Lokatorzy: Remi Soriente
Ava DoylesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
29 y/o
168 cm
long story short
Próbuje pozbierać się po zerwaniu z Remim. Zamknęła się w domu, leczy chore kolano po upadku z roweru i próbuje zapomnieć…
W tym samym czasie Bran próbuje przebić się przez mur, którym się otoczyła.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Ava Doyles »

#24 Hugo Villeda

Gotowanie dla bliskiej osoby zawsze powinno sprawiać nam przyjemność. Ava miała plan na dzisiejszy wieczór. Dogadała się z Remi, że wpadnie do niego do domu, kiedy jeszcze będzie tam gosposia i przygotuje dla nich kolacje. Po tylu godzinach pracy, chciała coś dla niego zrobić. Ostatnio dużo mówił, że chce bardziej o siebie zadbać. Zauważyła nawet, że spędza dużo więcej czasu na siłowni, rzeczywiście przestał pić kawę i ciągle spędza dużo czasu z Lisbeth. W sumie, to dzieli swój wolny czas między nimi dwiema. Chciała ugotować coś zdrowego i spędzić z nim miły wieczór. Znalazła też kilka filmów, które mogą razem obejrzeć. Jutro rano musiała być w pracy, więc śniadania raczej nie zjedzą razem, ale to nie pierwszy raz. Porozmawiała chwilę z jego gosposią, którą szczerze polubiła. Kobieta zapewniła ją, że wszystkie potrzebne składniki ma w lodówce i spiżarce. Nie było sensu, żeby kobieta dłużej tu była, wiec wyszła wcześniej. Nie widziała z tym problemu, zwłaszcza, ze kobieta wywiązała się ze swoich obowiązków, a gotowanie zostawiła Avie. Nim zabrał się do pracy, wzięła szybki prysznic, związała włosy w wysoki kucyk, założyła sportowy strój, bo tak było jej wygodniej gotować, a i tak w planach miała przebrać się w coś ładniejszego nim przyjdzie Remi. W kuchni Remiego czuła się, jak u siebie. On z niej nie korzystał, więc miała wolną rękę w rozstawieniu rzeczy , tak żeby było jej wygodniej.
Jakieś pół godziny później w całym domu rozniósł się dźwięk dzwonka do drzwi. Zmarszczyła brwi patrząc na zegar wiszący na ścianie. To nie mógł być Soriente, bo było zdecydowanie za wcześnie… chyba, że… Wytarła dłonie o kolorową ścierkę i pobiegła otworzyć drzwi. Ona naprawdę spodziewała się zobaczyć swojego chłopaka. Nie wiem, może z kwiatami w dłoni, jakimś prezentem czy coś, a zamiast niego ujrzała nieznajomego mężczyznę. Chociaż nie tak nieznajomego, bo daje sobie uciąć mały palec, że już gdzieś widziała jego twarz.
- Dzień dobry. - Przywitała się - Niestety Remiego nie ma w domu. Będzie za jakaś godzinę. Jeśli to coś ważnego, to zapraszam, możesz na niego poczekać. Przynajmniej nie będę sama. - Cofnęła się do tyłu robiąc mu miejsce jeśli rzeczywiście będzie chciał wejść do domu. W sumie przyda jej się towarzystwo. Lubiła poznawać nowych ludzi, a Hugo wydawał się przyjaznym mężczyzną i znajomym Remiego, a ich lubiła poznawać.
Werson#8900
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! I want to ride my bicycle, bicycle, bicycle - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" I am the one hiding under your bed temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ Faster than a kiss! WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED I love my children I killed Laura Palmer URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM ABSTYNENT WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU BUJAM SIĘ DO ROCKA LEDWO WIĄŻĘ KONIEC Z KOŃCEM WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL Jeżdżę na rowerze Gotuję lepiej od Magdy Gessler ubieram się w second handach Uprawiam przydomowy ogródek Boje się burzy Marzyciel Na smutki piekę ciasteczka Boje się węży MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN BEACH BITCH TWÓJ NOWY DOM toss a coin to your witcher

