zablokowany
Posty: 2 strona: 1 z 1
zatrzymaj avki
paradise
Zina Villeda
Awatar użytkownika
23 y/o
167 cm
hello, it's me
And I wonder if I ever cross your mind
For me it happens all the time

Post Zina Villeda »

Villeda Zina

imiona

Zina

nazwisko

Villeda

data urodzenia

2.08.1996

miejsce urodzenia

Hope Valley

orientacja seksualna

heteroflexible

miejsce pracy

obecnie nie pracuje

stanowisko pracy

studentka na urlopie

narracja

3 / past
turan, ayça ayşin
Pamiętam tamten dzień. Wtedy pierwszy raz dowiedziałam się, że nie jestem ich siostrą. Że moja rodzina tak naprawdę nie jest moją rodziną, że nie łączą nas więzy krwi. Nigdy o tym nie rozmawialiśmy, nigdy nie powiedzieli mi, że moi rodzice zginęli w wypadku, a jedyną osobą, która mogła się mną zająć był dziadek. On jednak nie mógł tego zrobić, byłam malutka, potrzebowałam stałej opieki, kogoś, kto byłby cały czas przy mnie. Tak trafiłam do nich. W ten sposób zyskałam rodzinę, która kochała mnie, jak własnego członka, ale co z tego, jeśli przez tyle lat wszyscy mnie okłamywali? Wtedy też pierwszy raz uciekłam z domu. Rzuciłam papiery ojcu w twarz i nie wróciłam tamtego dnia. Może mnie szukali. A może po prostu byłam już im obojętna? Przepłakałam pół dnia, leżąc gdzieś na dzikiej plaży, skryta przed spojrzeniami zakochanych par. Co jeśli moje życie to kłamstwo? Po kim miałam dryg do gimnastyki? Po kim miałam urodę? Po kim miałam dryg do biologii? Może gdzieś w głębi wiedziałam, że jestem inna, że różnię się od mojego rodzeństwa, ale przecież.. nie podejrzewałam czegoś takiego. Ignorowałam nawet sprawę z urodzinami. I tak nigdy ich nie lubiłam.
Poznałam go. Był wyzwolony. Mógł mieć wszystko i to miał, bo po prostu zdobywał. Wysłuchał mnie, potem zabrał na spacer, całą noc oglądałam gwiazdy, aż zasnęłam na jego ramieniu. Nie wiedziałam kim jest, jak się nazywa, czy kiedyś się zobaczymy...

Atletką bym pewnie była dobrą. Nawet myślałam kiedyś o tym, by zająć się lekkoatletyką na poważnie, ale postanowiłam zostać gimnastyczką artystyczną. To była moja pasja, póki nie zaczęłam uczęszczać na konkursy piękności. Skąd się wziął ten pomysł? Był jak zwykle wygłupem. Przegrałam zakład i przyjaciółka kazała mi się zgłosić do jednego z nich, organizowanego przez naszą szkołę, czy też społeczność Hope, już sama nie pamiętam. Na konkursie pokazałam układ z szarfami, wystąpiłam w ładnym stroju przygotowanym przez matkę i kibicowała mi jakaś część moich znajomych. Wygłupy. Potem nie dawali mi spokoju przez kolejny tydzień, gdy zdobyłam koronę. Wylądowała w szafce, głęboko pod ciuchami, w których już nie chodziłam. Przecież to nie miała być moja droga.. nie nadawałam się do tego, by pięknie się uśmiechać i po prostu być.

Gdybym wtedy się nie założyła.. pewnie dziś nie byłabym w tym miejscu, ale człowiekowi najlepiej przychodzi gdybanie. Czasami nawet lepiej niż działanie, bo przecież lubimy zastanawiać się, co by było... szkoda tylko, że nie podejmujemy innych decyzji, gdy mamy okazję.

Efektem motyla nazywamy wrażliwą zależność od warunków początkowych. Jedna, drobna zmiana, ma na nas niebywały wpływ. Gdy godziłam się na to, by wystartować w kolejnym konkursie - nie sądziłam, że dojdę do momentu, gdy to mnie wyniszczy. Byłam młoda, głupia, chodziłam jeszcze do szkoły średniej i wystarczyło zająć się nauką, a nie szukać wrażeń i wierzyć ludziom. Moja agentka, czy raczej moja konsultantka prowadziła mnie przez kolejne konkursy, przygotowywała program, uczyła mnie wszystkiego i wspierała. Przynajmniej na samym początku. Chciała, bym odniosła znacznie więcej niż zdobywanie okolicznych szarf, dlatego im byłam starsza, tym więcej wtapiałam się w ten świat. Tym bardziej stawałam się jedną z nich. Liczyłam się, że dobra zabawa, nagrody i konkursy się skończą, ale póki mogłam wygrać stypendium na uniwersytecie w Miami, byłam w stanie zrobić wszystko. Chciałam wyrwać się z Hope, chciałam zwiedzić świat, zobaczyć jak najwięcej i po prostu odetchnąć głośnym, wielkim miastem. Zanurzyć się w nim.

