, było, ale tylko po części. Nie robił tego, bo chciał, a wiedział, że musi, by spełnić oczekiwania innych. ━━ Wypuszczam, pozwalam wznieść się na szczyty kariery z kimś innym ━━ wytłumaczył, mając cichą nadzieję, że chociaż to przejdzie, lecz patrząc na jej minę wiedział, że odpowiedź ta wcale jej nie zadawalała. Nie był to jeszcze mord w jej oczach, ale złość z pewnością. Pomieszana była z niezrozumieniem, którego jednak Jamie zaradzić nie umiał wbrew temu, co myślał, gdy jechał do niej. W tym momencie chyba nawet tego nieco żałował. Chyba wolałby rozstać się z nią w ciszy niż przy okazji takiej sprzeczki, co również kłóciło się z jego wcześniejszym podejściem. W tej chwili naprawdę nie wiedział, czemu tak bardzo przeszkadzało mu jej milczenie. ━━ To tak musiało się potoczyć ━━ przekonywał, ale chyba sam siebie. ━━ I tak, gdy tylko skończy się rok szkolny wyjeżdżam, więc nasze rozstanie było, a raczej jest nieuniknione ━━ powiedział powoli, jakby ważył każde słowo. Gdyby ktoś miesiąc temu powiedział mu, że wyląduje wraz z Maddie w takiej sytuacji, to zwyczajnie wyśmiałby tę osobę, mówiąc, żeby nawet tak nie żartowała. A tu proszę. Życie jednak pisze niespodziewane scenariusze. Szkoda, że przy okazji tak rozczarowujące.

Madison Moriarty
autor
Ride with the moon in the dead of night BOGATE CV That's a start TUBYLEC MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU EMERGENCY SERVICES PRACOWITY PRACOHOLIK

Madison MoriartyEverglades Campsite


Awatar użytkownika
27 y/o
170 cm
long story short
Dorastałam w Hope Valley. Ostatniego dnia szkoły wyjechałam do Nowego Jorku realizować swoje marzenia związane z tańcem i tam zostałam na lata. Teraz wracam, żeby jako ta marnotrawna siostra odwiedzić rodzinę i zaczerpnąć nieco oddechu, bo w sumie... To nie wiem - lubię swoje życie czy nie bardzo? Oto jest pytanie.

i can explain

Post Madison Moriarty »

Nie wiedziała co mogłaby mu powiedzieć, dlatego milczała. Czuła się zdradzona. Tak, wiem, że to się powtarza, ale to uczucie nieustannie też rozdzierało Madison od środka cały czas podczas tej niezapowiedzianej wizyty. Wizyty, która lepiej, żeby w ogóle nie miała miejsca. Skąd ten nagły przypływ odwagi u Lockwooda do konfrontacji? Raz już stchórzył i po prostu nie przyszedł. Równie dobrze mógł postąpić tak jeszcze jeden... I chyba oboje byliby wtedy po prostu szczęśliwsi, spokojniejsi. Nie czuliby się z tym wszystkim tak źle... Bezradnie... Bo co miała zrobić Moriarty, kiedy chłopak tu po prostu przyszedł i podkreślał to, co już i tak wisiało w powietrzu? Do tego robił to bezlitośnie. Bez mrugnięcia okiem, jedynie z delikatnym zająknięciem... Nie odwracał wzroku. Nie wahał się. Był przepełniony chłodem i obojętnością... Czy ona w ogóle kiedykolwiek coś dla niego znaczyła? Najwidoczniej nie bardzo. Ani ich wspólna pasja, ani to, że byli ze sobą naprawdę blisko. Dotyk dłoni, niewinne muśnięcia, objęcia pełne nastoletniej czułości... To gra? Chwilowy kaprys? Pomyłka? Przecież, nieważne co tam sobie mówił pod nosem, Jamie najzwyczajniej w świecie wykreślał ją ze swojego życia. Z dnia na dzień. Moriarty doskonale pamiętała w końcu ostatnią próbę, dzień przed wielkim turniejem, kiedy ćwiczyli do upadłego. Tak, żeby mogli zatańczyć te układy wyrwani ze snu w środku nocy z zamkniętymi wciąż oczami. I wtedy na tej sali prób... Jeszcze kilka godzin wcześniej... Zależało mu. Na tańcu. Na niej. Tego Maddie była pewna. Cholernie pewna. Co się więc stało? Co?
Nie miała jednak siły pytać. Nie chciała wiedzieć. Bała się tych odpowiedzi, a zwłaszcza, że nie będzie mogła znieść "prawdy", którą zapewne bez żadnego znieczulenia chciałby jej podać wciąż jej "chłopak". To prawda, ze najbliżsi ranią najbardziej. W końcu nie spodziewamy się krzywdy właśnie z ich strony...
-Wiesz co.. Po prostu wyjdź. Nie chcę nawet na ciebie patrzeć. Wyjdź. Wynoś się! - ostatnie zdanie już wrzasnęła, bo choć Maddie zaczęła mówić naprawdę opanowanym tonem i chciała skończyć to jakże przyjemne spotkanie z prawdziwą klasą, to... Nie udało się. Nerwy wzięły górę. Urażona duma. I zranione uczucia. To za wiele złych odczuć, by raptem siedemnastoletnia dziewczyna mogła to opanować na raz. Tym bardziej, że wszystko to zaatakowało z zaskoczenia. Perfidnego, kpiącego zaskoczenia.