Hugo VilledaEverglades Campsite


Awatar użytkownika
35 y/o
193 cm
long story short
Gorąca krew - niespełna dwa lata temu wrócił z 10 letniej tułaczki po świecie. Bloger, fotograf, malarz, artysta, wolny duch z lekko złamanym sercem i brakiem szczęścia w randkach.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Hugo Villeda »

#dalejniepoliczyłam

Gdyby miał wymienić rzeczy, za które lubi Hope Valley zapewne byłaby to pogoda, piękna, słoneczna, byłyby to też krajobrazy, naprawdę można tu było znaleźć piękne miejsca! Wstał dziś, skoro świt, wziął aparat i ruszył. Nie, nie miał umówionej żadnej sesji, ani czegoś w tym rodzaju. Tak zwyczajnie miał ochotę pobyć trochę w plenerze, sam ze sobą i swoim aparatem fotograficznym, cenił sobie takie chwilę niezwykle.
Chyba nawet w tym wszystkim zgubił trochę rachubę czasu. Nie patrzył na zegarek, nie zwracał uwagi na godzinę. Skupiał się na kolejnych kadrach, których najprawdopodobniej nie zobaczy nigdy nikt prócz niego, ale niespecjalnie mu to przeszkadzało. Cieszyła go po prostu sama chwila, gdy znajdzie odpowiednie ujęcie i pstryknie zdjęcie.
Zbierając się już i chowając sprzęt do torby zauważył w niej album. Niemal natychmiast zaświeciła mu się w głowie lampka, przypominająca o tym, że Remi ostatnio prosił go o podrzucenie i pokazanie swoich prac, cóż … wspominał później co prawda coś o rysunkach, no ale tym chyba też nie pogardzi prawda? Postanowił nie tracić czasu i wracając zajść do przyjaciela.
Trochę się jednak zdziwił, gdy zamiast niego drzwi otworzyła mu jakaś atrakcyjna pani. Szybko jednak otrząsnął się z początkowego szoku i uśmiechnął do niej. — Dzień dobry — Odparł uprzejmie na jej przywitanie. - W sumie to… Nic bardzo pilnego, wpadłem jedynie coś podać, ale … — Wzruszył jedynie ramionami. No, skoro ona tak stawiała sprawę to chyba nic się nie stanie, jeśli wejdzie tutaj na parę chwil prawda? — Jestem Hugo, a Ty pewnie Lis prawda? Remi ostatnio o Tobie opowiadał. — Zagadnął kobietę przyjaźnie wchodząc za nią w głąb mieszkania. — Fajnie Cię poznać. — No, bo skoro była kobietą jego kumpla to było chyba raczej logiczne, że ich drogi jeszcze kiedyś się skrzyżują prawda?
Ava Doyles
***
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV DOPIERO SIĘ ROZKRĘCAM BAŚNIOPISARZ That's a start TEXT ME! TYP OSOBOWOŚCI: POSZUKIWACZ PRZYGÓD PODRÓŻNIK ARTYSTA Gram na saksofonie

Ava DoylesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
29 y/o
168 cm
long story short
Próbuje pozbierać się po zerwaniu z Remim. Zamknęła się w domu, leczy chore kolano po upadku z roweru i próbuje zapomnieć…
W tym samym czasie Bran próbuje przebić się przez mur, którym się otoczyła.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Ava Doyles »

