ODPOWIEDZ
5/10
Posty: 18 •
Axel LindholmEverglades Campsite


Awatar użytkownika
28 y/o
178 cm
long story short
J'ai posé mes yeux sous sa robe de gitane
A quoi me sert encore de prier Notre-Dame?
Quel
Est celui qui lui jettera la première pierre
Celui-là ne mérite pas d'être sur terre
O Lucifer! Oh! laisse-moi rien qu'une fois
Glisser mes doigts dans les cheveux d'Esméralda

5/10

Post Axel Lindholm »

Na całe szczęście Casper musiał wypić bardzo mało w barze, bo nie było słychać żadnego potknięcia ani uderzenia o mebel, a na plebanii mieli ich sporo. Lindholm nie potrafił zliczyć jak wiele razy jego mały palec u nogi doznał bliższego spotkania z drewnianym stołem w jadalni, przypadkowo uznając za wspaniały pomysł przesunięcie trajektorii chodu o pięć centymetrów. Cholerstwo prawdopodobnie wykonali z dębu albo innego ciężkiego materiału, bo ból doprowadzał dorosłego mężczyznę do płaczu.
- Czuję się jak gówniarz, który czmychnął przez okno na piwo bez zgody rodziców i musiał wracać w nocy jak jakiś złodziej - wolał nie dodawać na głos, ale miał swoiste deja vu. Przypomniało mu to setki buntowniczych akcji, z których ledwo uchodził z życiem. Jego ojciec nie należał do najprzyjemniejszych ludzi, wojskowi już tak chyba mieli, a ich szósty zmysł przerażał, bo zdarzało się, że staruszek czekał z pasem wygodnie siedząc na łóżku Axela. Pani Gloria, Bogu dzięki, ewentualnie pomarudziłaby pod nosem na nieodpowiedzialność, po chwili odpuszczając temat.
- Masz u mnie dług, kolego. I będę o nim pamiętał - odparł po chwili, padając w zmęczeniu na materac. Musiał położyć się na brzuchu, bo gdyby jego świeżo zrobiony tatuaż został przygnieciony, wycie pełne cierpienia słyszeliby w Watykanie. Mimo wszystko kochał to małe, skromne łóżeczko. Miało swój urok, a jego miękkość niekiedy przeważała hotelowe standardy w Hope Valley i okolicy.
- To co teraz? Chcesz zobaczyć ten mój nowy tatuaż? Tyle o nim gadałeś, że przydałoby się pokazać źródło ekscytacji - nie proponował herbaty, nie chcąc zbudzić T-Rexa, a alkoholu już panu Cervantesowi wystarczyło, zostało więc ponowne gadanie o malunkach na ciele. Aktualnie pewnie będzie wyglądać to obrzydliwie, gdyż osocze wciąż wypływało ze świeżej rany, ale może jego przyjaciel da radę dotrzeć do sedna! Axel wierzył w jego dobry wzrok, ot co.

Casper Cervantes
Lavender
PALACZ WIERZĘ W BOGA WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU

Casper CervantesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
34 y/o
187 cm
long story short
Ksiądz z pogłębionym kryzysem wiary, za dnia czyni posługę, w nocy rozbija się o bary i romansuje z kim popadnie, umiejętnie to ukrywając. Tajemnica została jednak odkryta przez przyjaciółkę a za razem byłą dziewczynę do której Casper żywi skrajne uczucia.

5/10

Post Casper Cervantes »