Ale to mnie zgubiło. Dostałam się na studia, ale byłam też coraz starsza. Pokusa łatwej kasy i wygranej była też zbyt wielka, by zrezygnować z tego z dnia na dzień. Co, jeśli nie znajdę pracy? Co, jeśli nie uda mi się na studiach i wrócę z niczym do rodzinnego miasteczka? Musiałam mieć zapasowy plan. Ona na niego wpadła. Powiedziała, że załatwi wszystko, a ja mam potakiwać. Zaczęły się drobne kłamstwa, zmienianie dat, moich urodzin, odmładzanie mojej osoby, choć i tak wyglądałam dość młodo, jak na swój wiek. Nie mogłam jednak oszukiwać do końca, to miało być tylko kilka razy, tylko na okres niepewności. Na zdobycie jeszcze dwóch, góra trzech tytułów, bo i tak nie mieściło mi się to wszystko w szafce. Tyle, że podpisałam pakt z diabłem, cyrograf, który trzyma mnie aż do dziś. Według niego podlegam jej, nie mogę zerwać kontraktu, póki nie zdobędę odpowiedniej ilości koron, albo głównej miss na konkursie ogólnostanowym. Wyprzedzić tyle dziewczyn, młodszych, bardziej utalentowanych, lepiej zorganizowanych? Nie było o tym mowy. Utknęłam.

Nie sądziłam, że będzie mi tak ciężko. Starałam się udawać, że kanon piękna mnie nie obchodzi. Gdy nie domykałam się do kreacji najpierw wymiotowałam, potem zajadałam stres pączkami, by przypadkiem się nie wydało i znów spędzałam godzinę w łazience. Doszły do tego lęki, depresja, niemożność bycia najlepszą, bycia ideałem i kanonem, za którym wszyscy patrzyli. Na co były mi wywiady w magazynach, na co idealna figura, jak w głowie miałam jeden wielki burdel. Nie umiałam poradzić sobie na studiach, długie godziny spędzałam w bibliotece, bo nie mogłam stracić stypendium, nie mogłam się poddać, poza tym - zawsze chciałam coś osiągnąć w życiu. Znacznie więcej, niż zdobywanie nagród, szarf, czy koron. Medale mnie już nie obchodziły, chciałam być normalna, jak każda dziewczyna w tym wieku.

To właśnie on przynosił mi ukojenie. Wracałam do Hope na wakacje lub święta, spotykając się wtedy z rodziną i przyjaciółmi, nadrabiając wszystko. Poznałam go, gdy jeszcze nie rozsypałam się do końca, ale zdecydowanie warunki spotkania nie były idealne. Trzymałam strunowy woreczek w dłoni, płacąc dilerowi za działkę, która wylądowała po chwili w kieszeni spodni. Dopiłam piwo, zerknęłam na rozwalony telefon i pomyślałam, że muszę kupić nowy. Chyba roztrzaskałam go w złości. On jednak, był inny niż wszyscy faceci, nie próbował mnie wyrwać na tanią gadkę i uśmiech numer pięć. Na portfel i bycie sugar daddym był chyba za młody, albo źle go oceniłam. Pozwoliłam sobie jednak na odrobinę szaleństwa i wracałam. Zostawiałam go i wracałam, za każdym razem, nie pytając, czy go ranię, czy chciałby czegoś więcej, bo przecież.. pytanie zrodziłoby wątpliwości, wątpliwości zrodziłyby problemy - a od nich uciekałam w jego ramiona.

Quill był nałogiem. Chodziłam z nim na studiach i właściwie nie pamiętam większości rzeczy z nim związanych, ale był nałogiem. Zapoznał mnie z wieloma używkami, zapoznał mnie z uciekaniem od problemów, kojeniem nerwów i zapominaniem o wszystkim. Był zły. A ja byłam podatna na wszelkie zło. Nawet nie wiem, kiedy go rzuciłam.. może on rzucił mnie dla innej? Po nim pozostała mi tylko mięta do używek...