Pierwszy raz przyjmowała u niego gości. Wcześniej zawsze była tutaj z Remim i dopiero wtedy ktoś przychodził. To był pierwszy raz, gdy oficjalnie otwierała jego drzwi jako jego dziewczyna. No i ten fakt nawet troszeczkę ja cieszył, ale wtedy nieznajomy, tzn Hugo bo zdarzył już się przedstawić ,nie powiedział jej imienia, a raczej imię kogoś, kogo kompletnie się nie spodziewała. O mały włos, a nie spadłaby ze schodów, gdy nazwał ją Lis. Uniosła wtedy głowę i spojrzała na Villede. Czy ona naprawdę? Nie… tak! On myślał , że to ona jest Lisbeth i do tego powiedział, że Remi ostatnio mu o niej opowiadał. Tzn o Lis, nie o niej. O Avie nic nie mówił ? Ta myśl sprawiła, że coś ją ścisnęło w żołądku. Sięgnęła ręka do brzucha i rozmasowala je. Ona chyba śni, prawda? Zaraz się obudzi…. Ale to nie był sen. Przyjrzała się mężczyźnie, szukając w jego wyrazie twarzy coś kształt rozbawienia, co dałoby jej sygnał, że żartuje. Nic jednak takiego nie ujrzała. I właśnie w tej samej chwili postanowiła zrobić coś, za co będzie się smażyć w piekle, oj będzie. Bo nie wiem czy każdy wie, ale Ava do śmierci mamy była dość mocno religijna dziewczyna, więc to co miała zamiar zrobić, nie do końca było popierane przez kościół.
-Oh… m-miło mi Cię poznać, Hugo. - Zająknęła się na samym początku. Nie powinna tego robić, naprawdę nie powinna podawać się za kogoś, kim nie jest, ale ciekawość tego co Remi mówił o Lisbeth była silniejsza.
- Remi to gaduła, czasami nie warto go słuchać. - zaśmiała się nerwowo. Musiała się od niego odsunąć, więc wykorzystała fakt, że przerwał jej gotowanie, obeszła wyspę kuchenna co dało jej nieco swobody. - Czy chcesz się czegoś napić. Woda? Sok? Mogę też nalać ci coś z alkoholem. - Nie chciała być niegrzeczna, chciała ugościć kolegę/ przyjaciela Soriente. - Remi jest na planie, ale niedługo wróci. Właśnie przygotowuje mu kolacje. Coś zdrowego, bo od dłuższego czasu stara się zadbać o swoje zdrowie. - Gadała byle gadać i żeby Hugo nie zaczął niczego nie podejrzewał. Ponownie zajęła się krojeniem warzyw, ale oczywiście nie przestała interesować się gościem. Po Prostu musiała zająć czymś ręce.

Hugo Villeda
Werson#8900
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! I want to ride my bicycle, bicycle, bicycle - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" I am the one hiding under your bed temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ Faster than a kiss! WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED I love my children I killed Laura Palmer URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM ABSTYNENT WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU BUJAM SIĘ DO ROCKA LEDWO WIĄŻĘ KONIEC Z KOŃCEM WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL Jeżdżę na rowerze Gotuję lepiej od Magdy Gessler ubieram się w second handach Uprawiam przydomowy ogródek Boje się burzy Marzyciel Na smutki piekę ciasteczka Boje się węży MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN BEACH BITCH TWÓJ NOWY DOM toss a coin to your witcher

Hugo VilledaEverglades Campsite


Awatar użytkownika
35 y/o
193 cm
long story short
Gorąca krew - niespełna dwa lata temu wrócił z 10 letniej tułaczki po świecie. Bloger, fotograf, malarz, artysta, wolny duch z lekko złamanym sercem i brakiem szczęścia w randkach.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Hugo Villeda »