Axel przydybał go w pubie akurat kiedy kończył pierwszą kolejkę, więc patrząc na dalszy bieg wydarzeń, dobrze się stało, że nie wrócił do środka, inaczej zakradnięcie się inkognito obok babuszkowego stróża byłoby wyczynem niemożliwym i niebezpiecznym. Stopy Cervantesa za to uwielbiały obijać się o framugi, idealnie co wieczór odnajdując swoje miejsce, przez co w przypływie dojmującego bólu miał ochotę roznieść je razem z całą parafią.
- A ja to niby czuję się inaczej? Owszem, robiłem to, no ale jakieś dwadzieścia lat temu. – mruknął, jednak na samo wspomnienie miał ochotę zachichotać, jednak ściany były tutaj cholernie cienkie, więc jedynie siłą woli zmusił się do tego, by zdusić ten odruch. Będąc w środku dopiero odetchnął i osunął się po ścianie, jakby w tym momencie przebiegł albo maraton, albo wspiął się na Mount Everest. Potrząsnął głową, przerzucając rozwiane włosy na drugą stronę.
- O Twoją pamięć się akurat nie martwię. – mruknął, a w niebieskich oczach zapaliła się iskierka tej dziecięcej radości, jaką kiedyś wręcz emanował. Mimo swojego wieku, a także profesji, czasami nadal czuł się jak dziecko. Każdy potrzebuje takiej chwili zapomnienia, najlepsze są te niespodziewane, jak to nocne zakradanie się na plebanię.
Z cichym jęknięciem podniósł się i klapnął obok niego na łóżko.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a ona mnie już zżera odkąd zacząłeś o tym mówić, więc ściągaj łachy panie Lindholm i pokazuj co tam masz. – oparł się na łokciach na łóżku, skupiając na nim swoje spojrzenie. Umiał bawić się bez alkoholu, jeśli miał doborowe towarzystwo, a w tym momencie nie potrafił wyobrazić sobie lepszego. Utkwił więc swoje baczne spojrzenie w jego twarzy, czekając na ujawnienie tego arcydzieła, co ma na plecach. Może dzięki takim ludziom jak jego przyjaciel, ma szansę odnaleźć się w tym wszystkim. W tej jednak chwili ważne jest zajęcie jego myśli, by nie wracał do wspomnień raniących go na każdym kroku. I tak już jest sukces, skoro jego oczy wyrażały tylko i wyłącznie zwyczajne zainteresowanie i ciekawość, a to jest bardzo duży krok wykonany tego wieczoru.

Axel Lindholm
DeadMemories#5203
BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? MAN UP! PABLO PICASSO - za posiadanie aktywnego Warsztatu! ADOPTOWANY PALACZ LUBIĘ ZIÓŁKO CZARNA OWCA Mam swoje demony

Axel LindholmEverglades Campsite


Awatar użytkownika
28 y/o
178 cm
long story short
J'ai posé mes yeux sous sa robe de gitane
A quoi me sert encore de prier Notre-Dame?
Quel
Est celui qui lui jettera la première pierre
Celui-là ne mérite pas d'être sur terre
O Lucifer! Oh! laisse-moi rien qu'une fois
Glisser mes doigts dans les cheveux d'Esméralda

5/10

Post Axel Lindholm »

Czuł się dość dziwnie, trochę jak taki obiekt muzealny, którego doglądali turyści i ze zdumieniem oceniali każdy centymetr. Mimo to zdążył się przyzwyczaić do niewinnej ciekawości otoczenia na te wszystkie malunki, szczególnie jeśli chodziło o dzieci przychodzące do kościoła. Zawsze chętnie podwijał rękawy oraz opowiadał zmyślone historie na temat wzorów, by zobaczyć ich zszokowane miny, a zaangażowanie z jakim słuchały tylko dodawało mu pewności siebie. Skoro młodzież widziała w nim pewien wzór do naśladowania, to rodzice powinni zaakceptować jego marną egzystencję na parafii, mimo lekkiej oryginalności. Niekiedy słyszał gorsze komentarze od starszych ludzi, ale jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził, więc z dziarskim uśmiechem na ustach przyjmował krytykę, nawet jeśli nie należała ona do rodzaju "konstruktywnej".
- Niech i tak będzie, panie Cervantes - uśmiechnął się ciepło do mężczyzny, a następnie wstał z łóżka i zaczął rozpinać czarną koszulę, którą po chwili odłożył na komodę stojącą nieopodal. Odwrócił się tyłem do obserwatora, ukazując nie tylko nowe dzieło, ale również stare wzory sprzed paru lat, które kochał całym serduszkiem po dziś dzień. Nowy tatuaż ukazywał ptaka z głową przekręconą do tyłu, który patrzył na jajko przebite nożem z piękną, ozdobioną paroma detalami rękojeścią. Ze sztyletu kapały stróżki kolorowej cieczy, tworzące w okolicach łopatek coś przypominającego koronę drzewa, lecz ciężko było to dokładnie określić, gdyż nie było widać choćby zarysu pnia.
- Opatrunek może psuć jego majestat, bo osocze nadal leje się hektolitrami, ale raczej idzie dostrzec kunszt tatuatora. A co do historii tego dzieła...ogólnie rzecz biorąc łączę nim dwa światy, w których żyłem. Szyję od zawsze trzymałem na...cóż...bolesne wspomnienia - przerwał na moment, słysząc własny głos, który postanowił złamać się podczas opowieści. Wziął głęboki wdech i kontynuował - Stąd ten nóż. Prosiłem żeby było widać, że to stal damasceńska, bo to jeden z lepszych kowalskich materiałów, jest całkiem elastyczna i z tego co wiem to dobrze się z nią pracuje. Plecy od lat dedykuję mojej wierze, niekoniecznie w religijnym sensie. Chodzi o wiarę w lepsze jutro i jakąkolwiek lepszą przyszłość, dlatego zdecydowałem się na Sankofę jako drugi symbol na karku, bo jak dla mnie kark jest czymś łączącym szyję i plecy, więc no...to chyba tyle - wyjaśnił pokrętnie, jednakże liczył na zrozumienie. Raczej nie zdołałby przedstawić tego lepiej.
- Podoba ci się? - spytał po chwili ciszy, ponieważ chciał usłyszeć szczerą opinię od przyjaciela.