Jamie Lockwood

Jamie LockwoodMidtown Avenue


Awatar użytkownika
28 y/o
186 cm
long story short
Policjant, który pracy poświęca trochę za dużo uwagi, by nie musieć skupiać się na problemach w życiu prywatnym. Niedawno wprowadził się do otrzymanego w spadku domu swojej babci, który planuje sprzedać, gdy tylko go wyremontuje.

i can explain

Post Jamie Lockwood »

Nie chciał zabrzmieć źle. Starał się mówić spokojnie, a nawet próbował brzmieć pewnie, jakby sam w swoje słowa wierzył. Najwidoczniej żadna z tych rzeczy mu nie wychodziła, co wnioskował po reakcji dziewczyny, która to była daleka od pozytywnej lub chociaż neutralnej. Szkoda, że przekazywanie złych informacji nie szło mu tak dobrze, jak taniec - wówczas rozstanie to mogłoby być - co dziwnie może zabrzmieć - przyjemniejsze, a przynajmniej nie tak raniące. Spore poczucie winy, które ciążyło na Lockwoodzie było słuszne i temu przecież nie było sensu przeczyć. Niemniej jednak, oszczędność słów Maddie potęgowało je jeszcze bardziej. Przed przyjściem do byłej już w tym momencie dziewczyny czuł się podle, a tym w tej chwili dochodziło do tego wrażenie bycia najgorszym człowiekiem na świecie. Z perspektywy Madison na ten tytuł zasługiwał bez dwóch zdań, jednak on pogląd sytuacje miał nieco inny. Nie przeczył, zachował się okropnie, jednak były pewne czynniki, które go to tego zmusiły. Chciałby umieć się nimi podzielić z Moriarty. Może wówczas jej złość nie byłaby taka wielka? Może okazałaby wtedy nawet trochę zrozumienia? Cóż, w tej chwili było to już jedynie gdybanie, bo nie było szans, ażeby Jamie podjął temat w ten sposób, w jaki chciał. Nie miał do tego odwagi oraz siły. Zwykle zrezygnowanie wymalowało się na jego twarzy i nie zniknęło nawet w momencie, w którym Madison podniosła głos. Nie był tym nawet zaskoczony. Nie chciał, by się denerwowała, lecz w momencie, gdy wszedł do jej domu powinien zacząć się domyślać, że takie rozwinięcie sytuacji jest wręcz nieuniknione. ━━ Madison... ━━ odezwał się prawie szeptem. Po raz kolejny tego dnia spuścił swoje spojrzenia, bo tak dla niego było chyba łatwiej, nie musząc patrzeć na dziewczynę, którą chwilami myślał nawet, że kocha, lecz ze względu na młody wiek odrzucał takie domysły. Gdyby to faktycznie była miłość, to bolałoby bardziej, prawda? A czy mogło bardziej? zastanawiał się w myślach. Mogło odpowiadał sam sobie, starając się do tego przekonać. ━━ Przepraszam. ━━ Tylko tyle jeszcze z jego ust padło, a raczej tylko na tyle się odważył. Nijak wynagradzało jej to zachowanie Lockwooda, ale czy w ogóle było coś, co byłoby w stanie to zrobić? Czasu nie cofnie, było możliwości do podjęcia jeszcze raz decyzji, ale tym razem takiej, która doprowadziłaby do takiej sytuacji. Nie znaczyło to, że gdyby tylko mógł jeszcze raz wrócić do tamtego tygodnia, to przyszedłby jednak na te zawody i wytańczył z nią ich wspólne marzenia. Inne zobowiązania mu w tym przeszkadzały. Niemniej jednak, powiedziałby jej o tym. Nie wystawił. Nie kazał czekać na chłopaka, który nawet nie myślał przychodzić. Nie doprowadził do sytuacji, przez którą ta czułaby się stracona. ━━ Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że nie tak to miało wyglądać ━━ powiedział, stawiając pojedynczy krok w tył. ━━ Wiem, że zjebałem sprawę po całości ━━ aż użył ciężkich słów, co do niego podobne nie było, ale miał wrażenie, że tylko takowe były w stanie w pełni oddać to, co chciał przekazać. ━━ ale mam nadzieję, że nie przeszkodzi ci to w dalszym spełnianiu marzeń. Ale teraz, dobrze, już wychodzę ━━ dodał.