Niestety próżno szukała w jego oczach rozbawienia żartem. Hugo najzwyczajniej w świecie nie zdawał sobie sprawy z tego, że właśnie najprawdopodobniej zrujnował kumplowi związek,a to wszystko jedynie z powodu małego niesprecyzowania słów, bo przecież dla niego było logiczne, że jeśli pierw mówi mu o tym, że ma kobietę, a potem pada konkretne imię to … No skąd mógł wiedzieć, że rozmawiają o dwóch różnych osobach? - O tak, zdecydowanie Remi to gaduła, ale o Tobie akurat mówił same dobre rzeczy. - Zaśmiał się zajmując sobie jakieś wygodne miejsce przy wyspie. Nie miał absolutnie problemu z tym, że wróciła do gotowania, w końcu to on pojawił się tutaj kompletnie bez zaproszenia czy zapowiedzi. Tak naprawdę miał zamiar jedynie podać album i to wszystko, ale skoro miał okazję zamienić parę słów z dziewczyną, a ona coś wspomniała o braku towarzystwa. - Poproszę wodę. - Odparł, bo ta mu w zupełności wystarczy. - Na planie? - Spojrzał na nią zainteresowany - Super, że powoli zaczyna stawać na nogi. No i oczywiście, że ma kogoś takiego jak Ty, mówił, że bardzo mu pomogłaś w tej całej sytuacji. - Cholera on naprawdę chciał być miły, a zupełnie nieświadomie zakopywał się w coraz to większe bagno. Ciekawe jak się potem biedy wytłumaczy z tego wszystkiego przyjacielowi, jeśli ogólnie dalej beda sie przyjaźnić. Zaniemówił aż na chwile słysząc o tym, że Soriente stara się ostatnio dbać o zdrowie, przypomniał sobie te kartony z pizzą, litry alkoholu i skręty, które towarzyszyły im podczas męskiego wieczoru i o mało nie parsknął śmiechem. - Oh, nie spodziewałbym się … - Rzucił jedynie rozbawiony pod nosem i pokręcił lekko głową. - Ale w sumie to dobrze, z resztą nic dziwnego, skoro Ty uprawiasz akrobatykę… - Przy ostatnim słowie lekko się zawahał, bo nie był pewny czy jednak to nie było coś innego, w końcu mógł coś zle zakodować prawda? Wcale nie byłoby to niczym dziwnym, gdyby się pomylił.
W końcu jednak otworzył swoją torbę i wyjął z niej album. - Mam prośbe, mogłabyś mu to podać, gdy wróci? Mialem mu podrzucić pare moich prac. - Odłożył przedmiot gdzieś na blat.
Ava Doyles
***
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV DOPIERO SIĘ ROZKRĘCAM BAŚNIOPISARZ That's a start TEXT ME! TYP OSOBOWOŚCI: POSZUKIWACZ PRZYGÓD PODRÓŻNIK ARTYSTA Gram na saksofonie

Ava DoylesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
29 y/o
168 cm
long story short
Próbuje pozbierać się po zerwaniu z Remim. Zamknęła się w domu, leczy chore kolano po upadku z roweru i próbuje zapomnieć…
W tym samym czasie Bran próbuje przebić się przez mur, którym się otoczyła.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Ava Doyles »

Sięgnęła po czystą szklankę i nalała mu świeżej wody. Podała mu i zerknęła na album, który położył na blacie. Kiwnęła głową, bo w tej chwili nie potrafiła się odezwać. Odebrało jej mowę. Hugo zbombardował ją tyloma informacjami, że ledwo się trzymała. To było jak cios prosto w serce. Cała drżała w środku. Wzięła głęboki wdech. I jeszcze jeden.
- Oczywiście, przekażę mu. Tak, ostatnio udało mu się załapać całkiem fajny scenariusz. - Odezwała się po chwili. Sięgnęła po paprykę i zaczęła ją kroić. Bała się ciągnąć to wszystko dalej. Nie była pewna, czy to jej się uda. O tym, że jego przyjaciółka pomaga mu uporać się ze śmiercią Margot wiedziała wcześniej. Sam jej o tym powiedział i nie miała z tym problemu. Ale zawsze miała nadzieję, że ona sama też w jakiś sposób mu pomaga, że to co dla niego robi ma jakiś sens.
- Wracając do tego co mówił Remi. - Odważyła się spojrzeć na młodego mężczyznę. - Mam nadzieję, że mówił o mnie same dobrze rzeczy. - Uniosła jeden kącik ust w delikatnym uśmiechu. Nie do końca wiedziała, co powiedzieć na temat sportu, który uprawia Lisbeth. Niewiele wiedziała na ten temat. Mało rozmawiała o niej z Remim. Kiedy byli razem starała się skupiać uwagę na ich relacji, na nim i co działo się u niego przez ten czas, kiedy się nie widzieli.
- Tak… uprawiam. - Tutaj czuła, że zaczyna pękać. Nie wiedziała co powiedzieć. Sięgnęła po kolejne warzywa. Wychodzi na to, że Hugo nic nie wiedziała o niej. Nic o Avie. Poczuła, że ponownie traci nad sobą panowanie.
- Mogę mieć do Ciebie pytanie, Hugo? - Nie spojrzała na niego, wzrok skupiała na cukinii, którą właśnie kroiła. Nie chciała uciąć sobie palca. - Czy Remi opowiadał ci jeszcze o kimś? O innej dziewczynie? - Musiała to wiedzieć. Musiała. Skąd mogła wiedzieć, że za chwile Hugo sprawi, że jej serce rozpadnie się na kawałki i nie była pewna, czy potrafiłaby jej ponownie poskładać.