Ufałam wielu osobom w swoim życiu. Ale każda mnie zawodziła. Każda sprawiała, że z serca wyrywał się kolejny kawałek, gnijąc pod moimi stopami. Ufałam rodzicom, chłopakom, jemu, ufałam kobiecie, która wprowadziła mnie w ten świat. Czy zrobiłam coś źle, że tak się to na mnie odbijało? Czy mogę zaufać jeszcze komuś, wiedząc, że tym samym zranię albo siebie, albo kogoś? W końcu mi też nie można ufać. Moje życie opiera się na kłamstwie, przekrętach, maskach i pięknym uśmiechu, który prezentuję, gdy udaje, że wszystko gra. Gdy budzę się zlana potem nie wiem do kogo zadzwonić... wydawałoby się, że nie mam nikogo, kto by mnie zrozumiał, kto mógłby wiedzieć wszystko, komu mogłabym zaufać.

Ewentualnie każdy wraca do domu. Jakiś przecież posiada. Ja wróciłam do Hope niecałe dwa miesiące temu. Spotkałam się z rodziną, znalazłam własne lokum i udawałam, że nie uciekłam. Urlop dziekański był dobrym pomysłem, poza tym, nikt nie zadawał trudnych pytań. Miałam ochotę na zatrzymanie się w miasteczku, na zaczęcie od nowa, złapanie oddechu, ale to, co się wydarzyło sześć miesięcy temu wciąż mnie nawiedza. Wciąż nie daje mi spać, bo czy będę następna? Czy sama w końcu się wykończę, robiąc coś, czego tak bardzo już nienawidzę?

Ekstaza. To uczucie przeplata się u mnie zawsze z bólem. Może więc stworzeni jesteśmy do tego by cierpieć? Może cierpienie nas napędza, wprawia w ten stan, w którym błogo majaczymy, zatracając samych siebie, ale niczego bardziej nie pragniemy? Czy ranimy się, bo inaczej nie potrafimy? Czy ból innych sprawia nam przyjemność? Rozmawiałam z Tobą zawsze na trudne tematy, zaglądałam w głąb siebie, w najczarniejsze zakamarki, odnajdując cały ten ból, który krył się w tym niby poukładanym życiu. Kryje w sobie wiele złości i bólu, ale maskuję to uśmiechem, pogodnym stylem bycia i może głupotami, które dalej udaje mi się robić. To świetna przykrywka do tego, co naprawdę czuję; w towarzystwie bywam przecież tą otwartą i wesołą dziewczyną, która tak mocno tęskniła za tym miejscem, która lubi imprezować, bawić się i leczyć kaca przez dwa dni.

Nie daje rady, choć udaje, że jest wszystko okej...