Casper Cervantes
Lavender
PALACZ WIERZĘ W BOGA WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU

Casper CervantesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
34 y/o
187 cm
long story short
Ksiądz z pogłębionym kryzysem wiary, za dnia czyni posługę, w nocy rozbija się o bary i romansuje z kim popadnie, umiejętnie to ukrywając. Tajemnica została jednak odkryta przez przyjaciółkę a za razem byłą dziewczynę do której Casper żywi skrajne uczucia.

5/10

Post Casper Cervantes »

Każdy jest inny, ale oni jako duchowni, nadal pozostają ludźmi, nikt im nie broni im wyrażania tego, kim są, w tym przypadku tatuowania swojego ciała. Casper sam pewnie by się na to nie odważył, chociaż przy jego obecnym podejściu do życia, powinien skończyć z jedną, może dwoma dziarami. Bał się jednak, jak by to było, gdyby się zdecydował, czy to nie okaże się kolejną cegiełką do przejścia na ciemną stronę mocy, do całkowitego odejścia od tego, kim jest w danej chwili. Dlatego w duchu wspierał przyjaciela w tym, co robił, oczywiście słysząc to i owo o nim od parafian, jednak tak samo jak on wiedział, że nie każdemu będą podobały się konkretne działania w wykonaniu księży. Byli jednak dorośli i podobno wiedzieli, co robią.
Zaśmiał się jedynie, ale nic nie odpowiedział, tylko skupił na nim wzrok. Obserwował każdy jego ruch, to jak z kolejnym poruszeniem dłoni jego oczom ukazywał się przyjaciel bez koszulki. Coś dziwnego pojawiło się w jego oczach. Tylko na sekundę, może to dostrzegł, miał jednak nadzieję, że nie skomentuje. Oczy Cervantesa czasami mówią znacznie więcej niż słowa. Potrząsnął jednak głową, dostrzegając w kolejnym momencie malunek zdobiący jego plecy. Nie odzywał się, gdy ten zaczął mówić, chociaż usłyszał tą zmienioną nutę, nie powiedział jednak ani jednego słowa, wstał jedynie z łóżka, robiąc kilka kroków do przodu, by przyjrzeć się tatuażowi z bliska. Z każdym jednak kolejnym słowem Axela, jego twarz wyrażała coraz silniejsze emocje. Wiara w lepsze jutro? Lepsza przyszłość? Czemu te słowa aż tak go zabolały? Pokręcił głową, dobrze że on tego nie widział, zadawałby niewygodne pytania. Z bliska sam tatuaż prezentował się naprawdę dobrze, podziwiał szczegóły, jak i samą wyobraźnię Axela.
- Jest naprawdę… świetny. – odchrząknął, bo przez chwilę zadrżał mu głos. – Nadal podziwiam, że się na to odważyłeś. – odparł, nachylając się jeszcze, by przyjrzeć się temu ptakowi. Po prawdzie przyjaciel opisał skryte pragnienia Caspera, nie miał więc pojęcia że obaj są znacznie bardziej podobni do siebie, niż by się mogło wydawać. Cervantes jednak, nienawykły do otwartego mówienia o swoich uczuciach, wolał tą kwestię przemilczeć i skupić się na czymś innym. – Wspomniałeś coś o zmianie opatrunku. Pomóc ci? – chciał zmienić temat, teraz był dumny że głos mu nie zadrżał i że udało mu się wypowiedzieć te słowa normalnym tonem. Musiał czymś się zająć, chociaż gdzieś tam z tyłu głowy nadal kłębiło mu się wiele niepochlebnych myśli.