Hugo Villeda
Werson#8900
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! I want to ride my bicycle, bicycle, bicycle - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" I am the one hiding under your bed temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ Faster than a kiss! WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED I love my children I killed Laura Palmer URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM ABSTYNENT WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU BUJAM SIĘ DO ROCKA LEDWO WIĄŻĘ KONIEC Z KOŃCEM WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL Jeżdżę na rowerze Gotuję lepiej od Magdy Gessler ubieram się w second handach Uprawiam przydomowy ogródek Boje się burzy Marzyciel Na smutki piekę ciasteczka Boje się węży MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN BEACH BITCH TWÓJ NOWY DOM toss a coin to your witcher

Hugo VilledaEverglades Campsite


Awatar użytkownika
35 y/o
193 cm
long story short
Gorąca krew - niespełna dwa lata temu wrócił z 10 letniej tułaczki po świecie. Bloger, fotograf, malarz, artysta, wolny duch z lekko złamanym sercem i brakiem szczęścia w randkach.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Hugo Villeda »

Nie miał zielonego pojęcia, że to co mówi jest dla niej takim wielkim ciosem. Przecież chciał z nią nawiązać dobre relacje, może nawet zaprzyjaźnić? Ostatnim czego w życiu potrzebował były złe stosunki z kobietą swojego najlepszego kumpla. Chciał dobrze, naprawdę dobrze, ale kilka niesprecyzowanych zdań miało namieszać w tym wszystkim. Nie potrafił stwierdzić po jej zachowaniu jak się czuje. Owszem sprawiała wrażenie odrobinę nerwowej, ale może była taka zawsze, albo miała ciężki dzień? Może nawet jego wizyta nie była jej zbytnio na rękę, ale czy wtedy zapraszałaby go do środka? — Świetnie, mam nadzieję, że ułożenie sobie życia i praca pozwolą mu wrócić do siebie. —.
Westchnął jedynie. Cholera naprawdę nie wyobrażał sobie, jak bardzo paskudnie musiał się czuć Remi w tym wszystkim co się działo w jego życiu, on sam chyba w takim przypadku by zwariował. Upił trochę ze szklanki i przytaknął z uśmiechem. — Same dobre, że pomogłaś mu się pozbierać, nabrał dzięki Tobie dystansu, nauczył się zawsze zostawiać furtkę dla siebie w każdej sytuacji, nie wyobraża sobie, że mogłoby Cię nie być w jego życiu, bo by sobie nie poradził…- Nie miał bladego pojęcia, że z każdym słowem jedynie niszczy sytuację. Myślał, że miło jej będzie usłyszeć coś takiego, a nie, iż każda nowa informacja jest przykładowym gwoździem do trumny.
Nie zdążył nawet zagadnąć dalej tematu tej gimnastyki, gdy zadała mu następne pytanie. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, chciała go sprawdzać? Pokręcił tylko głową znów upijając łyka wody. — Nie, o żadnej nie wspomniał — Stwierdził, jak był święcie przekonany, zgodnie z prawdą. Ech… cholerne nieporozumienia.

Ava Doyles
***
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! BOGATE CV DOPIERO SIĘ ROZKRĘCAM BAŚNIOPISARZ That's a start TEXT ME! TYP OSOBOWOŚCI: POSZUKIWACZ PRZYGÓD PODRÓŻNIK ARTYSTA Gram na saksofonie

Ava DoylesMidtown Avenue


Awatar użytkownika
29 y/o
168 cm
long story short
Próbuje pozbierać się po zerwaniu z Remim. Zamknęła się w domu, leczy chore kolano po upadku z roweru i próbuje zapomnieć…
W tym samym czasie Bran próbuje przebić się przez mur, którym się otoczyła.