Madison Moriarty
autor
Ride with the moon in the dead of night BOGATE CV That's a start TUBYLEC MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU EMERGENCY SERVICES PRACOWITY PRACOHOLIK

Madison MoriartyEverglades Campsite


Awatar użytkownika
27 y/o
170 cm
long story short
Dorastałam w Hope Valley. Ostatniego dnia szkoły wyjechałam do Nowego Jorku realizować swoje marzenia związane z tańcem i tam zostałam na lata. Teraz wracam, żeby jako ta marnotrawna siostra odwiedzić rodzinę i zaczerpnąć nieco oddechu, bo w sumie... To nie wiem - lubię swoje życie czy nie bardzo? Oto jest pytanie.

i can explain

Post Madison Moriarty »

-Co mi po twoim przepraszam? - zapytała łamiącym się głosem. Nie wierzyła w żadne jego słowo. Skoro nie tak miało to wyglądać, to niby jak? Na co liczył, kiedy podejmował swoje decyzje? Że Moriarty będzie miała lepszy dzień i jakoś bardziej znośnie przyjmie do wiadomości to, że postanowił ją zwyczajnie wystawić? Niby miał inne plany... Szkoda tylko, że o nich nie powiedział. Dobrze więc, że Jamie nie chwalił się tym, że cokolwiek mu kolidowało z pojawieniem się na turnieju. Skoro coś go wykluczało, to naprawdę chociaż odrobina, resztka kultury, nakazywałaby o tym powiedzieć o wiele wcześniej niż wcale... Wcale. Nie zrobił nic, by jakkolwiek załagodzić tę sytuację zanim do niej doszło. Zachowywał się, jakby wszystko było w najlepszym porządku. Całkiem normalnie. Kolejne dni upływały im na przygotowaniach do czegoś, co się nie stało... I on miał tego świadomość? Planował to? Jak okrutnym człowiekiem trzeba być, żeby postąpić tak perfidnie, względem osoby, na której rzekomo nam zależy? Madison nie wiedziała. Miała za to w tej chwili Lockwooda za kogoś złego. Naprawdę złego. Bez uczuć czy chociażby odrobiny empatii. Wolałaby go nigdy nie poznać, a już na pewno nie zbliżać się do niego, w sensie uczuciowym. To głupie, ale tęskniła za czasami, kiedy go nie znosiła i nie wyobrażała sobie z nim tańczyć. Och, o wiele lepiej byłoby, gdyby udało im się zostać na tamtym etapie. Przynajmniej teraz tak, by nie bolało... Według Maddie, nie mogło boleć bardziej.
Nie miała już sił go pytać z pretensją, że niby jak to miało wyglądać inaczej? Wystawił ją. Zdeptał marzenia. Życzył jej powodzenia? A to dobre! Nie powstrzymała się, uśmiech, ironiczny, a jednocześnie pełen żalu zagościł na twarzy Madison. Prychnięcie pełne pogardy względem całej osoby Jamiego oraz jego zachowania. Dlaczego wcześniej nie widziała, że był takim egoistą? I co z tego, że przyznawał się do winy, że to on zjebał? Naprawdę... To miało wystarczyć? Miała go teraz rozgrzeszyć? Tak? To po to tu przyszedł? Wyczyścić swoje sumienie? Niedoczekanie.
-Idź, bo ja ci nie wybaczę, Jamie. Nie powiem, że to ok. Zapomnijmy. Że dam sobie radę. Nie. Będzie cholernie ciężko. I to przez ciebie, rozumiesz? To twoja wina, Lockwood. Wszystko to twoja wina - warknęła, rzucając w niego poduszką, która leżała pod ręką. Niech się cieszy, że nie rzuciła się na niego z pięściami. I, że ten rzut nie był taki mocny, jak powinien.