Axel Lindholm
DeadMemories#5203
BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? MAN UP! PABLO PICASSO - za posiadanie aktywnego Warsztatu! ADOPTOWANY PALACZ LUBIĘ ZIÓŁKO CZARNA OWCA Mam swoje demony

Axel LindholmEverglades Campsite


Awatar użytkownika
28 y/o
178 cm
long story short
J'ai posé mes yeux sous sa robe de gitane
A quoi me sert encore de prier Notre-Dame?
Quel
Est celui qui lui jettera la première pierre
Celui-là ne mérite pas d'être sur terre
O Lucifer! Oh! laisse-moi rien qu'une fois
Glisser mes doigts dans les cheveux d'Esméralda

5/10

Post Axel Lindholm »

Axel należał do osób, które albo były głupimi optymistami albo kreowały się na takowych żeby poradzić sobie z dysonansem poznawczym. Bardzo często powtarzał ludziom, że najważniejsza jest przyszłość oraz pogodzenie się z bolesną przeszłością i jednocześnie wmawiał sobie, że przebrnął przez tę pełną gruzu pod nogami drogę, dzięki czemu może odetchnąć pełną piersią. Otóż nie. Samo planowanie nowych tatuaży pokazywało, że był bardzo daleko od "okej" i póki co nic nie miało się zmienić. Gdyby tylko wiedział, że zaprzyjaźniony ksiądz ma podobne problemy...cóż, może poczułby się mniej osamotniony i w końcu realnie przepracował ugruntowany wewnątrz konflikt.
- Naprawdę musisz bać się igieł, że tak bardzo cię to ekscytuje - zaśmiał się cicho, wciąż nie potrafiąc przyzwyczaić się do zachwytu prezentowanego przez Cervantesa. Było to jednocześnie całkiem zawstydzające i zabawne, bo chyba pierwszy raz spotykał się z taką reakcją. Nie żeby uważał to za coś złego, wręcz przeciwnie! Po paru minutach ekspozycji postanowił odwrócić się przodem do mężczyzny, uśmiechając ciepło. Prawie zapomniał o zmianie opatrunku, dlatego szybko spojrzał na zegarek w telefonie.
- Nie, jeszcze za wcześnie. Dostałem wytyczne żebym wymienił go albo w trzy godziny od sesji, które mijają mniej więcej w środku nowy albo od razu jak wstanę, więc chyba wybiorę tę drugą opcję. Nie chcę cię budzić o nieludzkiej godzinie, dlatego po prostu możemy zrobić to po śniadaniu - zaproponował takie rozwiązanie, ponieważ sam odczuwał spore zmęczenie, a już raz zdarzyło mu się zemdleć podczas zmieniania pierwszego opatrunku, więc wolał nie powtarzać wypadku.
- Wiesz, miło mieć obok kogoś z kim można porozmawiać o czymś, co się lubi. Od początku wstąpienia do seminarium czułem, że jako ksiądz będę bardzo samotny i nie znajdę nawet kolegi, bo wiesz ludzie zwykle dziwnie patrzą na księży. O ile w Kanadzie dałem radę otaczać się większym gronem znajomych tak tutaj...cóż, nie wiem czy potrafię się dostosować do Hope Valley. Dlatego dziękuję, że mam ciebie - przyznał nieśmiało, nieco otwierając się przed Casperem. Słowo "przyjaciel" było prawdopodobnie najcieplejszym i jednocześnie najtrafniejszym określeniem jakiego Axel mógł użyć względem mężczyzny w tej chwili, za co był mu dozgonnie wdzięczny.