  • Jest związana z rodziną Villeda - nazwiskiem. I adopcją. Gdy jej rodzice zmarli w wyniku wypadku, jej dziadek nie mógł się zająć małą dziewczynką, więc poprosił o pomoc przyjaciela. On wraz z żoną przygarnęli małą, ukrywając przed nią okrutną prawdę, bo tak miało być lepiej. O wszystkim dowiedziała się w swoim czasie, niesmak pozostał, ale kocha swoją rodzinę i na pewno nigdy by się od nich nie odwróciła.
  • Przez dużą część swojego życia ćwiczyła gimnastykę. Była w tym naprawdę dobra, zdobywała nagrody, wygrywała zawody i mogłaby wiązać z tym swoją przyszłość. Życie jednak pisało dla niej inny scenariusz.
  • Pierwszy raz zapaliła zioło mając szesnaście lat, gdy podczas jednego z konkursów piękności poznała chłopaka. Zajmował się wtedy oświetleniem i urządzał z kolegami imprezę wieczorem na plaży. Nie mogła odmówić, zawsze przyciągały ją kłopoty, zarówno, jak i ładni chłopcy.
  • Choruje na bulimię, ma napady lękowe i nerwice. Nie radzi sobie kompletnie ze stresem, jest uzależniona również od różnych specyfików. Xanax to jej dobry przyjaciel, ale sięga też często po twarde narkotyki. Udaje jednak, że wszystko gra, że nie ma problemów. Nie wygląda na osobę, która miałaby jakieś. Nie dopuszcza ludzi do siebie, ucieka we własny świat przed wszystkimi, ale coraz trudniej idzie jej okłamywanie rodziny.
  • Kocha teatr, mogłaby tam spędzić godziny, nawet w pustej sali. Lubi ten klimat, zapach starego drewna, światła, które padają na scenę, gdzie rozgrywają się wszystkie miłosne dramaty. Sama do aktorstwa nie ma drygu, ale bardzo dobrze tańczy - mogłaby się sprawdzić jako baletnica, ze względu na długi staż gimnastyczny.
  • Uciekła z Miami dwa miesiące temu, wracając do Hope. Zrobiła urlop dziekański na studiach, powiedziała, że od wszelkich konkursów chce odpocząć i postanowiła odetchnąć w rodzinnym miasteczku. Wciąż potrafi się tu zgubić, jakby wiele rzeczy wymazywała z wiekiem, ale nie przeszkadza jej to. Zawsze zapyta kogoś o drogę, czy też znajdzie pomoc, bo ludzie są tu o wiele lepsi, niż w wielkim mieście.
  • Obecnie jej sytuacja konkursowa nie wygląda za dobrze. Pół roku temu, po śmierci jednej z kandydatek, pewien dziennikarz zaczął pisać o przekrętach i dobrał się również do jej tyłka, a raczej do tyłka osoby, która ją prowadziła i z którą miała podpisany kontrakt. Według niego, ma zaledwie dwadzieścia lat, oficjalnie mogąc podchodzić jeszcze do konkursów stanowych w swojej kategorii wiekowej. Najpierw zmyślała dla kasy, potem nie miała wyjścia. Wpędziło ją to w depresję i pogorszyło jej stan psychiczny, przez co często miewa koszmary, nie umie sobie poradzić ze wszystkimi sekretami, tym, że naciskają na nią, by wyglądała lepiej, jak dziewczyna z college'u, a nie młoda kobieta, kończąca studia.
  • Studiuje biologie molekularną, choć zastanawiała się czy nie zostać kiedyś technikiem kryminalistyki. Raz nawet miała plan na to, by zostać djką i grać w klubach, ale nie stać byłą ją na cały sprzęt, więc nauka poszła w las. Czasem jednak coś tam na fortepianie pogra, choć Chopina z niej nie będzie. Miała naprawdę wiele pomysłów na siebie, to trzeba przyznać, ale jak na razie - jest w ciężkiej dupie.
  • Nie lubi szpinaku i kolendry; zazwyczaj wtedy mówi, że ma na nie uczulenie, bo nikt nie pyta "dlaczego?".
  • Poza swoimi problemami to bardzo otwarta, pogodna dziewczyna, z którą potańczysz, zabawisz się do białego rana i wypijesz morze tequili. Lubi szalone akcje, sama ma nieźle niepoukładane w głowie, dlatego bez problemu zapalisz z Ziną zioło i uciekniesz z miasta pod namiot, by następnego dnia przypomnieć sobie, że od dwóch godzin powinieneś być w pracy.
  • Ma wiele oszczędności z nagród konkursowych, dlatego, gdy uciekła z Miami mogła bez problemu znaleźć sobie jakieś lokum w Hope Valley i nie musiała zwalać się na głowę rodzinie. Choć przez pierwszy tydzień z nimi mieszkała, potrzebowała więcej przestrzeni. W końcu trudno ich oszukiwać, że wszystko gra, gdy masz rodzeństwo pod nosem, tak?
MIEJSCOWY EVERGLADES CAMPSITE
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! Mistrz Gry - za wymyślenie oraz pomoc w przeprowadzeniu eventu! TEMAT MIESIĄCA - LIPIEC BOGATE CV DON’T STOP ME NOW BAŚNIOPISARZ That's a start ONE BIG FAMILY I AM NOT CRAZY WOMEN POWER WHEN WE WERE YOUNG MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED ADOPTOWANY LUBIĘ ZIÓŁKO WIERZĘ W MAGIĘ IMPREZOWICZ DEVIL IN DISGUISE NIE MAM SZCZĘŚCIA W MIŁOŚCI NA DIECIE Praktykuję jogę NOTHING BREAKS LIKE A HEART TWÓJ NOWY DOM SING A SONG GHOST MOVIE I'M SO HIGH! DO WSZYSTKICH CHŁOPCÓW, KTÓRYCH KOCHAŁAM GROUP CHAT

hope valleyhope valley


Awatar użytkownika
00 y/o
000 cm
hello, it's me
<3

Post Hope Valley »

Twoja karta została zaakceptowana!


Cieszymy się, mogąc Cię gościć w Hope Valley. Prosimy, czuj się u nas jak w domu! Aby ułatwić Ci rozpoczęcie rozgrywki, przygotowałyśmy listę tematów, które powinieneś odwiedzić w pierwszej kolejności:
> relacje zapewnią Ci niekończące się możliwości rozwoju postaci;
> telefon pozwoli Twojej postaci kontaktować się z przyjaciółmi;
> w kalendarzu możesz porządkować swoje rozgrywki, by już zawsze pamiętać o odpisach.

Koniecznie zerknij też do forum z odznakami i wybierz te, które chciałbyś zobaczyć w swoim profilu! I pamiętaj — w razie jakichkolwiek wątpliwości, nie wahaj się z nami kontaktować!
miejscowypowodzenia!
WŁADZA BĄBELEK - dla każdego, z okazji Dnia Dziecka 2020! SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! Przeżyłem koniec świata w styczniu 2021 roku