Jamie Lockwood

Jamie LockwoodMidtown Avenue


Awatar użytkownika
28 y/o
186 cm
long story short
Policjant, który pracy poświęca trochę za dużo uwagi, by nie musieć skupiać się na problemach w życiu prywatnym. Niedawno wprowadził się do otrzymanego w spadku domu swojej babci, który planuje sprzedać, gdy tylko go wyremontuje.

i can explain

Post Jamie Lockwood »

Nie przyszedł się z nią kłócić. Naprawdę miał dobre intencje, jednak, jak zwykle zresztą, wszystko poszło nie tak, jak powinno. Użył niewłaściwych słów, w zły sposób je wypowiedział, a przede wszystkim niemądrze założył, że tydzień wystarczy, by Maddie pogodziła się z tym, co miało miejsce w miniony piątek. Przecież i dla niego był to wciąż drażliwy temat, a oczywistym było, że ona przeżyła to bardziej. To w końcu Madison została porzucona i wystawiona, nieważne, jak bardzo Jamie chciał udowodnić jej (i w sumie samemu sobie też), że jest inaczej. Czy zatem żałował przyjścia? Cóż, i tak, i nie. Dalej twierdził, że należały jej się wyjaśnienia, do których ostatecznie i tak nie doszli z uwagi na towarzyszące im emocje, lecz teraz uważał, że należało z tym po prostu jeszcze chwilę lub nawet dłużej poczekać. Może wówczas byliby w stanie usiąść razem i na spokojnie o tym porozmawiać? Jamie powiedziałby, co go do tej decyzji skłoniło (a raczej kto), a wtedy może Moriarty by to zrozumiała i nie czuła wobec tego takiej urazy. Ale cóż, najwyraźniej Lockwood mądrzejszy po szkodzie. Najgorsze w tym wszystkim było to, że naprawić już tego po prostu nie mógł. Spotkania tego z jej pamięci nie wymaże. Nie wyjdzie i nie wejdzie od nowa, jakby nic się nie stało. Trzeba było myśleć logicznie, a nie dawać ponieść się emocjom – takie później z tego wychodzą nieprzyjemne konsekwencje, które z pewnością zabiorą mu sen z powiek na parę nocy. ━━ Nic ━━ przyznał jej rację, spuszczając przy tym swoje spojrzenie. ━━ Ale uznałem, że wypadało, abyś chociaż to ode mnie usłyszała ━━ dodał jeszcze. Doprawdy szkoda, że nie potrafił zabrać głosu, gdy trzeba było, jednak dobrze, jego tchórzostwo zostało już nie raz mu wytknięte i nie można było temu przeczyć, jeżeli patrzeć na to z innych perspektyw niż ta Lockwooda. Bolał go jej łamiący się głos prawie tak sam jak świadomość, że to on jest za to wszystko niestety w dużej mierze odpowiedzialny.

Twoja wina - zapadło mu w pamięć najbardziej z tego wszystkiego. Przez to, że tak skupił się na tylko tych dwóch słowach, nawet nie próbował uchylić się przed lecącą w jego stronę poduszką, która ostatecznie go trafiła. Wzdrygnął się jedynie lekko, chwytając ją w dłonie. ━━ Rozumiem ━━ powiedział już zrezygnowany. ━━ Nie musisz mi wybaczać, co więcej, to, że tego nie zrobisz również jest dla mnie zrozumiałe ━━ dodał, po czym odrzucił trzymaną poduszkę, gdzieś na bok jej łóżka. ━━ Że będzie ci ciężko wiem. ━━ Chyba nie powinien mówić tego z takim spokojem, jednak nie wynikało ono z pogodzeniem się ze sprawą, a raczej ze zwyczajnym zmęczeniem już tą kłótnią. ━━ Ale obydwoje wiemy, że skrzydeł ci to nie podetnie, a da jedynie motywację do działania. ━━ Znał ją za dobrze, by sądzić inaczej, naprawdę. ━━ I nie wmówisz mi, że tak nie będzie ━━ dorzucił jeszcze nim chwycił za klamkę. ━━ A, i mimo że teraz mnie pewnie nienawidzisz, to i tak muszę powiedzieć, że dalej będę wspierać ciebie i twoje marzenia. Teraz jedynie w inny sposób.

Madison Moriarty
autor
Ride with the moon in the dead of night BOGATE CV That's a start TUBYLEC MAM WIĘCEJ NIŻ 180 CM WZROSTU EMERGENCY SERVICES PRACOWITY PRACOHOLIK