Casper Cervantes
Lavender
PALACZ WIERZĘ W BOGA WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU

Casper CervantesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
34 y/o
187 cm
long story short
Ksiądz z pogłębionym kryzysem wiary, za dnia czyni posługę, w nocy rozbija się o bary i romansuje z kim popadnie, umiejętnie to ukrywając. Tajemnica została jednak odkryta przez przyjaciółkę a za razem byłą dziewczynę do której Casper żywi skrajne uczucia.

5/10

Post Casper Cervantes »

Casper za to robił dobrą minę do złej gry. Nigdy nie pogodził się ze swoją przeszłością, ze swoim zachowaniem, z tym wypadkiem podczas którego zginęła jego przyjaciółka. Wiedział, że im bardziej będzie się tego trzymał, tym trudniejsze okaże się wyjście na prostą. Nawet nie prosił o to, uważał że musi żyć z tym, co zrobił, zmagać się z tym każdego dnia w samotności, znosić to wszystko jako swoją własną pokutę. Przez to jednak coraz bardziej się staczał i takich sytuacji jak ta w barze może okazać się znacznie więcej.
- Trochę się boję. Ale po prostu mnie o też ciekawi. – wzruszył ramionami. Czasami był ciekawy świata, niczym pięciolatek tego wybudowanego przez ojca domku na drzewie. Czasami mocniej się w tym zapominał i bardziej przypominał to beztroskie dziecko, jakim był wiele lat temu, ale oczy nadal pozostawały smutne, nawet wtedy gdy przyjaciel posłał mu uśmiech. Casper miał wiele obliczy, dzisiaj pokazuje ich znacznie więcej, niż by chciał, jednak nie miał ku temu oporów. Ufał mu, po prostu.
- Jasne. W razie czego, wiesz gdzie mnie szukać. – odparł, chociaż i tak wydawało mu się, że dzisiejszej nocy raczej już nie zaśnie. W jego głowie było zbyt wiele emocji, znając Cervantesa, będzie siedział na łóżku wpatrzony w okno, podziwiając gwiazdy, chcąc być tak samo wolny, jak one. Proste marzenia, ciężkie do spełnienia.
Nie przerwał mu. Nie spodziewał się takiej szczerości. Nie znali się długo, udało im się znaleźć szybko wspólny język i chyba dopiero dzisiaj jeden z nich się otworzył, wyczuwając pewny grunt, na co Cervantes nie był przygotowany. Ale nie przerwał mu, pozwalając by powiedział wszystko to, co leżało mu na sercu. Gdy skończył, jakby z wahaniem wyciągnął rękę i położył ją na ramieniu mężczyzny ściskając ją lekko.
- Cieszę się, że tak myślisz. Nie masz pojęcia, że także dla mnie wiele to znaczy. – odparł, nachylając się lekko w jego stronę, uśmiechnął się także niewymuszenie, delikatnie, jak najbardziej szczerze. - Nigdy też nie myślałem że sam znajdę kogoś, kto jest podobny do mnie, kogo będę mógł nazwać.. – zawahał się na chwilę, od zawsze miał problemy z mówieniem tego, co myśli, z wyrażaniem swoich własnych uczuć. Spuścił na chwilę wzrok, obserwując swoje stopy. Trwało to zaledwie sekundę, nim ponownie powrócił spojrzeniem do jego twarzy. - ...przyjacielem. Miałem dookoła siebie ludzi, ale zawsze byłem samotny bo nikt mnie nie rozumiał. Ukrywałem to, żyjąc z dnia na dzień, popełniając błędy, czując krzywdę innych, prawie ocierając się o śmierć. Jednak teraz nie muszę bać się samotności, prawda? – chciał by zabrzmiało to jak pytanie retoryczne, jednak jego błagalne spojrzenie mówiło coś zupełnie innego. Chciał usłyszeć potwierdzenie, że wszystko w końcu może być inaczej.

Axel Lindholm
DeadMemories#5203
BOGATE CV WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? MAN UP! PABLO PICASSO - za posiadanie aktywnego Warsztatu! ADOPTOWANY PALACZ LUBIĘ ZIÓŁKO CZARNA OWCA Mam swoje demony