#9 Life is like a box of chocolates. You never know what you’re going to get.

Post Ava Doyles »

Ona też liczyła, że powrót do pracy pomoże mu wrócić do dawnego siebie. Kiedy zaczynali, mówił jej, że od śmierci Margot bardzo się zmienił i nie był już tym samym mężczyzną, co jeszcze rok temu. To ją zmartwiło, ale pojawienie się Lisbeth bardzo mu pomogło. No z tego co słyszała, to nawet bardzo… - Powoli wraca do siebie. - I w tej chwili mówiła już jako Ava, nie Lis. Widziała, jak wielkie zmiany w nim zaszły. Miał coraz więcej chęci i energii, ale to może przez zwiększoną aktywność fizyczna i koktajle, które pije dzięki Lisbeth.
Kolejne słowa Hugo zabolały najbardziej. ...że mogłoby Cię nie być w jego życiu, bo by sobie nie poradził… Odłożyła nóż i pochyliła się nad blatem. Kompletnie wyszła z roli. Nie potrafiła już udawać. Zrobiło jej się niedobrze. Odwróciła się i podeszła do zlewu. Dotknęła dłonią brzucha. Wzięła kilka głębokich wdechów, próbując zapanować nad ciałem. Kiepsko jej to szło. Jej ramiona zaczęły drżeć od powstrzymywania płaczu. Blada na twarzy odwróciła się do znajomego Soirente.
- Hugo, ja Cię bardzo przepraszam. Ale, ja nie jestem Lisbeth… - Sięgnęła po ręcznik papierowy i wytarła nim usta. Oparła się biodrem o szafkę i spuściła głowę ze wstydu. Było jej wstyd, że udawała kogoś kim nie jest, żeby uzyskać informacje. Żałowała tego. Bardzo. Może gdyby nie wpadła na tak głupi pomysł nie dowiedziałaby się tak wielu okropnych rzeczy. - Jestem Ava i to ja jestem dziewczyną Remiego. Nie wiem… kompletnie nie mam pojęcia, dlaczego nic o mnie nie wiedziałeś. Może Remi się mnie wstydzi? - Wzruszyła załamana ramionami. - Z tego co ja wiem, to Lisa jest jego przyjaciółką, która przyjaźniła się z jego siostrą i oboje pomagają sobie uporać z jej śmiercią.- Jak widać nie tylko. Bolało ją serce. Nigdy nie sądziła, że Remi mógłby tak mówić o Lis. Chyba, że między nimi jest coś, o czym ona nie wie… więc kim ona dla niego jest? Załamana przestała powstrzymywać łzy. Pozwoliła im powoli spływać po policzkach. Usiadła na podłodze. Przyciągnęła kolana do klatki i objęła je dłońmi. Oparła głowę o kolana chowając twarz.

Hugo Villeda
Werson#8900
SŁODKIEGO, MIŁEGO ŻYCIA - dla każdego, z okazji trzech miesięcy aktywności forum! I want to ride my bicycle, bicycle, bicycle - za rozegranie wyzwania z "Challenge me!" I am the one hiding under your bed temat miesiąca - październik I AM MACHINE, I NEVER SLEEP BAŚNIOPISARZ Faster than a kiss! WIĘCEJ NIŻ JEDNO ZWIERZĘ TO...? WOMEN POWER MŁODY SCENARZYSTA PHONE ADDICTED I love my children I killed Laura Palmer URODZONY WIOSNĄ MAM WŁASNY DOM ABSTYNENT WCIĄŻ CZEKAM NA LIST Z HOGWARTU BUJAM SIĘ DO ROCKA LEDWO WIĄŻĘ KONIEC Z KOŃCEM WIELBICIEL KAWY #TEAM_MARVEL Jeżdżę na rowerze Gotuję lepiej od Magdy Gessler ubieram się w second handach Uprawiam przydomowy ogródek Boje się burzy Marzyciel Na smutki piekę ciasteczka Boje się węży MAMMA MIA, HERE I GO AGAIN BEACH BITCH TWÓJ NOWY DOM toss a coin to your witcher